Madryt - maj 2014

W kraju i na świecie - byliśmy, widzieliśmy, polecamy.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Madryt - maj 2014

Post autor: Zygmunt Skibicki »

W listopadzie 2013-go powstał następujący plan:
- wylatujemy w czwórkę z Gdańska 9-go maja - przesiadka w Berlinie...
- wracamy także przez Berlin do Gdańska 14-go maja.
Wszystko załatwiamy sami:
- Krzyś załatwia noclegi, kupuje bilety lotnicze, i wstępy na wszelkie uzgodnione wspólnie imprezy.
Bilety lotnicze, i wstęp na kolację z programem flamenco już kupił...
- mnie przypadło załatwienie przewodników i map - oczywiście już je mam. Potem, już na miejscu to moją będzie sprawą, byśmy zawsze wiedzieli jak i czym się poruszać po 5-cio milionowej aglomeracji?
- dziewczyny aktualnie załatwiają... inspiracje, a na miejscu to i tak one będą rządziły wszystkim.
Wspólnie gdzieś koło lutego, marca uzgodnimy wstępnie: co i którego dnia byśmy chcieli obejrzeć...?
No i fajnie!

8.05.2014
Dojechałem do Tczewa - też kawałek jazdy - 305 kilometrów, ale wreszcie cały czas autostradą. Z Łodzi docieram w czasie 2:32... Kurcze, całkiem niedawno w takim czasie dojeżdżałem ledwie do Torunia...

9.05.2014
W deszczowe rano o 8:30 ładujemy się do zaprzyjaźnionego samochodu, który wiezie nas na gdańskie Rębiechowo, a tam pierwsza przygoda naszej podróży: dwa dni wcześniej miałem badanie scyntygraficzne i już pierwsza lotniskowa bramka zawyła na mnie i to zdecydowanie. Zbiegli się ochroniarze. Każdy z jakimś czujnikiem. Wszystkie alarmowały! Trochę się tego spodziewałem, ale na współtowarzyszy padł blady strach, że być może nie polecę... Ochrona lotniska w kilka minut od moich wyjaśnień ustaliła, że mówię prawdę, a nawet powiedzieli mi, jakiż to izotop użyty był jako kontrast do badań. Dalej już było zwyczajnie, z tym że lotniskowe sklepy okazały się wyjątkowo drogie, czego się zresztą spodziewaliśmy... Trudno.
Wsiadamy do samolotu, którym okazał się Bombardier... śmigłowy.

Obrazek

Wąsko jak w autobusie i te dwa śmigła tuż za oknami...
Niecała godzina i jesteśmy na berlińskim Tegel. Lotniska niemieckie lubię, bo mój marny niemiecki jest i tak lepszy od mojego incydentalnego angielskiego... pożal się Boże. Krótka przerwa i już lecimy porządnym Boeningiem 737. Za oknami z każdym kwadransem ładniejsza pogoda. To znaczy... i tak lecimy w przeraźliwym słońcu ponad chmurami, ale przynajmniej coś pomiędzy nimi widać w dół. Miało być ponad trzy godziny lotu, a było sporo poniżej trzech... Nie żałujemy.

Lądujemy porządnym samolotem na wielkim lotnisku, ale coś tak jakby na... kartoflisku... Albo pas nierówny, albo pilot... taki sobie.
Żaden z naszych bagaży nie zaginął, więc szybko decydujemy się na taksówkę, bo wprawdzie można od razu z lotniska metrem, ale szkoda nam zbliżającego się szybko wieczoru. Jest po prostu ciepło i chcemy jak najszybciej odświeżyć się, przebrać i zjeść wreszcie coś porządnego i to nie na chybcika w przygodnym barze, a na stole z obrusem.
Stację mera mamy dosłownie 50 metrów od skromnej, ale zupełnie wystarczającej nam kwatery.

Kupowanie pierwszych biletów do metra w każdym mieście odbywa się inaczej, ale zawsze z drobnymi przygodami. Tak jest i teraz, ale na szczęście miejscowi są bardzo życzliwi i pomagają.
Wysiadamy z metra na stacji Opera i nieśpiesznie zmierzamy calle peatonal - ulica zamieniona w deptak. Oczywiście kierujemy się w stronę Plaza del Sol...

Obrazek
Na zdjęciu jesteśmy wszyscy! Krzyś od tyłu w środku kadru w kraciastej koszuli i krótkich portkach, Ewa i Asia... wiadomo... rozchchane, a ja prezentuję tu jedynie swój... cień.

W bliskim od Sol zaułku zachęciła nas nazwa... muzeum...?

