FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Tatry Słowackie 16-23 czerwiec 2007r
Autor Wiadomość
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Śro 27 Cze, 2007   Tatry Słowackie 16-23 czerwiec 2007r

Podróż.
Kiedy kolejny raz padła propozycja wyjazdu w Tatry, nie brałam jej na poważnie. Przecież mieliśmy oglądać Tatry jesienne, zimowe i zawsze jakoś nasze tatrzańskie drogi się rozchodziły. Ja i Zachodnie...Doliny, lasy, kilometry praktycznie bez widoków, duchota i muchy. Z drugiej strony nęcił mnie ten pomysł. Długo traktowane po macoszemu Zachodnie, zaczęły jednak kusić swym pięknem(!) po ostatniej jesieni i zimie.
Czy dam radę? Czy nadążę? Czy nie odezwie się niedawna kontuzja? Dokonało się, siedzę w pociągu licząc na wyrozumienie moich przyszłych towarzyszy wędrówki. Za oknem szaleje burza, leje deszcz, a kanary bezlitośnie wypisują mandaty tym biedakom, którzy uciekając przed strugami deszczu, powskakiwali do wagonu pierwszej klasy. Próbuję coś czytać, potem drzemać i coraz jaśniej dociera do mnie, że przez nieplanowane postoje pociągu, nie zdążę na przesiadkę w Katowicach. Na szczęście Dobra Dusza Podwarszawska lituje się nade mną i zabiera mnie z dworca ku tatrzańskim szlakom.
Plany.
Mamy ogólny zarys. Chcemy maksymalnie sensownie pochodzić po dolinach Zachodnich, marzą nam się schroniskowe klimaty, bezpieczny parking dla auta, odrobina Wysokich, nocleg w Teryho i „Szarotce”, ładna pogoda-bez burek na grani, szlaki bez ludzi i much….No dobra, niech się spełni choć połowa z tego, a będę szczęśliwa. Jestem…
Wędrowanie.
Jadąc drogą w kierunku wylotu Doliny Żarskiej , bacznie obserwujemy rowerzystów, wszak to trasa planowanej kiedyś Tour de Tatry. Od razu dociera do mnie, jak śmiesznie były moje plany jednodniowego objechania Tatr..
Zostawiamy auto na parkingu i po małym rozprostowaniu kości oraz przepakowaniu plecaków, ruszamy na szlak. Na szczęście można iść wariantem starej drogi, opuszczamy zatem wijący się w górę asfalt, po którym co i rusz mkną ludzie na czymś w rodzaju hulajnogi. Ok. godz 17 docieramy do odrestaurowanego nie tak dawno schroniska. Jest sobota, więc ludzie zajmują większość ław i słychać jest niezbyt miły „jazgot”. Nieprzyjemne wrażenia potęguje jakaś dziwna akustyka jadalni. Dziś będziemy nocować na stryszku za całe 50 SKK. Zgodnie ustalamy, że przed spaniem zrobimy sobie jeszcze spacer na dół po samochód, skoro chyba można…

Żarska Chata-magistrala-Jałowiecka Dol.-Parzychwost-Banikov-Przysłup-Żarska Chata

Po śniadaniu w towarzystwie schroniskowej „maćki”, zjeżdżamy samochodem do wylotu doliny i rozpoczynamy wędrówkę magistralą-zwaną tu „Drogą nad Łąkami”- w kierunku Dol. Jałowieckiej . Dojście niby proste ale stosunkowo słabo oznakowane. Posiłkujemy się zatem informacjami od tutejszych grzybiarzy ale nawet im nie zdradzamy miejsca, w którym rośnie przecudnie zdrowy prawdziwek ;) . Widoki na Niżne wiercą w głowie myśli, że tam także należy się w przyszłości udać. Opuszczamy magistralę i kierujemy się początkowo w wylot Dol. Jałowieckiej, by po ok. godzinie marszu wejść wreszcie w Dol. Parzychwost, opisaną przez Nykę jako Jeden z najładniejszych pod względem krajobrazowym i przyrodniczym szlaków Tatr Zachodnich. Cały czas zastanawiam się co kryje się pod tajemniczą nazwą „parzychwost” , szlak wije się bowiem wśród jagodzin, malin, krzaczków poziomek i pokrzyw. Zgodnie stwierdzamy, że wyjątkowo urokliwie musi tu być jesienią, kiedy owocują jarzębiny.
Na Banówce mamy do wyboru, zejść zielonym szlakiem przez Jałowiecki Przysłup lub dojść granią przez Trzy Kopy do Smutnej Przełęczy. Jako, że niestety moje kolano stanowczo domagało się, żeby nie zapominać o jego istnieniu, postanawiamy odpuścić graniówkę
_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ostatnio zmieniony przez Szarotka Nie 01 Lip, 2007, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Czw 28 Cze, 2007   

