Dawnych wspomnień czar...
Dawnych wspomnień czar...
Obejrzałem sprawozdania telewizyjne z konwencji PiS i PO. No cóż, porównanie do Parteitagów NSDAP może zbyt radykalne, ale do zjazdów PZPR jak najbardziej. Ten sam bizantyjski przepych dekoracji, ta sama adoracja wodza (lub jego reprezentanta), te same oklaski co nieomal drugie zdanie. I ta sama ogólnikowość obietnic.
Zacznijmy od PO - zapowiedź tej rewolucji podatkowej łącznie z likwidacją składki na ZUS I NFZ. Idę o każdy zakład, że nikt z tak ochoczo oklaskujących delegatów nie miał zielonego pojęcia na czym to może polegać I jak onni, "biedacy" mają z tym ruszyć do ludu.
PiS nielepsza - akcja +500. Dodatkowy zasiłek nawet na jedno dziecko w rodzinach niezamożnych oraz na drugie i kolejne dla tych zamożnych. Tylko płaczliwie złotousta pani Szydło nie była uprzejma powiedzieć jaki konkretnie jest ten próg zamożności...
PiS obiecuje też bezpłatne leki dla wszystkich ponad 75 lat. Ok. powinienem być zadowolony, ileś zeta w kieszeni. Ale znowu cisza, czy za wszystkie czy tylko te na receptę? A tych bez recepty jest od cholery nie mówiąc już o horendalnie drogich rozmaitych preparatów zalegających apteczne półki. Jeśli pani Szydło nie jest samobójcą,, to tylko na te na receptę. A i tak to jest prosta droga do kolosalnych nadużyć bo się na dziadka lub babcię będzie zapisywać dla dzieci lub wnuków i ilość leków pobieranych przez seniorów kolosalnie wzrośnie.
To już bardziej obiecująco brzmi propozycja tego "bonu" PO, dla starych i młodych. Tylko gdybym ja tak wiedział na czym on ma polegać.
Słynne skrócenie wieku emerytalnego. Jak wiadomo Trybunał Konstytucyjny orzekł, że obydwie płci mają mieć po równo. Jeśli to ma być 65 to panie o +5 a panowie po staremu.
Bo nie wierzę aby i panie i panowie równo po 60! Nie mam zbyt wysokiego zdania o PiS,, ale aż tak głupi to oni nie są. No chyba, że na szefa Trybunału pośle się pana Macierewicza lub Błaszczaka i oni już przetłumaczą panom sędziom jak ma być.
No i to byłoby na tyle.
PS.
Wcale się nie zdziwię jak gdzieś w lutym czy marcu 1916 roku będą nowe wybory, bo się nie da sklecić rządu.
Zacznijmy od PO - zapowiedź tej rewolucji podatkowej łącznie z likwidacją składki na ZUS I NFZ. Idę o każdy zakład, że nikt z tak ochoczo oklaskujących delegatów nie miał zielonego pojęcia na czym to może polegać I jak onni, "biedacy" mają z tym ruszyć do ludu.
PiS nielepsza - akcja +500. Dodatkowy zasiłek nawet na jedno dziecko w rodzinach niezamożnych oraz na drugie i kolejne dla tych zamożnych. Tylko płaczliwie złotousta pani Szydło nie była uprzejma powiedzieć jaki konkretnie jest ten próg zamożności...
PiS obiecuje też bezpłatne leki dla wszystkich ponad 75 lat. Ok. powinienem być zadowolony, ileś zeta w kieszeni. Ale znowu cisza, czy za wszystkie czy tylko te na receptę? A tych bez recepty jest od cholery nie mówiąc już o horendalnie drogich rozmaitych preparatów zalegających apteczne półki. Jeśli pani Szydło nie jest samobójcą,, to tylko na te na receptę. A i tak to jest prosta droga do kolosalnych nadużyć bo się na dziadka lub babcię będzie zapisywać dla dzieci lub wnuków i ilość leków pobieranych przez seniorów kolosalnie wzrośnie.
