CUDA SIĘ ZDARZAJĄ....

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

CUDA SIĘ ZDARZAJĄ....

Post autor: Zakochani w Tatrach »

:think:....Czy warto wierzyć w długoterminowe prognozy pogody ?.....
Wiadomo, że nie warto, bo przysłowiowym patykiem na wodzie pisane i zmieniają się czasem dwa razy dziennie.
Jednak jak człowieka dopadnie „ciąg”, a tęsknota przesłoni zdrowy rozsądek i wszystkie prawdy oczywiste – uczepi się wszystkiego, byle jak najszybciej znaleźć się w miejscu, które nie daje o sobie zapomnieć ani na chwilę.
W prognozach 20 dni słoneczka pod rząd...nieprawdopodobne, a jednak okazało się możliwe :D.
W poniedziałek w nocy małżonek wrócił od córki znad morza, a już we wtorek w południe jechaliśmy ku wierchom.... Tatrom moim cudownym :).
Mój biedny mąż z tą swoją ostrogą dokuczliwą :?....

Nic to, na jedną z pierwszych wycieczek wybraliśmy się Doliną Smutną na Przełęcz Smutną w Zachodnich Tatrach.
Nazwa trochę nieciekawa i tak samo o niej pisze Nyka w swoim przewodniku.
Nieprawda....jest bardzo ładna i żadnego smutku tam nie zaznałam – wręcz przeciwnie, byłam zachwycona.
:think: Może jest smutna, gdy pada deszcz, lub zejdą niskie chmury.....
Ale w ciepłych, słonecznych promieniach, przy wspaniałej widoczności nazwa ta nie ma nic wspólnego z rzeczywistością...i dobrze.

Obrazek


Obrazek



Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Miało być tylko na Przełęcz, ale poszliśmy jeszcze wyżej w stronę Rohacza Płaczliwego.
Niestety czas i ostroga nie dały szansy na wejście.

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Tatrzańskie serce.....
Ja swoje już dawno tu zostawiłam, a teraz znalazłam takie wśród górskich kamieni.
Był to dzień moich urodzin i poleciałam w fantazję, że to kamienne serce jest wspaniałym prezentem urodzinowym dla mnie od Tatr :D.
:think: Czy można sobie wyobrazić piękniejsze urodziny ?....

Co roku chcę takie :D.

Obrazek

Niestety, było zbyt ciężkie, żeby je targać ze sobą i po nacieszeniu się nim zostawiłam w miejscu, w którym znalazłam.
Może ktoś inny też będzie miał radość jeśli je wypatrzy....

Obrazek

Wycieczka piękna, ale okupiona cierpieniem mojego małżonka, ta nieszczęsna ostroga dała mu popalić i następne dwa dni musiałam iść w góry sama :?.
No trudno.... poszłam....no bo jak tu siedzieć w domu w taka pogodę,,,,,
Przez Kondratową, Siodłową Turnię, Grzybowiec do Strążyskiej.

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

W następnym dniu kółeczko:Jaworzynka, Przełęcz Karb do Czarnego Stawu Gąsienicowego i powrót przez Skupniów Upłaz do Kuźnic.

Obrazek


Obrazek

Na Małym Kościelcu spotkałam ciekawego starszego pana – jak ze starej fotografii - z którym trochę pogadałam.
Okazało się, że ma 90 (!) lat , od dawna chodzi po górach i w dodatku jeszcze pracuje jako księgowy – prowadzi firmę swojej znajomej.
20 dni w miesiącu spędza nad dokumentami, pozostałe 10 - w górach.
Muszę przyznać, że wzbudził we mnie wielki podziw.
Schodziliśmy nad Czarny Staw razem i wcale nie musiałam na niego czekać.
Dawna kultura, bardzo miłe towarzystwo.
Nieczęsto można dziś spotkać w górach kogoś takiego.


