Lepiej kolejką, niż na piechotę
Lepiej kolejką, niż na piechotę
PKL jest już prawie u progu załatwiania wszystkich formalności i niebawem zacznie się remont i modernizacja kolejki na Kasprowy. Dzięki temu, będzie się tam mogło dostać dużo więcej ludzi i nie trzeba się będzie męczyć, łażąc po tych szlakach mozolnie. 
-
Gość
i nareszcie na Krupówkach zrobi się luźno :lol:
, a byłoby jeszcze lepiej,jeżeli zrealizowano by projekt sprzed kilkudziesięciu lat,który zakładał wybudowanie zębatki na Świnicę,do tego jakieś krzesełka przy Czarnym Stawie pod Rysami,kolejka gondolowa na Starorobociański i nie trzeba będzie mozolnie chodzić po tych górach
a.
a.
-
Gość
Drogi Anonimowy Gościu 
Niech i tak kolejka wywozi 2 razy tyle na Kasprowy, bo jemu juz i tak nic nie zaszkodzi. Wiekszosc z kolejkowiczów dojdzie maksymalnie na Świnicę, a i pewnie co poniektóry z niej spadnie. No może rozdepczą się też trochę Czerwone Wierchy. Ale przed tym NIE MA ucieczki, bo Tatry Polskie są takie malutkie, a nas jest 38 milionów ludzi.
Niech i tak kolejka wywozi 2 razy tyle na Kasprowy, bo jemu juz i tak nic nie zaszkodzi. Wiekszosc z kolejkowiczów dojdzie maksymalnie na Świnicę, a i pewnie co poniektóry z niej spadnie. No może rozdepczą się też trochę Czerwone Wierchy. Ale przed tym NIE MA ucieczki, bo Tatry Polskie są takie malutkie, a nas jest 38 milionów ludzi.
Kiedyś nie cierpiałem tej kolejki, a teraz już mi wszystko jedno. 
Staram się unikać Tatr w lipcu i sierpniu, kiedy jest tłok jak na Marszałkowskiej. A w czerwcu i we wrześniu nie ma już tylu chętnych na wjazd wagonikiem po linie.
Natomiast całkiem pożyteczna jest ta kolejka w zimie dla narciarzy, którzy chyba za bardzo nie szkodzą swoimi dechami naturze...
:lol:
Staram się unikać Tatr w lipcu i sierpniu, kiedy jest tłok jak na Marszałkowskiej. A w czerwcu i we wrześniu nie ma już tylu chętnych na wjazd wagonikiem po linie.
Natomiast całkiem pożyteczna jest ta kolejka w zimie dla narciarzy, którzy chyba za bardzo nie szkodzą swoimi dechami naturze...
:lol:
Parę ładnych lat temu jak moje dzieci jeszcze były małe to zrobiłem to i stałem przez 6 godzin w kolejce do tej kolei linowej na Kasprowy ale co się nie robi dla dzieci... natomiast innym razem jak chciałem pokonać kawał drogi przez Orlą to o 5.30 rano nikogo nie było i swobodnie wjechałem. Zaoszczędziłem trochę siły w nogach.
Przez pierwsze lata pobytów w Tatrach, kiedy jeszcze byłem "dresiarzem", "adidasiarzem" i .. nie wiem kim jeszcze - kiedy uczyłem się GÓR (nadal to robię), byłem zachwycony jazdą wszelkiego rodzaju kolejkami. Zaliczyłem chyba wszystkie wyciągi w Tatrach i wiele, wiele innych. Pierwszy w swiom życiu - krzesełkowy - na Czantorię. Ostatni ze cztery lata temu - zjazd z Kasprowego (zmęczenie zrobiło swoje). Dzisiaj unikam ich - a raczej kolejek do kolejki - jak ognia. Uważam, że jazda nimi to świetne przeżycie - szczególnie dla dzieci.
Ale jak widać po mnie, dla nowicjuszy również.
Nie wykluczam jednak, że skorzystam, np. z przejażdżki na Kasprowy - ale tylko pierwszym kursem.
Ale jak widać po mnie, dla nowicjuszy również.
Nie wykluczam jednak, że skorzystam, np. z przejażdżki na Kasprowy - ale tylko pierwszym kursem.
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Hej wszystkim!
osobiscie nie mam nic przeciwko kolejkom... oszczedzaja mozolnego zdobywania wysokosci. Po wjezdzie mozna od razu "przejsc do rzeczy"
Korzystam z nich chetnie gdzie sie da , docenilem to w miare przybywania latek
Negatywna strona, jest oczywiscie nawal ceperstwa, który korzysta z tego dobrodziejstwa...
pozdrawiam,
Zbyszko,
osobiscie nie mam nic przeciwko kolejkom... oszczedzaja mozolnego zdobywania wysokosci. Po wjezdzie mozna od razu "przejsc do rzeczy"
Negatywna strona, jest oczywiscie nawal ceperstwa, który korzysta z tego dobrodziejstwa...
pozdrawiam,
Zbyszko,
A ja się przyznam, że napisałem ten temat kiedyś nieco prowokacyjnie, ale coś gromy się na mnie nie posypały... 
