FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Dawno temu w górach, czyli wspomnień czar...
Autor Wiadomość
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 25 Lip, 2007   

KudelM
Riła i Piryn
Bułgaria 2006


RIŁA I PIRYN


Szybka decyzja bo jak to zwykle bywa:a to mało czasu, jechać nie jechać? bo z tymi urlopami nie wiadomo jak, czy sie w ekipie pozgrywają w jednym terminie i wiele takich tam innych cudów niewidów i jednak ruszamy bo wszystko-rzeknę:działa, o czym się dowiaduję od mojej drugiej połowy i termin akceptuję będąc na Stanisławskim na zachodnim Kościelcu:). Po powrocie z Taterek przepakowuję się i po ok 24g od wyjazdu z Polski jesteśmy w bułgarskiej Rile.

RIŁA -Rouła-`góry wodne`

MUSAŁA 2925

Reszta fotek: http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3035
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 25 Lip, 2007   

mefistofeles
O tatrzańskiej jesieni prawie bez słów
2006r


Prolog - Przebudzenie jesieni

Jesienne Tatry chowają się przede mną. Chmury zalegając powyżej dolin skutecznie ukrywają to, co najpiękniejsze przed wzrokiem ciekawskich. Tatrzańska jesień, niczym dzieło sztuki musi zostać dopiero odsłonięta. Spektakl już się zaczął - Jaworzynka, Hala, w końcu Kościelec. Pozwalają się cieszyć wspaniałym widowiskiem. Wieczorem jest juz po wszystkim - Tatry w całej okazałości w nowej jesiennej szacie.


Jaworzynka w porannym słońcu


od widoku z małego okienka Betlejemki zależy zwykle cały plan dnia


mgła spowija jeszcze grań Kościelców.


młody ksiądz odprawia mszę pod Karbem


Kościelce i Świnica w promieniach wieczornego Słońca

Reszta fotek: http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3029
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 25 Lip, 2007   

Kert
Kolory jesieni
2006r


Widzę, że ostatnie relacje z Tatr głównie fotograficzne :D
dorzucę to co udało mi sie zobaczyć w pierwszy październikowy weekend















 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 25 Lip, 2007   

MiG
Vysoké Tatry
17-23 września 2006


Dzień 1:
Dolina Kieżmarskiej Białej Wody – Zielony Staw Kieżmarski – Jagnięcy Szczyt i powrót do schroniska przy Zielonym Stawie
Pociąg z Warszawy przyjeżdża do Zakopanego o 8 rano. W momencie gdy wjeżdża na stację zaczyna padać – Tatry witają mnie deszczem :( Na pocieszenie na peronie wita mnie także Asia, która przyjechała dzień wcześniej, żeby trochę poopalać się nad Smreczyńskim Stawem. Szybko opuszczamy Zakopane, udając się busem do Łysej Polany. Niestety, tutaj także zaczyna padać, więc odrzucamy pierwotny pomysł aby do Zielonego Stawu dotrzeć przez Dolinę Jaworową i Zadnie Koperszady. Na szczęście spotkani przy sklepie Polacy zgadzają się podrzucić nas Drogą Wolności na południową stronę Tatr. Wysiadamy przy wylocie Doliny Kieżmarskiej Białej Wody i od razu ruszamy na szlak. Pogoda może nie jakaś nadzwyczajna, ale przynajmniej nie pada. Spokojnym marszem zagłębiamy się w Tatry (fotka tutaj: http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3018 :P ). Po pewnym czasie, z grubsza zgodnym z mapowym, docieramy do stawu i schroniska. Szczerze mówiąc to Zielony Staw nie zrobił na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia (nasze są ładniejsze!), może trochę z powodu dość niskiego stanu wody. Zresztą to jest prawie sztuczny zbiornik – koło schroniska na potoku Kieżmarska Biała Woda jest przecież taka mała tama :D Po rozlokowaniu się w schronisku i zjedzeniu małego conieco wychodzimy na Jagnięcy. Ścieżka na początku prowadzi dość stromo, potem w kotle pod Jagnięcym już łagodniej. Za Kołową Przełęczą w kilku miejscach trzeba się trochę powspinać, ale generalnie bez większych trudności. Przed 16.00 jesteśmy na szczycie, gdzie spędzamy chyba ze 45 minut. Jesteśmy sami – cisza i spokój, przed nami piękny widok na Tatry Bielskie, z drugiej strony zaś gniazdo Łomnicy. Rewelacja! Leci pierwszy SMS na Forum i trzeba schodzić, żeby dotrzeć do schroniska o jakiejś sensownej porze.