Obrazek

Pierwsza kolacja, to moja nieco spóźniona imieninowa...

Obrazek
Foto Ewa

To w tle to są szynki! W bardzo róznych asortymentach. Najwyższą cenę widzieliśmy 1 500 € za kilogram. Nie próbowaliśmy takiej...

W dobrych nastrojach zmierzamy do Plazza Major, gdzie zawsze jest coś do zobaczenia, a i posmakować tego i owego warto...

Obrazek

Życie na Plaza Major nie zamiera chyba nawet bladym świtem...

Obrazek

10.05.2014
Rano idę z Krzysztofem po zakupy prowiantowe.
Przy tej ulicy mieszkaliśmy i tu robiliśmy codzienne zakupy.
Obrazek
Foto Ewa
Calle del General Ricardos się nazywa. "Nasz" market, to ten niebieski po prawej na dole...


W krajach południa Europy zanim o 10-tej otworzą markety, wszędzie można wypić porządną espresso, z czego oczywiście obydwaj skwapliwie korzystamy.
Zabrałem z kraju puszkę Nescafe Espresso, ale kudy temu do oryginału!

Stosownie objuczeni - dobrze że na kwaterze był mały plecaczek! - wracamy i szybko jemy śniadanie - oczywiście na przestronnym tarasie.
Trochę jest głośno, bo mieszkamy tuż przy mocno obciążonym wylocie w kierunku Toledo...
Chyba wszyscy byliśmy solidnie głodni, bo aparaty fotograficzne wyciągnęliśmy dopiero po śniadaniu. Krzyś "ćwiczył" tablet...

Obrazek

Obrazek
foto Asia

Hiszpańskie wina z rejonu Rioja smakowały nam od dawna, ale w Madrycie szczególnie te dwa:

Obrazek

Campo Viejo po hiszpańsku znaczy... Stare Pole, co mieszkańcom Pomorza Gdańskiego, a zwłaszcza cukrownikom się... kojarzy.

No i... w miasto!

Obrazek

Sklepy, są wszędzie...

Obrazek

Merto, to je ono!

Obrazek

Widać, że lubimy ten środek lokomocji miejskiej...

Obrazek

Znów wysiadamy na Opera, ale tym razem kierujemy się w inną stronę ruchliwymi ulicami o imponująco zadbanej i, co tu ukrywać... bogatej zabudowie...
Domy przeważnie w odcieniach bieli, ale i cegła się czasem trafi. W każdym oknie żaluzja i... tak powinno tam być.

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Foto Krzyś

No i bardzo dobrze, że architektura tu piękna, bo przynajmniej co jakiś czas udaje się oderwać wzrok naszych Pań od... witryn...

Obrazek

Obrazek
Foto Krzyś

Sangria in statu nascendi, to naprawdę jest coś zupełnie innego niż ta butelkowana berbelucha sprzedawana w naszych marketach...

Obrazek

Obrazek
Foto Krzyś

Krzyś z Asią mają wykupione bilety na turniej tenisowy i postanawiają pojechać wcześniej na korty, bo jest szansa zobaczyć samego Rafaela Nadala w meczu półfinałowym...

Obrazek
Foto Krzyś

Obrazek
Foto Krzyś

...a my realizujemy nasze wcześniej wybrane cele. Podążamy w kierunku Plaza de España, bo jak tu... być w Madrycie, a nie odwiedzić Cervantesa, Don Kichota i Sancho Pansy...?

Obrazek

Obrazek
Foto Ewa

To w kierunku tej fontanny jadą obydwaj serwantesowi rycerze...

Obrazek
Foto Ewa

Wśród drzew także mocno leciwe i rozrośnięte oliwki...

Obrazek
Foto Ewa

Ale też rododendrony, pinie, a i czasem cyprys się trafi...

Obrazek
Foto Ewa

Znów na Sol...

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek
Foto Ewa

Urzędowo dostojną San Jeronimo docieramy spacerem do bulwarowego Passeo del Prado.
Bez barierek by ta fontanna wyglądała stanowczo lepiej...

Obrazek
Foto Ewa

Cóż za urokliwa elewacja!

Obrazek
Foto Ewa

...a dalej do Królewskiego Ogrodu Botanicznego...

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek

Rzeczywiście jest królewski, bo nawet zwykłe warzywa i zboża można tu obejrzeć...

Obrazek

Obrazek

Że o mnóstwie bajecznie kolorowych kwiatów nie wspomnę...