Jestem raczej z frakcji "ochroniarzy", czyli zagorzałych przeciwników kolejek, jak ta na Kasprowy. Oto moje przemyślenia sprzed nieomal 10 lat (w zasadzie nadal aktualne chociaż brzmią utopijnie nieco):
Bardzo ciepłe promienie słoneczne zachęciły nas do zatrzymania się na jakiś czas w Kuźnicach i opalania twarzy. Była to doskonała okazja, aby zgodnie z tradycją podyskutować chwilę nad sensem budowy kolejki linowej na Kasprowy. W tej materii mieliśmy wtedy podobne opinie, które sprowadzały się do pogardy dla wszystkich ludzi, którzy korzystając z udogodnień cywilizacji, bezmyślnie "gwałcili" góry. Było to podejście bardzo konserwatywne, ale zawierało w sobie sporo racji. Osoba, która wjechała na szczyt kolejka, zamiast, okupując to znacznym wysiłkiem, wspiąć się nań szlakiem, wydawała się nam zupełnie pozbawiona litości dla gór, nastawiona jedynie na zadeptanie szczytu i konsumpcję frytek na wysokości dwóch tysięcy metrów. Nie braliśmy wtedy pod uwagę ani osób starszych, którzy, opierając się na własnych siłach, ledwo dochodzili do Kuźnic, ani narciarzy, dla których zjazdy z wyższych partii gór stanowiły pasję życiową. Taki, a nie inny punkt widzenia, spowodowany był prawdopodobnie brakiem funduszy na kolejkę oraz zerowymi umiejętnościami jazdy na nartach, jednak dla przyrody tatrzańskiej stanowił on wartość bez wątpienia pozytywną. Dziś, z perspektywy czasu, moje poglądy na ten temat nieco się zmieniły. Poczułem, jak niesamowitą frajdę może sprawiać jazda na nartach, a także stałem się bardziej liberalny dla tych osób, które z różnych przyczyn, nie mogą o własnych siłach wspiąć się na żaden szczyt. Generalnie, budowa kolejki była moim zdaniem wielkim błędem, jednakże, skoro już jest, wykorzystywanie jej powinno być ściśle ograniczone. Należałoby wprowadzić pewne limity,
jak na przykład:
- rozkład jazdy powinien zawierać co najwyżej trzy kursy w górę i tyleż samo w dół,
- w sezonie letnim z kolejki korzystać mogłyby jedynie osoby powyżej 50 lat oraz ludzie z jakimikolwiek ubytkami zdrowia, uniemożliwiającymi im samodzielne wejście plus jedna, ewentualna osoba towarzysząca
- w sezonie zimowym ilość kursów powinna odpowiadać popytowi zgłaszanemu przez narciarzy (z pierwszeństwem osób wyżej wymienionych), przy czym sezon narciarski powinien być systematycznie skracany
- w przyszłości powinno się dążyć do stopniowej likwidacji kolejki.
Te i podobne propozycje nie są oczywiście doskonałe, ale stanowią ważny element na drodze ku przywracaniu Tatrom ich pierwotnego wyglądu. Nie dotyczą tylko samej kolejki. ale także większości szlaków (np. likwidacja ceprostrady, czy wydawanie pozwoleń na strzelanie do ludzi, pozostawiających po sobie jakiekolwiek papierki, puszki i inne śmieci lub podpisujących się na skalnych ścianach i zabytkowych chatach), a prym w tej dziedzinie wiodą nasi południowi sąsiedzi, z natury bardziej rygorystyczni od nas (wystarczy porównać ilości szlaków po obu stronach granicy).
Na Kasprowy Wierch (1987m.) weszliśmy i zeszliśmy pieszo ...