schronisko widziane z drogi na Jagnięcy

Kozi štit

panorama Tatr Bielskich

chmury pod Jagnięcym

gniazdo Łomnicy (królowa z warkoczem)

Jeszcze kilka uwag o Chacie pri Zelenom plese: nocleg 380 SKK (jeśli 2 noce lub więcej to tylko 280 SKK), spaliśmy w pokoju 8-osobowym (oprócz nas jeszcze dwoje Polaków), ale potem widziałem że były wolne 4-osobowe i do tego ładniej urządzone, prysznic koedukacyjny :) gorąca woda chyba przez cały czas, jest przerwa w dostawie prądu gdzieś do 20.00 i wtedy np. nie ma światła w prysznicach i kuchnia nie działa (ale światło w jadalni się paliło :think: ).

Ciąg dalszy relacji: http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3026
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 25 Lip, 2007   

uszba
Two in one
2006r


Zapraszam do obejrzenia i przeczytania dwoch relacji z ostatnich trzech miesiecy mego "gorskiego zycia" :)



Moje góry 2006





Dlugo zastanawiałam się jak napisac relacje z mojego ponad miesięcznego pobytu w Tatrach, jednak okazalo się ze nie jest to takie proste. Wydarzylo się tak wiele, każdy dzien przynosil cos nowego, spotkałam fantastycznych ludzi, można powiedziec ze wirtualne „cialem się stalo” Ludzi tych poznalam pośrednio lub bezpośrednio przez Forum 321. Jedno, co się się nie zmienialo, lub bardzo niewiele, to pogoda. Ale jak to już powiedział Janek, będąc w takim towarzystwie, nie trzeba wcale isc w gory a wiec i pogode niech szlag trafi. Jednak poszlam bo gory staly w centrum naszych rozmow, marzen , dociekan a nawet i klotni.

Zdecydowałam się na relacje zdjeciowa z krotkimi komentarzami.


Pierwsze dziesięć dni spędziłam z Basia i M.Z. w Morskim Oku. Penetrowałyśmy teren opisywany i ulubiony przez kilka generacji polskich taternikow. Studiując przewodnik Paryskiego wybierałyśmy sobie ciekawe i nietrudne drogi wspinaczkowe.



Jak widac, żadne miejsce nie jest nieodpowiednie dla lektury.


Celem pobytu w Morskim było przypomnienie sobie umiejętności z kursu skalkowego, alpejskiego i nabycie umiejętności chodzenia w nietrudnym terenie pozaszlakowym, wymagającym jednak asekuracji. Do tego przynależy również umiejętność czytania przewodnikow, co wcale nie jest takie proste.



Ooops, to chyba jednak nie ta droga!

Pewnie nie, pani Basiu, zwłaszcza jak się czyta przewodnik.. hmmm…do gory nogami.


Na początku bywaly nieporozumienia, moja partnerka złościła się nie wiedziec czemu i wrzeszczala



Luuuuuuuuuuuuuuuuuuuuz




Mówiłaś cos , skarbie? Nic nie slysze! Pizdzi!

No i na takich tudzież podobnych pogaduszkach zeszly nam pierwsze dni a potem zaczela się robota.
Pierwsza z naszych wypraw nieco „powazniejszych” było wejście na Zabiego Mnicha. Dzien zapowiadal się niezle, przynajmniej bez deszczu, ale po godzinie wszelkie nadzieje sczezły i w strugach deszczu walczylysmy na Mokrej Wancie z mokra Wanta. Nieprzyjazne miejsce, brrrr. Czasem przestawalo na chwile i jakos udalo nam się dojsc do Lalkowego Przechodu ( czy jakos tak – Basia jest odpowiedzialna za czytanie Paryskiego, wszelkie pretensje do niej)

Zjazd z Lalkowego Przechodu do sciezki na Bialczanska Przelecz Wyzna.







Na przeleczy bez zmian – deszcz.



Po godzinie zelżało, wiec zastanawiamy się – isc dalej czy nie. Skala sliska wprawdzie ale pokusa jest tak wielka. Będzie z poltora wycigu i jesteśmy na szczycie. Idziemy.



A skad ten króliczy ogonek u pani Basi!?

Wreszcie zaczyna się przejaśniać i możemy zobaczyc gdzie w ogole jesteśmy.







Już jesteśmy prawie na szczycie.



