Ale jednak tymczasem się pochwalę nie swoimi zdjęciami z sierpniowej imprezy, w której brałam udział jako przewodnik.
http://zilina-gallery.sk/index.php?/category/3402
Jest tego dużo, ale nie trzeba oglądać wszystkich. Na zdjęciach widać którędy szliśmy.
W sumie uczestniczyło około 100 osób, z czego około 80 szło pieszo przez góry.
Około połowy, lub więcej uczestników to byli czescy i słowaccy Żydzi, była w tym dość znaczna grupa osób zamieszkała obecnie w Hajfie oraz w Vancouver (przyjechali z drugiego końca świata specjalnie na ten marsz !), na szczęście prawie wszyscy mówili po czesku lub słowacku.
Zwykle szłam na samym końcu jako "zamek", więc nie ma mnie specjalnie na zdjęciach, bo zwykle ktoś zostawał w tyle i ja szłam z nim (gorzej jak ten ktoś się wrócił, lub wycofał i potem ja musiałam gonić resztę). Gdzieś tu jednak też jestem:
http://zilina-gallery.sk/picture.php?/4 ... egory/3416
Było nas trójka przewodników. Prowadzenie takiej zróżnicowanej grupy (od 15 do 75 lat) i cała organizacja - począwszy od wcześniejszej rezerwacji noclegów, zamówieniu jedzenia, które musiało być koszerne (nie wszyscy uczestnicy tego przestrzegali, a nawet była ich zdecydowana mniejszość, ale nie chcieliśmy wcześniej spisywać kto je koszerne a kto nie - dzięki temu jedliśmy codziennie filet z kury) to wszystko był na prawdę majstersztyk.
Poza tym z bielskiej formy załatwiony był przewóz bagażu. Możliwe też były codzienne "podwózki" busem (mieliśmy do dyspozycji dwa 8-osobowe busy pożyczone w Pradze) niektórych osób, które były starsze lub danego dnia słabsze. Dlatego każdego dnia mieliśmy wyznaczone punkty w których umawialiśmy się na spotkanie z busiarzami. Poza tym mieliśmy 6 sztuk walkie-talkie - dla wszystkich trzech przewodników, dla kierowców busów oraz dla szefa imprezy - Radka z Pragi (który czasem szedł a czasem jechał).
Poznałam wiele ciekawych, fantastycznych ludzi i chcę znowu jechać w przyszłym roku.
Nie ma się specjalnie czym chwalić
Już się zaczyna organizacja na przyszły rokandy67 pisze:Niezgorsza wycieczka. Ale bycie "zamkiem" w takiej grupie to rzeczywiście ciężka sprawa.
Tym razem ma być jeszcze więcej osób i część ma nocować w hotelach, prawdopodobnie w Bielsku a potem ma być dowożona autokarami na strat trasy.
Napiszę tak - przy tym wszystkim co się teraz dzieje perspektywa kolejnego spotkania z tym świetnymi ludźmi, długich rozmów na trasie, a także wieczorem zdecydowanie poprawia mi humor.

