Katastrofa

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Katastrofa

Post autor: Janek »

To dla mnie dość osobista sprawa, bo sam w połowie lat 60-ych uczestnieczyłem w takiej - na trasie Kraków - Katowice niedaleko stacji Jęzor, przy wyrobiskach kopalni piasku do podsadzek kopalnianych. Jak później podano przyczyną katastrofy była nadmierna szybkość i lokomotywa wypadła z szyn. Przewróciło się sześć wagonów, "mój" leżał na dachu. Z wagonu wydostaliśmy się sami, ja i współtowarzysz z przedziału, szybę wybiliśmy kanapą i potem zeszliśmy przy jej pomocy (od spodu jest coś w rodzaju drabinki). O tym, że mam złamaną prawą rękę zorientowałem się dopiero po kilkunastu minutach, może trochę dłużej. Do karetki szedłem ok. 1 km, z uwagi na tą kopalnie nie były w stanie podjechać bliżej, Trafiłem do szpitala w Mysłowicach ok. 2-ej w nocy. Na swtole operacyjnym znalazłem się koło 10 rano. Do domu zadzwoniłem sam, jeszcze w nocy. Po trzech dniach z gipsem od połowy dłoni aż prawie po pachę wypisano mnie po trzech dniach. Wpierw dojechałem do Katowic a potem do Gliwic, skąd miałem pociąg do Poznania. Kolejna przesiadka i do Koszalina. Jeszcze w szpitalu w Mysłowicach pojawił się przedstawiciel DOKP z Katowic celem ustalenia czy mnie (i innym) coś nie zginęło oraz wręczył bezpłatny bilet do domu - I klasy poc. pospieszny. Rannych osób było około 50, ofiar śmiertelnych - 2 osoby. Żaden psycholog ze mną nie rozmawiał.

Chyba jest różnica? Na plus oczywiście aktualnej sytuacji.
Aha - na odszkodowanie czekałem 5 lat. Sprawa "ruszyła" z miejsca gdy już pracowałem w drogach publicznych i prawnik CZDP pogadał z kolegami prawnikami z PKP. Nie chodziłem do niego na skargę, koledzy z CZDP załatwili to poza moimi plecami. Obyło się bez Sądu, musiałem tylko pojechać do Katowic w celu podpisania umowy, nawet przysłali bezpłatny bilet, tym razem tylko II klasy.

Pociągime nie lubię jeździć do dziś dnia, szczególnie jak szybko jedzie; coś w rodzaju wewnętrznego niepokoju.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Ale ostatnio ilość wypadków dramatycznie wzrosła w porównaniu np do lat '90. coś sie pieprzy i cięzko powiedzieć co.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Ale ostatnio ilość wypadków dramatycznie wzrosła w porównaniu np do lat '90. coś sie pieprzy i cięzko powiedzieć co.
W tym co powiadają w TV rozmaici profesorowie podpadło mi jedno - są w Europie dwa państwa, w których koleje nadal są państwowe i nie rozdrobnione na dziesiątki spółek. Te państwa to Niemcy i Francja. Coś jest chyba na rzeczy, choć w tym konkretnym przypadku akurat nie musiało mieć bezpośredniego wpływu.

PS.
Tekst napisałem aby poinformować, że coś jednak zmieniło w podejściu do skutków takich wypadków, konkretnie tych osób co im uległy.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze:
mefistofeles pisze:Ale ostatnio ilość wypadków dramatycznie wzrosła w porównaniu np do lat '90. coś sie pieprzy i cięzko powiedzieć co.
W tym co powiadają w TV rozmaici profesorowie podpadło mi jedno - są w Europie dwa państwa, w których koleje nadal są państwowe i nie rozdrobnione na dziesiątki spółek. Te państwa to Niemcy i Francja. Coś jest chyba na rzeczy, choć w tym konkretnym przypadku akurat nie musiało mieć bezpośredniego wpływu.
I jeszcze na pewno Ukraina.

Chciałabym aby koleje w Polsce jeździły tak jak na Ukrainie a dworce tak wyglądały jak tam.

W morzu ogólnego bałaganu to tam jest oaza porządku, w sumie odwrotnie jak u nas.

Dziś znalazłam przypadkowo link do ciekawego blogu:

http://www.tokfm.pl/blogi/orzechowski/2 ... rofie?bo=1

Zasadniczo zgadzam się z tym.
Kolej podzielona na kilkadziesiąt spółek, z których każda liczy tylko na zysk nie daje gwarancji bezpieczeństwa.
Jak dla mnie dość symptomatyczne jest to ze zderzyły się pociągi dwóch spółek, tak jakby nie mogły być ze sobą skoordynowane.