A teraz to już na pewno…



A wraz z nami plecaczek z naszywka 321, moim wirtualnym domem…



Za pomoca dwoch zgrabnych zjazdow znajdujemy się znowu na przeleczy i schodzimy do Czarnego Stawu. Jest już noc, kiedy okrazamy staw, sploszone kaczki podrywaja się do lotu.


Nastepnego dnia probujemy wylezc na Mnicha, droga Robakiewicza ale pogoda nie puszcza. Wprawdzie już od rana siedzimy pod sciana i czekamy na jakies okienko ale po prostu nie jest to możliwe.



Nasz upor jednak zostaje wynagrodzony bo włócząc się na zapleczach Mnicha, a dokladnie na Przeleczy pod Zadnim Mnichem, przejasnia się troche, wiec trawersujemy od poludnia podstawe szczytu i przelazimy na Ciemnosmreczynska Przełączkę a z niej na Ciemnosmreczynska Turnie. Krotka ale sympatyczna droga, troche eksponowana.



Oto widok z owej turni na zachod.



A tu okresowy stawek w pobliżu Przeleczy po Zadnim mnichem. Jest tam koleba, która Basia kilka dni pozniej pozna az zanadto dobrze…a to wszystko przeze mnie. O tym jednak nie będę pisac, opowiedza wam świstaki z tej okolicy….smieja się ze mnie do dzis…


Tak minal kolejny dzien bajkowego zycia.




Bardzo ciekawa droga okazala się być nastepna wyprawa na Miegusza. Bandzioch przywital się z nami ciemnymi chmurami.



Cala droge przygotowywala i prowadzila Basia. Ja jednak mam z nia cudowne zycie! Od przejscia na poludniowa strone grani związałyśmy się i mój los zaczal być zalezny od Basi i jej umiejętności. Pisałam już ze bardzo przejęła się rola i tak zakładała kosci ze w żaden sposób nie można było niektórych wyciągnąć. To dla twojego bezpieczeństwa – wrzeszczala z drugiego konca liny. Ech, snilo mi się jebadelko, dosc praktyczny instrument….



Nie jestem pewna czy o tym wlasnie zacieciu mowi Paryski…



Ale podazam wiernie sladami koleżanki.



Gdzies w południowej scianie Miegusza



Przy tej ekspozycji blednie wszystko, blednie nawet sama śmierć…( jakby powiedział poeta )



Mnich jaki smieszniutki…




Kilkuminutowa odslona na Wysokie….



Jeszcze jedno zdjecie i „szczytujemy”




A nawet bezczelnie wpisujemy się do ksiazki wejsc, tuz pod baaaardzo znanymi nazwiskami…he he




Nastepny dzien to odpoczynek. Szwendamy się w okolicy Czarnego Stawu i trenujemy „wspinanie” u stop Kazalnicy. Oglądamy jej topo i szukamy drog na nim zaznaczonych.



Ot, słodkie nieróbstwo.

Nastepbnego dnia udaje nam się zrobic droge Robakiewicza na Mnichu, nie dochodząc jednak do szczytu…z bardzo prozaicznego powodu. Ponieważ poranek był ladny i zachęcająco słoneczny, cala rzesza wyglodzonych lojantow oblegla mnicha, zwłaszcza z tej łatwiejszej strony i na szczycie zrobil się …tlok. Dodam ze takie zatloczenie jest związane z roznymi niebezpieczeństwami wiec wyniosłyśmy się na Zadniego mnicha, na który wchodziłyśmy od Przeleczy Ciemnosmreczynskiej. Pogoda zaczela się bardzo psuc. Zerwal się lodowaty wiatr i zacinalo deszczem.



Widok z drogi. Poniżej ciemnosmreczynska Turnia, na której byłyśmy kilka dni wczesniej.

Przy fatalnym zalamaniu pogody i halnym wietrze zjeżdżamy na strone Przeleczy pod Zadnim Mnichem.



Z tym zjazdem wlasnie sa związane moje perypetie, o których opowiadaja świstaki w okolicy. Od tamtej pory bardzo nie lubie prusikow.