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Pięta małżonka przez te dwa dni trochę wydobrzała, więc wybraliśmy się nad Czarny Staw pod Rysami i jak się uda to jeszcze na Bulę.
Nigdy nie jeździmy wozami, ale teraz – z powodu wyższej konieczności – trzeba się było trochę podeprzeć :?.
Zaskoczył mnie fakt, że konie tak się rwały do swojej ciężkiej pracy, aż trzeba je było dość mocno trzymać, bo jeszcze wszyscy nie wsiedli :O.
Podczas drogi wypytałam górala, czy konie dostają pić (nigdy tego nie widziałam), ile razy dziennie robią tą trasę i inne takie.
Na Włosienicy wszyscy szybko wyskoczyli z wozu i poszli, a ja – w dziwnym poczuciu jakieś winy – głaskałam dość długo aksamitne końskie łepetyny.

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Posiedzieliśmy trochę nad Czarnym Stawem, no i nastąpiła zmiana planu.
Zamiast na Bulę, poszliśmy w stronę Bańdziocha Mięguszowickiego, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bo wprost na wąskiej, prowadzącej ostro w górę ścieżynie, wpadłam dosłownie na Włóczęgę.
Tym razem mnie udało się poznać forumowego kolegę i po moim zapytaniu „czy pan ma może na imię Mariusz ?” ...kilka sekund konsternacji i serdeczne przywitanie :D.

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Następny dzień trochę lajtowy, ze względów niestety oczywistych ;?...
Ale....czy trzeba się co dzień sterać?....
Taki lajcik też jest potrzebny i nawet fajny :).

Obrazek


Obrazek

Obrazek

To miejsce ma wyjątkową atmosferę.
Stary cmentarz na Pęksowym Brzyzku - nie sposób się tu nie zadumać czytając napisy na prostych krzyżach i mogiłach z ułożonych górskich kamieni.
Najbardziej wzruszają mnie groby ratowników, tu zawsze mgłą oczy zachodzą....

Obrazek

W jeden pochmurny dzień wstąpiliśmy do Wilii Oksza obejrzeć wystawę „Zakopane – pępek świata”.
Jak każda o takiej tematyce – ciekawa.

Obrazek


Pokój poświęcony twórczości Witkacego.

Obrazek

Ponieważ było jeszcze dość wcześnie poszliśmy Doliną Białego Potoku na Sarnią Skałę.
Trochę chmur plątało się po szczytach, ale za to można było się zachwycić przejrzystością Białego Potoku i jego kolorytem.



Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Kolejny dzień też jakiś niepewny, trochę chmur, trochę słońca.
Poszliśmy przez Liliową Przełęcz na Kasprowy, ale okazało się, że było więcej chmur, niż czystego nieba. Na graniach jednak wspaniały spektakl : góry, chmury i promienie słoneczne – po stronie słowackiej. Po naszej ściana mgły stojąca w połowie grani.
A już myślałam, że nic nie zobaczę :).

Obrazek


Obrazek


Obrazek

W następnym dniu już zdecydowanie stabilnie .
Ciepło, błękitnie więc wybraliśmy się na Czerwone Wierchy od przełęczy pod Kopą Kondracką, zejściem z Ciemniaka przez Adamicę.
Lubię szlak przez Tomanową, ale czasowo byliśmy trochę do tyłu.

Obrazek


Obrazek

Jak to się można czasem w górach zdziwić, a nawet zszokować...
Minęli nas młodzi łowcy adrenaliny, w tempie zadziwiająco szybkim, z nielekkim bagażem i zanim doszliśmy do lasu zdążyli zjechać ze szczytu Ciemniaka :O.


Obrazek

Na Zawratowej Przełęczy byłam kiedyś od strony Dol. Pięciu Stawów. Daleko, ale droga bez trudności.
Od strony Gąsienicowej nie mam odwagi, bo tam szlak nie dla tych, co mają jakieś lęki...a ja mam – niestety....
Chciałam jednak podejrzeć przez lornetkę jak tam się idzie.
Doszlismy do miejsca, gdzie zaczynają się łańcuchy - podejrzałam i nie pójdę :)).
Przynajmniej na razie...hm...a może i wcale i myślę, że świat się od tego nie zawali.