To już bardziej obiecująco brzmi propozycja tego "bonu" PO, dla starych i młodych. Tylko gdybym ja tak wiedział na czym on ma polegać.
Słynne skrócenie wieku emerytalnego. Jak wiadomo Trybunał Konstytucyjny orzekł, że obydwie płci mają mieć po równo. Jeśli to ma być 65 to panie o +5 a panowie po staremu.
Bo nie wierzę aby i panie i panowie równo po 60! Nie mam zbyt wysokiego zdania o PiS,, ale aż tak głupi to oni nie są. No chyba, że na szefa Trybunału pośle się pana Macierewicza lub Błaszczaka i oni już przetłumaczą panom sędziom jak ma być.
No i to byłoby na tyle.
PS.
Wcale się nie zdziwię jak gdzieś w lutym czy marcu 1916 roku będą nowe wybory, bo się nie da sklecić rządu.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jakieś tam wyliczenie widziałam, ale nie pamiętam na ile - i tak nie wierzę, że taki cud nastąpi.mefistofeles pisze:swoją drogą zabawne, że nikt nie wylicza kosztu dla budżetu obietnic PO. Może dlatego, że nikt nie wierzy, że będą je spełniać
Swoją drogą oczyma duszy od razu wizę te wszystkie zmiany w systemach komputerowych ZUS, Urz.Skarb., Kas Chorych i wszystkich, absolutnie wszystkich podmiotów gospodarczych, które płacą podatki lub zaliczki na podatek (systemy płacowe, kadrowe itd.). Informatycy będą mieć znowu kilka lat pracy i zarobią.
No to panowie wreszcie zacznijmi dyskutować poważnie czyli o konkretach.
Przyznam się wczoraj zgłupłem dość totalnie. Wpierw pani premier mówi o likwidacji składek na ZUS i NFZ a po kilku minutach pan Janusz Lewandowski mówi że te zatrudnienia na szaro staną się prawidłowe i zostaną oskładkowaane. Czyli są składki czy ich nie ma. Potem jeszcze tego wieczoru pan Rostowski zaczyna coś klarować, następnego dnia inni. No i okazuje się, że podatek wcale nie będzie 10% ale od 10 do 39.5% itd. W dodatku ma być zależny od ilości osób na utrzymaniu płatnika W największym skrócie - jeśli powiedzmy, że Krzymul I ja zarabiamy dokładnie to samo brutto to i netto też to samo. Ale ja jestem stary kawaler i nie utrzymuję nikogo a Krzymul ma niepracującą żonę i troje dzieci to ja będę miał wysoki podatek a Krzymul niski. Chyba jasne?
Czy to prawidłowe i sprawiedliwe czy nie? Odpowiem jak klasyk - jestem za a nawet przeciw. Za bo niewątpliwie Krzymulowi jest trudniej. A przeciw bo to nie jest metoda a poza tym to może stworzyć kolosalne nadużycia. Wiele lat temu był taki przepis, że nie można mieć dwóch mieszkań. A wtedy wielu ludzi mających mieszkania w Koszalinie budowało domy w Mielnie na zarobek. Jak to robili? Ano pan Kowalski się rozwodził z panią Kowalską i pan Kowalski miał mieszkanie w Koszalinie a pani Kowalska w Mielnie. Oczywiście rozwód był dla pucu bo związek trwał i przy stole i w łożu.
Wracając do tematu. Pan Kowalski pracuje, pani Kowalska pracuje no mają tą trójkę dzieci i zaczynają kalkulować - jaki podatek zapłacą jako małżeństwo a jaki gdyby się rozwiedli a jaki jak trwali w związku i jeśli by wyszło, że po rozwodzie mniej no to do Sądu i jeszcze trzeba obliczyć, przy której osobie mają zostać dzieci. A najlepiej tak na wszelki przyppadek lepiej się nie żenić. Jasne?
