ZAKAZANE TATRY.

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

ZAKAZANE TATRY.

Post autor: Zakochani w Tatrach »

..............

„Nie wolno pani:
- przebywać na słońcu....
- jeździć na rowerze
- pić żadnych alkoholi
- dopuścić do „owiania”
- przemęczać się
- przebywać w miejscach o różnym ciśnieniu, w związku z powyższym o Tatrach w tym roku musi pani zapomnieć.”

:O :O :O :O

…..ZAPOMNIEĆ O TATRACH.....
…..za-pom-nieć o Ta-trach....
…..z - a - p -o - m - n - i - e - ć - o - T - a - t - r - a -c - h …...


Ten warunek jest nie do spełnienia....z góry wiem, że to niemożliwe.


Pierwsze trzy dawki szczepionki w odstępach trzydniowych, ale.....między trzecią a czwartą tydzień przerwy, więc spakowałam nanatki bo pogoda miała być nie najgorsza, a ja na trzymiesięcznym głodzie.
W poniedziałek rano – jak na skrzydłach... choć trochę podciętych przez panią doktor – w drogę znaną i kochaną. .
W Olkuszu – po drodze - zjazd do szpitala na zastrzyk i przypomnienie lekarki gdzie mi wolno (na Krupówki :x) ....

Postaram się........bardzo się postaram.......
:think: ale pewnie i tak niewiele z tego wyjdzie...


Na pierwszą wycieczkę – delikatnie – spacer po Kościeliskiej. Mój Anioł Stróż Górski znów czuwał, w górach wiał halny, więc przynajmniej na razie pozostały niższe szlaki.
Przypomnieliśmy sobie Jaskinię Mroźną, w której bardzo dawno nie byliśmy, jednak po poznaniu takich cudeniek jak Belianska i Svobody – ta już nie zrobiła na nas takiego wrażenia jak kiedyś.


1.
Obrazek


Z ulgą wyleźliśmy na słoneczko z tej wilgotnej i mokrej dziury, upaprani co nieco przy przeciskaniu się przez wąskie odcinki.


2.
Obrazek


3.
Obrazek


Zaglądnęliśmy też do Wąwozu Kraków - ten zawsze robi wrażenie. Nieco psują je tylko patyki i kije, którymi turyści „podpierają” skały.


4.
Obrazek


5.
Obrazek


Przy schronisku Ornak ludzi sporo, wycieczki szkolne.
Ciepło, ale nad Tatrami chmury halnego. Nie wiało mocno, więc posiedzieliśmy przed schroniskiem.
Fajny spokojny spacer.

Ponieważ halny nie odpuszczał, w następnym dniu kolejny spacer – Stanikowy Żleb od Nędzówki, Przysłop Miętusi, Mała Łąka, Grzybowiec, powrót kolorową Strążyską i pod Reglami do chałupy.
Niespodziewanie w Nędzówce trafiliśmy na fermę reniferów.....sympatyczne zwierzaki, szkoda, że nie miałam skórek chleba do poczęstowania. :).

6.
Obrazek


7.
Obrazek


8.
Obrazek


9.
Obrazek


Bardzo mi się chciało w słowackie....
Jesienne Rohackie Stawy to wprost obowiązkowa moja wycieczka.
Niestety...... choć w dolinie piękne słońce, wiatr niezbyt silny – to Wołowiec w chmurach, Rohacze w chmurach, a potem i na Stawy nalazły chmury. Tam ponoć wiało konkretnie, o czym poinformowały nas dwie panie, które zawróciły spod Rakonia.


10.
Obrazek


11.
Obrazek


W tej sytuacji - nici z wycieczki.
Posiedzieliśmy przy Tatliakowej Chacie, pocieszyliśmy się huśtawką przy skróciku na parking :))....


12.
Obrazek


i wymyśliłam, żeby pojechać na Przełęcz Huty, zobaczyć jak się idzie na Siwy Wierch i czy szlak jest otwarty.
A tam widoki :O


13.
Obrazek


14.
Obrazek


15.
Obrazek


Oczywiście przejechaliśmy przełęcz i znaleźliśmy się na serpentynach, ale nie było czego żałować.....


16.
Obrazek


17.
Obrazek


18.
Obrazek


19.
Obrazek


Powrót z Zuberca też dostarcza niezłych doznań ...


20.
Obrazek


W następnym dniu halny się wreszcie uspokoił, więc :? zakazana wycieczka na Kasprowy.
20 minut stania w kolejce do kolejki i następny dzień radości mojej wielkiej :D.
Z wysoka widać jak kolorowo w dolnych partiach Cichej. Jaka szkoda, że nie udało się zajrzeć tam tej jesieni....


