Być może zbudowane były w innym celu, ale biorąc pod uwagę standard tamtejszych szałasów i brak instalacji wojskowych, budowa tuneli dla owiec jest MZ całkiem prawdopodobna
W Alpach na większości szczytów znajduję się krzyże. Moim zdaniem tradycja te zatraciła już swoje religijne podłoże, jest po prostu znakiem że tu znajduje się najwyższy punkt danej góry.
Akurat w tych rejonach Alp w których byłem krzyże były zdecydowanie mniejsze i tylko na wybitniejszych szczytach. W każdym razie nie były aż tak zauważalne jak na tych zdjęciach, choć faktycznie sporo się ich spotykało na szczytach.
Góry Rätikon ciągną się dalej na wschód, tworząc granicę austriacko-szwajcarską. Najwyższy szczyt pasma to niespełna trzytysięczny Schesaplana, pod którym jest niewielki lodowiec.
dabo pisze:Najwyższy szczyt pasma to niespełna trzytysięczny Schesaplana
To była moja pierwsza góra w Alpach. Szłam na nią wraz z moją kumpelą dwa dni bo miałyśmy w głowie zasadę że porządny turysta nie korzysta z kolejek linowych. Scieżka widać była rzadko chodzona to i gubiłyśmy ją i odnajdywały i znowu gubiły, błądziły wśród krów no i tak zeszły dwa dni
Ostatnio, gdy byliśmy w Tatrach pani pogodynka w TVN powiedziała : "kto teraz jest w górach, zwłaszcza na Kasprowym - to tak, jakby trafił szóstkę w totolotka"
A my właśnie byliśmy
Piękne te Alpy... i pogodę też " wygrałeś w totolotka"
A tak ogólnie - to można Ci pozazdrościć tych wycieczek .
Najwyższy szczyt Liechtensteinu to Vorder Grauspitz. Mimo to góra nie jest zbyt popularna, nie prowadzi na nią żadna wyraźna ścieżka.
na takie gorki bez sciezek najlepiej sie wchodzi, czuje sie ta dzikosc gory,pod ta gorka znalazlem sporo skamieliny,,,myslem ze malo uczeszczany szczyt a juz druga osoba z forum co tez byla na tej gorce ,,powoli robi sie tam sciezka
co do twoich wycieczek to pieknie sobie podrozujesz
Po obu stronach głównej grani prowadzi w miarę płaski i bardzo widokowy szlak Rätikon Höhenweg. Przejście całej pętli jest opisywana jako ok. 8-dniowa wycieczka. Na same szczyty prowadzą liczne, zwykle trudniejsze szlaki.
Do albumu dodałem zdjęcia z południowej części szlaku oraz z wejścia ferratą na Sulzfluh.
Na dole jest namalowana wielka litera E, ale trudności to max. D. Dla mnie i tak dużo, szczególnie, że asekurację miałem raczej iluzoryczną. Trasa jest ubezpieczona na całej długości, wszystko w bardzo dobrym stanie. Najtrudniejsze fragmenty są pod koniec: seria długich, prawie pionowych drabinek. Ogólnie na całej długości jest dużo powietrza. Kilka razy, gdy już mi się wydawało, że dalej będzie łatwiejszy teren, stalówka skręcała na najbardziej eksponowane ściany.
A sam szczyt - bardzo widokowy.