Żarska Chata-Żarskie Sedlo-Baraniec-Wylot Dol.Żarskiej
Słoneczny poranek, zapowiadający ładną pogodę spędzamy podczas śniadania na świeżym powietrzu. Mimo, iż wstaliśmy stosunkowo wcześnie, z podziwem obserujemy pierwsze turystki wchodzące na szlak. Dziś naszym głównym celem jest Baraniec(2185) Ruszamy szlakiem zielonym, po lewej stronie mijając leżący w pobliżu nowy symboliczny cmentarz poświęcony ofiarom gór (wzorowany na założonym w 1942 r. pod Osterwą w Wysokich Tatrach). Dzisiejsza trasa pozwala od razu cieszyć się widokami. Wiedzie przyjemnie wśród kosówki, jagodzin,pozwalając cieszyć oczy okolicznymi szczytami. Marsz umila szum wijącego się potoku. Usilnie próbujemy wypatrzeć jakieś kozice, świstaki...ale jeszcze nie tym razem.
Kiedy osiągamy Żarskie Sedlo(1917), oczom naszym ukazują się widoki na Otargańce,Łopatę, Jarząbczy, Dol. Jamnicką i wiele,wiele więcej.
Ponieważ na szczyt Barańca można dostać się z trzech różnych stron( wylot Żarskiej,wylot Jamnickiej i Raczkowej od strony Żarskiego Sedla to ludzi na górze było znacznie więcej niż "normalnie" na szlaku-do której to dobroci zdążyliśmy się już przyzwyczaić :)
Nadciągająca od Mikulasza burka zmusza nas do opuszczenia szczytu. Pierwsze krople złapały nas na życzenie, podczas wchodzenia w gęstą kosówę, poprzeplataną młodymi brzózkami, zapowiadającymi rychłe pojawienie się granicy lasu. Burka łaskawie obeszła nas szerokim łukiem, grożąc jedynie pomrukami z oddali.
Kiedy planowałam trasę na Barańca, proponowano mi wejście przez Mały Baraniec(1947)-jako ciekawsze. Nie wiem, nie miałam okazji sprawdzić(jeszcze) ale wariant przez Holy Vrch(1723) bardzo przypadł mi do gustu, zwłaszcza,że na koniec znalazłam dwa dorodne prawdziwki, co oboje nas utwierdziło w przekonaniu,że po powrocie do domu czas zrobić oględziny naszych lasów.

_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Czw 28 Cze, 2007   

Pribylina-Dol.Wąska- Otargańce-Kończysty-Starobociańska Przeł.-Dol. Raczkowa-Dol. Wąska- Pribylina

