MARCOWE BŁĘKITY.

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

MARCOWE BŁĘKITY.

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Relację tą dedykuję mojej “Góralce Hance” dzięki której moje wycieczki były dodatkowo słoneczne i ciepłe - jak ona sama.


Pięć dni słoneczka pod rząd …. to miód na moje serce... w dodatku pełna zgodność na wszystkich portalach pogodowych dawała dużą szanse na to, że się sprawdzi :D.
Mogło być i więcej, ale w sobotę i. niedzielę musiałam zostać w domu, ze względu na ważne uroczystości rodzinne.
Nic to ….. już w sobotę spakowałam manatki, żeby w poniedziałek - w miarę rano - wyjechać.
Znów tylko oboje - z Puntusiem.
Wielką radość miała gaździna z powrotu “córki marnotrawnej” na stare śmieci.
Mimo, że wiedziała, czym ta chwilowa wyprowadzka była spowodowana, było jej bardzo smutno. Autentycznie i szczerze.
Przez tyle lat i przy tak częstych naszych przyjazdach bardzo się człowiek zżyje, polubi i przyzwyczai do siebie.

A mnie ten skok w bok przyniósł nowe znajomości - wspaniałych, gościnnych Górali i świetną towarzyszkę na tatrzańskie szlaki :D ..

Chałupa tym razem pusta, więc apartamenty - do wyboru, do koloru.

Wzięłam moją ulubioną dwójeczkę ... fajna i gaździna ma do mnie blisko - drzwi w drzwi..
Wieczory spędzamy sobie razem, z czymś dobrym na przegryzkę, przy herbacie wiśniowej z Lidla, którą zawsze zabieram, bo Pani Zosia ją bardzo lubi.

W dniu przyjazdu - znów tylko krótki spacer, bo dość długo zbałamuciłam na powitaniu, pogawędkach i innych sprawach organizacyjnych.
Poszłam na Kalatówki zobaczyć czy są już pierwsze krokusy .
Po drodze wstąpiłam dla Klasztoru Albertynów. Dawno tam nie zaglądałam.
Wkrótce tego trochę pożałowałam, ponieważ trochę wyżej szlak przypominał Przystanek Woodstok , a ja - po jego pokonaniu - jednego z uczestników :)).
Tam też grudniowy halny narozrabiał i prace przy ściąganiu powalonych drzew zamieniły ten poczciwy szlak na sporym odcinku - w błotniste koryto.
Zresztą cały był urozmaicony wielce - najpierw suchy, potem błocisko, a na końcu lodowisko.

Ale co tam.... widoki stamtąd fajne. Ludzi zero.

Obrazek

Obrazek

Połaziłam, popatrzałam i z powrotem : lodowisko, błocisko, a na suchym - z trudem doprowadziłam swoje buty i spodnie - za pomocą śniegu z poboczy - do stanu nie wbudzającego ciekawości na drodze do Kalatówek.... “gdzie tą kobiecinę nosiło ???” :))

Na Polanie pięknie, jak zwykle, ale śniegu sporo i krokusy jeszcze pogrążone w zimowym śnie.

Obrazek

Jednak moje cierpliwe śledztwo na bezśnieżnych pagórkach z nosem przy ziemi dało efekt.
Znalazłam pierwsze zwiastuny wiosny i początek dywanu, który już niedługo pokryje całą Polanę.

Dużo uciechy sprawiły mi te małe kwiatki :D.

Obrazek

Obrazek


W kolejnym dniu wybrałam się nad Morskie Oko. Pomyślałam sobie naiwnie ...wtorek...początek tygodnia....ferie się skończyły, będzie spokojnie i bezludnie...
Nie wiem, czy teraz jest jakiś czas, gdy nie ma ludzi na tych popularnych, łatwiejszych tatrzańskich szlakach.....
Nawet taki okres jak listopad, czy marzec - dawniej pusty kompletnie, w ostatnich czasach ludny i gwarny.
Asfalcikiem ciągnęło sporo turystów, furkom też co i rusz trzeba było ustępować.
Skróty częściowo suche, częściowo bardzo mocno oblodzone, ale to zimowa norma - nawet w taką byle jaką zimę jak ta.

Obrazek

Obrazek

W drodze powrotnej wszyscy maszerowali serpentynami. Schodziliśmy tylko we dwójkę - ja w raczkach w miarę spokojnie, i jeden pan bez , ale z ostrą gimnastyką przy poręczach.