Na tym zakończyłam pobyt w Polsce i po dniu odpoczynku na Banskiej, piorąc rzeczy, uzupełniając zaopatrzenie, pojechałam na Slowacje w towarzystwie Andrzeja Z, Pchełki, Bożenki i Tomtoma. Tam spędziłam osiem dni sielanki zbójnickiej, przerwanej ostrym niezytem żołądka. Nie bylam odosobniona w tym niemiłym zdarzeniu. Mówiąc brutalnie – cala chata była obrzygana od wewnątrz i na zewnatrz. Jednak nawet to nie przeszkodzilo nam w realizacji planow, jednak zwiazana zmowa z Tomtomem, nie będę podawac szczegolow a jednie pokaze zdjęcia.














Po powrocie ze Zbójnickiej spędzałam czas na Banskiej robiąc czesciowo porządki w chacie, która ostatnio bardzo zaniedbałam, zwożąc wegiel i drzewo na zime i…czekając na lepsza pogode. Gdy tylko zdarzylo się „okienko2 już byłyśmy w drodze.



Ganek przywital nas niemalże zima. Była to najtrudniejsza droga pod względem warunkow pogodowych i terenowych, jaka przeszlam tego lata. Pierwszy raz w zyciu bylam naprawde zmeczona. Sciezka znad stawu zamienila się w rwacy potok, tak wiec na samym początku wycieczki buty zostaly totalnie przemoczone. Przyznacie sami ze ten fakt nie podnosi komfortu ani psychicznego ani fizycznego. W związku z tym przemoczeniem nie robiłyśmy przerw, bo po prostu po kilku minutach sztywniałyśmy z zimna. W zmrozonym śniegu drapałyśmy się na Gankowa Przelecz przy akompaniamencie lawin z Wysokiej. Gran przywitala nas lodem i śniegiem ale na szczescie nie było już tak wczesnie wiec ten lod już troche zmiekl. Na szczycie zauważyłyśmy ze pogoda zaczyna się gwałtownie zmieniac wiec po dosłownie kilkudziesięciu sekundach rozpoczęłyśmy droge powrotna. W bezpieczny teren udalo nam się zejsc tuz zanim mgla owinęła Doline Złomisk. Wprawdzie zdobyłyśmy szczyt ale chciałabym jeszcze raz tam pojsc, w nieco wolniejszym tempie.



Posrednia gran była dla nas znacznie laskawsza, choc o piatej rano, tuz za Zamkowskim dopadl nas ulewny deszcz. Przeczekując w lesie myślałyśmy o odwrocie. Na szczescie wial wiatr i co jakis czas otwieralo się niebo nad nami. Właściwie wyszłyśmy z zamiarem zrobienia Jordanki ale w tak niepewnej pogodzie spontanicznie zdecydowałyśmy się na Posrednia Gran. Przyznam ze bardzo interesowala mnie droga zejścia do Starolesnej. Chciałam zobaczyc czy naprawde jest tak zagmatwana.
Jest.




Widok na Kościoły.

Wróciłyśmy dosc pozno na Banska ale ponieważ byłyśmy w niezłej formie, zdecydowałyśmy wykorzystac dobra w miare pogode i zaraz nastepnego dnia wróciłyśmy do Doliny Zimnej Wody i poszłyśmy na Ldowy.

I tu pogoda wykazala się szczytem perwersji. Dostałyśmy kolejnego kopa tego lata. Kiedy podchodziłyśmy pod gran, myślałam ze leca kamienne lawiny. A to „tylko” wiatr walil o gran. Ech, fartowne dziolszki jesteśmy…



Walka na Koniu





I tu konczy się moja opowiesc.
Korzystając z okazji, chciałam bardzo podziękować towarzyszom moich tegorocznych wędrówek. Markowi Z, za wspanialy, wspolny czas w Morskim Oku, za „powrot do przeszłości”, do klimatow starego, dobrego taternictwa, za mądrość i humor. Dziekuje.
Dziekuje Maestro za dyscypline i wole walki do której nikt tak jak On potrafi mnie nakłonić. Niestety, nie chodziliśmy w tym roku zbyt wiele ale mysle ze nadrobimy w przyszłym. Dziekuje Markowi K a czasem W za fantastyczny „maraton” na Posrednia i Lodowy. Jezu, jak ja chciałabym się tak umiec wspinac jak Ty! Dziekuje calej ekipie Kuracjuszy z Andrzejem Z na czele za wspolne „wzloty i upadki”a przede wszystkim za zaproszenie mnie do wzięcia udzialu w tak nobilitowanym projekcie, jakimjest ORGIA. Obiecuje się poprawic w graniówkach. Dziekuje Basi Z za dyskusje do białego dnia. Jesteście jednorazowi, bez Was moje gory bylyby puste.