Idźmy dalej. Aczkolwiek ludzie będą płacili jeden podatek, to jednak składka na ZUS i NFZ nadal będzie naliczana, choćby dlatego aby wiedzieć jaka będzie emerytura. Kto to ma obliczyć? Pracodawca czy Urząd Skarbowy. Oczywiście w erze informatycznej wszystko jest możliwe ale przewiduje, że będzie kolosalny bajzel.
Dlatego proponowałbym... No właśnie, nie wiem. Ale generalnie raczej tak aby i Krzymul i ja byśmy zarabiali więcej, bo płaca to jest wynagrodzenie za pracę a nie jałmużna.
No to obrobiłem dupę PO, czas na PiS.
PiS proponuje tak - jak zarabiasz mniej niż "n" złotych to dostaniesz 500 zł na dzieciaka. No i ok. Ale jeśli np. wpadnie mi kilka nadgodzin i zarobie "n" + 1 zł, to jestem do tyłu 499 zł. Wszystko jasne? No i jeszcze jedno - pani Szydło ani słowem się nie zająknęła ile to "n" będzie wynosić. No i ja będę sądził, że to "n" będzie większe niż moje pobory i zagłosuję na PiS bo dostanę te 500 zeta a tymczasem w jakiś czas po wyborach się okaże zarabiam o 10 złotych więcej niż "n" i wyszedłem na głupa.
Kolejna sprawa to te zwolnienie z odpłatności za leki dla ludzi powyżej 75 lat i bon refundacyjny dla wszystkich (w domyśle - z konieczności wydających dużo kasy na leki). Bliżej nie wiem jaka będzie konstrukcja tego bonu ale wydaje mi się, że tak będzie lepiej.
Dlaczego? Ja może będę beneficjentem pani Szydło bo jestem te 75+. Ale moje wydatki na leki na receptę wynoszą średni w miesiącu 37.80 zł a znam młodego człowieka o dochodach podobnych jak moje i on wydaje miesięcznie ok. 500 zł bo inaczej by umarł> To komu się bardziej należy pomoc - jemu czy mnie? O kolosalnych możliwościach wręcz kryminalnych (wypisywanie leków na babcię lud dziadka w rodzinie nawet nie wspominam. Propozycja do dupy, bo jakbym ja, 75+ wydawał te 500 zł to pewnie bym się za ten bon załapał.
Kolejny bubel PiS - 15% CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw (dzisiaj jest chyba 18%). Czy wiecie ile jest w Polsce pracowników na tzw. samozatrudnieniu? Około 1.9 miliona. Że to jest przekręt chyba nie muszę udowadniać. Po takim zafundowaniu obniżki podatku takich samozatrudnionych będzie chyba z dwa razy więcej. Jawna lipa!!!
Wracam do PO - propozycja aby Związki Zawodowe pozbawić prawa zatrudniania ich pracownika/pracowników na koszt pracodawcy. Moim zdaniem niesmaczne, taka odgrywka na Dudzie (prezesie, nie prezydencie) za wspieranie PiS. Ale sytuacja, w której w jednej kopalni jest kilka związków zawodowych i każdy ma swego szefa na etacie płatnym przez pracodawcę jest nie w porządku.
Wracam do PiS - pani Szydło na pytanie skąd kasa odpowiada, że złupi banki i sieci wielkoprzemysłowe. Obniżając im zyski powiedzmy o 1/3 to jakieś 8 miliardów. Mało i w dodatku to ledwie starczy na podwyższenie wydatków na wojsko (zapowiedziany wzrost do 3% PKB). Reszta z uszczelnienia podatku VAT. Życzę powodzenia, ale nie wierzę. To nie takie proste i w dodatku nie od zaraz, geniusz pracowników Urzędów Skarbowych nie wzrośnie skokowo tylko dlatego, że pani Szydło zostanie premierem.