Po opuszczeniu rejonów Dol. Żarskiej, udaliśmy się w kierunku Pribyliny w celu poszukania kwatery na przynajmniej 2 kolejne dni. Ponieważ kusił nas lekko schroniskowy klimat, postanowiliśmy sprawdzić warunki w Chacie Jakubina, znajdującej się u wylotu Dol. Wąskiej. Chata okazała się dość sporym „pensjonatem”, znajdującym się w sercu pola campingowego, na dodatek nigdzie nie można było poszukać opiekunów tego przybytku. W związku z powyższym postanowiliśmy udać się do zarekomendowanej- przez jednego z Forumowiczów- kwatery w oddalonej o 4km małej ale jakże sympatycznej miejscowości Pribylina. Gospodarze od razu przyjęli nas po domowemu, wręcz opędzić się od nich nie można było- w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Tego dnia jedliśmy kolację w pachnącym polską Maciejką ogrodzie, ze słowacką odmianą Owczarka Podhalańskiego(gospodarz określił tę rasę jako "slovensky ciuwać") u swych stóp.
Ponieważ celem kolejnego dnia miały być Otargańce, a pogoda zapowiadała się niepewna na popołudnie, postanowiliśmy (po małych, aczkolwiek szybkich negocjacjach) nastawić budzik na godz.5 i wyruszyć na szlak wcześnie rano, nie jak wcześniej planowaliśmy trasą Raczkowa-Otargańce, a w odwrotnej kolejności.
Parkujemy samochód niedaleko wejścia do Dol. Wąskiej i ruszamy śladami Dagmara i jego żony, którzy dosłownie parę minut przed nami weszli na szlak. Bardzo rześkie powietrze sprawia, że przyspieszamy kroku, by choć trochę się rozgrzać, efektem czego o mały włos nie „przelatujemy” sprytnie ukrytego wejścia na szlak zielony. Z tego, co wiem, wiele osób mija to rozejście i wchodzi w głąb Dol. Raczkowej.
Szlak od razu ostro pnie się lasem w górę. Przed nami do pokonania 730m różnicy wzniesień na stosunkowo krótkim odcinku. Gdzieś wyżej słychać trzaski łamanych gałązek i coraz wyraźniej wyłapujemy ojczystą mowę. Wreszcie następuje pierwsze formowe spotkanie tego wyjazdu. Poznajemy sympatyczną żonę Dagmara, robimy wspólne foty (na samą myśl, co z nimi później zrobi Dagmar w jakimś „Szopie” robi nam się słabo ;) )
Grzbiet Otargańców długości 5,5km przypomina trochę naszą Orlą Perć. Nie ma tu sztucznych ułatwień-bo i nie są potrzebne. W jego masywie znajduje się drugi pod względem wysokości szczyt Tatr Zachodnich- Raczkowa Czuba (2194). Droga przez nie uchodzi za jeden z najpiękniejszych pod względem widoków scenerii szlaków w Tatrach Zachodnich, co śmiało mogę dziś potwierdzić. Po ok. 4-5 godzinach(od wejścia na szlak) docieramy do rozwidlenia szlaków. Postanawiamy wejść jeszcze na Kończysty, by następnie schodzić Dol. Raczkową .Nasi forumowi towarzysze wybrali przeciwległe zejście-Dol. Jamnicką. Niestety pogoda zaczyna się radykalne zmieniać i już do Starobociańskiej Przełęczy docieramy w pierwszych kroplach deszczu. Na szczęście nie trwa to długo i pozwala w pełni nacieszyć się widokami na dolinę , a jest czym oko cieszyć! Pięknie prezentują się Raczkowe Stawy i wodospady, urwiska Otargańców okoliczne szczyty Błyszcz, czy Bystra. Uroki wędrówki kolejny raz zakłóca nadciągający deszcz. Tym razem nie wygląda na to, że będzie to tzw. „deszcz krajowy” Ktoś lub coś czuwa jednak nad nami, bo docieramy właśnie do szałasu pod Klinem, kiedy z nieba zaczynają się lać strugi wody. Grupa osób, która dociera tu kilkanaście minut po nas nie miała tyle szczęścia. A’propos samego szałasu- stan bardzo dobry, platforma do spania, stolik, świeczki, spokojnie można tu zanocować.
Kiedy się na dobre przejaśniło, ruszamy ostatnią część szlaku, smerani po nogach mokrymi trawami.


_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ostatnio zmieniony przez Szarotka Nie 01 Lip, 2007, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Pią 29 Cze, 2007   

Pribylina-Trzy Studniczki-Dol.Koprowa-Zawory-Gładka Przełęcz-powrót tą samą trasą

