Jajka pomalowane?
Jajka pomalowane?
Pewnie tak. No to pora na życzenia - Wesołego Alleluja!!! I aby wreszcie pogoda wróciła do normy.
Jestem gorszego sortu...
Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych,
pełnych wiary, nadziei i miłości.
Radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół
oraz wesołego Alleluja.
P.S. u mnie już wszystko gotowe, a w Tatrach będą mieli bardzo Białe Święta
pełnych wiary, nadziei i miłości.
Radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół
oraz wesołego Alleluja.
P.S. u mnie już wszystko gotowe, a w Tatrach będą mieli bardzo Białe Święta
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos

Abyśmy nie doczekali takich czasów, że nasze dzieci, wnuki czy prawnuki będą w ten sposób reagowały na widok obiektywu fotograficznego.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title, ... &_ticrsn=5
Wesołych Świąt i mokrego Dyngusa.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
No nie daj Boże - choć niektórzy już by chcieli lecieć z szabelką w wiadomym kierunkukrzymul pisze:Abyśmy nie doczekali takich czasów,
Póki co – Wesołych, Spokojnych i przede wszystkim Zdrowych Świąt w ciepłym rodzinnym gronie....bo
Za oknem zimno i wiatry wieją
Niech tu się serca nasze ogrzeją.
By smakowało pysznie jajeczko
I niechaj szczęścia zagości deczko.
Które - gdy zima nareszcie minie
Nam towarzyszy w górskiej Krainie.

Tego życzy wszystkim
Ala z małżonkiem
Ostatnio zmieniony sob 04 kwie, 2015 przez Zakochani w Tatrach, łącznie zmieniany 1 raz.
Zakochani w Tatrach
Re: Jajka pomalowane?
Co ty marudzisz Janek, przecież jest w normie, typowy kwiecień-plecień.Janek pisze: I aby wreszcie pogoda wróciła do normy.
Pozdrowienia od zagipsowanego i Wesołych Świąt dla wszystkich
Każdemu jego Everest...
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
I to jest najbardziej przerażające oskarżenie dla wojny w Syrii. Mój Boże, przecież byłem tam tak niedawno i widziałem setki dzieci, tylko wtedy były uśmiechnięte...krzymul pisze:Abyśmy nie doczekali takich czasów, że nasze dzieci, wnuki czy prawnuki będą w ten sposób reagowały na widok obiektywu fotograficznego.
Jestem gorszego sortu...
krzymul pisze:Abyśmy nie doczekali takich czasów, że nasze dzieci, wnuki czy prawnuki będą w ten sposób reagowały na widok obiektywu fotograficznego.
dałbym wiele.
Tyle że coraz częściej słyszy się i czyta wypowiedzi ludzi, z których to wypowiedzi jasno wynika (lub jest wprost powiedziane), że świat jest w przededniu zmian.
Nie ma pomysłu na starość w sensie ekonomicznym- XIX wieczny model emerytalny już dawno wyzionął ducha, obecnie jest od dziesięcioleci podtrzymywany sztucznie, to nie może trwać wiecznie, to jest piramida finansowa.
Nie ma pomysłu na starość w sensie mentalno- społecznym. Medycyna chełpi się coraz liczniejszą rzeszą stulatków aktywnych, sprawnych umysłowo, ich się leczy (w Krakowie jakiś czas temu z powodzeniem wykonano koronarografię u bodaj 103 -latka).
Z drugiej strony, ci ludzie nie mają swojego miejsca w świecie.
U mnie w szpitalu na 70 latków zaczynamy mówić "stosunkowo młody pacjent". O sprawnym 80 -latku trudno powiedzieć "staruszek". Mamy całe sale 90+.
Nie za bardzo wiadomo co z tymi ludźmi ma się stać.
Nie ma pomysłu na młodość. 40 % czy więcej bezrobocia w tej grupie(jak w Hiszpanii).
Ludzie wykształceni tak, że 20 lat temu zostaliby dyrektorami z marszu, dziś snują się po bezpłatnych stażach.
Nie ma pomysłu na życie. Całość życia przenosi się do wirtualu, a to i jeszcze odrywa się od realności - kiedyś to człowiek przynajmniej przykuty był do kompa. Teraz komp staje się przeżytkiem. Człowiek zaczyna wykonywać większość gestów na ekranie dotykowym.