Ostatni dzien spędziłam samotnie w Dolinie Strążyskiej, na pogaduszkach z pewna nimfa wodna. Wiedzieliście ze ona tam mieszka?



Pozdrawiam




Pozegnanie z latem


Zapraszam na zdjeciowa relacje z wyprawy na Watzmanna. Bardzo Wam pozazdrościłam ze tak możecie sobie w te Tatry kiedy zechcecie, ja tez bardzo chciałabym je zobaczyc jesienia. Ale jako ze walenie glowa w mur niewiele zmienia w rzczywistosci człowieka, postanowiłam przywitac jesien w najbliższej mi okolicy. Tym razem nie towarzyszyla mi Basia, tylko Sarenka . Jak przystalo na szkole tatrzanska, Sara pierwsze swe gorskie ostrogi zdobywala w Tatrach, stanęła na wysokości zadania. Tzn. nie marudzila, jadla co dali w schronie, myla zeby bez przypominania i nie pytala co chwila kiedy będzie szczyt. Jako cel obrałyśmy sobie polnocny i pośredni szczyt Watzmanna, czyli Hocheck ( 2651m) i Mittelspitze (2713m). Wyjechałyśmy w sobote około 9 rano i po czterech godzinach jazdy, z czego dwie stania w korkach w Monachium, wreszcie osiągnęłyśmy nasz pierwszy cel. Parking w Ramsau.
Taki ladny potoczek tu przepływa.




Przed nami droga do schroniska położonego na 1980m. Nawet nie wspominam o tym Sarze, bo jakby wiedziała ze ja czeka prawie 1400 m deniwelacji, to moglaby mieć cos przeciwko temu. Zarzucamy plecaki i w droge.
Uzupełniamy wode w bacowce.



Po czterech godzinach marszu w nieprzyzwoitym upale wita nas schron.



A schronie tloczno bo jak się okazuje, wielu innych postanowilo przedłużony weekend również spędzić w gorach. Nie mam im za zle, zreszta znam to z Tatr. Jako czlonkinie Alpenverein, mamy prawo do znizek na noclegi i zarcie, co wynagradza troche niezadowolenie zwiazane z przepełnieniem schroniska. Po kolacji mocno zakrapianej sznapsem i piwem towarzystwo jakos znika w swoich pokojach, robi się cicho i o 8 wieczorem nie słychać już zadnych odgłosów oprocz pochrapywania.

Nastepnego ranka o 5.30 budza nas nasi współmieszkańcy. Większość turystow wybiera się na przejscie grani Watzmanna, a jest to bardzo dluga i trudna technicznie a także orientacyjnie droga, wiec większość jeszcze w ciemnościach, przy światłach czołówek opuszcza schronisko.





My zamierzamy zrobic tylko polowe tej drogi wiec niespiesznie zajadamy śniadanko i jako prawie ostatnie ruszamy w trase. Droga jest wprawdzie oznakowana ale dosc niechlujnie wiec gubimy się pare razy i w koncu postanawiam isc na „intuicje”.
Towarzysza nam piekne widoki, jako ze sciezka prowadzi raz poniżej grani a raz na gran. Na poniższym zdjęciu na horyzoncie widoczny jesz Hochkönig wraz jego lodowcem.



Cala droge towarzysza nam wiecznie glodne stworzeniai tylko patrza kiedy wyciągniemy cos z plecaka. Jedza nam prosta z reki.



Pogoda na razie dopisuje, choc prognoza ostrzega przed przelotnymi deszczami i burzami a we wtorek ma przyjść całkowite zalamynie. No ale my mamy dopiero niedziele wiec na razie się nie martwimy.
Sara jest w gorach pierwszy raz od dwoch lat i czasami ma troche trudności.



A to widoczek na strone zachodnia. W tej okolicy odbywałam kurs alpejski, który opisuje w relacji „ jak zostałyśmy alpinistkami;)))”.



Wkrotce wchodzimy na polnocny wierzcholek Watzmanna i to zaczyna się cos w rodzaju ferraty. Nie jest to jednak typowa ferrata ponieważ lina zalozona jest tylko w niektórych miejscach. Od tego momentu trasa prowadzi scisle grania i niemałej ekspozycji.