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek

Obrazek
Foto Ewa

Jest też bardzo ciekawa wystawa ni to rzeźb ni to instalacji z płatów kory, szyszek i... patyków...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie chce się nam wracać do metra tą samą drogą, więc zupełnie bocznymi, wcale już nie tak ładnymi i bogatymi, nawet miejscami mocno zaśmieconymi, bocznymi, za to nad wyraz klimatycznymi uliczkami, zawadzając o urokliwą kafejkę docieramy do metra La Latina i dalej już w kilka zaledwie minut wracamy mocno "uchodzeni" do kwatery. Nie wszystko nam się tego dnia udało, ale najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło, a w dodatku bez żadnych strat... Każdy rodzaj turystyki, to wieczne wystawianie się na nieprzewidywalne w domowym fotelu niespodzianki, więc nie narzekamy.
Z kolacją tego dnia nam trochę... zeszło... Za to i tej nocy nie przeszkadzał nam uliczny gwar.


11.05.2014
W niedziele w rejonie La Latina odbywa się madrycki Pchli Targ, a my na to... jak na lato! Lubimy szwendać się pomiędzy zaskakująco różnymi straganami mieszając się różnokolorowym tłumem... Klimaty... Tam się nikt nie przejmuje jakimiś barierami językowymi. Ktoś ma towar i chce go sprzedać, a ktoś ma pieniądze i chce coś kupić. Zawsze się dogadają! Co najwyżej się trochę potargują. To zawsze i wszędzie jest w dobrym tonie i... zawsze trochę mniej kosztują zakupy!

Podobnie jak na naszym Jarmarku Dominikańskim... Pchli Targ, to teraz głównie chińszczyzna, ale wcale nie koniecznie badziewiasta. No... różnie z tym bywa... Zazwyczaj trzeba tylko długo poszperać w straganach. Jeśli się to lubi i akurat ma się ochotę. Mieliśmy...

Obrazek
Foto Ewa

Trafiłem i ja na fajną koszulkę, którą natychmiast ubrałem, bo... mi się podobała. A co...? Może nieładna...?

Obrazek
Foto Ewa

Udany zakup trzeba uczcić... taki zwyczaj i to wcale nie tylko miejscowy.

Obrazek
Ta kobieta robiła martini z lodem... palce lizać!

Obrazek
Ale też fotografowała bardzo chętnie...

Obrazek
Imienia autorki tej fotki nie znamy...

Krzysztof wszędzie, gdzie byliśmy, potrafi wynaleźć jakąś regionalną ciekawostkę kulinarną...

Obrazek
Foto Ewa

Cała ulica się bawiła...

Obrazek
Foto Ewa

A my z nią...

Obrazek
Foto - Krzyś

Obrazek
Foto - Krzyś

Te dwie Chinki też miały ochotę na wspólny taniec...

Obrazek
Foto - Krzyś

Wystarczy poprosić choćby tylko gestem, a zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi fotkę...

Obrazek

Wieczór, więc kolacja z flamenco... no tego nie mogliśmy sobie odmówić. Dość skomplikowaną drogą z dwoma przesiadkami metrem...

Obrazek
Stacja metro La Latina ma charakterystyczny, pomarańczowo zielony szlaczek na wszystkich ścianach. Zaczynamy to rozpoznawać...

...docieramy pod wskazany na biletach adres.
To jest wieczór urodzinowy Asi i ona wszystko załatwia z obsługą, a Hiszpanie z angielskim są raczej... na bakier. Oczywiście dała radę i to świetnie!
W każdym razie... mnie smakowało.

Obrazek
Foto Asia

Było na ostro i z przytupem... nie jednym!

Obrazek
No i wirowało, że... hej!

Obrazek

A że Hiszpanie o kolacji myślą dopiero około 20-tej, to znów noc była... krótka.
W dodatku się okazało, że Rafael Nadal wygrał cały madrycki turniej... Que viva España!

12.05.2014
Poniedziałkowy ranek obudził nas rykiem samochodów i jakichś maszyn budowlanych za oknami. To nasz pierwszy dzień nie weekendowy w Madrycie.
Nasze codzienne poranne zakupy w doraźnym plecaczku są coraz... cięższe. No cóż... śniadanie to energetyczna podstawa każdego intensywnie spędzanego tu dnia...
Tylko pieczywo mają tu prawie tak samo bez smaku jak we Włoszech czy Grecji...

Dość stromo opadającą ulicą spod naszej kwatery schodzimy...

Obrazek
Foto Ewa

...wprost na Puente de Toledo - Most Toledański...

Obrazek
Foto - Ewa

Obrazek
Foto Ewa

...mostu na małej i płytkiej, ale za to stołecznej Mantanares.
Z kształtu, wysokości obmurowań koryta widać oraz wysokości filarów mostowych, że potrafi być znacznie bardziej okazała...