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Czwarty dzień pod rząd....zamiast odpocząć poniosło nas na Krzyżne.
Daleko, wysoko, ostro i szybko, bo dzień krótki.
Dało nam popalić, zwłaszcza mężowskiej pięcie z ostrogą :?.....

Obrazek

Z Czerwonego Stawku zostały tylko dwa oka, zdziwione, gdzie też tą parę starszych ludzi niesie ? :))

Obrazek


Obrazek

Powolutku, pomalutku, po cichutku..... aż do skutku ;)....

Obrazek

Widoki przez ostre słońce przymulone co nieco, lecz jak zwykle wspaniałe.

Obrazek


Obrazek\


Obrazek


Tu zawsze robimy sobie odpoczynek na obiadokolację. Takie uroczysko z wodospadem .
Fajne.

Obrazek

A ten widok niezmiennie robi na mnie duże wrażenie i to z każdej strony – głębia Doliny Roztoki :).

Obrazek


Po tej czterodniówce skończyło się tak, jak było do przewidzenia....następne dwa dni musiałam iść w góry sama :)).


Wycieczki na przełomie września i października - to bajeczny sen.
W ciągu kilku dni wybarwiły się liście i jagodziny, zbrązowiały trawy.....
Królowa Jesień przyszła w Tatry z całą swoją paletą kolorów.

Tu dałam kilka zdjęć z Tatr Zachodnich, Rohackich Stawów, Doliny Cichej i Zadnich Koperszadów.

viewtopic.php?t=7723&sid=e8a8b4db125d42 ... 6f3a90766d


Dalszy ciąg relacji napiszę później.


Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:Niestety, było zbyt ciężkie, żeby je targać ze sobą i po nacieszeniu się nim zostawiłam w miejscu, w którym znalazłam.
Ala zostawiła w Tatrach serce :think: .... jak to pięknie brzmi i pasuje do Ciebie.
Zakochani w Tatrach pisze:Okazało się, że ma 90 (!) lat , od dawna chodzi po górach i w dodatku jeszcze pracuje jako księgowy – prowadzi firmę swojej znajomej.
:O muszę przyznać, że jestem w lekkim szoku.

Piękne zdjęcia i w ogóle. :-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Miło jest zacząć dzień takimi widokami z Tatr :) Dzięki Ala!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Dziękuję za zawsze miłe oku niezapomniane widoki. Gratuluję pomysłów i pogody.
Fantastyczna tatrzańska zabawa, ale ... ładnie to tak podpuścić ciekawość, a potem zostawić czytelnika w nieświadomości?
Zakochani w Tatrach pisze:Podczas drogi wypytałam górala, czy konie dostają pić (nigdy tego nie widziałam), ile razy dziennie robią tą trasę i inne takie.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

No cóż, może gdybym wytrzymał z tęsknotą do września, to po pierwsze byłaby pogoda, po drugie noga by mi nie wysiadła. Lecz nie wytrzymałem, pojechałem w czerwcu i d... A teraz ani gór, ani hokeja ani nawet spaceru.

Pocieszam się więc pięknymi relacjami, takimi jak ta. :-)
Każdemu jego Everest...
kuboll

-#1
Posty: 31
Rejestracja: wt 27 wrz, 2011

Post autor: kuboll »

Gratuluję wyboru tras jak również pogody. Nam niestety na zdobycie Rohaczy pogoda nie pozwoliła. Zbyt niski pułap chmur ograniczył skrył widoki i ograniczona widoczność a co za tym idzie odebrał motywację do działania - 8)
(Relacja na forum)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Z tymi rowerami na Ciemniaku to ciekawa koncepcja... :)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Mariusz pisze:Z tymi rowerami na Ciemniaku to ciekawa koncepcja... :)
Zdaje się Ruda ma chłopaka zjazdowca. Może się zainteresuje.
Każdemu jego Everest...
kuboll

-#1
Posty: 31
Rejestracja: wt 27 wrz, 2011

Post autor: kuboll »

Mariusz pisze:Z tymi rowerami na Ciemniaku to ciekawa koncepcja... :)
Niby nie wolno a jednak można :D
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

kuboll pisze:Niby nie wolno a jednak można
A to jest akurat ogólne prawidło na terenie TPN. ;)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzysgd pisze:. ładnie to tak podpuścić ciekawość, a potem zostawić czytelnika w nieświadomości?
Zakochani w Tatrach napisał/a:
Podczas drogi wypytałam górala, czy konie dostają pić (nigdy tego nie widziałam), ile razy dziennie robią tą trasę i inne takie.
Nie chciałam zanudzać , ale jeśli Cię to interesuje – to już odpowiadam :).