Podsumowując - zanosi się na piękną katastrofę.
Przyznam się wczoraj zgłupłem dość totalnie. Wpierw pani premier mówi o likwidacji składek na ZUS i NFZ a po kilku minutach pan Janusz Lewandowski mówi że te zatrudnienia na szaro staną się prawidłowe i zostaną oskładkowaane. Czyli są składki czy ich nie ma. Potem jeszcze tego wieczoru pan Rostowski zaczyna coś klarować, następnego dnia inni. No i okazuje się, że podatek wcale nie będzie 10% ale od 10 do 39.5% itd. W dodatku ma być zależny od ilości osób na utrzymaniu płatnika W największym skrócie - jeśli powiedzmy, że Krzymul I ja zarabiamy dokładnie to samo brutto to i netto też to samo. Ale ja jestem stary kawaler i nie utrzymuję nikogo a Krzymul ma niepracującą żonę i troje dzieci to ja będę miał wysoki podatek a Krzymul niski. Chyba jasne?
Czy to prawidłowe i sprawiedliwe czy nie? Odpowiem jak klasyk - jestem za a nawet przeciw. Za bo niewątpliwie Krzymulowi jest trudniej. A przeciw bo to nie jest metoda a poza tym to może stworzyć kolosalne nadużycia. Wiele lat temu był taki przepis, że nie można mieć dwóch mieszkań. A wtedy wielu ludzi mających mieszkania w Koszalinie budowało domy w Mielnie na zarobek. Jak to robili? Ano pan Kowalski się rozwodził z panią Kowalską i pan Kowalski miał mieszkanie w Koszalinie a pani Kowalska w Mielnie. Oczywiście rozwód był dla pucu bo związek trwał i przy stole i w łożu.
Wracając do tematu. Pan Kowalski pracuje, pani Kowalska pracuje no mają tą trójkę dzieci i zaczynają kalkulować - jaki podatek zapłacą jako małżeństwo a jaki gdyby się rozwiedli a jaki jak trwali w związku i jeśli by wyszło, że po rozwodzie mniej no to do Sądu i jeszcze trzeba obliczyć, przy której osobie mają zostać dzieci. A najlepiej tak na wszelki przyppadek lepiej się nie żenić. Jasne?
Idźmy dalej. Aczkolwiek ludzie będą płacili jeden podatek, to jednak składka na ZUS i NFZ nadal będzie naliczana, choćby dlatego aby wiedzieć jaka będzie emerytura. Kto to ma obliczyć? Pracodawca czy Urząd Skarbowy. Oczywiście w erze informatycznej wszystko jest możliwe ale przewiduje, że będzie kolosalny bajzel.
Dlatego proponowałbym... No właśnie, nie wiem. Ale generalnie raczej tak aby i Krzymul i ja byśmy zarabiali więcej, bo płaca to jest wynagrodzenie za pracę a nie jałmużna.
No to obrobiłem dupę PO, czas na PiS.
PiS proponuje tak - jak zarabiasz mniej niż "n" złotych to dostaniesz 500 zł na dzieciaka. No i ok. Ale jeśli np. wpadnie mi kilka nadgodzin i zarobie "n" + 1 zł, to jestem do tyłu 499 zł. Wszystko jasne? No i jeszcze jedno - pani Szydło ani słowem się nie zająknęła ile to "n" będzie wynosić. No i ja będę sądził, że to "n" będzie większe niż moje pobory i zagłosuję na PiS bo dostanę te 500 zeta a tymczasem w jakiś czas po wyborach się okaże zarabiam o 10 złotych więcej niż "n" i wyszedłem na głupa.
Kolejna sprawa to te zwolnienie z odpłatności za leki dla ludzi powyżej 75 lat i bon refundacyjny dla wszystkich (w domyśle - z konieczności wydających dużo kasy na leki). Bliżej nie wiem jaka będzie konstrukcja tego bonu ale wydaje mi się, że tak będzie lepiej.
