Wspomnienie

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Zakopany

-#1
Posty: 20
Rejestracja: pn 13 gru, 2004

Wspomnienie

Post autor: Zakopany »

to jest niesamowite....w czerwcu tego roku byłem w tatrach z moją Justyną.....kiedy wracalismy z Mroźnej, Doliną Kościeliską do Kir.....przemoklismy do suchej nitki nie mielismy na sobie nic suchego....i cały fenomen polega na tym że gdybym normalnie u siebie w miescie tak zmókł, szlak by mnie trafił a tam wtedy....dziś to jest jedno z najwspanialszych moich wspomnien z tatr....polecam zmoknąc do suchej nitki a potem po powrocie do pokoju zafundowac sobie wspólny :) gorący prysznic..........
MaŁa mySzA

-#3
Posty: 142
Rejestracja: pt 28 lis, 2003
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: MaŁa mySzA »

Też kiedyś przemokłam do suchej nitki.
To działo się w Górach Strzelińskich.
Bardzo fajne wspomnienia, z tamtym wypadem.
Pamiętam to, jakby się stało wczoraj.....
Ulewa.. Drogą, którą szłam z rodzinką lał się potok - woda ponad kostki.. Chowanie się w paśniku dla zwierzątek :)
Fajnie było :D

http://my.magma-net.pl/PIC0008.jpg nienajlepsza jakość ale i tak wszystko zostanie w pamięci ;)

Pozdrawiam!
Jancar

-#1
Posty: 33
Rejestracja: wt 02 lis, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jancar »

Zakopany pisze:polecam zmoknąc do suchej nitki a potem po powrocie do pokoju zafundowac sobie wspólny gorący prysznic..........
W schronisku na Kondratowej jest dość przestronny prysznic i można tam śmiało pobierać prysznic w szerszym gronie ;) Osobiście nie próbowałem, ale znam takich co próbowali :D

A co do wspomnień, to zawsze z pewną nostalgią przypominam sobie wędrówki po zmroku (najczęściej do lub ze schroniska), chyba ze względu na zupełnie inne postrzeganie świata i przestrzeni w takich warunkach.
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Zakopany pisze:polecam zmoknąc do suchej nitki a potem po powrocie do pokoju zafundowac sobie wspólny gorący prysznic..........
Oczywiście moja wyobraźnia została pobudzona ;)
Wspomnienia te dotyczą pewnie "prysznica" a to, co było wcześniej ma już mniejsze znaczenie, ale każdy pretekst jest dobry 8) Wiadomo, czy padało, czy nie, to umyć się trzeba po powrocie z gór.
Tutaj nasuwa się być może nowy wątek, dotyczący higieny na przykład na tygodniowej trasie w terenie bez schronisk i możliwości umycia się.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Jeśli chodzi o przemoknięcie,to załapałam się na to coś wracając pewnwgo lipcowego dnia z Murowańca przez Psią Trawkę-z butów się prawie wylewała woda.Dobrze,że następnego dnia wracałam już do domku, bo nie miałabym w czym chodzić po górach-buty to jeszcze kilka dni mi schły po powrocie.
Piotr pisze:Tutaj nasuwa się być może nowy wątek, dotyczący higieny na przykład na tygodniowej trasie w terenie bez schronisk i możliwości umycia się.
Ten wątek baaaaaaaaaardzo mnie interesuje więc czekam na Wasze posty, bo ja niestety jeszcze nie korzystałam ze schroniskowego nocowania.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

MaŁa mySzA pisze:To działo się w Górach Strzelińskich.
Sprostowanie: ;-) To działo się... na Wzgórzach Strzelińskich :-) - Córeczko :-)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Kiedyś w ulewny deszcz do Murowańca przybyła para z Zawratu - znakomicie wyposażona w sprzęt i ubranie ,po czym zaczęli wylewać litry wody z wnętrza kurtek i wyżymać polary. Na zdziwione pytania odpowiedzieli - spróbójcie spuszczać się po łańcuchach tak ,żeby woda się wam nie wlała albo rękawami ,albo za kołnierz. Sam tak nie zmokłem ,choć czasami byłem w podobnej sytuacji ,choć nie w taką ulewę ,jaka wtedy panowała :woda zlewała równo po wszystkim. Ciekawe byłoby takie doświadczenie ,bo do tej pory nie wiem ,czy to zmoknięcie było obiektywne ,czy subiektywne.
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

EEEEEEEEEEEEEEe tam !!! Tak naprawdę to wszystko jedno jakiej proweniencji jest zmoknięcie. Chlupot wody w butach w każdym przypadku jest taki sam, o uczuciu zimna nie wspomnę. Wiem ci coś o tym albowiem w tym roku sam wykonałe3m spływ z Ceprowego tfu tzw. ceprostradą i wydaje mi się, że była to jedna z najtrudniejszych tras w Tatrach. Żadne OP Chłopek nieeeee Tylko spływ z Ceprowego. A lało tak, że z drzwi prawie nie było widać budki operatora wyciągu o całóej reszcie gór nie wspominając. Jeżeli chodzi o deszczowe wspomnienia, to zdarzyło mi się kiedyś zadziwić całe towarzystwo, też od lat wędrujące po górach: kiedy zczęło padać wszyscy starali się zakładać na siebie różne kurtki, peleryny, czy kto co tam miał. Ja zacząłem się .......rozbierać , upychając co się dało do plecaka. Efekt był taki, że kiedy deszcz ustał dysponowałem całkiem suchym kompletem ubrania. Dodam, że nawet w czasie deszczu było ciepło. Były takie lata mniej więćej 93- 96 kidy od maja do października w zasadzi prawie nie padało. POważne ulewy zaczęły się od 1997.
ODPOWIEDZ