Ponoć fiakrzy mają zawartą umowę z właścicielem baru i konie pojone są letnią wodą.
Jeśli to prawda, to chyba na Palenicy, tam gdzie odpoczywają, bo na Włosienicy nigdy nie widziałam, żeby konie piły i trochę mnie to nurtowało ( żeby nie powiedzieć – gryzło.)
Do każdego wozu są dwie pary koni i idą po jednym razie do góry, a po południu jeszcze pustym wozem po turystów na Włosienicę.
Hm....czasem nie do końca pustym, ostatnio kilka osób z małymi dziećmi jechało jeszcze wozami w godz. 17 - 17.30 na górę...
:think: Na dość krótkim dniu...zastanawiałam się – po co....o 19 już ciemna noc...
Przyzwyczajone są do tej ciężkiej pracy, bo rwały się na dole, że trudno je było utrzymać.
Zdziwiło mnie także, że po zakończeniu jazdy nie były bardzo zmęczone – może dlatego, że było to dość wcześnie (około 9 rano) i dość rześkie powietrze.
Policzyłam wszystkich turystów na wozie, czy aby nie wziął więcej, niż mu wolno i zgadzało się, bo w przeciwnym wypadku zaraz bym się „doczepiła” :)).

Natomiast na Polanie Pisanej w Dolinie Kościeliskiej – na drzewie wisi plastikowe wiaderko i konie piją wodę zimniutką, prosto z potoczka.
Dość często tam jestem, ale dopiero w tym roku - pierwszy raz widziałam tam pojonego konia.
andy67 pisze: może gdybym wytrzymał z tęsknotą do września, to po pierwsze byłaby pogoda, po drugie noga by mi nie wysiadła. Lecz nie wytrzymałem
Ech...jak ja Cię rozumiem...też kiedyś pojechałam z niedoleczoną kontuzją - spuchniętym jak bania kolanem :?....a przecież jestem dużo częściej w Tatrach....
kuboll pisze:Niby nie wolno a jednak można
To byli miejscowi - zakopiańczycy.
:think: Przypuszczam, że mieli przygotowane parę stówek w kieszeni na mandaty.
kuboll pisze:Gratuluję wyboru tras jak również pogody.
Dziękuję :)

krzymul pisze:Piękne zdjęcia i w ogóle.
Szarotka pisze:Miło jest zacząć dzień takimi widokami z Tatr Dzięki Ala!
krzysgd pisze:Dziękuję za zawsze miłe oku niezapomniane widoki.
andy67 pisze:Pocieszam się więc pięknymi relacjami, takimi jak ta.
Cała przyjemność po mojej stronie :D , pozdrawiam wszystkich :).


Ala :).
Zakochani w Tatrach
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Schodzę sobie z gór samotnie, a tu nagle na mojej ścieżce jakaś kobitka. Chcę ją przepuścić, ale ona patrzy na mnie ... i patrzy ... i za chwilę pyta, czy ja czasem nazywam się - Mariusz.
Tak - odpowiadam, ale ona jeszcze pyta, czy jestem włóczęgą?
No i gdybym nie zorientował się, że to Ala, to mógłbym wybuchnąć, jak ktoś mnie /wytrawnego turystę :-)/ porównuje do włóczęgi. :)) :D
To było miłe spotkanie Ali i Bogusia. Trochę krótkie, bo czekał mnie powrót w korkach do domu.

Alu, jak zwykle super relacja.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

włóczęga pisze:, ale ona patrzy na mnie ... i patrzy ... i za chwilę pyta, czy ja czasem nazywam się - Mariusz.
:))

Ty to "biedny" jesteś. Ja chyba podobnie Cię przyatakowałam.

