Kolejne wypadki w Tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Przeżyłem trochę burz w Tatrach, kilka na ostrych graniach i na szczytach. Na pewno taka burza jest czymś innym, niż na skałkach, czy w dolinach. To nie jest tak, że człowieka paraliżuje - wprost przeciwnie, "przybywa" mu zmysłów i pewności ruchów, adrenalina krąży, ale strach jest jak jasna cholera. Trzasku pioruna walącego o metry, kiedy tkwi się w tej samej, co i on - chmurze, bez widoczności, z włosami na całym ciele stojącymi na baczność i świecącym szpejem nie zapomnę na pewno bardzo, bardzo długo.
I nic wtedy od człowieka nie zależy - to jest chyba najgorsze.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

dagomar pisze:Przeżyłem trochę burz w Tatrach, kilka na ostrych graniach i na szczytach. Na pewno taka burza jest czymś innym, niż na skałkach, czy w dolinach.
To jasne. Nigdy mnie nie sparaliżowało na tyle żeby nic nie robić, a spieprzać czy cokolwiek. ;) Jednak strach jest wielki.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

dagomar pisze:Przeżyłem trochę burz w Tatrach, kilka na ostrych graniach i na szczytach
A w ścianie ? miał może Kolega przyjemność ? Doprawdy, niezwykle interesujące doświadczenie.
Stoi Kolega dajmy na to, na na półce, kilkaset metrów nad ziemią, ściana zmienia się w kaskadę wodospadów, woda przelewa się przez całe ciało, zaczyna padać grad, zimno jak cholera. Każdy grzmot wywraca wnętrzności, w głowie, kłębią się tysiące ponurych myśli Chciało by się uciekać, ale jak ? Do podstawy ściany, kilka zjazdów, w ulewie nie da rady. Można tylko stać i czekać co będzie ...

Pozdrawiam
Jan
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

janek754 pisze:A w ścianie ? miał może Kolega przyjemność ?
Wiem że pytanie nie do mnie ale akurat ja miałam przyjemność w zeszłym roku. Opisałam tutaj:

viewtopic.php?p=163629#163629
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

janek754 pisze: Każdy grzmot wywraca wnętrzności, w głowie, kłębią się tysiące ponurych myśli

Była to pierwsza burza którą przeżyłam podczas wspinania i ciekawe że w trakcie wydarzeń w ogóle nie odczuwałam strachu a grzmoty odbierałam bardziej jak trzask łamanego drzewa. Pamiętam że całą moją koncentrację poświęciłam zjazdom, żeby nie popełnić jakiegoś błędu.

ale faktem jest że jak zjechałam pod ścianę to mi ulżyło :)


Pozdrawiam
uszba
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

uszba pisze:Wiem że pytanie nie do mnie ale akurat ja miałam przyjemność w zeszłym roku
Jak to mówią, szczęście w nieszczęściu. Mokra lina lubi się zaklinować. Mam nawet taką własną teorię, że to przez jej ciężar.

Pozdrawiam
Jan
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Szczęście to chyba miałam naprawdę. Kiedy o tym myślę to jakoś odruchowo unoszę wzrok gdzieś tam w błękit i wiadomo komu dziękuję.

Nie wiem ile burz przeżył Dagomar ale jedną przeżyliśmy wspólnie. Tuż po zejściu z Lodowego, jeszcze przed Koniem. Cwałowanie w tej sytuacji też miało coś powiedziałabym... niepokojącego...w sobie. Ja to jeszcze miałam jakiś kawałek sznurka podanego przez uczynnego człowieka ale Dagomar o ile pamiętam, to nic...o przepraszam, kijek miał, ale też się nim długo nie nacieszył ( wiem Dagomarze, serce, serce :P )

Pozdrawiam
uszba
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

uszba pisze:Cwałowanie w tej sytuacji też miało coś powiedziałabym... niepokojącego...w sobie.
Mi także zdarzyło się kilkakrotnie, nie mniej jednak, gdy można choć by uciekać sytuacja jest nieco inna, człowiek skupia się nad ratowaniem dupy i nie myśli, za to w ścianie, gdy nie można się schować, czy zjechać, pozostaje tylko bezsilnie czekanie na to co się wydarzy, próbując powstrzymać czarne myśli, licząc minuty i modląc się do Boga, by choć na chwilę przycichło.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Mnie na szczęście burza jeszcze w trudnym terenie nie zastała , ,widocznie za mało w górach bywam , ale załamanie pogody i owszem się zdarzyło , dobrze ,że człek jest w stanie się wycofać czy zawrócić ;)
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