Obok schroniska wszystkie miejsca przy ławach zajęte na opalanie przy piwku.
Faktycznie - słońce na bezchmurnym niebie grzało i można było skorzystać z darmowego solarium.
Ja oczywiście poszłam poszukać spokojniejszego miejsca nad stawem.

Hurra.... znalazłam.

Obrazek

Ale zaraz przydreptały na kaczych nóżkach morskooczne żebraczki i próbowały dobrać się do mojego piwka ;) .
Po pijaku pływać nie wolno - nie dałam.

Obrazek

Wysmażyłam się zdrowo w słońcu na kamieniu i poszłam na spacer po zamarzniętym jeszcze stawie.
Tam sesja fotograficzna z takim śnieżnym przystojniakiem, do którego ustawiały się kolejki chętnych.
Polacy lubią bałwany – a tych jest ci u nas dostatek :)) ....
Całe nieszczęście polega na tym, że ich 99 procent stanowią osobniki z krwi i kości - a nie ze śniegu :?.

Obrazek

Obrazek

Na koniec ostatnie spojrzenie na ten bardzo znany widok, mający w sobie jakąś magię, która przyciąga i każe tu wracać wciąż i wciąż - bez znudzenia.
Na pewno wrócę.... mam nadzieję.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

“Mam nadzieję “ ...hm...w moim wieku do każdego planu - górskiego zwłaszcza - trzeba te dwa słowa zawsze dodawać :? .

Na kolejną wycieczkę zabrałam moją nową koleżankę “Góralkę Hankę “ z którą bardzo się polubiłyśmy.Tym razem była to Dolina Wielicka, w pięknej zimowej oprawie.
Na parkingu przy Drodze Svobody tylko mój jeden samochód.
Pustki również na szlaku. Nareszcie.
Do lasu szlak suchutki i jak zwykle gorąco w ostrym słońcu.

Obrazek

Za to w lesie droga oblodzona, momentami mocno. Przezornie zabrałam drugą parę raczków i kijków z myślą o Hani i dobrze zrobiłam.
Początkowo planowałam dojście dołem - przez Polanę, ale po wyskrobaniu lasem do rozstaju dróg przy Moście Wielickim doszłam do wniosku, że wyżej może być jeszcze gorzej, ubezpieczenia nie mamy - więc nie ma co ryzykować połamania nóg i wybicia resztek zębów. Pójdziemy szosą.
Sama może bym polazła, ale Adam - mąż Hani, zatroskany naszą wyprawą w obce mu rejony, bardzo prosił żeby było bezpiecznie i to mu obiecałam.
Usiadłyśmy na chwilę przy ławie, po krótkim posiłku zdjęłyśmy raczki , bo szosa na zakręcie sucha.
No niestety...tylko na zakręcie...dalej - do samego Śląskiego Domu - mocno zamrożone lodowisko z wyślizganymi koleinami.
Raczki natychmiast z powrotem na buty, bez nich byłoby naprawdę ciężko.
Tylko kilka krótkich odcinków było suchych.
Nic nie przesadzili Toprowcy w komunikacie o warunkach w Tatrach, ostrzegając, że większość szlaków oblodzonych i bardzo śliskich.

Obrazek

Ale co tam ślizgawica.... widoki, które zaczęły się otwierać wprawiły moją koleżankę w prawdziwy zachwyt.
Mnie też, ale ja je znam - o każdej porze roku - natomiast Hania była tu po raz pierwszy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Sławkowskim coś się wydarzyło niedobrego ......

Obrazek

Tu moja koleżanka wprost oniemiała, trzeba było zatrzymać się na sesję zdjęciową. Chciała pokazać mężowi, dzieciom i przyjaciołom nieznane, piękne okolice Tatr

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gerlach wyglądający z dołu - jak kupka kamieni...

Obrazek

Poszłyśmy oczywiście do końca stawu, skąd Hania nie miała chęci wracać, a ja się bardzo cieszyłam, że sprawiłam jej mnóstwo radości tą wycieczką.
Ostatnio byłam tu w październiku z Violą i jej wrażenia były identyczne.

Obrazek

Droga powrotna też szosą, ale już szybciej, bo z górki, a lód nie był tak bardzo twardy po ciepłym dniu.

Obrazek

Obrazek

Oddałam mężowi Hankę całą, zdrową i zachwyconą wycieczką :) .

