Tym razem mieszkaliśmy we Vrbovie, bo naszej Violi nie było w domu
Słowacy bardzo dbają o komfort swoich gości – jestem pod wrażeniem . Każdy pokój z aneksem kuchennym, wyposażony w porządne naczynia . Nic obitego, zniszczonego, zużytego. Super wygodne łóżka i piękna pościel . Rowery za darmo do dyspozycji gości, bo biegnie tamtędy wspaniale widokowa ścieżka rowerowa. Zaraz po przyjeździe , po rozpakowaniu manatków poszliśmy zobaczyć jak wygląda Vrbov “od środka” i przypadkowo tam trafiliśmy. Przeszliśmy poza planem kilka kilometrów, a Vrbova oczywiście nie zwiedziliśmy
Następnym razem wybierzemy się na rowerach.
Kilka zdjęć:








Wtorek - pogoda jak marzenie i Kieżmarska w zimowym wystroju.
Po takim poranku musi być piękny dzionek ….

Przemiły pan parkingowy z którym dość chwilę pogadaliśmy rozgrzał nas “czymś”
Fajny spacer , pół godziny suchą szosą. Wyżej - albo ślisko w zacienionych miejscach, albo rozciapany śnieg na nasłonecznionych, po którym niezbyt dobrze się idzie.
Dobrze byłoby podjechać ...




W środę po południu miały być burze, więc krótka wycieczka ze Szyrbskiego Plesa w stronę Jamskiego Stawu. Szlak prowadzi na Krywań . Tu prawie cały na otwartym terenie w związku z tym śnieg rozmiękły i wędrówka mało komfortowa. Nie znamy tego szlaku pierwszy raz szliśmy tędy, ale z pewnością nie ostatni. Poczekamy aż śnieg stopnieje całkowicie i powtórka .
Dzień był ładny do końca - żadnych burz i innych tego typu atrakcji.
Po drodze takie widoki







Na czwartek prognozy były fatalne – jednodniowe załamanie pogody, pochmurnie i deszczowo. Ponieważ nasz wyjazd był krótki ( w sobotę musiałam wracać) , więc nie pozostawało mi nic innego jak tylko prosić mojego Anioła Stróża Górskiego żeby mi ten dzień nie wypadł całkiem z programu.
Wysłuchał mnie i zrozumiał …. poczciwina
Było pięknie i pojechaliśmy zajrzeć do Słowackiego Raju, bo stamtąd to naprawdę blisko.
Kierownik wycieczki poprowadził na Tomasovski Wyhlad , do góry żółtym szlakiem przez Cingov. Powrót dołem – zielonym, nad Hornadem .
Dobrze że nie odwrotnie


Tu pierwszy raz spotkałam piękne sasanki alpejskie.
Rosną na skałach od południowej strony, trochę mało dostępnie …. i dobrze.
Może na tym zdjęciu tego nie widać, ale ja się bałam wchodzić w te skałki z widokami na przepaściste zbocza. Poszedł mój niebojącysięniczego małżonek.




Później w jednym dogodnym miejscu można je było fotografować do woli, więc dostały całą sesję zdjęciową niczym wybitnej klasy modelki


Widoki z Tomasovskiego Vyhladu imponujące … ale przepaść pod nim przerażająca.
Nie odważyłam się podejść zbyt blisko do brzegu






Z wyższego punktu cudnie widać Tatry.

Mój niemającyżadnychlęków małżonek zrobił sobie z wielką uciechą takie szpanerskie zdjęcie .
Stare dziadki też lubią poszpanować

Dość ostre zejście do dna doliny i zupełnie inne widoki …
Leniwie płynący Hornad i Biely Potok w wyżłobionym przez nurt głębokim korycie.




Tomasovski Vyhlad widziany z dołu.

Ostatni mostek nad Hornadem i wychodzimy powoli na parking. Bardzo ładna wycieczka, bez drabinek oraz tych nieszczęsnych stupaczek


No i wiosna …..




W ostatnim dniu lekka wycieczka na Popradzkie Pleso , a potem jeszcze do Mieguszowieckiej .
Szlak oczywiście rozmiękły ...






Jeden nierozważny krok w bok i można się znaleźć pod śniegową pokrywą prawie w całości

Ja też parę razy wpadłam ale nie tak głęboko, a na szosie zaliczyłam glebę na zakamuflowanym lodzie pod roztopionym błotkiem .
I takie to fajne spacery o tej porze roku
Super wyjazd, bardzo nam się podobał .
Do powtórki - z uwzględnieniem rowerów i większej ilości wycieczek do Słowackiego Raju …
Oczywiście z jak najmniejszą ilością drabinek, a zwłaszcza chwiejących się stupaczek zawieszonych w powietrzu na skałach
Ala

Panoramki