Obrazek
W tle wielka szklana ściana stadionu Atletico Madryt.

Sam średniowieczny, oczywiście kamienny most, teraz już tylko promenada okazał się bardzo malowniczy...

Obrazek
Foto - Krzyś

Obrazek

Obrazek
Foto Ewa

Wszyscy tam fotografowali...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A biegnący po obydwu stronach rzeki nowo zbudowany, a właściwie nadal rozbudowywany bulwar wręcz zachwycający...

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek
Foto Ewa

Upał był dotkliwy...

Obrazek
Foto Ewa

Po drugiej stronie rzeki ulica też była stroma, tym razem pod górę...

Obrazek

...ale do Puerta de Toledo - bramy toledańskiej postanowiliśmy dojść...

Obrazek
Foto Ewa

Było warto...

Obrazek

I znów wysiedliśmy na Opera...

Obrazek
Foto Ewa

Tym razem poszliśmy w kierunku Mercado San Miguel...

Obrazek
Foto Ewa

...bo przecież trzeba powąchać klimatów, co jakiś czas coś... zjeść...

Obrazek

Obrazek

A i popić takie kulinarne warto... ekscesy...

Obrazek

Brak prostokątnej siatki ulic w wielkich miastach zawsze się kończy takimi... "żyletami"...

Obrazek

I znów pod przepięknym łukiem...

Obrazek

przez Plaza Major...

Obrazek

Bez pospiechu, powolutku...

Obrazek

Obrazek
Foto - Krzyś

W takim upale nie można nic na szybko...

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek
Foto Ewa

...i czasem dobrze jest schować się na chwilę w cień...

Obrazek
Foto Ewa

W umówionym miejscu, pod madryckim niedźwiadkiem na Sol...

Obrazek

...spotykamy naszą polską przewodniczkę - Agnieszkę, z którą mamy spędzić całe popołudnie aż do wieczora...

Obrazek
Foto - Krzyś

Obrazek

Połaziliśmy z nią trochę... sporo, a i nasłuchaliśmy się grubo poza granice percepcji laików w sprawach historii sztuki...

Obrazek
Jak ta dziewczyna wytrzymywała w taki upał w rajstopach?

Obrazek

Obrazek
Foto Ewa

To był strzał w sam środek dziesiątki! Bez tej dziewczyny byśmy po prostu ominęli, albo przechodząc tuż obok nie zauważyli mnóstwa ciekawych i ważnych miejsc...

Obrazek

Obrazek
Foto - Krzyś

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek
Foto Ewa

Obrazek
Foto Ewa

Trzeba przyznać, że znała się dziewczyna nie tylko na architekturze i sztuce. Dała nam nawet odpocząć... chwilkę.

Obrazek

Dotarliśmy do Prado - od 18-tej wstęp wolny!

Obrazek
Foto Ewa

...gdzie oczywiście żadnych zdjęć nie robiliśmy...

Obrazek

...ale oczy się napasły... co nie miara, uczy nasłuchały jeszcze więcej, a nogi... lepiej tego nie wspominać...

Jeszcze Park Wertykalny, do którego nas wysłała już samodzielnie, a który poprzedniego dnia ominęliśmy zaledwie o jedną, bardzo bliską przecznicę...

Obrazek

Dworca Atocha nie zwiedzaliśmy...

Obrazek
Foto - Krzyś

Chyba już nigdy i nigdzie nie pojedziemy "wąchać klimaty dalekiego miasta" bez krótkiego choćby udziału profesjonalnego przewodnika.
O 21-szej na wielkim wyświetlaczu zobaczyliśmy temperaturę... 29 stopni Celsjusza! Niebo bezchmurne i zero wiatru! Życie jak... w Madrycie!
Byliśmy zmęczeni i głodni, wypatrzony wcześniej chiński bar sushi okazał się z bliska mocno podejrzany, ale nie chciało się nam szukać następnego, bo sił nie było. W takich sytuacjach umiejętności i talenty Krzysztofa są nieocenione. Sklep mięsny był tuż. Cztery solidne płaty wołowiny Krzyś na patelni szybko przerobił na beefsteaki... Do tego solidna micha sałaty z mojego dzieła winegret - inny by się chwalił! - i... żarcie po uszy!

13.05.2014
Przedpołudnie zakupowe, więc zaraz po śniadaniu... wcale nie tak znowu... rano... jedziemy na Sol, no bo.... gdzieżby indziej?

Pasaże, witryny... Zara, przekąska... Sol...

