wspomnienia...

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

andy67 pisze:No to jeszcze możesz ją na Trzy Kopy namówić.
Zrobione. Od Banówki po Wołowiec (2 dni). Atakowaliśmy z Żarskiej chaty.
Edit: O, jest:
viewtopic.php?t=6145
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

weronika pisze:Szłam bodajże w 2008 r. z Podbańskiej Koprową na Zawory i Gładką i z powrotem. I szczerze mówiąc - nigdy więcej,
:O

Tym szlakiem szliśmy w ub. roku - jest piękny i planuję tam jeszcze wrócić.... jak najszybciej :).

Mnie się ŻADNA trasa w Tatrach nie dłuży.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Szarotka pisze:Jak zaczęłam jeździć w Alpy to pamiętnik został zamieniony na notatnik księgowy z zapiskami ile i na co poszło kasy
Ja mam wszystkie nasze wycieczki udokumentowane zdjęciami (dużą ilością).
Często do nich wracam....
Notatnik księgowy też prowadzę, lubię wiedzieć kiedy, ile i na co wydałam.
Takie skrzywienie zawodowe :)).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzysgd pisze:
andy67 pisze:No to jeszcze możesz ją na Trzy Kopy namówić.
Zrobione. Od Banówki po Wołowiec (2 dni). Atakowaliśmy z Żarskiej chaty.
Edit: O, jest:
viewtopic.php?t=6145


A, to przegapiłem najwyraźniej. Pewnie dlatego że też byłem w Tatrach w tamtym czasie.

No ale teraz obejrzałem - pogodę mieliście wówczas nie gorszą niż ja niedawno ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zakochani w Tatrach pisze:
Mnie się ŻADNA trasa w Tatrach nie dłuży.
Mnie też w sumie nie.

Chociaż jak ostatnio kicałem na jednej nodze z Krzyżnego (około 17.30) do Kuźnic (około 0.00) to nieco mi się jednak dłużyło. ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

andy67 pisze:Chociaż jak ostatnio kicałem na jednej nodze z Krzyżnego (około 17.30) do Kuźnic (około 0.00) to nieco mi się jednak dłużyło.
Było po śmigło zadzwonić. Miałbyś darmowy przelot i ... byłbyś wcześniej.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:
andy67 pisze:Chociaż jak ostatnio kicałem na jednej nodze z Krzyżnego (około 17.30) do Kuźnic (około 0.00) to nieco mi się jednak dłużyło.
Było po śmigło zadzwonić. Miałbyś darmowy przelot i ... byłbyś wcześniej.

Wstyd mi było do bolącego kolana śmigło wzywać, wolałem kicać ;)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

dłużyło mi się kilka tras w Tatrach, oj, dłuzyło
1 Taka traska - Zazadnia-Wodogrzmoty-Moko-Szpiglas-Zawrat-Świnica-Murowaniec-Kuźnice.
Zabraliśmy się z żoną o świcie, oczywiście o tej porze nic do Moka nie jeździ, ktoś nas podrzucił do Zazadniej (chciał do Brzezin, ale te 2 km dał się ubłagać), stamtąd przez Rusinową. Kiedy trafiliśmy na Zawrat, dostałem jakiegoś przeczucia i się zaparłem, że nie pójdę (inna sprawa, że sypał się ze skał lód po ubiegłodniowym załamaniu pogody) Tak więc wymyśliliśmy, że zjedziemy sobie z Kasprowego, ale na Świn. Przełęczy ktoś nam podał godzinę ostatniego kursu i mina nam zrzedła. Na Świnicy skończyła się woda, a cały dzień pełna lampa. Owszem, pod Świnicką Przełęczą w zapadającym zmroku przeżyliśmy magiczne spotkanie z kozami i świszczami, ale zaraz potem napadły nas muchy, a mnie rozleciały się buty. Przez Boczań szedłem boso, dopiero poznałem, jak niechlujnie i złośliwie są ułożone te kamienie. Na dole w Kuźnicach pani zamykała knajpę (była 11) i zgodziła się jeszcze wynieść 2litrową butelkę coli. Szliśmy z Kuźnic jak w malignie, chyba nigdy wczesniej, ani później nie byłem taki wykończony.
2. Prawie zawsze dłuży mi się powrót Białą Wodą, Jaworową, Koprową, nie mówiąc o Moku, Popradzkim i Kieżmarskim, ale to chyba normalne
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