Planowaliśmy tego dnia opuścić nasze przytulne lokum w Pribilinie, z zamiarem przemieszczenia się na nocleg do którejś z miejscowości pod Wysokimi, jednak na hasło "zostaniemy jeszcze jeden dzień,proszę?" padła natychmiastowa odpowiedź "zostajemy! " :D Mało,że zostajemy to planujemy przywieźć gospodarzom jeszcze jednego forumowicza ;)
Długo zastanawialiśmy się jak rozpracować Koprową i Cichą plus wejście na Gładką i odwiedzenie Ciemnosmreczyńskich Stawów. Jest to niewątpliwie możliwe ale my nie wybieramy się tu by bić rekordy, ''zaliczać". Bardziej zależy nam na nacieszeniu oczu. Cały problem polega na tym,że zarówno Dol Cicha(ok 16km) jak i Koprowa(ok 11km) są jednymi z większych i dłuższych dolin tatrzańskich. Chcąc dostrzec całe ich piękno warto podzielić całość na przynajmniej 2-3 etapy. Ponieważ w Cichej dozwolony jest ruch rowerowy, można się pokusić o wycieczkę na 2 kółkach z wejściem na Liliowe, względnie Tomanową . Niewątpliwie ciekawą opcją jest też dotarcie do Koprowej od strony Popradzkiego Plesa przez Dol. Hlińską z odwiedzeniem Koprowego. Tym razem postanowiliśmy przejść się trasą od Trzech Studniczek. Celem głównym były Zawory i Gładka Przeł.Przez większość trasy prowadzi asfalt (po co?) Nie jest to jednak uprzykszony deptak przypominający dojściówkę do Morskiego Oka. Tu nie ma masy ludzi płynącej mniej lub bardziej sprawnie do celu. Myśli nie rozprasza jazgot gawiedzi. Jednynym obrazkiem zupełnie nie pasującym do miejsca, w którym się znajdujemy, są 2 maszyny usuwające skutki lawiny. Masy śniegu zmielone z gałęziami choinek. Widok o tyle dziwny, bo nie widać miejsca zejścia lawiny. Wygląda to tak, jak gdyby masy śniegu wyskoczyły jak ze skoczni narciarkiej i telemarkowały własnie w tym miejscu.
Po ok 2h docieramy do podmokłej polanki.To tu rozchodzą się szlaki na Ciemnosmreczyńskie Stawy -KLIK- oraz na cel naszej wycieczki ZaworySzlak zaczyna wyraźnie piąć się w górę.Szybko wychodzimy z granicy lasu. Widoki jakie dane jest nam oglądać stają się coraz piękniejsze. Potężna Grań Hrubego, Koprowy, Liptowskie Mury, Cubryna, Ciemnosmreczyńskie Stawy i Wodospady. Z uwagą wypartujemy kozic i świstaków, jednak albo nie mamy dziś szczęścia lub te sprytne zwierzaki potrafią wykiwać intruzów, jakimi niewątpliwie jesteśmy na ich terenie. Ponieważ na samej przełęczy rozłożyła się grupa młodzieży z przewodnikiem, postanawiamy najpierw pójść na Gładką , a dopiero potem powylegiwać się tu w ciszy. Rzut oka - a w zasadzie zoomu aparatu- upewnia nas w przekonaniu, że wybierając słowacką stronę Tatr,dobrze zrobiliśmy. Wyraźnie widać,że po naszej stronie nie jest tak bezludnie,sielankowo i spokojnie. Zgodnie z naszymi przewidywaniami na przełęczy są już pustki, rozkładamy się więc w najlepsze i tylko bzyczenie muchy zakłóca ten boski spkój.
W drodze powrotnej zgarniamy do naszej ekipy MiGa, czekającego na nas przy jednej z wiatek. Wieczór spędzamy na "sołtysowaniu" w Pribilinie. Do pełni szczęścia brakuje nam tylko ogłoszeń ze szczekaczek ;)


_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ostatnio zmieniony przez Szarotka Nie 01 Lip, 2007, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Pią 29 Cze, 2007   