A Alę rozpoznałam pierwsza, zresztą nie mogło być inaczej bo akurat była bardzo zaangażowana w fotografowanie jakiegoś ptaszka.


pozdrawiam
uszba
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

włóczęga pisze: ona jeszcze pyta, czy jestem włóczęgą?
No i gdybym nie zorientował się, że to Ala, to mógłbym wybuchnąć, jak ktoś mnie /wytrawnego turystę / porównuje do włóczęgi.
:)) :)) :))...... faktycznie – tak było.

Bardzo miłe i sympatyczne są takie forumowe spotkania na szlakach i – niestety – zawsze za krótkie.


Obrazek

uszba pisze:A Alę rozpoznałam pierwsza,
No właśnie, zawsze my jesteśmy rozpoznawani...

Mnie się pierwszy raz udało i to pewnie dzięki temu, że ścieżka była wąska i tylko nas dwoje :)).
włóczęga pisze:Alu, jak zwykle super relacja.
:D :-)
Zakochani w Tatrach
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

Witam
Zakochani w Tatrach pisze:na jedną z pierwszych wycieczek wybraliśmy się Doliną Smutną na Przełęcz Smutną w Zachodnich Tatrach.
Jak się domyślam do doliny Smutnej doszliście od ostatniego parkingu asfaltową drogą. Interesuje mnie czy może widzieliście kursujący po niej traktor z przyczepą taki na wzór "pociągu" wożącego ludzi do doliny Chochołowskiej. Pamiętam, że jeszcze nie tak dawno taki środek transportu kursował do bufetu Rohackiego. Przejażdżka nim pozwalała kiedyś na zaoszczędzenie czasu i nóg bo nie trzeba było deptać prawie 1,5 godziny po tym nudnym asfalcie.

Duże słowa uznania dla meża za silną wolę i hart ducha w zmaganiu się z ostrogą, która naprawdę potrafi nieźle dać popalić.

Z poważaniem

Igła
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

Świetne zdjęcia widać Twoją świeżość fotograficzną. Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

igła pisze: Interesuje mnie czy może widzieliście kursujący po niej traktor z przyczepą taki na wzór "pociągu" wożącego ludzi do doliny Chochołowskiej.
Niestety do Bufetu nie jeździ żadna ciuchcia, ani nic innego.
Faktycznie – trochę się ciągnie ta szosa, ale ostatnio szliśmy równą godzinkę, wcale nie szybko, tylko bez przystanków.
Widoki tam piękne, można się pogapić i zleci :).....
igła pisze:Duże słowa uznania dla meża za silną wolę i hart ducha w zmaganiu się z ostrogą, która naprawdę potrafi nieźle dać popalić.
I daje :?....
manfred pisze:Świetne zdjęcia widać Twoją świeżość fotograficzną. Pozdrawiam
Cieszy mnie Twoja opinia. Dzięki :D :).
Zakochani w Tatrach
igła

-#4
Posty: 336
Rejestracja: czw 13 wrz, 2007

Post autor: igła »

Zakochani w Tatrach pisze:Niestety do Bufetu nie jeździ żadna ciuchcia, ani nic innego.
Dziękuję za info. Szkoda :-( pytałem o to ze względu na mojego ojca (też kiedys nieźle zakręconego tatromaniaka). Niestety coraz bardziej dokuczający mu staw biodrowy zmusza go do unikania dłuższych marszy i stromych podejść a chciałem odwiedzić z nim jeszcze Rohackie plesa, które i Wam polecam. Widok na Spalona dolinę schodząc niebieskim szlakiem od Wyżniego Rohackiego plesa jest powalający.

Pozdrawiam

"igła"
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

igła pisze: a chciałem odwiedzić z nim jeszcze Rohackie plesa, które i Wam polecam.
:) Wiem, znam – byliśmy tam już kilka razy.
To moje ulubione miejsce w Zachodnich i ostatnio często tam zaglądamy.


To z września ub. roku, bo w tym – przez ostre słońce – niezbyt dobre zdjęcia mi wyszły.

Obrazek


Pozdrawiam :).
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