"taternictwo" szlakowe
"taternictwo" szlakowe
Ładnych kilka lat temu (a właściwie zim, bo to było zimą) przyszedłem do Roztoki na nocleg i odpoczywałem po trudach podróży w Tatry, gdy do sali wszedła dwójka "teterników".
Objuczeni szpejem - główne na zewnątrz plecaka, drogie markowe ciuchy etc.
Zagadałem, aby się dowiedzieć, jakie są w Moku warunki, bo się tam wybieram następnego dnia.
W odpowiedzi usłyszałem, że przeszli przez Szpiglasową Przełącz i nawet założyli 6 wyciągów...
Dzisiaj oglądam sobie coś na yt i przez przypadek wpadł mi taki oto filmik:
https://www.youtube.com/watch?v=wIeplYJOGI4
Główny bohater tego filmu to były forumowicz, co się obraził i sobie ... poszedł.
Widać na nim jak turysta szlakowy zamienia się w szlakowego "taternika".
Ilość szkolnych błędów jest porażająca: lina służy po to, aby w razie wypadku jednej osoby zginęła cała trójka, np w 4min tuż obok jest łańcuch, ale nikt się w niego nie wpina, mimo tego, że wisi sporo karabinków na uprzęży. Piękne friendy i kości są tylko lansem, a bezpieczeństwo przegrywa z kamerą na kijku, bo np w 2min powinien być czekan w prawej ręce a nie kamerokijek.
Chłopakom sie udało wejść i zejść z Koziego, czego należy pogratulować, ale limit szczęścia jest ograniczony.
Najgorsze jest to, że mało doświaczone osoby po obejrzeniu takiego filmiku, mogą powielać te błędy.
No, ale takie jest prawo internetu - wszystko przyjmie i w prosty sposób zamienia turystę w "taternika".
Na plus jest bardzo fajna muza dobrana i ogólnie dobrze sklejony filmik.
Objuczeni szpejem - główne na zewnątrz plecaka, drogie markowe ciuchy etc.
Zagadałem, aby się dowiedzieć, jakie są w Moku warunki, bo się tam wybieram następnego dnia.
W odpowiedzi usłyszałem, że przeszli przez Szpiglasową Przełącz i nawet założyli 6 wyciągów...
Dzisiaj oglądam sobie coś na yt i przez przypadek wpadł mi taki oto filmik:
https://www.youtube.com/watch?v=wIeplYJOGI4
Główny bohater tego filmu to były forumowicz, co się obraził i sobie ... poszedł.
Widać na nim jak turysta szlakowy zamienia się w szlakowego "taternika".
Ilość szkolnych błędów jest porażająca: lina służy po to, aby w razie wypadku jednej osoby zginęła cała trójka, np w 4min tuż obok jest łańcuch, ale nikt się w niego nie wpina, mimo tego, że wisi sporo karabinków na uprzęży. Piękne friendy i kości są tylko lansem, a bezpieczeństwo przegrywa z kamerą na kijku, bo np w 2min powinien być czekan w prawej ręce a nie kamerokijek.
Chłopakom sie udało wejść i zejść z Koziego, czego należy pogratulować, ale limit szczęścia jest ograniczony.
Najgorsze jest to, że mało doświaczone osoby po obejrzeniu takiego filmiku, mogą powielać te błędy.
No, ale takie jest prawo internetu - wszystko przyjmie i w prosty sposób zamienia turystę w "taternika".
Na plus jest bardzo fajna muza dobrana i ogólnie dobrze sklejony filmik.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Re: "taternictwo" szlakowe
Michałekświster pisze:
Główny bohater tego filmu to były forumowicz, co się obraził i sobie ... poszedł.
.
Mój ulubieniec
A powiem Ci Świster, że Michałek to dziś gwiazda internetów. Fejsbukowy autorytet rzekłbym nawet.
A nawet w Polsacie występował w jakimś śniadaniowym programie przedstawiony jako bardzo znany tatrzański fotografik i taternik
Umarłem ze śmiechu, jak go zobaczyłem
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Michałek widnieje u nas jako usunięty user.
Ale dla odświeżenia, tutaj jego słynna wyprawa pod Chłopka zadająca kłam insynuacjom świstera, jakoby Michał nie wiedział, co to jest bezpieczeństwo w Tatrach
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=7684
Ale dla odświeżenia, tutaj jego słynna wyprawa pod Chłopka zadająca kłam insynuacjom świstera, jakoby Michał nie wiedział, co to jest bezpieczeństwo w Tatrach
Re: "taternictwo" szlakowe
Na filmie widać, że idzie jako pierwszy i prowadzi kolegów/znajomych/klientów? Cholera wie.Alan pisze:Michałekświster pisze:
Główny bohater tego filmu to były forumowicz, co się obraził i sobie ... poszedł.
.![]()
Mój ulubieniec![]()
A powiem Ci Świster, że Michałek to dziś gwiazda internetów. Fejsbukowy autorytet rzekłbym nawet.
A nawet w Polsacie występował w jakimś śniadaniowym programie przedstawiony jako bardzo znany tatrzański fotografik i taternik
Umarłem ze śmiechu, jak go zobaczyłem
Najważniejsze, że jako pierwszy odpowiada za cały zespół, a robi to fatalnie.
