Majówka rozpoczęła się 30 kwietnia. Trasa Kuźnice - Gąsienicowa odbyła się pod znakiem słońca ale końcówka już do najpiękniejszych nie należała:

Zdążyłam się zakwaterować i zaczęło padać; pomyślałam: cóż... trudno, zobaczymy co będzie jutro. Zapowiedzi były bardzo optymistyczne więc nie zmieniam planów - mam zamiar zaatakować Zawrat i zejść do Piątki. Trochę się boję ale co tam... W pokoju zapewnili mnie, że jak mam raki i czekan, to spokojnie dam radę. Ok.
piątek - 1 maj
Pobudka 6:00. Za oknem - słoneczko i prawie bez chmur. Pięknie - niebieski górą...
szlak pusty! trochę to niepokojące ale godne przeżyciaKilka fociszy:

Raport pogodowy:
rano: ciepło, bezchmurnie
koło południa: chmury wysokie ale widoczność b. dobra
popołudniu: po prostu ładnie...
(cała trasa dnia: Murek - Zawrat - Piątka - Roztoka - Palenica)
sobota - 2 maj
Aura się zje... zrąbała więc po długich i burzliwych wyliczankach prawie wszystkich szlaków padło na Kondratową.
Do schroniska jakoś poszło ale wyżej nic już nie było widać.
niedziela - 3 maj
cel: Zadni Granat
Pora roku przez cały dzień: LATO!!!

prawie na szczycie:

(cała trasa: Brzeziny - Murek - Granat - Murek)
poniedziałek - 4 maj:
Melodia poranna: Kto powiedział, że w góry chodzi się rano??? No i wyspałam się. Zamiast wstać zgodnie z planem czyli koło 6-tej, wstałam koło 9-tej. Ze schroniska wyszłam grubo po 10-tej. A może to już 11-ta była...
Cel: Beskid. Po drodze dylemat: przez Kasprowy czy przez Liliowe? Dzięki nieciekawym chmurom padło na Kasprowy. (jakby co - zjadę kolejką - no nie?)
Mówili mi, że ten szlak się dłuży jak cholera ale nie myślałam, że aż tak! Myślałam, że nie dojdę (nie miałam już sił - hehe).
Na Beskidzie już zapomniałam jak się mordowałam a, dzięki późnemu wyjściu, widoki były palce lizać:




trasa dnia: Murowaniec - Kasprowy - Beskid - Liliowe - Gąsienicowa - Kuźnice przez Jaworzynkę - dworzec PKP
Dziękuję za uwagę i polecam się na przyszłość.




