Zrobione. Od Banówki po Wołowiec (2 dni). Atakowaliśmy z Żarskiej chaty.andy67 pisze:No to jeszcze możesz ją na Trzy Kopy namówić.
Edit: O, jest:
viewtopic.php?t=6145
Zrobione. Od Banówki po Wołowiec (2 dni). Atakowaliśmy z Żarskiej chaty.andy67 pisze:No to jeszcze możesz ją na Trzy Kopy namówić.


Ja mam wszystkie nasze wycieczki udokumentowane zdjęciami (dużą ilością).Szarotka pisze:Jak zaczęłam jeździć w Alpy to pamiętnik został zamieniony na notatnik księgowy z zapiskami ile i na co poszło kasy
krzysgd pisze:Zrobione. Od Banówki po Wołowiec (2 dni). Atakowaliśmy z Żarskiej chaty.andy67 pisze:No to jeszcze możesz ją na Trzy Kopy namówić.
Edit: O, jest:
viewtopic.php?t=6145
krzymul pisze:Było po śmigło zadzwonić. Miałbyś darmowy przelot i ... byłbyś wcześniej.andy67 pisze:Chociaż jak ostatnio kicałem na jednej nodze z Krzyżnego (około 17.30) do Kuźnic (około 0.00) to nieco mi się jednak dłużyło.
Przecież tam jak się bujniesz, to chwila i jesteś na dole.dagomar pisze:Popradzkim
Chyba, że się idzie z Zakopanego n.p. , a szedłem razAgaar pisze: to chwila i jesteś na dole.
Pamiętam je świetnie. Szedłem z Żaru na przełęcz Żarską przez Baraniec właśnie. Jako, że był to pierwszy dzień w Tatrach (po dwudniowym pobycie na Babiej) szło mi się bardzo optymistycznie. A trza było wyciągać nogi, bo październik. Zresztą do Żaru dotarłem już po ciemku.Basia Z. pisze:A te chyba ponad 50 zakosów w lesie już blisko dołu jest dobijające.
Teraz tak sobie myślę, że w sumie jest coś takiego jak pamiętnik z moich wyjazdów. Dolomity i Alpy mam logistycznie przygotowane w osobnych zeszytach, z opisami, mapkami, cenami. Zaglądając tam od czasu do czasu, wracają wspomnienia.Zakochani w Tatrach pisze:Ja mam wszystkie nasze wycieczki udokumentowane zdjęciami (dużą ilością).Szarotka pisze:Jak zaczęłam jeździć w Alpy to pamiętnik został zamieniony na notatnik księgowy z zapiskami ile i na co poszło kasy
Często do nich wracam....
Notatnik księgowy też prowadzę, lubię wiedzieć kiedy, ile i na co wydałam.
Takie skrzywienie zawodowe.
A mnie się czasem dłuży... Czy to znaczy, że "kocham" Tatry mniej niż Ty? Myślę, że nie. Uwielbiam tam być, chodzić, zmęczyć się, patrzeć, cieszyć oczy widokami, odbierać góry całą sobą, itd. Myślę, że to, że zdarza mi się, że jakaś trasa mi się dłuży jest wypadkową paru czynników, choćby ogólnego samopoczucia, nastroju, tego, że czasem jestem niecierpliwa, chciałabym być już gdzieś dalej, wyżej, a muszę zasuwać parę km doliną ...Zakochani w Tatrach pisze:![]()
Tym szlakiem szliśmy w ub. roku - jest piękny i planuję tam jeszcze wrócić.... jak najszybciej.
Mnie się ŻADNA trasa w Tatrach nie dłuży.

weronika pisze: Zakochani w Tatrach napisał/a:
![]()
Tym szlakiem szliśmy w ub. roku - jest piękny i planuję tam jeszcze wrócić.... jak najszybciej .
Mnie się ŻADNA trasa w Tatrach nie dłuży.
A mnie się czasem dłuży... Czy to znaczy, że "kocham" Tatry mniej niż Ty? Myślę, że nie. Uwielbiam tam być, chodzić, zmęczyć się, patrzeć, cieszyć oczy widokami, odbierać góry całą sobą, itd. Myślę, że to, że zdarza mi się, że jakaś trasa mi się dłuży jest wypadkową paru czynników, choćby ogólnego samopoczucia, nastroju, tego, że czasem jestem niecierpliwa, chciałabym być już gdzieś dalej, wyżej, a muszę zasuwać parę km doliną ...