21.
Obrazek


Na stokach Beskidu prawie zawsze można zobaczyć małe stadko kozic, o tej porze z młodymi.


22.
Obrazek


Ranek bezchmurny, ale koło południa lekki wiatr zaczął nawiewać trochę chmur ze Słowacji.


23.
Obrazek


co dawało fajne efekty światło – cień,


24.
Obrazek


25.
Obrazek


26.
Obrazek


...oraz inne nie mniej piękne pokazy


27.
Obrazek


28.


Na kolejny wspaniały dzień zaplanowałam sobie wycieczkę, za którą pewnie pani doktor wyrzuciłaby mnie z gabinetu z wielkim hukiem.
Kółeczko: Bela Voda, Matlary,Plesnivec,Polana Rakuska, Białe Plesa, Kieżmarska, Bela Voda.

Pogoda jak marzenie, ciepło, cudna jesień, widoki..... coś takiego nie może mi zaszkodzić, nawet jak się wytyram ponad dozwoloną miarę :D.



29.
Obrazek


30.
Obrazek


31.
Obrazek


32.
Obrazek


Taka refleksja - gdzie się podziały te czasy, że w słowackich Tatrach było pustawo ?
Parking w B.V zapchany do granic, postawiona nowa budka i koniec luksusu pod tytułem „za darmo”. Samochody poustawiane wzdłuż szosy, kilka autokarów.
Nawet tam – chyba nie do końca legalnie – zbierano opłatę za parkowanie.
Trochę mniej wprawdzie jak się ktoś upomniał.
Ja – jako stary chytrus – oczywiście się upomniałam :)) .
Szok, bo godzina dość wczesna. Wszyscy gnali do Kieżmarskiej, a my sami jedni przez Matlary do Plesnivca.
Tam niestety koniec sielanki, przy schronisku ludzi od groma.
Udało się jakoś kupić cesnakovą i znaleźć w środku miejsce do jej posmakowania.
Na piwko (też zakazane :? ) wyszliśmy na zewnątrz , korzystając z miejsca przy ławie udostępnionego grzecznościowo przez Słowaków.


33.
Obrazek


34.
Obrazek


Na szlaku sporo ludzi, ale tam się towarzystwo trochę „porozciągało” i nie było źle.
Polaków niewielu, przeważnie Słowacy - mili jak zwykle... poczęstowali nawet kielkonkiem wyjątkowo dobrej śliwowicy :)) .
Tatry Bielskie są bardzo urokliwe. Dla takich widoków i spotkań warto znieść wszelkie niedogodności.


35.
Obrazek


36.
Obrazek


37.
Obrazek


38.
Obrazek


39.
Obrazek


40.
Obrazek


41.
Obrazek


42.
Obrazek


Nad Spiszem i od zachodu stał front chmur - bardzo się obawiałam, żeby się nie nasunął na Bielskie.
Niepotrzebnie....


43.
Obrazek


44.
Obrazek


45.
Obrazek


W Dolinie Kieżmarskiej już cień. Nic dziwnego, dochodziła szesnasta.
Dotychczas niezbyt przejmowaliśmy się zegarkiem, ale teraz – chcąc w miarę za widoku wrócić do chałupy – trzeba było trochę przyspieszyć..
Jeszcze tylko spojrzenie na Jatki pięknie oświetlone...


46.
Obrazek


Szlak - dotychczas wystarczająco kamienisty - został dodatkowo wysypany skalnym gruzowiskiem, w związku z czym przejście niektórych odcinków – to prawdziwa męka i udręka – zwłaszcza jak się komuś spieszy.
Zimą to tam jest fajna aleja spacerowa, ale teraz dał mi się we znaki przy dość szybkim schodzeniu.

Po powrocie byłam bardzo mocno zdziwiona, gdy nasi sąsiedzi z chałupy, którzy wybierali się w tym dniu na Kościelec, poinformowali nas, że zrezygnowali z tej wycieczki, ponieważ u nas wiało, że trudno się było w pionie utrzymać, a nad Tatrami stały chmury.
Nie mogłam wprost uwierzyć... w Bielskich i w Kieżmarskiej delikatny wiaterek, błękitnie i ani śladu halnego....
Mój Anioł Stróż Górski czuwał na swoim posterunku :D .