Spodobały nam się te wspólne spacery, więc w następnym dniu znów poszłyśmy razem do Gąsienicowej, a potem jeszcze nad Czarny Staw.
Do góry – przez Skupniów Upłaz, powrót przez Jaworzynkę.
Tu i tam momentami sucho, momentami bardzo ślisko, z tym , że momentów śliskich Jaworzynką - dużo więcej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Poza tym …. co tu pisać.... wyżej piękna zima, choć śniegu nie za wiele.... na dole nie ma go w ogóle.
Nawet zimowa droga nad Czarny nie była przedeptana, bo kosodrzewina nie przykryta śniegiem.
Trzeba było iść pod Małym Kościelcem - jak latem.

Obrazek

Obrazek

091
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krzyżne.... ostatnio dało nam w kość...
Powiedziałam wtedy, że tam już nie pójdę, ale mi przeszło....poczekam tylko na odpowiednią pogodę i pewnie znów się wybierzemy na tą daleką, dość trudną ale przepięknie widokową przełęcz..

Obrazek

Jaworzynka najbardziej uroczo wygląda oświetlona promieniami zachodzącego słońca.

Obrazek

Obrazek

Piątek ....ostatni dzień tej cudnej pogody ….nie do wiary, że jutro ma lać, sypać, wiać, a nawet - jak się okazało - błyskać i grzmieć.
Postanowiłam spędzić ten dzień na Kasprowym - sama - gdyż moja kochana “Góralka Hanka “miała jakieś obowiązki w domu.
Wyjechałam tą okropnie przeze mnie nielubianą kolejką o godzinie 10 - zjechałam o 16.
Bardzo ciepło, piękne widoki, narciarska atmosfera - to co mnie cieszy.

Dwa razy przymierzałam się wcześniej do zjazdu i wracałam, bo jeszcze mi było żal....
Wygrzałam kości na słoneczku w kamulkach na kopule Kasprowego i pod Beskidem - czekając, aż zejdzie stamtąd szemrane towarzystwo drące gębę na całą okolicę.

Z pewnością zwróciłabym im mało grzecznie uwagę i mogłabym dostać za to w swoją :? .

Obrazek

Obrazek

Siedziałam sama i patrząc na panoramę Tatr myślałam sobie – jakie to szczęście, że poznałam smak gór, nie dający się porównać z żadnym innym... ile pięknych chwil tu spędziłam....jakie bogactwo wrażeń wyniosłam z tych wędrówek....ile ciekawych ludzi poznałam dzięki tej pasji......
O ile ubożsi są ci, którym to nie zostało dane......

Mogę się spokojnie uważać za WIELKĄ SZCZĘŚCIARĘ :D.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Luda - jak w lato.

Obrazek

A na Kościelec mogę sobie tylko popatrzeć z daleka ...

Obrazek

Sobota spędzona w przemiłym towarzystwie – w gościnnym domku Hani i Adama.
I niech mi nikt nie powie złego słowa na Górali.

W niedzielę była taka zadyma od rana, wszystko przez noc zasypane....myślałam, że stamtąd nie wyjadę.
Na szczęście popatrzyłam na kamery na drogach i - poza Zakopanem - nie było tak źle...
Buro i ponuro, wiatr dość silny, ale drogi czarne, więc się pozbierałam i jakoś dotarłam szczęśliwie do domu.

Na krokusy trzeba będzie wybrać się ponownie....mam nadzieję, że pogoda będzie łaskawa i pozwoli obejrzeć w promieniach ciepłego słońca to widowisko.

Wycieczki banalne, po utartych szlakach.... zimą na tyle mogę sobie pozwolić.... ale dzięki Ci mój Aniele Stróżu Górski i za to :).

Niech tylko przyjdzie pogodne lato, jesień …... to i wyżej też się gdzieś wyskrobię..

Mam nadzieję :)).


Ala :) .
Ostatnio zmieniony pt 28 kwie, 2017 przez Zakochani w Tatrach, łącznie zmieniany 4 razy.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Oglądając (i czytając) tą relację przypomniałem sobie pierwsze zdjęcia Ali tutaj zamieszczone (te z datą). Jakiż kolosalny postęp! Zazdroszczę! Jedyne co mógłbym zarzucić, to zbyt "agresywna" jak na mój gust ramka.

Ale mniejsza z tym. Bardziej mnie zdumiewa jak w tych niemiłosiernie obfotografowanych "zakopiańskich" Tatrach Ali udało się wyszukać niekonwencjonalne kadry. Też zazdroszczę! :D
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
luna19

-#3
Posty: 189
Rejestracja: pn 11 mar, 2013
Lokalizacja: Lubelskie
Kontakt:

Post autor: luna19 »

Cóż za cudowne widoki ... jak ja bym chciala tez .. juz ... ale jeszcze nie moge :((
ǝןz oןʎq ǝıu ıɯ ʎq ıɯɐbou ʎɹọb op oןǝuɐʇs ǝıɔʎz
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Ja już też niedługo zawitam w Tatry. Mam nadzieję że nie napada śniegu.