tomek.l pisze:bo uważasz, że piorun wcześniej sprawdza gdzie kto robił kurs?
Dobre pytanie, czy raczej stwierdzenie.
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

myszoz pisze: Dobre pytanie, czy raczej stwierdzenie.
złe stwierdzenie bo nie o to w moim poście chodziło, co zresztą zauważyła Uszba.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

uszba pisze:a to jeszcze miałam jakiś kawałek sznurka podanego przez uczynnego człowieka ale Dagomar o ile pamiętam, to nic
o ile pamiętasz sam z tym kawałkiem sznura przecwałowałem jako pierwszy, by założyć poręczówkę, tak więc go właściwie miałem, a przynajmniej jeden jego koniec w dłoni.
Co do Lodowego, jeśli już poruszyłaś sprawę, to nie zejście było najgorsze, bo z każdym metrem wracała nadzieja na szczęśliwy koniec, a początkowe fragmenty burzy na Sobkowej Grani, gdzie w perspektywie było wejście na szczyt, by potem, w przypadku przeżycia, dopiero zacząć schodzić.
janek754 pisze:pozostaje tylko bezsilnie czekanie na to co się wydarzy
Zdaje się, że ktoś się tam nawet utopił w ścianie w takiej sytuacji i potem było kupę niezręczności na pogrzebie z chichoczącymi "kolegami"
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Lukas pisze:
myszoz pisze: Dobre pytanie, czy raczej stwierdzenie.
złe stwierdzenie bo nie o to w moim poście chodziło, co zresztą zauważyła Uszba.
Powiedziałabym tak: stwierdzenie samo w sobie dobre aczkolwiek nie odkrywcze ale nie mające nic wspólnego z Twoim postem.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

dagomar pisze:Co do Lodowego, jeśli już poruszyłaś sprawę, to nie zejście było najgorsze, bo z każdym metrem wracała nadzieja na szczęśliwy koniec, a początkowe fragmenty burzy na Sobkowej Grani, gdzie w perspektywie było wejście na szczyt, by potem, w przypadku przeżycia, dopiero zacząć schodzić.
Fakt, zaczęliśmy schodzić Sobkową ale musieliśmy zmienić plany i wrócić na szczyt a potem cwałować. Nie pamiętam kto zakładał poręczówkę bo miałam czarno przed oczami :)) Andrzej powinien był Ci jakieś kuracyjne odznaczenie dać... :think:
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

dagomar pisze:Zdaje się, że ktoś się tam nawet utopił w ścianie w takiej sytuacji i potem było kupę niezręczności na pogrzebie z chichoczącymi "kolegami"
Nie wiem czy mówimy (piszemy) o tym samym.
W 1964 na drodze Studniczki, na Galerii Gankowej, wyciąg przed końcem drogi, rozpętała się ulewa, w wyniku której, najprawdopodobniej poprzez utopienie zginęła dwójka polskich taterników. Innych przypadków nie znam, choć nie wykluczam że były.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

chyba tak, czytałem wspomnienia któregoś z uczestników pogrzebu Horaka bodajże (naprawdę nie pamiętam dobrze), w każdym razie ksiądz powiedział coś w tym stylu, że nawet najlepsza znajomość wody nie uchroniła itd ,a ludzie nie znający przyczyny śmierci byli przekonani, że ksiądz pomylił Zakopane z Ustką.
Gość

tragiczna śmierć..

Post autor: Gość »

Niedawno (w tatrach również) zginął chłopak z mojego miasta. W góry szedł z dziewczyną, tuż za nimi kroczył ksiądz. Chłopak zbliżał się do krzyża, gdy nagle poraził go piorun.. tragiczna śmierć i dziwne okoliczności..
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

dziwne by było, gdyby piorun prosto z Krzyża go poraził, dziwne by również było, gdyby tuż za nimi szedł nurek głębinowy w pancerzu a tak, to tylko zwykły zbieg okoliczności :)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Re: tragiczna śmierć..

Post autor: andy67 »

magdalena91 pisze:gdy nagle poraził go piorun
Piorun poraża nagle, taki już jest.


Ps - chcesz nam coś sprzedać ?
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

nie ma w tym nic dziwnego, dziwny jest Twój odnośnik do tej strony...
magdalena91 pisze:tragiczna śmierć
i to co chcesz przekazać.
"pioruny" czasami trafiają w ludzi, chcesz zasugerować, że trafił w niego, a nie w księdza ? :P ...ot zwykły przypadek podczas zwyczajnej burzy w zwyczajnym dniu. 8)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
ODPOWIEDZ