Nie ma pomysłu na prawa autorskie, na emigrantów, na nierówności, na opłacalność leczenia jednych chorób z równoczesnym oczywistym przyzwoleniem na śmierć tysięcy z powodu innych chorób, które można by leczyć, ale się nie opłaca.
Nie ma pomysłu na zanieczyszczenia, efekt cieplarniany.
Europa po okresie szczęśliwości zaczyna rozumieć, że staje się prowincją świata.
A to tak łatwo tu nie przejdzie. Już wracają nacjonalizmy, zaczynają być realną siłą.
O dwóch istotnych wprost "wojennie" zagrożeniach - Rosji i Państwie Islamskim nie piszę, bo to aż zbyt oczywiste.
No i argument nie do odparcia: wojny były zawsze. Nie licząc lokalnych zawieruch, ale zbliżamy się do 70 lat bez dużej wojny w Europie.
Można by rzec- niezależnie od ewidentnie widocznej schyłkowości pewnych spraw i nieuniknionej wobec tego zmiany, z samej statystyki wynika nieuchronność wojny.
A kandydaci do jej wywołania niestety są, niestety są bardzo blisko nas.
Nie chcę wojny.
Ale zupełnie szczerze, jestem na etapie odnawiania kontaktów z dalszą rodziną w Kanadzie.
Jak to było kiedyś w "Czterdziestolatku" - "nie wiem, nie znam się, ale jakoś tak lubię mieć cukier w domu" - tak jakoś mówił Walendziak widząc że 40-latek jest powoływany do ćwiczeń wojskowych.
O podobnych sprawach w rozmowie z prof. ekonomii Stanisławem Owsiakiem w świątecznym numerze Gazety Wyborczej. Niestety nie ma w internecie, trzeba mieć gazetę.
Tak dla zachęty:
"Z neoliberalnym kapitalizmem jest trochę tak jak z realnym socjalizmem. On działa znakomicie w podręczniku. Piękna utopia."
"Systeem nie podnosi ludziom płac realnych, ale za to na lewo i prawo rozdaje im kredyty. Kredyty zamiast podwyżki. Kiedy w końcu bańka pęka, wmawia się ludziom, że to ich wina, bo byli rozrzutni."
"Po co się użerać z robotnikami w Polsce? Po co stawiać fabbryki? Lepiej niech pan kupi nasz fantastyczny CDS, ten instrument finansowy pozwoli panu zarobić 20 procent rocznie!" (bank do byznesmena)
Mimo biadań demografów wielkość światowej populacji rośnie. Duża w tym zasługa również postępu w medycynie - ludzie żyją dłużej. Jednocześnie postęp technologiczny, motywowany neoliberalnym ciągiem na maksymalne zyski powoduje ustawiczny spadek ilości miejsc pracy. W przypadku naszego kraju - rządy Millera i Kaczyńskiego obniżyły podatki dla przedsiębiorstw. Uzasadniano to tym, że byznes mając większe zyski netto będzie inwestować, powstaną nowe miejsca pracy i wszystko będzie cacy. Guzik prawda, stopa inwestycji ani drgnęła, zwiększyła się za to kwota zysków korporacji. Te pieniądze leżą w bankach a te - patrz wyżej - wtryniają ludziom kredyty. Itd, itd.
Używając poetyki Jeremego Clarksona to wszystkich neoliberałów "powinno się przerobić na biopaliwa".
Nieśmiało chciałbym zauważyć, że niekorzystne trendy, zarówno ekonomiczne jak i społeczne datują się tak mniej więcej od 30 lat czyli czasu gdy jeden neoliberalny mądrala ogłosił koniec historii. I co tu się teraz dziwić, że islamiści są teraz o kilka kilometrów od Damaszku. Ciekawe czy już zajęli Sedinaję i Maluję (też niedaleko Damaszku) - strach pomyśleć co mogli zrobić z będącymi tam starodawnymi prawosławnymi sanktuariami o blisko dwutysięcznej historii.
Szacunek Komorfilu, zaliczasz się kurczącej się grupy ludzi, którzy odważają się myśleć i głośno mówić lub pisać.
Tak dla zachęty:
"Z neoliberalnym kapitalizmem jest trochę tak jak z realnym socjalizmem. On działa znakomicie w podręczniku. Piękna utopia."