Dlaczego? Ja może będę beneficjentem pani Szydło bo jestem te 75+. Ale moje wydatki na leki na receptę wynoszą średni w miesiącu 37.80 zł a znam młodego człowieka o dochodach podobnych jak moje i on wydaje miesięcznie ok. 500 zł bo inaczej by umarł> To komu się bardziej należy pomoc - jemu czy mnie? O kolosalnych możliwościach wręcz kryminalnych (wypisywanie leków na babcię lud dziadka w rodzinie nawet nie wspominam. Propozycja do dupy, bo jakbym ja, 75+ wydawał te 500 zł to pewnie bym się za ten bon załapał.
Kolejny bubel PiS - 15% CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw (dzisiaj jest chyba 18%). Czy wiecie ile jest w Polsce pracowników na tzw. samozatrudnieniu? Około 1.9 miliona. Że to jest przekręt chyba nie muszę udowadniać. Po takim zafundowaniu obniżki podatku takich samozatrudnionych będzie chyba z dwa razy więcej. Jawna lipa!!!
Wracam do PO - propozycja aby Związki Zawodowe pozbawić prawa zatrudniania ich pracownika/pracowników na koszt pracodawcy. Moim zdaniem niesmaczne, taka odgrywka na Dudzie (prezesie, nie prezydencie) za wspieranie PiS. Ale sytuacja, w której w jednej kopalni jest kilka związków zawodowych i każdy ma swego szefa na etacie płatnym przez pracodawcę jest nie w porządku.
Wracam do PiS - pani Szydło na pytanie skąd kasa odpowiada, że złupi banki i sieci wielkoprzemysłowe. Obniżając im zyski powiedzmy o 1/3 to jakieś 8 miliardów. Mało i w dodatku to ledwie starczy na podwyższenie wydatków na wojsko (zapowiedziany wzrost do 3% PKB). Reszta z uszczelnienia podatku VAT. Życzę powodzenia, ale nie wierzę. To nie takie proste i w dodatku nie od zaraz, geniusz pracowników Urzędów Skarbowych nie wzrośnie skokowo tylko dlatego, że pani Szydło zostanie premierem.
Podsumowując - zanosi się na piękną katastrofę.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Janku - nie mam w zwyczaju komentować obietnic wyborczych, bo to dyskusja o niczym. Ludzie tak naprawdę oczekują kilku rzeczy. Żeby:
1. Państwo jakoś tam działało - w sensie, żeby kolejki do lekarza były akceptowalnej długości, żeby dzieci mogły chodzić do szkoły, żeby policja jakoś goniła przestępców. Jakoś.
2. Żeby politycy nie przeginali ze złodziejstwem
3. Żeby państwo specjalnie nie wpieprzało im się w życie
Ad. 1. Tu PO czego się nie tkneła to spieprzyła. Komentarza chyba nie trzeba, państwo istnieje teoretycznie jak to ujął pewien były już minister
Ad 2. Też nie wymaga to komentarza
Ad 3. To przyczyna upadku PiS w 2007 - jak goniąc lekarzy co brali w łapę (co było słuszne i chwalebne) zaczęli też ścigać ludzi co w łapę dawali (albo takich co dali PO operacji butelke whisky - to się naród wkurwił.
Obietnice to duperel. Wiadomo, że nikt ich nie dotrzyma a przed wyborami obiecać można wszystko, ludzie nie sa tak głupi by w to wierzyć.
1. Państwo jakoś tam działało - w sensie, żeby kolejki do lekarza były akceptowalnej długości, żeby dzieci mogły chodzić do szkoły, żeby policja jakoś goniła przestępców. Jakoś.
