Dość daleko, ale chęć odwiedzenia grobów rodzinnych i starych kątów zwyciężyła.
Ostatni raz byliśmy tam w 2005 roku i już wtedy zszokowały nas zmiany jakie się dokonały od ostatniego naszego pobytu. Teraz doszły kolejne.
Pierwsze kroki oczywiście na cmentarz, dawniej maleńki ... on też się rozrósł. Bardzo rzadko ze względów oczywistych tu bywamy.
Trzeba było się sporo nachodzić żeby odszukać rodzinne groby, a niejako przy okazji - dowiedzieć się jak wiele znajomych osób przeniosło się na tamtą stronę światła.....
Plaża szeroka – pogłębiarka kilka lat pracowicie dosypywała wydobyty z dna morskiego piach, ale nie jest on już taki „jedwabisty” jak kiedyś....
Pięknie wyłożone płytkami wejście na plażę koło Neptuna, nowy podest – ale i wątpliwej urody „budowle kulinarne” psujące krajobraz...
1.

No i dalej się zabudowuje
2.

3.

Port ….. serce Łeby, miejsce kiedyś magiczne – teraz trochę tej magii straciło.
Coraz mniej kutrów i rybaków pracujących przy układaniu sieci, a więcej wycieczkowych dziwolągów, a nawet „jadłodajni na wodzie”.
4.

5.

Pozostał jedynie specyficzny portowy zapach, choć brak w nim elementu wędzarni, która już nie działa nad kanałem...
Jak dawniej - jest ulubionym miejscem spacerowiczów, tym bardziej że po zmianie ustroju można przejść od mostu przy ulicy Kościuszki aż do samej plaży, a potem jeszcze do końca wejścia do portu.
Dawniej był tam punkt graniczny i o takich spacerach można było tylko pomarzyć.
6.

7.

8 .

9.

Ulica Kościuszki – od przecznicy prowadzącej na dworzec zamieniona w deptak.
Ławeczki, latarenki....dobrze że choć dawna zabudowa po obu stronach została.
10.

11.

12.

Stareńka księgarnia w tym samym miejscu i taka sama
13.

Skwer Kościuszki też zupełnie inaczej niż kiedyś się prezentuje.
14.

Tylko kino Rybak trwa w swojej niezmienionej szacie …
15.

Ulica Brzozowa...nie wiem czy z sentymentu - ale dla mnie najładniejsza i najbardziej klimatyczna w Łebie.
Wąska ( obecnie jednokierunkowa), z krzywymi chodnikami, ale te stare brzozy nadają jej wyjątkowy urok .......
16.

Amanda....ileż wspomnień przywołuje ten mały domek......jak tu bywało wesoło w wakacje.....
Do dziś przy rodzinnych spotkaniach opowiadane są anegdoty i wydarzenia które niezmiennie do łez ze śmiechu doprowadzają.
Nie ma już Rodziców ani szwagra rybaka, który jest przeważnie głównym bohaterem tych wesołych opowiadań.
Dusza człowiek i – jak to rybak (przynajmniej dawny) nie wylewający za kołnierz, co oczywiście skutkowało wesołymi, a czasem niebezpiecznymi sytuacjami.
17.

Ul. Nadmorska – zabudowana straciła cały urok.
Żal mi ogromnie tej dawnej „spacerówki”, pachnącej sosnowymi olejkami i specyficznym morskim powietrzem.
Takie tam teraz widoki :
18.

a te - zasłonięte …. .
19.

Mam nieodparte wrażenie że tak jak pachnie lasek sosnowy na wydmach w Łebie – nie pachnie żaden inny na świecie.
Neptun...zbudowany w 1907 roku, od zawsze najbardziej znany chyba hotel w Łebie - a to z racji swojego położenia, Każdy by chciał chociaż w czasie urlopu aby do snu ukołysał go szum morskiej wody, a rano oglądać z okna widok morza aż po horyzont.
20.

21.

Zajrzeliśmy też na drugą stronę kanału, gdzie uchował się niewielki obszar równie niewielkich wydm, z jedwabistym delikatnym piaskiem.
22.

Na deser marina – z mnóstwem zacumowanych kolorowych żaglówek, motorówek cieszących oczy. To zawsze był taki trochę ekskluzywny zakątek Łeby …....
23.

24.

Rybak zapraszający na smaczną rybkę ….no niestety, coraz rzadziej można taką zjeść w smażalni, Nie ma ciągłych połowów, więc rybka przeważnie z zamrażalki.
Jeśli ktoś ma możliwość korzystania z kuchni, może kupić świeżą fląderkę lub rzadziej – dorsza, upiecze na świeżym oleju, albo margarynie (lepsza), no i wtedy dopiero poczuje jak smakuje rybka prosto z kutra.
Wspaniale.
25.

Miasto się rozwija, przybywa nowych pensjonatów, deptaków, ulic, rond, uporządkowane są skwery....
Z małego miasteczka zrobił się kurort pełną gębą.
Młodzi którzy tu zawitają z pewnością będą zachwyceni....
Niestety to już nie „nasza” Łeba
Dziś wszystko zabudowane pensjonatami, stragany z pamiątkami ciągną się wzdłuż głównych ulic, smakołyki spowszedniały i nie są już żadną atrakcją, hałas z przybytków rozrywkowych …. wszechobecna komercja.....
Ale może tak ma być ….a człowiek tęskni za swoją młodością która niestety już nie wróci …..
Tak samo, jak dawna kochana Łeba.
26.

Ala