Na pln. wierzcholku znajduje się malutki, drewniany schron, w którym można przenocowac lub znaleźć schronienie w czasie zlej pogody. Watzmann jest znany z kapryśnej natury. Nastepnym razem zamierzamy tu przenocowac, ponieważ schronik stoi na samym ostrzu grani, co ma wiele uroku i naet jest tu kibelek, wprawdzie wiatr wyłamał drzwi, ale kto tam będzie w nocy zaglądał…



Sara swietnie się bawi a ja mam spokojne serce bo jest zaczepiona do liny. Wiem ze zaraz powiecie, ach te ferraty, to przeciez żadne chodzenie po gorach…









Czasami jest zmeczona…



Ale te widoki wynagradzaja wszelkie trudy i ani wiatr ani zimno nie jst już straszne. No ale rękawiczki by się przydaly…



Po około godzinie ekwilibrystyki na grani osiagamy nasz cel i zauważamy ze zrobilo się pozno wiec szybko wracamy ta smy droga. W zachodzacym słońcu mijamy Watzmannsfrau, czyli zone Watzmanna.



Będąc już w bezpiecznym terenie, robie wreszcie to co było prawdziwym celem tej wyprawy: wyleguje się w zachodzącym słońcu na trawie i wreszcie żaden przewodnik i żaden instruktor i żaden filanci w ogole nikt inny mnie nie pogania. Wypalam sobie tyle papierosow ile chce i ide sobie kiedy i gdzie chce.





A takie dywany sa nam poslaniem…


W pobliżu schroniska znajduje się tzw. Winterraum. Będzie on służył turystom w zimie, kiedy schronisko jest nieczynne. Znajduje się w nim opal i żywność a także apteczka. Jest ogólnodostępne.



Mijamy je i zbaczamy ze sciezki na przepiekna hale aby w odosobnieniu nieco pomedytowac..

Dlugo siedzimy jeszcze na pod rozgwieżdżonym niebem…




Pozdrawiam
uszba
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 18 Lut, 2009   

RELACJE 2007/2008

_____________________________________________________________

Relacje Izabeli, zdjęcia Alan

Ze szkicownika turystki - Beskid Żywiecki - listopad 2008 r.
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Ze szkicownika turystki - Gorce
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Wielka Fatra - w poszukiwaniu ciszy
http://tatry.inspiration....ghlight=#132306

Koniec i początek roku w Beskidzie Sądeckim
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Fascynujące Niżne Tatry
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Góry Kaczawskie - cisza i spokój
http://tatry.inspiration....ighlight=#86074
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 18 Lut, 2009   

Relacje Smolika


Historia pewnej wyprawy
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

A miało być tak pięknie.....i było
http://tatry.inspiration....ghlight=#146111

Grań na.....16.11.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#142664

Między chmurami,a brzegiem nieba 02.11.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#141053

Żeberko z kwaśnicą
http://tatry.inspiration....ghlight=#139208

Alpy czyli .... cz I
http://tatry.inspiration....ghlight=#134274

Alpy czyli.....czII
http://tatry.inspiration....ghlight=#134386

Alpy czyli... cz III
http://tatry.inspiration....ghlight=#134473


Bradawica czyli rzecz o Staroleśnym zdobywaniu 27.07.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#131443

Dumny Szczyt 13.07.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#130190

Wyprawa na Smoka 29,06,08
http://tatry.inspiration....ghlight=#128846

Jak to Górale z Kaszubem po grani wędrowali
http://tatry.inspiration....ghlight=#127849

Nie samymi Tatrami człek żyje
http://tatry.inspiration....ghlight=#126949

"Oprócz błękitnego nieba...." Lodowa Kopa 25.05.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#126287

Ta ostatnia niedziela jutro..." 11.05.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#125563

01.05.08. czyli jeden dzień z życia robotnika
http://tatry.inspiration....ghlight=#124719

Biały Koper 20.04.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#123332

Wichrowe góry czyli święta inaczej 21-24.03.08
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Barania,Lodowa czyli klasyczna wyrypa 9.03.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#119628

Gorczańska zima 17.02.08
http://tatry.inspiration....ghlight=#117676

Słońce,góry i górale (Siroka Veża) 10.02.2008
http://tatry.inspiration....ghlight=#116849

Z wizytą u płd. sąsiadów(Kopskie Sedlo) 03.02.2008
http://tatry.inspiration....ghlight=#116091

Gorczańska samotnia
http://tatry.inspiration....ghlight=#115577

Prawe i sprawiedliwe czyli koniec roku 30.12.07
http://tatry.inspiration....ghlight=#114423

"Man in Black"czyli spotkania III stopnia 18.11.07
http://tatry.inspiration....ghlight=#111543

