Na sobotę zapowiadano burze.
W dodatku gwałtowne, więc postanowiłam zrobić wycieczkę objazdową, samochodem, od którego przeważnie zbyt daleko się nie odchodzi, a w razie burzy jest to miejsce stosunkowo bezpieczne.
Wymyśliłam zamczysko w Starej Lubowni, gdzie kiedyś dawno byliśmy i trochę się już wspomnienia zatarły.
Samo zamczysko, to jednak za mało na cały dzień, więc wstąpiliśmy “po drodze” do Rezerwatu Obłazowe Skały, pięknego, bezludnego, spokojnego ….
No i droga do niego prowadzi okolicami tak wspaniałymi widokowo, że musiałam kilka razy stanąć i popatrzeć....
Przede wszystkim na Tatry
1.

a potem na pozostały krajobraz...
2.

Sam rezerwat...cudeńko...
3.

4.

5.

6.

7.

Skoro już buszujemy po tych okolicach podjechaliśmy na Łapszankę, skąd przez godzinę nie byłam w stanie oderwać się od tej panoramy
9.

8.

10.

Mogłabym tu siedzieć do wieczora..... cieplutko, cichutko i widok Tatr do których się dusza wyrywa z każdego – choćby najpiękniejszego – zakątka.
W końcu trzeba się było zbierać bo zamczysko duże, łażenia sporo i czas naglił.
Kiedyś planowaliśmy pojechać do Starej Lubowni z Krościenka na rowerach – przez Leśnicę i Tokarnię i w sumie niewiele brakowało bo mój pan bardzo wyrywny.....
Ja natomiast jestem dość asekuracyjna i trochę się obawiałam jak wygląda droga - czy nie będzie za dużo ostrych podjazdów.
Niestety – w naszym wieku - trzeba mierzyć siły na zamiary.
Czasem jestem zła na siebie za to asekuranctwo ale teraz - jadąc samochodem tą drogą byłam z mojej ostrożności bardzo zadowolona.
Cudnie widokowa...... “tam” nie byłoby problemu - wręcz przyjemność - ale marnie widziałabym powrót...a tak szczerze – to w ogóle bym go nie widziała ( przynajmniej u siebie) .
Jeden wielokilometrowy i wcale nie łagodny podjazd
Do Niedzicy, na Przełęcz Tokarnia, do Szlachtowej nie ma problemu ale tu – raczej nie na moje jednodniowe możliwości...
11.

12.

13.

Na zamku sporo Słowaków , no cóż – weekend, w dodatku słoneczny i ciepły.
14.

Kierunek zwiedzania wyznaczają oznakowane kolejnymi cyframi strzałki w stronę:
….. dziedzińców zamkowych....
15.

.
…. komnat.....
16.

….kaplicy
17.

Widoki z zamkowych murów zacne....
18.

19.

….. i można się natknąć na rycerza....hm...niekompletnie wystrojonego .
20.

21.
Do skansenu już nie wchodziliśmy ponieważ zrobiło się późno, a tam chodzenia na dwie godziny.
Miła dziewczyna pozwoliła nam wejść żeby zrobić kilka zdjęć.
...chałupkom …
22.

...cerkiewce...
23.

...i zamczysku.
24.

Wracaliśmy naokoło - przez Piwniczną, Stary Sącz, Zabrzerz do Krościenka.
Licznik pokazał 183 km ...tyle co z Zawiercia do Krościenka.
Bardzo, bardzo fajna wycieczka, lekka, łatwa i przyjemna
Na drugi dzień - zaś popołudniowe burze …. no to wczesnym rankiem podjechaliśmy do Białej Wody i szlakiem przez Rozdziele na Przełęcz Obidza.
Biała Woda jak zwykle urocza i puściusieńka … na całym szlaku nie spotkaliśmy ani jednej żywej duszy..........no to jest “to” .
25.

26.

27.

28.

29.

Nie można oczywiście ominąć bacówki i raczej rzadkiej okazji do zakupu świeżo ociekającego bundzu......pycha.
Nad paleniskiem dyndał apetycznie rządek oscypków...
30.

Opchałam się bundzem na ławeczce koło bacówki, nakarmiłam psy przyniesionymi dla nich specjalnie kościami z obiadu, wygłaskałam ciekawskie cielątka które przyszły na swoją porcję żentycy..... i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku – mogliśmy ruszyć w dalszą drogę.
31.