dagomar pisze:Popradzkim
Przecież tam jak się bujniesz, to chwila i jesteś na dole. :) Zwłaszcza na nartach. :))
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Agaar pisze: to chwila i jesteś na dole.
Chyba, że się idzie z Zakopanego n.p. , a szedłem raz :-)
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Wczoraj mi się niezmiernie dłużyło zejście z Wielkiego Barańca żółtym szlakiem do Żaru, chociaz to raptem "tabliczkowe" 2,5 godz, my szliśmy 3 godz.
Jakieś 9 lat wcześniej szłam w odwrotnym kierunku i okropnie mi się dłużyło podejście.
Ta trasa to szczyt tatrzańskiej dłużyzny.

A te chyba ponad 50 zakosów w lesie już blisko dołu jest dobijające.

Basia
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Basia Z. pisze:A te chyba ponad 50 zakosów w lesie już blisko dołu jest dobijające.
Pamiętam je świetnie. Szedłem z Żaru na przełęcz Żarską przez Baraniec właśnie. Jako, że był to pierwszy dzień w Tatrach (po dwudniowym pobycie na Babiej) szło mi się bardzo optymistycznie. A trza było wyciągać nogi, bo październik. Zresztą do Żaru dotarłem już po ciemku.

Najgorszy mój szlak to Starorobociański od strony Wołowca. Akurat zaczęły się rozpieprzać buty i na dobitkę jakimś trafem nie zabrałem kijków.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zakochani w Tatrach pisze:
Szarotka pisze:Jak zaczęłam jeździć w Alpy to pamiętnik został zamieniony na notatnik księgowy z zapiskami ile i na co poszło kasy
Ja mam wszystkie nasze wycieczki udokumentowane zdjęciami (dużą ilością).
Często do nich wracam....
Notatnik księgowy też prowadzę, lubię wiedzieć kiedy, ile i na co wydałam.
Takie skrzywienie zawodowe :)).
Teraz tak sobie myślę, że w sumie jest coś takiego jak pamiętnik z moich wyjazdów. Dolomity i Alpy mam logistycznie przygotowane w osobnych zeszytach, z opisami, mapkami, cenami. Zaglądając tam od czasu do czasu, wracają wspomnienia. :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
weronika

-#2
Posty: 52
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004

Post autor: weronika »

Zakochani w Tatrach pisze::O

Tym szlakiem szliśmy w ub. roku - jest piękny i planuję tam jeszcze wrócić.... jak najszybciej :).

Mnie się ŻADNA trasa w Tatrach nie dłuży.
A mnie się czasem dłuży... Czy to znaczy, że "kocham" Tatry mniej niż Ty? Myślę, że nie. Uwielbiam tam być, chodzić, zmęczyć się, patrzeć, cieszyć oczy widokami, odbierać góry całą sobą, itd. Myślę, że to, że zdarza mi się, że jakaś trasa mi się dłuży jest wypadkową paru czynników, choćby ogólnego samopoczucia, nastroju, tego, że czasem jestem niecierpliwa, chciałabym być już gdzieś dalej, wyżej, a muszę zasuwać parę km doliną ... ;-)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

weronika pisze: Zakochani w Tatrach napisał/a:
:O

Tym szlakiem szliśmy w ub. roku - jest piękny i planuję tam jeszcze wrócić.... jak najszybciej .

Mnie się ŻADNA trasa w Tatrach nie dłuży.


A mnie się czasem dłuży... Czy to znaczy, że "kocham" Tatry mniej niż Ty? Myślę, że nie. Uwielbiam tam być, chodzić, zmęczyć się, patrzeć, cieszyć oczy widokami, odbierać góry całą sobą, itd. Myślę, że to, że zdarza mi się, że jakaś trasa mi się dłuży jest wypadkową paru czynników, choćby ogólnego samopoczucia, nastroju, tego, że czasem jestem niecierpliwa, chciałabym być już gdzieś dalej, wyżej, a muszę zasuwać parę km doliną ...

Weroniko, mnie nie chodzi o licytacje, kto bardziej - jak napisałaś „ kocha ” - czy kocha Tatry, tylko trochę zastanowiły mnie słowa „nigdy więcej” w odniesieniu do tak pięknego szlaku....
I tyle :).
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