Otwarcie zimy na Kasprowym 11.11.2007
http://tatry.inspiration....ghlight=#111028

Czarno,Hińczowo,Wołowo. 10.10.2007
http://tatry.inspiration....ghlight=#107982

Tatrzańska groza czyli Granaty inaczej 16.09.2007
http://tatry.inspiration....ghlight=#106059

Cubryna+Mięgusz Wielki +....23.08.07
http://tatry.inspiration....ghlight=#103545

Czarcia sprawa 2416
http://tatry.inspiration....ghlight=#102362

Konigsjodler 06.2007
http://tatry.inspiration....ghlight=#101286

Grań Kościelców 05.08.07
http://tatry.inspiration....ghlight=#100736
Ostatnio zmieniony przez Kolekcjoner Wto 03 Mar, 2009, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 18 Lut, 2009   

Relacje Manfred

Szkolenie tatrzańskie czyli jak sobie radzić w górach
http://tatry.inspiration....ghlight=#138475

Sen
http://tatry.inspiration....ghlight=#129098

Mgła
http://tatry.inspiration....ghlight=#128096

Na łatwy szczyt wycieczka...
http://tatry.inspiration....ghlight=#124752

Z przewodnikiem na Orlą Perć
http://tatry.inspiration....ghlight=#134805

Wielki plan
http://tatry.inspiration....ghlight=#136640

Gdy nie ma ludziów i długich łykendów
http://tatry.inspiration....ghlight=#142084

Zbyt krótki dzień...
http://tatry.inspiration....ghlight=#141836

Na Hińczowy Staw
http://tatry.inspiration....ghlight=#145713



Relacje Fenek
Czekając na wiosne - dol. Rumanowa 01.02.2009
http://tatry.inspiration....ghlight=#147901
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 18 Lut, 2009   

Relacje Uszby

Zimowe spotkanie z Tatrami
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Co robi górołaz...
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Zimowe spotkanie z Tatrami
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0


uszba podlicza...
http://tatry.inspiration....ghlight=#106758

Uszba poniewiera sie po Alpach
http://tatry.inspiration....ghlight=#101598

Kolejna poniewierka uszby
http://tatry.inspiration....ghlight=#118119

Uszby poniewierka w Dolomitach
http://tatry.inspiration....ghlight=#132990

uszba szuka niegdysiejszych sniegow
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Jurajskie zabawy
http://tatry.inspiration....ghlight=#123185

101 ländlerów i garstka Polaków
http://tatry.inspiration....ghlight=#139151
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 18 Lut, 2009   

rwtwolves
Morskie Oko : 03-05.09.2007 r.
http://tatry.inspiration....rder=asc&start=

Relacja lukasa_12
Dolo(fakty)mity 2008r
http://tatry.inspiration....ghlight=#131349
Ostatnio zmieniony przez Kolekcjoner Pią 20 Lut, 2009, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 18 Lut, 2009   

Relacja Mariusza

"Sołtys na Przybylinie" - Tatry SK, czerwiec 2007
http://tatry.inspiration....ht=tatry#120692

Relacje Iwony
Tatry Słowackie 16-23 czerwiec 2007r
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3846

Tatry prv.pl w Alpach 2007
http://tatry.inspiration....ght=alpy#106876

Próbując się z Blankiem
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0

Berneńskie
http://tatry.inspiration....der=asc&start=0
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Nie 22 Lut, 2009   

Relacje- Mefistofeles

Jakuszyce 2007
http://tatry.inspiration....er=asc&start=14

Beskidy 2007
http://tatry.inspiration....er=asc&start=25

Gorce 2007
http://tatry.inspiration....er=asc&start=29

Niznie Tatry 2007
http://tatry.inspiration....?t=4128&start=0

Relacja- MiG

Biegówki pod giewontem 2008
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4545
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 25 Lut, 2009   

Relacje- Zakochani w Tatrach

Przez Rakuską Przełęcz do Kieżmarskiej.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5587

Letnie wędrówki w listopadzie.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5561

Dolina Staroleśna, Solisko.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5448

Trzeba mieć trochę szczęścia.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5427

Kozia Dolina, Kozi Wierch.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5376

Tam gdzie nas jeszcze nie było.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5375

Przez Zadnie Koperszady do Kieżmarskiej i nie tylko.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5076

Lipcowe wędrówki – ostatnie dni.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5257

Lipcowych wędrówek ciąg dalszy.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5212

Lipcowe wędrówki po Tatrach polskich i słowackich.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5202