Pribilina-Stary Smokowiec-Hrebienok-Teryho Chata-Czerwona Ławka pod Spągę-Teryho
Tego dnia przenosimy się w Tatry Wysokie. Nie mieliśmy wcześniej specjalnie sprecyzowanych planów gdzie będziemy chodzić. Kusił nas nocleg w Chacie pod Rysmi i wschód słońca na tychże, nęciła Dol. Białej Wody, Jaworowa, fajnie byłoby się przespać w Terince, a już na pewno w Chacie Plesnivec. Na szczęście grupa jakoś nieźle zgrała się pod względem planowania, więc szybko padł plan: Terinka+Czerowna Ławka,nocleg u słynnego chatara, a kolejnego dnia Jaworowa+Koperszady i nocleg w Szarotce.
Jako, że dzisiejszego dnia nie czekała na nas jakaś specjalnie forsowna trasa, można powiedzieć,że był to nasz dzień lajtowy :) , na spokojnie zaparkowaliśmy samochód w Smokowcu(160SKK-dzień) i uzupełniliśmy drobne zakupy typu paradajky Oczywiście nie obyło się bez wizyty w sklepie z ksiązkami górskimi. Efektem czego stałam się właścicielką ---> Tatr z oblakov. przepłacając całe 60SKK :P -cena w schroniskach- 400SKK.
Ponieważ wg. prognoz tego dnia miało być załamanie pogody :? postanowiliśmy dotrzeć w miarę sucho do Terinki i tam ewentualnie rozplanować resztę dnia. Jednak ten spacer nijak nie przypominał wędrowania pustymi dolinami Tatr Zachodnich. Poczuliśmy się prawie jak podczas weekendu majowego w Polsce.
Komuś, kto pierwszy raz wybiera się na tę trasę,polecam wariant z odwiedzeniem Wodospadów Studennego Potoka (zielonym szlakiem w dół obok Bilikowej Chaty). Koniecznie też należy odwiedzić opiekuna Rajnerowej Chaty i zakosztować jego przepysznej bilinkowej herbaty. Po drodze mijamy Chatę Zamkowskiego - super klimat zimą. Prysznic z ciepłą wodą, lampy naftowe na stołach i fajny punkt na zrobienie trasy: nocleg w Zamkowskiego- Terinka na lekko- Zamkowskiego i po zabraniu plecaków na nocleg do Zbójnickiej.
Kiedy wchodzimy do Terinki, na sali jadalnej panują spore tłumy, jednak bardzo szybko wita nas sam chatar i od razu prowadzi do pokoju, gdzie możemy złożyć cięzkie plecaki. Reszta dnia mija nam sielankowo. Postanawiamy wynieść się ze schroniska, przynajmniej do czasu,gdy nie opustoszeje. Zabieramy nasze aparaty foto i udajemy się w kierunku Czerwonej Ławki. Jednak i tu nie udaje się uciec od cywilizacji. Z daleka widać,że na weściu zrobił się gigantyczny korek. Wolimy zatem przeczekać ofensywę w osłonionym od wiatru miejscu, z pięknymi widokami na okoliczne szczyty. Kiedy wreszcie można ruszać dalej wychodzi piękne słońce i w jego promieniach bawimy się z łańcuchami. Niestety po dotarciu na przełęcz słońce pokazuje nam figę z makiem. Nic to, najważniejsze,że nie pada.
Wieczorem wkraczamy do zupełnie innej Terinki. Sala opustoszała.Zostały nieliczne osoby, które będą tu nocować. Wreszcie dostaję moją ulubioną kapustową , a MiG częstuje mnie kawałkiem buchty na parze-pyszna.Za oknem zaczyna pomrukiwać burza...

_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ostatnio zmieniony przez Szarotka Nie 01 Lip, 2007, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007   

Terinka-Lodowa Przeł.-Dol.Jaworowa-Koperszady-Chata Plesnivec
Na szlak ruszamy ok godz 7-7.30. Pogoda lekko straszy ciężkimi chmurami wiszącymi nad pierwszym z celów dzisiejszego dnia Lodową Przeł.. Dymi także od strony Małej Studennej Doliny ale sprzyja to robieniu ciekawych zdjęć, z elementami fotociuciubabki włącznie ;)
Wejście na przełęcz początkowo po piarżysku, a następnie po stromym płacie śniegu. Ponieważ mamy w ekipie śniegowstręciucha postanawiamy podotykać pobliskiej skały i tym sposobem dociaremy do celu praktycznie nie dotykając śniegu za to z elementami mega lajtowej wspinaczki. Fajny, spontaniczny pomysł.
Oczom naszym ukazują się piękne widoki -Panorama 1- / -Panorama 2- Pogoda robi się fantastyczna, więc pełni animuszu zaczynamy schodzić Dol.Jaworową podziwiając jej piękno. Co jakiś czas rozkładamy mapy, by móc rozpoznać jak najwięcej szczytów. Dochodzimy do rozstaju pod Muraniem i obieramy trasę na Dol.Zadnich Koperszadów Chwilę później robimy sobie małą przerwę, łącznie z moczeniem zmęczonych nóg w ziiiimnym strumieniu.
Szlak pnie się łagodnie w górę. Za każdym kolejnym zakrętem wydaje się, że Kopskie Sedlo jest w zasięgu ręki. Przypomina mi się tekst "za siedmioma górami..."Trasa nie jest jednak nużąca. Powoli dające się czuć zmęczenie, rekompensują widoki na Murań, Hawrań, Płaczliwą Skałę, czy Jagnięcy. Kiedy po osiągnięciu przełeczy, zaczynam schodzić w kierunku Białego Stawu przed oczami staje mi moja samotna wycieczka w te rejony.Ile to już lat?... Próbuję wypatrzeć widok, który wtedy zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Widok znad Stręgacznika Fota 1 / Fota 2
Końcowy etap
naszego wędrowania wiedzie początkowo przez gęstą kosówę (ależ ona urosła od ostatniego razu!). Oglądamy kolejno Grań Jatek, Bujaczy Wierch, ciekawie prezenują się widoki okolic Rakuskiej Polany, porośniętej kwieciem wszelakim. Wkraczając do lasu dostrzegamy gdzieś w dole dach schroniska Plesnivec, ostatniego miejsca w jakim będzie nam dane spędzić nocleg w Tatrach podczas tego wyjazdu.