Jestem raczej z frakcji "ochroniarzy", czyli zagorzałych przeciwników kolejek, jak ta na Kasprowy. Oto moje przemyślenia sprzed nieomal 10 lat (w zasadzie nadal aktualne chociaż brzmią utopijnie nieco):
Bardzo ciepłe promienie słoneczne zachęciły nas do zatrzymania się na jakiś czas w Kuźnicach i opalania twarzy. Była to doskonała okazja, aby zgodnie z tradycją podyskutować chwilę nad sensem budowy kolejki linowej na Kasprowy. W tej materii mieliśmy wtedy podobne opinie, które sprowadzały się do pogardy dla wszystkich ludzi, którzy korzystając z udogodnień cywilizacji, bezmyślnie "gwałcili" góry. Było to podejście bardzo konserwatywne, ale zawierało w sobie sporo racji. Osoba, która wjechała na szczyt kolejka, zamiast, okupując to znacznym wysiłkiem, wspiąć się nań szlakiem, wydawała się nam zupełnie pozbawiona litości dla gór, nastawiona jedynie na zadeptanie szczytu i konsumpcję frytek na wysokości dwóch tysięcy metrów. Nie braliśmy wtedy pod uwagę ani osób starszych, którzy, opierając się na własnych siłach, ledwo dochodzili do Kuźnic, ani narciarzy, dla których zjazdy z wyższych partii gór stanowiły pasję życiową. Taki, a nie inny punkt widzenia, spowodowany był prawdopodobnie brakiem funduszy na kolejkę oraz zerowymi umiejętnościami jazdy na nartach, jednak dla przyrody tatrzańskiej stanowił on wartość bez wątpienia pozytywną. Dziś, z perspektywy czasu, moje poglądy na ten temat nieco się zmieniły. Poczułem, jak niesamowitą frajdę może sprawiać jazda na nartach, a także stałem się bardziej liberalny dla tych osób, które z różnych przyczyn, nie mogą o własnych siłach wspiąć się na żaden szczyt. Generalnie, budowa kolejki była moim zdaniem wielkim błędem, jednakże, skoro już jest, wykorzystywanie jej powinno być ściśle ograniczone. Należałoby wprowadzić pewne limity,
jak na przykład:
- rozkład jazdy powinien zawierać co najwyżej trzy kursy w górę i tyleż samo w dół,
- w sezonie letnim z kolejki korzystać mogłyby jedynie osoby powyżej 50 lat oraz ludzie z jakimikolwiek ubytkami zdrowia, uniemożliwiającymi im samodzielne wejście plus jedna, ewentualna osoba towarzysząca
- w sezonie zimowym ilość kursów powinna odpowiadać popytowi zgłaszanemu przez narciarzy (z pierwszeństwem osób wyżej wymienionych), przy czym sezon narciarski powinien być systematycznie skracany
- w przyszłości powinno się dążyć do stopniowej likwidacji kolejki.
Te i podobne propozycje nie są oczywiście doskonałe, ale stanowią ważny element na drodze ku przywracaniu Tatrom ich pierwotnego wyglądu. Nie dotyczą tylko samej kolejki. ale także większości szlaków (np. likwidacja ceprostrady, czy wydawanie pozwoleń na strzelanie do ludzi, pozostawiających po sobie jakiekolwiek papierki, puszki i inne śmieci lub podpisujących się na skalnych ścianach i zabytkowych chatach), a prym w tej dziedzinie wiodą nasi południowi sąsiedzi, z natury bardziej rygorystyczni od nas (wystarczy porównać ilości szlaków po obu stronach granicy).
Na Kasprowy Wierch (1987m.) weszliśmy i zeszliśmy pieszo ...
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Mariuszu!
miedzy 1971 a 1993 rokiem z kolejki skorzystalem cale dwa razy bedac kilkanascie razy w Tatrach. Wchodzilem i schodzilem pieszo parokrotnie zielonym czy zóltym na nasz poczciwy Kasprowy-Ceprowy.
Niestety w 1998 wyszly powazne klopoty z ukladem krazenia i z sercem, ktore zmusily mnie nawet do zaprzestania górskiej dzialalnosci na trzy lata...
Od tego czasu mimo mojego równiez "ochroniarskiego" nastawienia chetnie korzystam z kolejek, zeby zrobic latwo wysokosc...
pozdrawiam,
Zbyszko
PS: w kontekscie ochroniarstwa: prosze, nie chodzcie nielegalnie na Kominiarza, tam (podobno) jest co chronic...
miedzy 1971 a 1993 rokiem z kolejki skorzystalem cale dwa razy bedac kilkanascie razy w Tatrach. Wchodzilem i schodzilem pieszo parokrotnie zielonym czy zóltym na nasz poczciwy Kasprowy-Ceprowy.
Niestety w 1998 wyszly powazne klopoty z ukladem krazenia i z sercem, ktore zmusily mnie nawet do zaprzestania górskiej dzialalnosci na trzy lata...
Od tego czasu mimo mojego równiez "ochroniarskiego" nastawienia chetnie korzystam z kolejek, zeby zrobic latwo wysokosc...
pozdrawiam,
Zbyszko
PS: w kontekscie ochroniarstwa: prosze, nie chodzcie nielegalnie na Kominiarza, tam (podobno) jest co chronic...