2. Żeby politycy nie przeginali ze złodziejstwem
3. Żeby państwo specjalnie nie wpieprzało im się w życie
Ad. 1. Tu PO czego się nie tkneła to spieprzyła. Komentarza chyba nie trzeba, państwo istnieje teoretycznie jak to ujął pewien były już minister
Ad 2. Też nie wymaga to komentarza
Ad 3. To przyczyna upadku PiS w 2007 - jak goniąc lekarzy co brali w łapę (co było słuszne i chwalebne) zaczęli też ścigać ludzi co w łapę dawali (albo takich co dali PO operacji butelke whisky - to się naród wkurwił.
Obietnice to duperel. Wiadomo, że nikt ich nie dotrzyma a przed wyborami obiecać można wszystko, ludzie nie sa tak głupi by w to wierzyć.
Mówisz o zyskach oficjalnych czy prawdziwych? Bo sieci handlowe to często oficjalnych zysków nie wykazują a przecież charytatywnie nie działają, prawda?Janek pisze:Obniżając im zyski powiedzmy o 1/3 to jakieś 8 miliardów
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Tak po namyśle widzę kilka racjonalnych elementów w tej "rewolucji podatkowo - składkowej":
- po pierwsze - budżet stałby się jedynym zasilaczem w środki finansowe i ZUS i NFZ (jakkolwiek by się nazywał). W ten sposób ten cały system "curuś" można by wyrzucić do kosza i przychodnie oraz szpitale by nie musiały się zabawiać w detektywa aby stwierdzić czy pacjent jest ubezpieczony czy nie. Obywatel stałby się, mówiąc kolokwialnie, "chorym obywatelem" i to byłoby jedynym kryterium do podjęcia leczenia.
- zniknęłaby cała potworna dla firm biurokracja związana z wnoszeniem składek. Firma płaci podatek i cześć - znaczy, że jest w porządku.
Natomiast kompletną niewiadomą dla mnie jest jak rozwiązać problem ustalania tego "kapitału" służącego do ustalenia wysokości emerytury. Wirtualne obliczanie składek, których się w rzeczywistości nie wnosi? I kto to ma robić? Pracodawca czy Urząd Skarbowy? To by wymagało kolejnej reformy emerytalnej. Np. takiej - obywatel wybiera jakiś okres z przebiegu swojej pracy zawodowej (np. 10 lat), w którym zarabiał najlepiej. Ustawodawca ustala wskaźnik procentowy określający jego udział w sumie zarobków, przypadający na jego indywidualny fundusz emerytalny przypadający na jeden rok. To w momencie przechodzenia na emeryturę przemnaża się przez ilość lat pracy. No i automatycznie nieistotnym staje się cły cyrk z wiekiem emerytalnym. Chcesz przejść na emeryturę mając 50 lat - twoja emerytura będzie maleńka. Przechodzisz np. w wieku 70 lat będzie odpowiednio wyższa (w tym konkretnym przypadku - 50 i 70 lat - o 40% (70/50=1.4).
Skończyłyby się wieczne dywagacje czy ZUS zbankrutuje czy nie, zbankrutować mogłoby jedynie państwo. "Stratni" na tym mogliby być jedynie pracownicy ZUS, znakomita ich większość przestałaby po prostu być konieczna. Można by się wręcz zastanowić czy ZUS w ogóle byłby potrzebny - mógłby go zastąpić dodatkowy wydział w Urzędzie Skarbowym.
Ten pomysł chyba jest dobry, oczywiście niemożliwy do wprowadzenia z dnia na dzień, choćby z uwagi na potrzebę opracowania całkowicie nowych systemów informatycznych.
Szkoda, że został w tak idiotyczny sposób ogłoszony, to go może utrupić.
- po pierwsze - budżet stałby się jedynym zasilaczem w środki finansowe i ZUS i NFZ (jakkolwiek by się nazywał). W ten sposób ten cały system "curuś" można by wyrzucić do kosza i przychodnie oraz szpitale by nie musiały się zabawiać w detektywa aby stwierdzić czy pacjent jest ubezpieczony czy nie. Obywatel stałby się, mówiąc kolokwialnie, "chorym obywatelem" i to byłoby jedynym kryterium do podjęcia leczenia.