Alu jak zwykle z przyjemnością sią oglądało i czytało.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

:)) Janku nie dręcz mnie już tymi pierwszymi zdjęciami... chcę o nich szybko zapomnieć :)) .

Co do ramki – chciałam aby była cieńsza, ale coś mi się nie chce ustawić – wiesz jak ja się znam na tych sprawach (nawet w dość łatwym Picasie ) :? …. ale...

- obiecuję że spróbuję ;)

A zdjęć mi nie zazdrość, bo Twoje są ładniejsze :) .
Wstaw znów coś ze swoich ogromnych zbiorów.

uszba pisze:Ja już też niedługo zawitam w Tatry.
Kiedy się wybierasz ?

Ja planuję znów zajrzeć jak będą dywany krokusowe, i raczej na krótko, bo zaś mnie trochę obowiązki rodzinne na przełomie marca i kwietnia ograniczają – a tak się chyba można wysypu spodziewać....

luna19 pisze:Cóż za cudowne widoki
uszba pisze:Alu jak zwykle z przyjemnością sią oglądało i czytało.
:D :D :D
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

No ladnie ladnie...Ty sie na Kasprowym wylegiwalas,a ja walczylem z Ornakiem i Bystra ;)hehe,ale na laczach bylismy :) Musze sie zebrac i w nast tyg co skleic bo obiecalem w koncu :) No fakt na krokusy jeszcze troche...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Co do mojego wyjazdu “na krokusy” … to tylko te dni - ze względów rodzinnych - wchodzą w rachubę ....

- Aniele Stróżu mój Górski …. zachowaj mi tą pogodę .... ... znasz mnie.... " jestem tego warta" :?..... mam nadzieję ;) :)) .....


Obrazek


Barek pisze:Ty sie na Kasprowym wylegiwalas,a ja walczylem z Ornakiem i Bystra ;)hehe,ale na laczach bylismy

Dzięki tej łączności przeniosłam się do Was – duchem i wyobraźnią oczywiście – do pięknej doliny Pysznej :D.

Też bym tak chciała – jak Wy... jak Manfred ..... ale niestety, nie chcą mi się wrócić te lata, które Wy macie :? .

Ale... co tam … cieszę się z tego – co jeszcze mogę :)) ....nie jest źle... oby nie było gorzej ;) .


Co do relacji – trzymam Cie za słowo ….OBIECAŁEŚ !!! …. więc bierz się do roboty ;) .



Pozdrawiam. Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Gdybym zawitał tam w tym samym czasie to pewnie moje trasy byłyby bardzo podobne. A że nie mogłem się pojawić to dzięki Tobie pochodziłem sobie wirtualnie. No i ładnie :)

Co by człowiek zrobił bez tego całego internetu :D
Każdemu jego Everest...
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Zakochani w Tatrach pisze:Kiedy się wybierasz ?

19 kwietnia w południe zajeżdżam Pod Pióro.

Zakochani w Tatrach pisze: - Aniele Stróżu mój Górski …. zachowaj mi tą pogodę .... ... znasz mnie.... "

Co to za strona która pokazuje pogodę na prawie miesiąc przed???


U mnie to nawet na trzy dni nie potradią porządnie przepowiedzieć :cwaniak:
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

uszba pisze:Co to za strona która pokazuje pogodę na prawie miesiąc przed
:)) .... Pogoda 16 dniowa Zakopane - i nie na miesiąc, tylko na 16 dni .

Te prognozy - zwłaszcza na dłużej niż 3 dni należy traktować jako ciekawostkę, bo liczyć na serio nie ma sensu.
Można się przymierzyć i obserwować co będzie dalej.....
Chociaż.......czasem się sprawdzają.
Doświadczyłam tego osobiście kilka razy .
Z tego co tak na szybko kojarzę - dwa lata temu na jesieni było 20 dni słoneczka pod rząd w prognozie i w rzeczywistości...

Pisałam o tym tu

viewtopic.php?t=7730

Mimo, że patykiem na wodzie pisane, jak planuję wyjazd i jest ładna - to się cieszę, a jak brzydka - to liczę, że się zmieni na lepszą …. i tak bywa czasami .