W ostatnim dniu pobytu planowałam Rakoń, ale Rozsądek zapukał do mnie dość mocno i musiałam się z nim niechętnie przywitać.

Poszliśmy na spacer do Kondratowej, posiedzieli spokojnie na kamieniach pod szlakiem na Kondracką Przełęcz, bo przy schronisku oczywiście tłumy.


47.
Obrazek


Na Kalatówkach ludzi już mniej, wszyscy już zdążyli skończyć swoje wycieczki, a nam się nie spieszyło.


48.
Obrazek


W Kuźnicach zeszło przy oglądaniu wystawy starych zdjęć o Tatrach.
Ja je wprawdzie już widziałam, ale małżonek też chciał popatrzeć.


49.
Obrazek


W poniedziałek raniutko powrót do domu, po drodze załatwiając obowiązkową, wyznaczoną na ten dzień wizytę w P.CH.Z w Olkuszu.
Na pytanie pani doktor jak się czuję, odpowiedziałam zgodnie z prawdą – nigdy nie czuję się tak wspaniale, jak po pobycie w Tatrach.
Na szczęście lekarka też okazała się miłośniczką Tatr, posiadaczką uprawnień przewodnickich - wprawdzie obecnie „nieczynną” - ale przynajmniej tyle z tego dobrego, że była w stanie zrozumieć moją „chorobę górską”.

Na szczęście moje nieposłuszeństwo nie skończyło się powikłaniami....

Co jak co - ale Tatry nie mogą mi zaszkodzić - czuję to gdzieś głęboko w sercu :D .


Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

No i fajnie, życzę szybkiego powrotu do zdrowia i w Tatry ... te wyższe. :-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Hahaha :)) genialny wstęp- dramaturgia godna dobrej klasy horroru - dla człowieka uzależnionego od gór. ( znane mi z z autopsji )

I Ala w wersji "zasady są po to aby je łamać"- a przynajmniej by obchodzić je szerokim łukiem :D

Pięknie wykorzystanie tej luki i częściowe zaspokojenie głodu Tatr :-)

Dużo zdrówka i szybszej rekonwalescencji po tym ugryzieniu...
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Po tytule sądziłem, że zaczęłaś poza szlakami, a nawet po rezerwatach chodzić :D

A tu "tylko" zakaz od lekarza 8)

Gdyby moi fachowcy od kolana wiedzieli że w Tatrach byłem, i to tyle razy, albo co gorsza że w hokeja dalej gram ... :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Angie84 pisze:dobrej klasy horroru - dla człowieka uzależnionego od gór.
Żebyś wiedziała :)) ….

Po usłyszeniu tych zaleceń - zwłaszcza ostatniego - dostałam okropnego doła, ale powoli z niego wylazłam .
Po swojemu i mało rozsądnie.... niestety :?

Na szczęście jest dobrze - póki co...

andy67 pisze:Gdyby moi fachowcy od kolana wiedzieli że w Tatrach byłem, i to tyle razy, albo co gorsza że w hokeja dalej gram ..
W tych sprawach rozsądek jest na zupełnie przegranej pozycji :? .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Lekarze coś tam wiedzą, ale człowiek swój organizm zna lepiej z założenia
Nie należy chyba tak bezgranicznie im wierzyć.
Jeśli ktoś Tatr potrzebuje do życia, to powinien chodzić do lekarza-tatromaniaka, bo iny niczego nie będzie kumał i zastosuje niewłaściwą diagnozę
Zresztą moje zdanie jest takie, że jak lekarz człowieka dorwie, to mu zawsze wrzepi jakąś chorobę lub przypadlość, a jeśli nawet choroba jest faktem, to aspekt psychiczno-duchowy leczenia, przecież bardzo ważny, zostanie zlekceważony.
A zresztą doliny to też Tatry
...
Piękne zdjęcia, jak zwykle

Ps
powinno się
- jeść pięć razy dziennie - jem raz
- ograniczać słodycze - uwielbiam i tłuszcze zwierzęce - używam głównie takie
- jeść śniadania - nie jem
- szczepić się - nie szczepię się na nic
- przeprowadzać dziesiątki niezbędnych badań - nie badam się
Umrę szczęśliwszy :)
MK

-#4
Posty: 262
Rejestracja: czw 03 mar, 2005
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: MK »

Dużo zdrowia !
Dedykuję ku pokrzepieniu - a propos i w klimatach

Na nosa pana Jana S.
Czy bujasz się na jachtach
I flauta lub szkwał maluje ci kadr.
Smagasz lico na masztach i basztach.
Gdzieś manowcami dyma cię Paskal.
Ty wszędzie nosa nadstaw. Taka twoja fatwa.
‘Skądkolwiek wieje wiatr zawsze ma zapach Tatr’

Otuchy okruchy
I przyszły na druha ciężkie terminy.
Góry pas. Raczej o kijkach równiny.
Już nie wyrypki - kłusem z bluesem,
Za bary brać się trzeba z ZUSem.
Jak puści, choćby pośmigać w doliny.