- zniknęłaby cała potworna dla firm biurokracja związana z wnoszeniem składek. Firma płaci podatek i cześć - znaczy, że jest w porządku.
Natomiast kompletną niewiadomą dla mnie jest jak rozwiązać problem ustalania tego "kapitału" służącego do ustalenia wysokości emerytury. Wirtualne obliczanie składek, których się w rzeczywistości nie wnosi? I kto to ma robić? Pracodawca czy Urząd Skarbowy? To by wymagało kolejnej reformy emerytalnej. Np. takiej - obywatel wybiera jakiś okres z przebiegu swojej pracy zawodowej (np. 10 lat), w którym zarabiał najlepiej. Ustawodawca ustala wskaźnik procentowy określający jego udział w sumie zarobków, przypadający na jego indywidualny fundusz emerytalny przypadający na jeden rok. To w momencie przechodzenia na emeryturę przemnaża się przez ilość lat pracy. No i automatycznie nieistotnym staje się cły cyrk z wiekiem emerytalnym. Chcesz przejść na emeryturę mając 50 lat - twoja emerytura będzie maleńka. Przechodzisz np. w wieku 70 lat będzie odpowiednio wyższa (w tym konkretnym przypadku - 50 i 70 lat - o 40% (70/50=1.4).
Skończyłyby się wieczne dywagacje czy ZUS zbankrutuje czy nie, zbankrutować mogłoby jedynie państwo. "Stratni" na tym mogliby być jedynie pracownicy ZUS, znakomita ich większość przestałaby po prostu być konieczna. Można by się wręcz zastanowić czy ZUS w ogóle byłby potrzebny - mógłby go zastąpić dodatkowy wydział w Urzędzie Skarbowym.
Ten pomysł chyba jest dobry, oczywiście niemożliwy do wprowadzenia z dnia na dzień, choćby z uwagi na potrzebę opracowania całkowicie nowych systemów informatycznych.
Szkoda, że został w tak idiotyczny sposób ogłoszony, to go może utrupić.
Jestem gorszego sortu...
Ja na to patrzę po "inżyniersku". To znaczy tak - jestem np. właścicielem/prezesem fabryki samochodów i przychodzi do mnie facet, który twierdzi, że wie jak ograniczyć spalanie paliwa przez samochód o np. 30% nie tracąc przy okazji walorów trakcyjnych. No to mówię - pięknie, szanowny panie, jestem gotów to kupić ale kawa na ławę - w jaki sposób pan chce to zrobić? Jeśli facet przedstawi odpowiednie wyliczenia, rysunki itd i moi eksperci mi mówią - panie prezesie to się trzyma kupy, to zapraszam faceta ponownie i przystępujemy do negocjacji na temat zapłaty i w razie dojścia do zgody mianuję faceta na szefa wdrożenia, oczywiście z komfortowym uposażeniem.mefistofeles pisze:Obietnice to duperel. Wiadomo, że nikt ich nie dotrzyma a przed wyborami obiecać można wszystko, ludzie nie sa tak głupi by w to wierzyć.
Jeśli natomiast facet mi mówi - szczegóły to potem a teraz daję słowo honoru, że wszystko będzie ok, to wołam ochroniarzy i polecam aby wyrzucić faceta na zbity pysk.
Łapiesz Tomku o co chodzi - ów prawdziwy czy rzekomy wynalazca to partia polityczna a prezes to wyborcy.
Niestety obawiam się, że polscy wyborcy to bardzo kiepski prezes, dają się nabrać na najgłupsze nawet plewy.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Owszem. Pomysł ma potencjał. Tylko ci co go rzucili spieprzyli nawet temat śmieciowego żarcia w szkole* więc gdzie im do powaznych rzeczy...Janek pisze: Ten pomysł chyba jest dobry, oczywiście niemożliwy do wprowadzenia z dnia na dzień, choćby z uwagi na potrzebę opracowania całkowicie nowych systemów informatycznych.