"Systeem nie podnosi ludziom płac realnych, ale za to na lewo i prawo rozdaje im kredyty. Kredyty zamiast podwyżki. Kiedy w końcu bańka pęka, wmawia się ludziom, że to ich wina, bo byli rozrzutni."
"Po co się użerać z robotnikami w Polsce? Po co stawiać fabbryki? Lepiej niech pan kupi nasz fantastyczny CDS, ten instrument finansowy pozwoli panu zarobić 20 procent rocznie!" (bank do byznesmena)
Mimo biadań demografów wielkość światowej populacji rośnie. Duża w tym zasługa również postępu w medycynie - ludzie żyją dłużej. Jednocześnie postęp technologiczny, motywowany neoliberalnym ciągiem na maksymalne zyski powoduje ustawiczny spadek ilości miejsc pracy. W przypadku naszego kraju - rządy Millera i Kaczyńskiego obniżyły podatki dla przedsiębiorstw. Uzasadniano to tym, że byznes mając większe zyski netto będzie inwestować, powstaną nowe miejsca pracy i wszystko będzie cacy. Guzik prawda, stopa inwestycji ani drgnęła, zwiększyła się za to kwota zysków korporacji. Te pieniądze leżą w bankach a te - patrz wyżej - wtryniają ludziom kredyty. Itd, itd.
Używając poetyki Jeremego Clarksona to wszystkich neoliberałów "powinno się przerobić na biopaliwa".
Nieśmiało chciałbym zauważyć, że niekorzystne trendy, zarówno ekonomiczne jak i społeczne datują się tak mniej więcej od 30 lat czyli czasu gdy jeden neoliberalny mądrala ogłosił koniec historii. I co tu się teraz dziwić, że islamiści są teraz o kilka kilometrów od Damaszku. Ciekawe czy już zajęli Sedinaję i Maluję (też niedaleko Damaszku) - strach pomyśleć co mogli zrobić z będącymi tam starodawnymi prawosławnymi sanktuariami o blisko dwutysięcznej historii.
Szacunek Komorfilu, zaliczasz się kurczącej się grupy ludzi, którzy odważają się myśleć i głośno mówić lub pisać.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
To ja polece jeszcze ten wywiad:
http://rebelya.pl/post/8047/trzeba-uchr ... samym-rozm
A od siebie dodam - kapitalizm potrzebuje kapitału. U zarania IIIRP kapitał mieli ci, którym schyłkowa komuna pozwoliła nakraść państwowe oraz inwestorzy z zagranicy.
http://rebelya.pl/post/8047/trzeba-uchr ... samym-rozm
A od siebie dodam - kapitalizm potrzebuje kapitału. U zarania IIIRP kapitał mieli ci, którym schyłkowa komuna pozwoliła nakraść państwowe oraz inwestorzy z zagranicy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Odnosnie pierwszego, to wszystko już było. Monarchowie, władze w przeszłości, w okresie tzw. paternalizmu, też zakazywali inwestowania np. w koła mlyńskie, czy maszyny parowe żeby nie zwiększyć bezrobocia. Skutki oczywiście były opłakane. Wszystkie te wynalazki były gdzieś wdrażane, a te kraje które to zaspały pozostawały w tyle.Janek pisze:Jednocześnie postęp technologiczny, motywowany neoliberalnym ciągiem na maksymalne zyski powoduje ustawiczny spadek ilości miejsc pracy. W przypadku naszego kraju - rządy Millera i Kaczyńskiego obniżyły podatki dla przedsiębiorstw. Uzasadniano to tym, że byznes mając większe zyski netto będzie inwestować, powstaną nowe miejsca pracy i wszystko będzie cacy. Guzik prawda, stopa inwestycji ani drgnęła, zwiększyła się za to kwota zysków korporacji.
Tak też dzisiaj się będzie działo, bo nie żyjemy na świecie sami. Musimy być przed wszystkimi i właśnie dążyć do jak najwiekszego postępu technologicznego. Mozna oczywiście wystosować petycję do innych krajów żeby "dały sobie na wstrzymanie", ale jest to postawa życzeniowa osoby, która myśli, ze na koncu tęczy jest garnek ze złotem. Poza tym wysoka stopa życia to domena krajów, które mają w swoim posiadaniu wysokie technologie, a nie tych, które ich nie mają.
