Z przewodnikiem.... na uszach
Z przewodnikiem.... na uszach
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
hmm, w sumie coś nowego, czemu tego nie spróbować?
Generalnie lubię odpływać myślami podczas wędrówek ale raz, czy dwa chętnie bym poddała się takiemu eksperymentowi. Kiedyś podsłuchałam przewodników w Kościeliskiej i na Ścieżce pod Reglami. Muszę przyznać, że mnie to zainteresowało ale nie wypadało tak bezczelnie podczepiać się do wycieczki 
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Nie tylko w Tatrach, we wnętrzach jeszcze bardziej męczące...Majkel pisze: ale jeśli ktoś lubi chodzić po Tatrach ze słuchawkami w uszach to czemu nie.
A w Tatrach nawet niebezpieczne, bo wsłuchując się co tam w słuchawkach świergoli nie trudno się potknąć i rozkwasić pysk. A niejeden pilny obserwator "komputera pokładowego" w aucie o tym się już przekonał, pół biedy jeśli tylko z własną szkodą. Natomiast widzę pewne możliwości przy oczekiwaniu w korkach przy łańcuchach na Orlej Perci, tylko by trzeba rozbudować o kanał z muzyczką wedle gustu. Ale to jest już w komórkach a więc po co.
PS.
Zaczyna mnie wkurzać to e-wszystko, jak tak dalej pójdzie to pojawi się e-dupcenie. Ale to raczej już nie moje zmartwienie.
Jestem gorszego sortu...
tylko szkoda, że Smolików jest tak mało na świecieSmolik pisze:albo iść z kimś kto wie .
A poważnie-chętnie bym sobie posłuchała to i owo ale sama sobie przewodnika nie wynajmę-za drogo a w dużej grupie chodzić nie lubię. Rozwiązaniem jest dla mnie "poczytanie sobie". Podobnie jak Andy lubię słuchać okolicznych dźwięków ale w ramach jednorazowego eksperymentu mogłabym się skusić na wycieczkę z e-przewodnikiem do Moka lub Doliną Kościeliską.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
W sumie czemu nie, na jeden raz rzeczywiście można by się skusićSzarotka pisze:tylko szkoda, że Smolików jest tak mało na świecieSmolik pisze:albo iść z kimś kto wie .
A poważnie-chętnie bym sobie posłuchała to i owo ale sama sobie przewodnika nie wynajmę-za drogo a w dużej grupie chodzić nie lubię. Rozwiązaniem jest dla mnie "poczytanie sobie". Podobnie jak Andy lubię słuchać okolicznych dźwięków ale w ramach jednorazowego eksperymentu mogłabym się skusić na wycieczkę z e-przewodnikiem do Moka lub Doliną Kościeliską.
Każdemu jego Everest...