Letnie uroki Kobylarzowego Żlebu.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5122

Zielono i łaciato - czerwcowe Tatry.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5064

Sierpniowy dzień na Babiej Górze.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4873

Pechowe żółte krokusy.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4829

Jesienne Pieniny – spływ Dunajcem.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4753

Zanim nadejdzie maj.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4709

Kilka dni w Tatrach polskich i słowackich – luty 2008.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4640

Jesienne wspomnienia – c.d.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4529

Jesienne barwy w Kobylarzowym Żlebie, Starorobociański i in.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4482

Wspaniałe styczniowe puste Tatry.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4468

Nie czekając na Shengen – Dolina Cicha jesienią.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4453

Trochę wiosny na zimowe dni – krokusy w Chochołowskiej.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4442

Samotna wyprawa na powitanie jesieni.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4411

W chmurach też może być ciekawie.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4376

Zeszłoroczny koniec listopada – porównanie.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4359

Piękna sierpniowa Gąsienicowa i coś jeszcze.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4353

Wspomnienie lata c.d.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4331

Wspomnienie lata.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4276

Jesień w Tatrach - ostatki
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4249
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Wto 03 Mar, 2009   

RELACJE 2009
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Wto 03 Mar, 2009   

Smolik

Gorczańskie manewry
http://tatry.inspiration....b78b9278#149302

Skok na Babe
http://tatry.inspiration....p=150104#150104

Do Liptowa cup,cup
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5831

Wycieczka na....
http://tatry.inspiration....p=152484#152484

Spotkanie z ....
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5940

Wołowa Tajemnica
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6014

Komin siarką "pachnący"
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6114

Mglista droga
http://tatry.inspiration....p=162510#162510

Obrazki z Alp cz.1
http://tatry.inspiration....p=163575#163575

Obrazki z Alp cz.II
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6311

Szczyt czyli...
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6402

Wyprawa na Crying Rock 22.11.1960
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6475


manfred
Trening przed Annapurną
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5890

Stary co to jest firn?
http://tatry.inspiration....p=153183#153183

Bój to był nasz ostatni...
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5984

Zdrady smak...
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6164

Spacerem po Tatrach
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6252

Na pohybe klątwie...
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6344

Poszedł dziadek w góry
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6486

Do ilu razy sztuka?
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6503
Ostatnio zmieniony przez Kolekcjoner Pią 06 Mar, 2009, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Wto 03 Mar, 2009   

Uszba

Inna opowieść uszby
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5801

Coś dla orłow i wróbelków
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6024

Wędrowką a czasami wspinaczką jest życie człowieka
http://tatry.inspiration....p=163629#163629

Uszby poniewierki ciąg dalszy
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6386
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Pon 09 Mar, 2009   

Izabela i Alan

Gorce - szkice
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5818

Mały rekonesans w Pieninach
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6152
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Pon 06 Kwi, 2009   

Zakochani w Tatrach

Zimowe Tatry – Słowacja cz. I.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5718

Zimowe Tatry – Słowacja cz.II.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5720

Zimowe Tatry – nasze cz.III.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5775

MOJE GÓRSKIE SZCZĘŚCIE...
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5853

KWIETNIOWE SŁONECZNE SZLAKI cz. I.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5958

KWIETNIOWE SŁONECZNE SZLAKI cz. II.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=5959

MAJOWY SKOK W BOK...
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6034

NO I JAK TU WIERZYĆ PROGNOZOM....
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6129

CO SIĘ ODWLECZE.......
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6184

POLOWANIE NA APOLLO
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6244

JAGODOWO-MALINOWE SZLAKI. c.d. relacji Pol.na Apollo
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6269

BURZA W STAROLEŚNEJ...
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6321

RYSY I INNE...II część rel."Burza w Staroleśnej"
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6333

CO TU ZROBIĆ Z TYM NAŁOGIEM....
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6350

A W TATRACH JESIEŃ SIĘ ZACZYNA.....
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6384

JESIENNE DYWANY W ZACHODNICH c.d. Relacji "A w Tatrach.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6390

ŁOMNICA....NARESZCIE....
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6448
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 01 Lip, 2009   

Szarotka

Tatry 11-14.06.09
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6105
 
 
Kolekcjoner


Dołączył: 31 Mar 2005
Wysłany: Śro 01 Lip, 2009   

Mazio

Liathach
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6104

Granią Tower Ridge na Ben Nevis. Szkocja.
http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6153
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group