Taki pogodowy hazard od którego się trochę uzależniłam :)) .

Dlatego nigdy nie zamawiam wcześniej kwatery, tylko dzwonię dzisiaj, że przyjeżdżam jutro....
Niestety nie każdy ma taką możliwość – trzeba poczekać do emerytury :P .


Na tym portalu – w wersji przedłużonej, od 21 do 31 kwietnia pokazują pogodę całkiem fajną .... póki co .....
Jak chcesz – to się ciesz....... ponoć kwiecień ma być ciepły i ładny :) .

http://www.accuweather.com/en/pl/zakopa ... 492?day=31


Ja Ci życzę aby się nie zmieniła, a jak już - to na lepszą :D.

andy67 pisze:Co by człowiek zrobił bez tego całego internetu
Też tak myślę :)) ....
Zakochani w Tatrach
MK

-#4
Posty: 262
Rejestracja: czw 03 mar, 2005
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: MK »

Zachłanność na Tatry.
Jak narkotyk.
Ech.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

MK pisze: Zachłanność na Tatry.
Jak narkotyk.
No fakt.... moja zachłanność na Tatry jest wprost nieprzyzwoita, ale spowodowana jest tym, że – niestety – nie mam 20 lat i w związku z tym nie mogę pewnych spraw odkładać na potem....
Późno poznałam Tatry i wszystkie przyjemności z tym związane.....dlatego korzystam z tych cudnych chwil tak często “nie licząć zysków ni strat “ …. a właściwie tylko strat, bo zyski są niekwestionowane i niepodważalne :)) .
Muszę się liczyć z tym, że z każdym rokiem sił mi nie będzie przybywać … tylko wręcz odwrotnie.....dlatego – póki jeszcze mogę wykorzystuję każdą chwilę pogody, żeby pobyć w moich ukochanych górach.

W innch sprawach taka zachłanna nie jestem – tylko w tej :) .


CYTAT Zakochani w Tatrach :

"Na tym portalu – w wersji przedłużonej, od 21 do 31 kwietnia pokazują pogodę całkiem fajną .... póki co .....
Jak chcesz – to się ciesz....... ponoć kwiecień ma być ciepły i ładny :) .

http://www.accuweather.co...t/264492?day=31 "


No i widzisz Uszba jak to jest z tymi prognozami – wczoraj piękne, dziś beznadziejne.
Nie ma się jednak co przejmować – przez tak długi okres czasu na pewno się zmienią – na lepsze oczywiście :D.
Zakochani w Tatrach
tomasz_a

-#2
Posty: 58
Rejestracja: ndz 07 gru, 2008
Lokalizacja: Żagań

Post autor: tomasz_a »

Zakochani w Tatrach pisze:Późno poznałam Tatry i wszystkie przyjemności z tym związane.....dlatego korzystam z tych cudnych chwil tak często “nie licząć zysków ni strat “ …. a właściwie tylko strat, bo zyski są niekwestionowane i niepodważalne :)) .
Jakbym słyszał swoją mamę. Cały czas mi wypomina, że góry, a w szczególności Tatry pokazałem im tak późno. Z ojcem chodziłem wyżej lecz niestety krótko, z mamą niżej lecz dłużej dane jej jest cieszyć się klimatem górskich szlaków.
Co do pogody to wyznajemy taką zasadę, że bez względu na jej stan zasadniczo nie przeszkadza nam ona w wędrowaniu (ot czasem zmienimy plan).
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

tomasz_a pisze:Zakochani w Tatrach napisał/a:
Późno poznałam Tatry i wszystkie przyjemności z tym związane.....dlatego korzystam z tych cudnych chwil tak często “nie licząć zysków ni strat “ …. a właściwie tylko strat, bo zyski są niekwestionowane i niepodważalne :)) .

Jakbym słyszał swoją mamę. Cały czas mi wypomina, że góry, a w szczególności Tatry pokazałem im tak późno. Z ojcem chodziłem wyżej lecz niestety krótko, z mamą niżej lecz dłużej dane jej jest cieszyć się klimatem górskich szlaków.
Heh sama późno się za Tatry zabrałam i to sama od siebie a jaki głód mnie dopadł tych gór to sama jestem zaskoczona. Wszak łaziło się tu i tam z rodzicami, znajomymi i czasem też z obcymi i jakoś bagcyla nie załapałam. A tak pojechałam sobie biedna i nieświadoma tego co mnie czeka w następnych dniach tygodniach miesiącach i latach :) Eh Narkotyk gór...
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
ODPOWIEDZ