Koło znajomego drzewa na Rozdzielach...
32.

….skręcając w lewo na szlak w kierunku Przełęczy Obidza.
33.

Na burze się nie zanosiło a białe chmurki tylko dodawały uroku wspaniałemu krajobrazowi rozciągającemu się z tego miejsca.
34.

35.

36.

No, ale ta chmurka to trochę przesadziła ze swoją urodą i nabawiła mnie lekkiego niepokoju, ponieważ jest to cummulonimbus burzowy a z takiego monstrum mogło się coś wykluć...
Na szczęście było trochę wiatru który nie dopuszczał do przesady w wypiętrzaniu tych pięknych, ale groźnych chmur.
Tej też dał radę ku mojej wielkiej radości.
37.

Posiedzieliśmy dłużej na punkcie widokowym Przełęczy, odpuściliśmy sobie Radziejową, i czerwonym – zupełnie pustym szlakiem wróciliśmy do Białej Wody.
38.

39.

Kiedyś ten szlak polecił nam właściciel pensjonatu z Białej Wody z którym sobie miło pogadaliśmy …. i wiedział co mówi
Trzeba było uważać na żmije o czym ostrzegał nasz gospodarz ….małżonek o mało na jedną nie nadepnął na czerwonym szlaku.
40.

41.

42.

43.

44.

45.

Samotny Jasio Wędrowniczek...
46.

W następnym dniu ta sama śpiewka – burze i deszcze od rana.....a tu znów niespodzianka – błękitne niebo - więc w te pędy na Trzy Korony bo stosunkowo niedaleko i jest szansa na zobaczenie czegokolwiek – póki co ….
47.

48.

49.

50.

51

Kiedy doszliśmy na platformę szczytową nad Pieninami jeszcze było pogodnie, ale od strony Tatr szła chmura, widać było że tam solidnie leje.
W dodatku powoli acz nieuchronnie szła w naszą stronę.
Dziś to się chyba ta prognoza sprawdzi ….
Chmura zahaczyła nas brzegiem w okolicy Zameczku, burknęło niegroźnie kilka razy i krótko ale porządnie polało.
Nic to - mieliśmy peleryny, przeczekaliśmy ulewę i z powrotem spacerkiem do cywilizacji ….
Powoli - bo po burzy wyszło słoneczko, było ciepło a z łąk po tych opadach unosił się zapach nie z tej ziemi wprost.
Niewiarygodne jak mogą pachnieć zielone polany odświeżone ciepłym, wiosennym deszczem.
Czasem opłaci się nawet zmoknąć żeby poczuć taki zapach gór.
52.

Po południu znów straszyły ciemne chmury naokoło, ale pod wieczór zrobiło się zupełnie bezchmurnie i pojechaliśmy na rowerach do kurortu posiedzieć w parku na ławeczce - jak porządnym dziadkom przystało
Trochę nam było żal, bo gdybym wiedziała że będzie taki wieczór, wybralibyśmy się na zachód słońca na Trzy Korony.... ale kto przewidzi takie pogodowe figle migle ….
Co mogła przewidywać prognoza na środę nietrudno się domyśleć......oczywiście burze i deszcze.... a na dalsze dni...szkoda gadać....
Trzeba się zbierać do domu - z żalem jak zwykle.
I znów piękny poranek który wykorzystaliśmy aby odwiedzić Bryjarkę, potem jeszcze Bereśnik.
53.

54.

55.

56.

57.

A ja musiałam siedzieć o suchym
I dobrze bo droga powrotna była dość ciężka i zgodna z prognozami..... buro, ponuro, deszczowo..
W okolicach - gdzieś między Zabrzerzem, a Mszaną Dolną dopadła nas nawałnica, że musiałam stanąć na kilka minut bo wycieraczki nie dały rady....
Druga w okolicy Klucz ale to już prawie w domu...
I po tym cudnym tygodniu w górach nie ma widoku na razie na powtórkę....a mnie rwie w Tatry
Muszę znów pożebrać u mojego Anioła Stróża Górskiego....może się zlituje...
Ala
Kilka panoramek:
Z drogi do Niedzicy

Z Łapszanki


Z okolic Przełęczy Obidza


Z czerwonego szlaku do Białej Wody


Z Bryjarki

Ze szlaku na Bereśnik



