Wyśledziłam w pogodzie kolejną “szóstkę w totolotka” w postaci tygodniowej słonecznej, ciepłej pogody i hajda w Pieniny
Na temat ich urody opisałam już w poprzednich relacjach wszystkie OCHY I ACHY więc co tu jeszcze pisać …...
Pieniny są małe.......przedeptaliśmy już prawie wszystkie szlaki.
Teraz odwiedzamy “stare kąty” do których zdążyłam się bardzo mocno przywiązać i tęsknić za nimi gdy ich dłużej nie widzę.
Ze względu na dopołudniową wizytę męża u lekarza (wcześniej wyznaczoną) przyjechaliśmy w środę dość póżno, bo około 16.
Nasi kochani gospodarze zaprosili nas “z marszu” na taras na wspaniały obiad, przyprawiony dodatkowo zapachem kwitnącego bzu i jarzębiny rosnących obok.
…..Zupa z kurkami ...poezja smaku....dziękujemy Małgosiu
Po obiedzie bagaże na górę, rowery z bagażnika na dół i na wycieczkę Drogą Pienińską do Sromowców. Dni teraz długie, więc mimo późnej pory zdecydowaliśmy się ruszyć, bo szkoda było pięknej pogody.
1.

2.

Nad Dunajcem chwila odpoczynku, piweczko i …. widok mój ulubiony.... Tatry na horyzoncie.....
Ponieważ nie chcieliśmy wracać po ciemku a w domu czekały nierozpakowane bagaże, nie było czasu poszwędać się po okolicy i zajrzeć do Bramy Wąwozu Szopczańskiego - co jest naszym stałym punktem programu pobytu w tych stronach.
3.

Na drugi dzień od świtu do nocy błękicik, więc wymyśliłam wycieczkę na Lubań. Dawno tam nie byliśmy. Szlak cudny – choć długi i trzeba się dość mocno wejściem na tą górkę nabiedzić....
Od strony Przełęczy Snozka jest trochę krótszy a i dobrze się schodzi potem do samego Krościenka.
Widoki stamtąd......ło Jezu....począwszy od przystanku..
4.

Ponieważ był wczesny ranek, nad częścią Zalewu Czorsztyńskiego stał wał chmur, co wyglądało niesamowicie.
5.

6.

Trzeba było koniecznie przysiąść na Ławeczce Zakochanych …..
7.

Po drugiej stronie góry Wdżar też sielsko i anielsko ….
8.

9.

Tam, gdzie kiedyś była strusia ferma teraz hoduje się takie stworzenia Boże....kudłate to......nie mam pojęcia co za odmiana. Wygląda jak krzyżówka krowy z żubrem....
Tu młody osobnik.
10.

11.

Jak zwykle w ciepłe dni panorama trochę przymglona...
12.

Podchodziliśmy kompletnie sami.
Na Lubaniu pusto, cicho i pięknie....można siedzieć i gapić się na okolicę w spokoju.
Dłuższy odpoczynek i przytargane ze sobą zimne piwka się należały …
Potem doszli młodzi turyści – chłopak z dziewczyną, a my powoli zebraliśmy się do powrotu...
.....przez piękne polanki....
13.

…..miejsca widokowe …..
14.

…..urocze laski...
15.

….kwitnące łąki ….
16.

17.

…....krajobrazy w różnych odcieniach zieleni.....
18.

...cały czas na dół …..
19.

…..aż pokazało się ślicznie położone Krościenko.
20.

Piękna wycieczka. Nogi już przyzwyczajone do swojej udręki jakoś nas szczęśliwie do celu doprowadziły.
Sokolica....no też fajna wycieczka...niedaleka, z widokami z Czertezika …
Ten skromny kwiatek sprawia, iż cały szlak pachnie aż się kręci w głowie...
21.

Na Sokolicy wiadomo....SOSENKA
22.

23.

24.

Mało miejsca....dobrze że są te barierki...i co dziwne....p u s t o ….
25.

Na niedzielę prognozy znów wspaniałe, bez burz (których i tak nie było) …..no to tylko mój szlak ulubiony ... Grań Małych Pienin - od Palenicy do Wysokiej i powrót przez Homole.
26.

27.

Te widoki nie znudzą mi się nigdy.....
28.

29.

30.

31.

Obowiązkowe zaliczenie Wysokiego Wierchu, gdzie jak zwykle rozrabiały pazie żaglowce urządzając gonitwy w powietrzu.
Niestety tu spokojnie nie było. Maj to miesiąc wycieczek wszelkiej maści. Przydreptało ich kilka, a na dodatek ze dwie grupy turystów ( w tym jedna hałaśliwa z dwoma psami
32.

Na szczęście na szlaku było już pusto, kwieciście i cicho.
33.

Na Wysokiej też pusto.....do czasu....ale i tak posiedzieliśmy dłuższą chwilę sami.
34.

Powrót przez Rówienki zawsze dostarcza sporo radości zachłannym na takie widoki oczom...
35.

36.

Połaziliśmy też bliżej tej ciekawej skałki, gdzie można było spokojnie odpocząć.
Niżej na rozstaju szlaków zazwyczaj gwarno i tłoczno – zwłaszcza przy niedzieli i takiej pogodzie.
37.

38.

39.

40.

Byliśmy też kilkakrotnie na rowerach w kurorcie (tak nazywam w naszych rozmowach Szczawnicę).
Naprawdę wypiękniała i co roku coś nowego zaskakuje po oddanym remoncie.
W tym roku oddano do użytku Park Dolny z wodnym oczkiem, alejkami, elegancko odnowiony...
41.

42.

43.

44.

No i tak powinny siedzieć dziadki....na du...ie grzecznie, spokojnie w parku, w słoneczku wygrzewać swoje sfatygowane kości – a nie ciągać, dręczyć i maltretować je po całych dniach na szlakach w Tatrach i Pieninach
45.

46.

Nie zabrałam aparatu a trafiło mi się fajne światło pod wieczór
Dobranoc
Ala
No i tradycyjnie już kilka panoramek:
Z Góry Wdżar

Z Czertezika

Z Grani Małych Pienin


Z Wysokiego Wierchu

Z Wysokiej

z Rówienek

Jeszcze raz z Grani Małych Pienin


Ze szlaku Lubań – Krościenko

Z Szafranówki