Generalnie coraz więcej widać ludzi na szlakach co to zakupili szpej i się nim lansują.
A gdy zejdą ze szlaku i próbują go używać bez żadnej wiedzy to łatwo może się to skończyć tak jak skończyło się na Ławce Dubkego.
Czesto jest to zjawisko "tylko" śmieszne. Przykład z ostatniego weekendu: lesisty szlak na Grzesia, warunki bardzo przyzwoite, że można iść w dzinsach i butach miejskich, a tu dwójka schodzi ze szpejem i uprzężą na tyłach, a do plecaka przytroczona lina.
Może robili Grań Rohaczy i nie zorientowali się, że już się zaczął las? Nie wiem.
Re: "taternictwo" szlakowe
Możesz coś więcej na ten temat napisać?świster pisze: łatwo może się to skończyć tak jak skończyło się na Ławce Dubkego.
Co do sprzętu w rękach, nazwijmy to laików. Takie czasy - kupić łatwo, nauczyć się używania trudniej.
Zresztą ja jako hokeista-amator używam sprzętu porównywalnego do tego jaki mają kolesie z NHL, część moich rzeczy posiada nawet certyfikat dopuszczenia do gry w tej lidze. A przecież przepaść (nomen omen) między moim poziomem, a zawodnikami z NHL jest co najmniej taka jak między spacerowiczami do M. Oka a zdobywcami 8-tysięczników zimą.
Każdemu jego Everest...
Nie mam wielkiego doświadczenia zimowego, byłem w sumie na 3 wycieczkach - Zawrat, Szpiglasowa i Wrota oraz Baranie Rogi. Można do tego doliczyć wiele wiosennych przejśc śnieżnych w zimnych latach ok, 2000 roku, gdzie szło się bez jakiegokolwiek sprzętu, bo ani go wtedy nie miałem, ani bym w czerwcu pewnie nie zabrał.
Mam kilka uwag laika do tego materiału:
1. Ja ważę 85, żona 50, jak jest skorupa lodu, ona idzie wierzchem, ja ryję jak dzik i raki co jakiś czas łapią poślizg. jeśli się zwioążemy liną jakkolwiek, to czy ona mnie utrzyma z czekana ?? , wątpię, więc się nie wiążemy. Osobiście już zjeżdżałem po stromym, mam zawsze długi czekan a,la ciupaga, jakoś się hamuje. czy zahamowała by ściągnięta przez mnie zone ze swą siłą i słabszym refleksem ? wątpię.
2. Ten sprzęt do zakładania stanowisk na filmie połączony z nietrudną percią braną spacerem nawet dla laika rzeczywiście jest śmieszny.
3. Największe chwile grozy przeżyłem kiedyś na Karczmisku, gdy wracałem ze spaceru do Murowańca (wchodziliśmy drogą od Brzezin) i na polu błyszczącego lodu z dwunastoletnim wtedy synem chciało nas zabrać do Olczyskiej. posuwaliśmy się na dupach z szybkością żółwia, a asekurowaliśmy się - ja widelcem (przez przypadek zwinąłem z Murowańca), a Piotr moim nożem. Wniosek - szlak, nie szlak, liczą się waruny.
4. Tamże, na Karczmisku, ale na rozciapcianym majowym śniegu, wśród rozneglizowanych turystów w podkoszulkach, spotklałem człowieka jak z filmu o zdobyciu Korony Ziemii - raki na nogach, dwa czekanomłotki w rękach, kask, zwój liny. Większość patrzyła z podziwem, nieliczni z politowaniem, a ja pomyślałem sobie, że może to dla jaj ???
Mam kilka uwag laika do tego materiału:
1. Ja ważę 85, żona 50, jak jest skorupa lodu, ona idzie wierzchem, ja ryję jak dzik i raki co jakiś czas łapią poślizg. jeśli się zwioążemy liną jakkolwiek, to czy ona mnie utrzyma z czekana ?? , wątpię, więc się nie wiążemy. Osobiście już zjeżdżałem po stromym, mam zawsze długi czekan a,la ciupaga, jakoś się hamuje. czy zahamowała by ściągnięta przez mnie zone ze swą siłą i słabszym refleksem ? wątpię.
2. Ten sprzęt do zakładania stanowisk na filmie połączony z nietrudną percią braną spacerem nawet dla laika rzeczywiście jest śmieszny.
3. Największe chwile grozy przeżyłem kiedyś na Karczmisku, gdy wracałem ze spaceru do Murowańca (wchodziliśmy drogą od Brzezin) i na polu błyszczącego lodu z dwunastoletnim wtedy synem chciało nas zabrać do Olczyskiej. posuwaliśmy się na dupach z szybkością żółwia, a asekurowaliśmy się - ja widelcem (przez przypadek zwinąłem z Murowańca), a Piotr moim nożem. Wniosek - szlak, nie szlak, liczą się waruny.
4. Tamże, na Karczmisku, ale na rozciapcianym majowym śniegu, wśród rozneglizowanych turystów w podkoszulkach, spotklałem człowieka jak z filmu o zdobyciu Korony Ziemii - raki na nogach, dwa czekanomłotki w rękach, kask, zwój liny. Większość patrzyła z podziwem, nieliczni z politowaniem, a ja pomyślałem sobie, że może to dla jaj ???
luknij na moje panoramy i galerie