_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ostatnio zmieniony przez Szarotka Nie 01 Lip, 2007, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Powrót
Nie lubię powrotów, działają na mnie jak kalamita...
_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Kropka nad "i"

Spędziliśmy 8 dni w Tatrach Słowackich
Przeszliśmy łacznie ok 135 km
Łączna suma podejść wynosi ok 7576m
a zejść 8013m
Z Tour de Tatry by car zrobiliśmy ok 229km
Pogoda była dla nas łaskawa. Udało się nam wytropić kozicę, wiewiórki i jakiegoś jaszczura miniaturkę. Oparłam się pokusie zerwania z Parku 3 cudnych prawdziwków (gdyby owocowały już te połacie krzaków malin,jagód i poziomek to byłabym jak ta "niedźwiedzica w realu" :P ) Razem i każdy z osobna spełniliśmy jakieś swoje ciche marzenia.

KIEDY NASTĘPNY RAZ?? :)


....a oto kompani mojej górskiej "niedoli" :D


Dagomar "forumowy"


i "rodzinny"
_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ostatnio zmieniony przez Szarotka Pon 02 Lip, 2007, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Jak widać wyjazd Wam się udał - tylko pozazdrościć :)
Sympatyczna relacja ( i jaka kolorowa ;) ) - dobrze się czyta.
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
Ewcia



Dołączył: 20 Cze 2005
Skąd: Bełchatów
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Iwona- bardzo fajna relacja.
Dzięki niej bardzo zatęsknilam za górami.

Iwona
Cytat:
....a oto kompani mojej górskiej "niedoli"

A kto by niechciał takiej górskiej "niedoli" ;)

Do kolejnej ustawiam się w kolejce w pierwszym rzędzie :)
 
 
Agaar



Dołączył: 07 Sie 2005
Skąd: wielkopolska
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Kompanów widzę (ładne pytki macie :P ), ale Siostra Ciebie gdzieś wcięło? Poprosimy jakąś fotke dodatkowo :)

Ładne trasy, czytałam i śledziłam razem z moją mapą-obce mi są Słowackie Zachodnie. Piękne rejony. Jak zielono!

Cieszę się, że wyjazd się udał. Twarze uśmiechnięte.

Chyba nieraz będe wracać do tej relacji.

A tak poza tym, to chyba zaraz się poryczę... :(
_________________
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Agaar napisał/a:
ale Siostra Ciebie gdzieś wcięło?
Ja tam z nimi byłam, miód i wino piłam, fotki porobiłam... ;)
_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
 
 
Izabela



Dołączył: 27 Sty 2005
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Już dawno nie było tak sympatycznej relacji na forum! Iw, dużo pracy w nią włożyłaś, starannie opracowane warianty i relacja z tras, dużo praktycznych wskazówek - nic tylko wydrukować i korzystać. Skąd mieliście takie śliczne logo forum z szarotką? Chciałabym takie mieć :-) Gratuluje Ci też zdjęć :-) . Nie , no czyta się pysznie!
Pozdrawiam
Izabela
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Agaar napisał/a:


A tak poza tym, to chyba zaraz się poryczę...