W zdrojowym parku
Здесь тyт равнина - здесь климат иной
Kijek za kijkiem stuka . To to joj, to to joj.
Za kuracjuszem kolejny się gramoli.
Ten dokazuje, tamten znów swawoli.
Tak kombinują, jak nie dać się wziąć na hol.

Cudne manowce
Murawy zielone sród bielonych ścian Murania
Świtaniem wiedzie ścieżka . Widok oszałamia.
Lusterkiem kamzika mamiony.
Na gór pokuszenie wodzony.
Cudne manowce krzyczą wielkie NIE dla zmian

Dobry kuracjusz …
Macie pod czerepem bałagan.
Może pod zadek dać poduchę airbaga.
Góry zdobywane w lektyce ?
Puszczają zwieracze wszelkiej turystyce.
Próżno kurację kusi harpagan.
Ten pieści koniak, a tu w pięści ciupaga.

Apetyt
Jesień wolno idzie przez park.
Kolejne lato wali się na kark.
Szronem srebrzy skronie.
Oko coraz to łypie łakomie.
Całyś głupi. Lady punk czy Mont Blanc?

Zmiana wachty
Czyś jest tylko amator - wędrowiec.
Czyś predator - Leoś zawodowiec.
Głaszczesz swój łeb barani
Zamiast być dawno na grani.
A twój smyk, ten gzik, właśnie napiera na Wołowiec.

Lustereczko powiedz ...
Im starszyś tym trudniej dawać rację,
Że póki noga podaje, chromolić kurację.
Motor twój coraz mniej doskonały.
Coraz częściej chwytasz się skały,
Aż zamieniłbyś lustrzycę na lustrację ?

Na skraju kraju
Między Szrenicą i Wysokim Kamieniem
Na skraj kraju, popod Bohemię.
Spacer - lajtowa wspinaczka.
Tu twój cel - Chatka Robaczka.
Tu twoja ucieczka i azyl, i odpocznienie.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Lekarze coś tam wiedzą, ale człowiek swój organizm zna lepiej z założenia
Nie należy chyba tak bezgranicznie im wierzyć.
W moim przypadku chodziło głównie o to, aby do osłabionego wszczepionym wirusem organizmu nie przyplątała się jakaś choroba, która by mogła doprowadzić do powikłań..
Zdarzało mi się czasem jechać w Tatry gdy byłam chora, ale tam - nigdy nie zachorowałam.... więc czemu teraz miało by być inaczej ? …. organizm mam raczej silny.
Tak sobie wytłumaczyłam i pojechałam : na tydzień do Zakopanego, potem dwa razy na krótko w Pieniny i znów - na przełomie X i XI na tydzień - do Zakopanego :)) .
Zaliczyłam wszystko, czego mi nie wolno było : tzw. owianie i to mocne, różnicę wysokości, zmęczenie, dość długą wycieczkę rowerową, przebywanie na słońcu no i piwko :?

Nie zachorowałam i żyję …. przynajmniej na razie :)) .

A zamiast siedzieć w głębokim dole , byłam w siódmym , a nawet w siedemdziesiątym siódmym niebie – co przecież nie mogło mi zaszkodzić :)).
Lekarz ma z pewnością dobre założenia i dmucha na zimne, ale – tak jak piszesz - aspekt psychologiczny jest bardzo ważny w leczeniu.

dagomar pisze:Umrę szczęśliwszy
Tak samo twierdzi mój małżonek i też prowadzi sobie wygodny, lecz okropnie niezdrowy tryb życia i odżywiania …. a wyniki badań ma jak przysłowiowy noworodek :)) .

MK pisze:Dużo zdrowia !
Dedykuję ku pokrzepieniu - a propos i w klimatach
Dziękuję bardzo :D .



Jeszcze małe sprostowanie – z parkingu Bela Voda do Chaty Plesnivec szliśmy oczywiście przez Kieżmarskie Żlaby, a nie Tatranskie Matlary....
:think: Skąd mi się tam te Matlary wzięły ??? nie mam pojęcia :? .
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