Obrazek

Pożegnanie z madryckim niedźwiadkiem...

Obrazek

...druga Zara...

Ostatnie spojrzenie na Sol...

Obrazek

Jakiś ciekawy kościół się trafił, ale trwała msza, więc tylko tak szybciutko, bokami i zaraz z powrotem do kruchty...

Obrazek

Znów kultura - Museo del Jamon...

Wracamy na kwaterę odpocząć...

Hard Rock odwiedzamy w każdym mieście, gdzie taki klub jest, więc... wiadomo.
Metro, Gran Via, Banca de España i dalej pieszo...

Piękne miasto i ciepło...!

Obrazek

I oni tu wszędzie ustawiają maszty z ogromnymi flagami. Pewnie są bardziej dumni ze swego państwa niż my...

Obrazek
Plaza de Colon: Pomnik Kolumba, a po prawej ogromny gmach Biblioteki Narodowej...

W zbliżeniu...
Obrazek
Foto - Krzyś

Ładnie, czysto i zadbanie...

Obrazek
Foto Krzyś

Fontanna nie musi być tylko samym wytryskiem wody w górę...

Obrazek

Znów nas wciągnął jakiś zarąbiście wielki market...

Humory nam dopisują...

Obrazek

Wreszcie jest... Hard Rock del Madrid!

Obrazek

To zdjęcie zrobiłem komórką i natychmiast rozesłałem do mnóstwa znajomych.

Ale w środku... tak sobie. Można powiedzieć, że jak na tego rodzaju klub, to nawet... drętwo...

Obrazek

Wychodzimy na bardzo już nocny, ale rozświetlony i nieprzerwanie tętniący życiem Madryt...

Obrazek
Foto - Krzyś

Obrazek

Długo w noc gadamy opróżniając przed podróżą... co tam jeszcze zostało...

14.05.2014
Wszystko się kiedyś musi skończyć...
Pakowanie, sprzątanie kwatery i... taksówka na lotnisko. Nie każda stacja madryckiego metra na schody ruchome i windy. Jak by tak ze wszystkimi bagażami...
Po ciężkich doświadczeniach na mediolańskim dworcu kolejowym wolimy tego unikać...
Tym razem już żadna bramka na mnie nie zawyła.
Madryt od północy otacza pasmo gór. Gdzieś tam jest... Saragossa.

Obrazek

Trzy godziny spokojnego lotu, potem duże koło wokół berlińskiej wieży telewizyjnej...

Obrazek

...i lądujemy gładko na Berlin Tegel. Od razu, w wyjściu z rękawa kontrola antynarkotykowa z użyciem potężnego policyjnego owczarka. To nie jest przyjemna... atrakcja.
Niemiecki mundur i pies, to się Polakom zdecydowanie nieładnie... kojarzy.
Kluczymy pomiędzy terminalami... Musimy wyjść na zewnątrz i potrzebna jest kolejna odprawa, ale idzie gładko. Coś tam w lotniskowym barze jemy i martwimy się, bo w Gdańsku podobno zimno i leje...
Znów ten śmigłowy Bombardier, ale tym razem coś głośne miał silniki... jak kukuruźnik!

Obrazek

No... rzeczywiście. Była u nas Costa... Tyle, że nie... Brava.
Cóż... taki klimat!
Ale pocieszmy się już poczynionymi planami na kolejny wspólny wyjazd.

P.S.: Jak zawsze - nie podpisane zdjęcia są mojego autorstwa.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Ciekawy wyjazd.
Fajnie, że chciało Ci się napisać relację i podzielić się z nami tym, co tam widziałeś.
Pewnie się tam już nie wybiorę, ale bardzo lubię czytać i oglądać relacje "ze świata" :).

A mnie moje "zboczenie" pogna - jak zwykle .... w Tatry :D .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zygmunt w dobrej formie. Brawo. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Tak wygląda dobrze zagospodarowana wyprawa , widać ze oprócz zwiedzania było miejsce na ucztę cielesną (smaki świata) czy duchową (np. duch sportu). Ekipa zgrana co emanuje ze zdjęć :) Intrygująca fontanna i ten naścienny ogród. Dziękuję za pokazanie Madrytu Waszymi oczami :)
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
gosia d

-#4
Posty: 388
Rejestracja: wt 14 cze, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gosia d »

Zgrana ekipa to połowa sukcesu udanego urlopu, a taka widać była...
Dziękujemy za przybliżenie nam Madrytu i pokazanie jego uroków.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Jest relacja z kolejnego wyjazdu - tu!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
ODPOWIEDZ