Co Ty - areszt domowy masz czy jak ?
Nie rycz tylko jedźże w te Tatry czymprędzej :)
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Izabela napisał/a:
Skąd mieliście takie śliczne logo forum z szarotką?
Haft ręczny. "Flaga" jeździ ze mną w góry wszelakie :)
_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ostatnio zmieniony przez Szarotka Nie 01 Lip, 2007, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
mefistofeles



Dołączył: 25 Cze 2004
Skąd: Inowrocław
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

relacja tak mi się spodobała, że chyba spróbuję jesienią powtórzyć trasę.
_________________
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
 
 
 
Agaar



Dołączył: 07 Sie 2005
Skąd: wielkopolska
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Iwona napisał/a:
Ja tam z nimi byłam, miód i wino piłam, fotki porobiłam...
Ja się domyślam co Ty tam robiłaś :P Jednak fotki żadnej z Twoją osobą nie widzę! Proszę mi się tu poprawić!
andy67 napisał/a:
Co Ty - areszt domowy masz czy jak ?
:think: Coś mi się wydaje, że można to tak nazwać.
_________________
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
 
 
Janek



Dołączył: 26 Kwi 2005
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Iwona - znakomita, zawodowa robota. Gdybym był redaktorem naczelnym w jakiejś gazecie (niestety nie jestem) to jutro już byś w niej pracowała (o ile byś oczywiście zechciała).
Poważnie - pomyśl o tym poważnie! :)
_________________
Jestem gorszego sortu...
 
 
MiG


Dołączył: 03 Mar 2004
Skąd: Wawa
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

Iwona napisał/a:
Jadąc drogą w kierunku wylotu Doliny Żarskiej, bacznie obserwujemy rowerzystów, wszak to trasa planowanej kiedyś Tour de Tatry. Od razu dociera do mnie, jak śmiesznie były moje plany jednodniowego objechania Tatr...
Heh, miałem to samo wrażenie podczas drogi ze Smokovca do Łysej Polany. I to w odniesieniu do dwudniowego objechania Tatr... :)
Iwona napisał/a:
Grzbiet Otargańców długości 5,5km przypomina trochę naszą Orlą Perć.
Eee tam, Otragańce to zwykły szlak graniowy. Orlą Perć to może przypominać grań Rohacze-Tri Kopy-Banikov.
Iwona napisał/a:
Jednynym obrazkiem zupełnie nie pasującym do miejsca, w którym się znajdujemy, są 2 maszyny usuwające skutki lawiny. Masy śniegu zmielone z gałęziami choinek. Widok o tyle dziwny, bo nie widać miejsca zejścia lawiny. Wygląda to tak, jak gdyby masy śniegu wyskoczyły jak ze skoczni narciarkiej i telemarkowały własnie w tym miejscu.
IMHO ten śnieg zachował się w tym miejscu bo na czole lawiny był bardziej zbity niż gdzie indziej, no i pokryty całym tym igliwiem, ziemią i gałązkami. A na zboczu, które stanowiło drogę lawiny roślinność zdołała się już odrodzić (trawa, małe krzaczki), więc nie odróżnia się od reszty.
Iwona napisał/a:
Oczywiście nie obyło się bez wizyty w sklepie z ksiązkami górskimi.
--> w punkcie HZS
Iwona napisał/a:
Wejście na przełęcz początkowo po piarżysku, a następnie po stromym płacie śniegu. Ponieważ mamy w ekipie śniegowstręciucha postanawiamy podotykać pobliskiej skały i tym sposobem dociaremy do celu praktycznie nie dotykając śniegu za to z elementami mega lajtowej wspinaczki. Fajny, spontaniczny pomysł.
I bezpieczniejszy niż ten śnieg.
Iwona napisał/a:
Chwilę później robimy sobie małą przerwę, łącznie z moczeniem zmęczonych nóg w ziiiimnym strumieniu.
Taaa, mój telefon też postanowił ochłodzić się w potoku... Ale chyba się przeziębił, bo od tego czasu ciszej dzwoni i cos wydaje mi się, że nie realizuje niektórych połączeń przychodzących :(
Iwona napisał/a:
Łączna suma podejść wynosi ok 7576m
Ooo, jak to policzyłaś? Szczególnie te "ok. ...6 m"?
 
 
 
Barek



Dołączył: 29 Sty 2006
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie 01 Lip, 2007   

fajne fajne bardzo fajne:-) i pogoda nawet nie taka zla na fotkach,niezla ture zrobiliscie.
Zawory i Chata Plesniviec jeszcze przedemna:-) a takto fajnie powspominac widoki z pozostalych fotosow:)
Ja dop na jesien sie wybieram polazic:)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group