*pani Kopacz tak chciała by dzieci nie były grubsakami, że te nie są w stanie zjesc obiadu na stołówce - bo niesolone ziemniaki są obrzydliwe.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
A ja połączyłbym ZUS i NFZ, tak żeby powstał twór któremu zależy na szybkim wyleczeniu pacjenta. Bo tak jak jest teraz to tylko generuje koszty. Diagnostyka trwa długo, leczenie jeszcze dłużej, rehabilitacja ciągnie się jak guma, a za przedłużający się czas przebywania na zwolnieniu lekarskim płaci i tak ZUS który na leczenie wpływu nie ma żadnego.
Każdemu jego Everest...
Bardzo odległy przykład - swego czasu, któryś z wielkorządców partyjnych powiedział - "państwo nie jest od tego aby się zajmować marchewką" i odstąpiono od upaństwowienia ogrodników i sadowników. Efekt -- nawet w okresach zupełnego dna w zaopatrzeniu rynku w Polsce była obfitość krajowych (podkreślam krajowych, bo z cytrusami wiadomo jak było) owoców i warzyw. W Czechosłowacji, znacznie lepiej zaopatrzonej w towary przemysłowe w dziedzinie krajowych owoców i warzyw było dno (natomiast cytrusy i banany były), podobnie w NRD.mefistofeles pisze:*pani Kopacz tak chciała by dzieci nie były grubsakami, że te nie są w stanie zjesc obiadu na stołówce - bo niesolone ziemniaki są obrzydliwe.
No i teraz należałoby powiedzieć tak - państwo nie jest od tego aby się wpieprzać w sklepiki szkolne.
Co nie zmienia faktu, że jak widzę dzieciaki opychające się na potęgę chipsami i batonami to mi się scyzoryk otwiera w kieszeni. I już widać skutki - w dziedzinie "opasłości" szybko doganiamy Stany Zjednoczone.
Z oszołomami w dziedzinie dietetyki jest trochę tak jak z "zielonymi" - nie znają umiaru. Mam to przerobione na przykładzie moich córek - jak mi robią "kontrolę" lodówki to zaraz słyszę,, że mi grozi rychła śmierć, tak się podobno fatalnie odżywiam. A potrzebny jest umiar. Żyję już dość długo i w tym czasie mogłem usłyszeć o całej długiej ilości rodzajów potraw, których spożywanie grozi rychłą śmiercia, co tam wszystko nie było, pomidory truskawki, masło, jajka, cukier, sól itd itd. Kiedyś córka mi podrzuciła taką książeczkę o zdrowym żywieniu - po przeczytaniu doszedłem do wniosku, że najzdrowiej byłoby przestać jeść w ogóle.
Jestem gorszego sortu...
Nie tylko.mefistofeles pisze: Ad 3. To przyczyna upadku PiS w 2007 - jak goniąc lekarzy co brali w łapę (co było słuszne i chwalebne) zaczęli też ścigać ludzi co w łapę dawali (albo takich co dali PO operacji butelke whisky - to się naród wkurwił.
PiS wpierniczała się ludziom w dosłownym znaczeniu do łóżka (chodziło o kwestie obyczajowe), a jednocześnie politycy PiS pouczając innych i mając pełne usta słów o świętości chrześcijańskiej rodziny, sami tych standardów nie utrzymywali. To się nazywa "hipokryzja" i tego nie cierpię.
A ponadto okazało się, ze są koniunkturalistami i dla utrzymania władzy są gotowi sprzymierzyć się chociażby z diabłem, lub z "Samoobroną".
Mnie osobiście to ostatnie szczególnie brzydziło.
Sama ciekawa jestem jak to będzie teraz, tym bardziej, że z powodów zewnętrznych czasy są bardzo trudne.



