mefistofeles pisze:Janek napisał(a):
Idiotyzm i niefrasobliwość iście olimpijskiej skali
Bez przesady. Przeciez nic im nie grozi. Tez mi się zdarzało stopem wracac z róznych miejsc i nie uważam tego za idiotyzm, po prostu nie zawsze wszystko sie uda zgodnie z planem
Za mało dokładnie zrelacjonowałem. Ci "moi" (to znaczy ci co mnie chcieli w taksówkarza przekwalifikować) podeszli na szczyt Rysów około godz. 16.45 (przyjehali autobusem z Krakowa, potem bus itd). Na szczycie uznali, że się boją schodzić a ktoś im powiedział, że na słowacką stronę łatwiej. No to poszli - nie mając zielonego pojęcia do której kursuje elektriczka, że w ogóle jest elektriczka, o której kursują autobusy z T. Łomnicy do Łysej Polany itd. Słowem nic nie wiedzieli. Tzn. wiedzieli jedno - że muszą, MUSZĄ, następnego dnia rano być w pracy w ... Warszawie. Taaaak! W Warszawie! A Ty piszesz o jakimś planie... Przepraszam, ale to już wolę userkę Kiciunię, która się pyta na forum jak wejść na Giewont, bo ona przynajmniej wie, że nic nie wie, dotarła na forum, na którym są tacy co wiedzą i chce, podkreślam CHCE, się dowiedzieć.
Aha, na zapytanie po jakim kursie wymienią o przygodnego Słowaka złotówki odpowiedziałem, że nie wiem ale sądzę, że się zmieszczą w przedziale 4.50 do 5.00 orzekli, że zdzierstwo bo wg tabeli kursowej NBP jest koło 4.25 - czyli nasze wspaniałe, szczególnie w Warszawie, znakomite mniemanie o sobie, narodzie "ibermenszów", któremu ludzie tak podłej nacji jak słowacka winni służyć w podskokach a potem się dziwimy, że mają nas za chamusi i głupoli.
Tak nawiasem, z naszym gospodarzem rozliczyliśmy się częściowo w złotówkach - po kursie 4 zł za 1 euro, "aby się nie zajmować drobiazgami" jak powiedział.
Jestem gorszego sortu...