Oto drobny przykład manipulacji, można powiedzieć – klasyyka!
Oto link do portalu Fronda:
http://www.fronda.pl/a/szokujace-ale-ku ... 75941.html
Dla wygody czytelnika podaję tekst:
SZOKUJĄCE! - Ale, k..a, dzicz! – Gazeta Wyborcza o ŚDM
Skomentuj0
REKLAMA
Takimi słowami usłyszanymi na warszawskim przystanku opisuje Światowe Dni Młodzieży naczelny organ Młodych Wykształconych z Wielkich Miast – Gazeta Wyborcza.
„Ale, k..wa, dzicz!" - mruknął jeden z dorodnych młodzieńców czekających na autobus przy warszawskich Łazienkach. (…) . Niższy tylko chrząknął z aprobatą, a w roli "dziczy" wystąpiła grupa młodych ludzi, sądząc po flagach, którymi powiewali, z Kolumbii” – tak opisuje emocje warszawskiej ulicy felietonista Gazety Wyborczej.
REKLAMA
„Gdyby ŚDM nie byłyby katolickie należałoby się nimi zachwycić” zachęca tekst na głównej stronie portalu. Autorowi tekstu podoba się wielokulturowość imprezy, niestety „katolicyzm” psuje wszystko.
„Czy z tego sympatycznego okularnika nie wyrośnie taki, dajmy na to, Terlikowski? A ta ruda czy nie zmieni się w delegalizującą islam Miriam Shaded?” – obawia się w tekście Michał Danielewski. Gdyby można było to zaplanować, najlepiej w probówce… Przypomnijmy wszystko odbywa się w kraju „coraz mocniej opętanym ksenofobią”, w którym „profilujemy ludzi pod kątem rasowym”.
Na szczęście można z tego odczytać nową formę katolicyzmu. Co zmienia impreza? Wszystko. „Przypomina, że katolicyzm to nie tylko znana z Polski praktyka surowego egzekwowania symbolicznej władzy nad bliźnim, ale też emancypacyjna wspólnota, która broni słabszego, a w różnorodności widzi siłę, nie zagrożenie” – peroruje autor.
Reasumując impreza mogłaby wyglądać całkiem fajnie, gdyby… nie miała charakteru religijnego. Na koniec otrzymujemy credo współczesnego reprezentanta Młodych Wykształconych z Wielkich Miast: wierzymy w powszechną równość, grzech bez konsekwencji, chcemy mieć kasę i żyć spokojnie. Amen.
TT
No to zajrzyjmy do pełnego tekstu z Gazety Wyborczej:
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,153708, ... ewski.html
Ludzie są równi. Wyznanie naiwniaka [DANIELEWSKI]
Michał Danielewski
28.07.2016 01:00
A A A
Michał Danielewski (PAWEŁ KISZKIEL)
Światowe Dni Młodzieży spadły nam, nomen omen, z nieba. Taka impreza w kraju opętanym ksenofobią, to rzecz bezcenna.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY- relacja na żywo >>>
"Ale, kurwa, dzicz!" - mruknął jeden z dorodnych młodzieńców czekających na autobus przy warszawskich Łazienkach. Ten wyższy, w dżokejce. Chłopak przypominał Sebastiana z popularnych internetowych memów. Niższy tylko chrząknął z aprobatą, a w roli "dziczy" wystąpiła grupa młodych ludzi, sądząc po flagach, którymi powiewali, z Kolumbii. Przyjechali do Warszawy na Światowe Dni Młodzieży, i właśnie entuzjastycznie pakowali się do stołecznego zbiorkomu.
Atrybuty dzikości? Głośny śmiech, luz, język hiszpański. Jeśli cywilizację zdefiniujemy jako łypnięcie okiem, spięcie pośladków, swojskie pomruki i wydukane "maj nejm is Seba", to Kolumbijczycy przynieśli nam dzikość. Ożywczą i wspaniałą. Tak jak Angolczycy, którzy zjechali do Grudziądza, i Indonezyjczycy w Konstancinie.
W ogóle gdyby te całe ŚDM nie były katolickie, to wypadałoby się nimi zachwycić bezwarunkowo. Ale że katolickie są, polskiemu ateiście i wyznawcy tzw. cywilizacji śmierci entuzjazm przychodzi z trudem. Patrzy człowiek na ten wspaniały kulturowy tygiel, na tych wszystkich roześmianych młodych ludzi, i chciałby krzyknąć: "Chwalmy Pana, kimkolwiek jest!". Ale później zaczynasz się zastanawiać. Czy z tego sympatycznego okularnika nie wyrośnie taki, dajmy na to, Terlikowski? A ta ruda czy nie zmieni się w delegalizującą islam Miriam Shaded? Zaprawdę, powiadam wam, nadwiślańska ideologiczna młócka przeszkadza cieszyć się kolorowym światem, nawet jak ci ten kolorowy świat podstawią pod nos.
Ale przyznajmy, że Dni Młodzieży spadły nam, nomen omen, z nieba. Taka impreza w rzeczywistości, którą włada strach przed Innym i przed zamachami, w kraju coraz mocniej opętanym ksenofobią, to rzecz bezcenna. Przypomina, że katolicyzm to nie tylko znana z Polski praktyka surowego egzekwowania symbolicznej władzy nad bliźnim, ale też emancypacyjna wspólnota, która broni słabszego, a w różnorodności widzi siłę, nie zagrożenie. "Dzicy" z autobusu mogliby nas oswoić. Bo od stresu powoli zmieniamy się w zwierzęta.
Oglądamy się za siebie. Skanujemy perony w poszukiwaniu pozostawionych toreb. Żołądek podchodzi nam do gardła, gdy na pokład samolotu wsiada śniady mężczyzna. Profilujemy ludzi pod kątem rasowym, nawet gdy nie jesteśmy rasistami. I choć później wstydzimy się naszego lęku i uprzedzeń, nie umiemy się ich pozbyć. A teraz mamy taką okazję. Weźmy w nawias religię, ideologię, globalną politykę, lokalne szajby i dziwaczne wydatki z budżetu. Patrzmy. Na ludzi wywodzących się z różnych krajów i kultur. O różnych kolorach skóry, mówiących w różnych językach i egzystujących tu w harmonii. Na ziemi, tej ziemi, co nosi ONR, Młodzież Wszechpolską i posła Piętę.
Wyciągnijmy ze ŚDM najmniejszy wspólny mianownik dla wszystkich wrażliwych ludzi i bluźnierczo wyznajmy. Że wierzymy w jedną, powszechną, równą sobie ludzkość. Że wierzymy w przebaczenie i odpuszczenie win. I oczekujemy wskrzeszenia nadziei. Oraz życia spokojnego w dostatnim świecie. Amen.
Komentarz chyba zbyteczny….
Klasyka manipulacji
Klasyka manipulacji
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt: