Warto czasem podczas swoich wędrówek po tatrzańskich szlakach popatrzeć lekko w dół, gdzie można dostrzec przepiękne dzieła Matki Natury ubarwiające szlaki i dodające im swoistego uroku.
Nie potrafię przejść koło cudnie kwitnącego kwiatka, zwierzaka wyłaniającego się niespodziewanie z gęstwiny, czy ptaka szybującego w przestworzach.
Myślę że znajdą się na Forum podobni do mnie miłośnicy przyrody i z przyjemnością obejrzą kilka zdjęć z ostatniego „polowania” .
1.

2.

3.

Zwykłe niedojrzałe jagodziny, a jak ładnie się prezentują...
4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

Goryczka nakrapiana to mój ulubiony kwiat tatrzański. Bardzo fotogeniczna - dopiero zaczyna kwitnąć.
11.

12.

Do tych kwiatków mam jakiś sentyment, bo przypominają mi robione w dzieciństwie bombki-jeżyki z cienkiej bibułki do ozdoby choinki na Święta Bożego Narodzenia.
Wycinało się kółka, następnie cięło na kilka równych części które były zwijane na ołówku i sklejane. Dziś się kupuje gotowe – a dzieci siedzą przed komputerem.... ech....
13.

Być może nie zwróciłam wcześniej uwagi, ale teraz dojrzałam bardzo ładnie prezentujące się szyszki smreków w kolorze czerwonym.
14.

15.

16.

Szarotek nie spodziewałam się spotkać o tej porze, ale rosły w dwóch miejscach.
Ich czas dopiero nadchodzi , sporo jest jeszcze nie rozwiniętych.
17.

Porcja w sam raz na pyszną smażonkę dla dwóch osób. Stały sobie zdrowiutkie na ścieżce wprost pod nogami.
18.

Wyjątkowo piękny okaz......wyróżniał się swoją urodą na tyle, że zrobiłam mu zdjęcie.
19.

Zbocze Kobylarza całe w żółtych w prymulkach....
20.

Kamienne książki
21.

Wszędzie było uroczo i kolorowo.
22.

23.

24.

25.

26.

Udało się spotkać kilka przedstawicieli fauny tatrzańskiej.
To ptaszysko zrobiłam w Pieninach, koło Obłazowej Skały. Latał nam nad głowami i dlatego dość blisko go uchwyciłam.
27.

Świstak z Wołowca.
28.

Spotkana na Wołowcu kozica była wyjątkowo brzydka .
….Może stado ją odrzuciło…. pewnie dlatego sama kręciła się bez strachu koło kilku turystów na Wołowcu.
Ogon miała hm...dziwny, a i sierść takąż samą....
Za to nadrabiała sympatią. Kiedy ciekawie wychyliła się zza skały , powiedziałam „ no chodź nie bój się” i o dziwo podeszła bliżej, jakby rozumiała co do niej mówię. Po czym po moich słowach „chodż, chodź - nic ci nie zrobię, tylko zdjęcie” - znów zrobiła kilka kroków w naszą stronę... jak piesek....
29.

Gdy wracaliśmy - cała zadowolona - odprowadziła nas spory kawałek w dół.
30.

Żabka z Rohackich Stawów.
31.

Łanie, chodziły tuż przy szlaku do Morskiego Oka pełnym turystów i można je było fotografować do woli.
32.

33.

Wygrzewały się w słońcu prażącym bez litości....
34.

A kozice chłodziły się na śnieżnej łacie.
35.

Tylko na tyle mi czas pozwolił... i to z trudem....
Relację napiszę później, z przeciwnej do Tatr strony, ponieważ kompletnie nie mam czasu w związku z tą „wyprawą”.
Najważniejsze że mój Anioł Stróż Górski wysłuchał mojej żebraniny i pozwolił mi się nacieszyć wspaniałymi widokami Tatr przed wyjazdem nad morze.
Wielkie dzięki Aniołku
Pozdrawiam wszystkich.
Ala