Co do zmiany stawki CIT wprowadzonej przez Millera, czy zmiana składek przez Kaczyńskiego, to oczywiście był to krok w dobrym kierunku. Nie wiem do jakiego stanu ty byś chciał dążyć. Przecież w Polsce jest dzień wolności podatkowej w 7 lipca, a w Szwecji (gdzie niby te podatki są tam niesamowicie duże) 29 lipca. Do jakiego poziomu miałoby to dojść? Zdaje się, że Orban opodatkował podatkiem obrotowym zagraniczne sieci handlowe. To oczywiście też krok w dobrym kierunku. Jak to jest, że w Polsce istnieje tyle hipermarketów i wszystkie rok rocznie przynoszą straty i jeszcze ich nie pozamykali? Ano tak to jest, że w Polsce (i nie tylko) celem biznesu jest przynoszenie strat. Taki ciekawy przykład: firma zbankrutowała, nie ma tam zupełnie nic, ale ma do rozliczenia 200 mln zł. straty podatkowej i okazuje się, że może być łakomym kąskiem dla jakiejś spółki produkcyjnej do przeniesienia zysku i unikniecia jego opodatkowania. Wychodzi na to, że spółka bankrut ma wartość, którą jest strata. Jakaś patologia.
Niektórzy myślą, że da się zalepić wszystkie dziury w sicie. Nie da się Panowie i Panie! Tym bardziej w Polsce, gdzie od końca XVIII wieku żyjemy, nie licząc drobnych epizodów, pod okupacją, a przez to tradycje "kiwania" władzy mamy we krwi. Dzisiaj nikt nawet nie próbuje nas wyprowadzić z "błędu", np. Polacy maja bardzo znaczące osiągnięcia w rozwijaniu tzw. karuzeli finansowych. Oczywiście możemy tutaj nawoływać, prosić i inne takie pomysly stosować, ale kijem Wisły nie zawrócimy i tyle. Według mnie system polityczny powinien być tak skonstruowany żeby starał się preferować cechy narodu, a zatem np. jesli naród jest chciwy to powinna być to zaleta, a nie wada. Walka z naturą "ogniem i mieczem" nic dobrego nigdy nie dała.
Nie wiem czy wiesz, ale jest coś takiego jak krzywa Laffera i liczne przykłady np. zmniejszenie akcyzy na wódkę przez Millera co zwiekszyło wpływy do budżetu, świadczą o jej działaniu. Zatem nawet jeśli chciałbyś żeby rząd dysponował wieksza sumą pieniędzy (co jest oczywiście dyskusyjne), to nie powinieneś postulować za zwiększeniem opodatkowania, bo optimum jest gdzieś po środku. Tak czy siak korporacje gdzieś podatki muszą zapłacić. Zapłacą go albo w kraju rodzimym, bo kapitał i narodowość czasami idą w parze, albo tam gdzie będzie najtaniej (dlatego zmiejszenie stawki CIT, to było dobre posuniecie, bo ulżyło rodzimym biznesom, a nie korporacjom). Dlatego lepiej mieć mniejsze podatki żeby nikomu nie opłacało się kombinować (jak wiadomo podatki płacą tylko Ci, których nie stać na wynajęcie doradców, którzy powiedzą im jak zrobić żeby ich nie płacić). Podatek obrotowy natomiast ma to do siebie, ze ciężko go uniknąć. Gdyby te podatki płaciły korporacje w Polsce, to można by bez zbędnych ceregieli obniżyć inne podatki. Dzięki temu panstwo mogło by stanąć na wysokości zadania odnośnie dbania o zdrową konkurencję. Dzisiaj mali przedsiębiorcy nie mają kasy na takie sposoby optymalizacji podatkowej, takie wyciąganie funduszy europejskich, czy by przenosić produkcję do Indii, czy Chin, jak wielkie korporacje. Natomiast, w mojej ocenie, mają jeden podstawowy atut: klarowność procesu. W dużej firmie jest jak w państwie, są liczne patologie, jakieś nieodkryte wyspy i niejasne powiązania. W małej firmie nie jest możliwa sytuacja, ze po dwóch latach ktoś odkryje, ze istnieje osoba, która zupełnie nic nie robi.
Za to dzisiaj przedsiębiorcy muszą uciekać do koneksji z samorządami. Dzięki temu kwitnie nowa "szlachta", która ku uciesze gawiedzi zbuduje nowy Aquapark... "Szlachta" zarobi, gawiedź popływa... wszyscy się cieszą. A zapłacą za to nasze dzieci...