A tutaj wypowiada się mój kolega - specjalista od kolei.

http://wyborcza.pl/1,75248,11283232,Mni ... forow.html
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:Ale ostatnio ilość wypadków dramatycznie wzrosła w porównaniu np do lat '90. coś sie pieprzy i cięzko powiedzieć co.
Czy dramatycznie wzrosła to nie wiem, z tego co widzę w Wiki to wychodzi średnio jedna rocznie (większa lub mniejsza). Ale że na kolei generalnie jest tak sobie to twierdzi chyba każdy kto korzysta z jej (a właściwie ich) usług.

Jak dla mnie jest to efekt podziału PKP na ileśtam (nikt pewnie nie wie ile) spółek i spółeczek, mających w założeniu "konkurować" ze sobą (hehe - na tych samych torach, dworcach itp), by "przynosić zysk".

W praktyce niestety mamy burdel i tak właściwie nie wiadomo do końca kto za co odpowiada.

Pytanie tylko czy gdyby nie te zmiany to byłoby teraz na PKP lepiej ? No właśnie, tego nikt nie wie.


ps - mimo wszytko, i wbrew wszelkim statystykom, najbezpieczniej czuję się jadąc własnym samochodem.
Każdemu jego Everest...
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

mefistofeles pisze:coś sie pieprzy i cięzko powiedzieć co.
Jak to ciężko powiedzieć ? To jest pośredni skutek rozczłonkowania PKP i chaosu jaki to wykonało. Brak pieniędzy, wszechobecne cięcie kosztów, brak prawidłowej komunikacji pomiędzy spółkami i mamy tego skutki ...

W tym konkretnym przypadku, zapewne wina spadnie na dyżurnych ruchu i nikt nie będzie przejmował się takimi drobiazgami, jak to że akurat na tym nowo zmodernizowanym odcinku, z powodu ciągłych usterek technicznych pociągi notorycznie wysyłane były "na sygnał zastępczy", czyli mówiąc prościej z pominięciem wszelkich zabezpieczeń ...

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Lokomotywa ma trzy światła z przodu. Właśnie dzisiaj się dowiedziałem, że jak jedzie na lewym torze, to powinna mieć dwa światła białe i jedno czerwone. Jak było? Nie wiem czy te czarne skrzynki to odnotowują. Przy tej szybkości droga hamowania wynosi 1 km ale przy hamowaniu i zmniejszeniu szybkości skutki zderzenia mogłyby być mniejsze.

PS.
Tak nawiasem - największa katastrofa kolejowa ostatnich lat miała miejsce w Niemczech. Nic nie jest proste na tym świecie.

PS2.
Jeden z ważkich głosów w trakcie dyskusji - Jak odróżnić dojrzałą demokrację od niedojrzałej? W dojrzałej dbałość państwa o bezpieczeństwo obywateli jest czasem wręcz przesadna, w niedojrzałej żadna lub prawie żadna.
Jestem gorszego sortu...
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

Janek pisze:Lokomotywa ma trzy światła z przodu. Właśnie dzisiaj się dowiedziałem, że jak jedzie na lewym torze, to powinna mieć dwa światła białe i jedno czerwone. Jak było?
Tak szczerze to nie wiem czy coś się w przepisach nie zmieniło, ale z tego co mi wiadomo, przepis ten dotyczył tylko linii dwutorowych niewyposażonych w dwukierunkową blokadę liniową, a niestety feralny odcinek był w nią wyposażony ...

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:. Właśnie dzisiaj się dowiedziałem, że jak jedzie na lewym torze, to powinna mieć dwa światła białe i jedno czerwone.
Nie słysząłem o czymś takim nigdy i nigdy nie widziąłem tak oświetlonej lokomotywy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Nie słysząłem o czymś takim nigdy i nigdy nie widziąłem tak oświetlonej lokomotywy.
Ja też nie, dowiedziałem się tego od jednego z licznie indagowanych w tej chwili w TV fachowców od kolejnictwa. Chyba mówił prawdę bo inaczej by się ośmieszył.

Edit
coś znalazłem:

http://archeo.kolej.pl/rbach/e1/poc.htm
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ciekawe, nigdy nie widziałem takiego oznaczenia. Swoją drogą dziwne, że na takim szlaku nie było SBL.

Co do telewizyjnych ekspertów to od czasu pewnej katastrofy lotniczej słysząłem z ust ekspertów takie tony bzdur, że nie wierze bez sprawdzenia.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:ciekawe, nigdy nie widziałem takiego oznaczenia. Swoją drogą dziwne, że na takim szlaku nie było SBL.
Podają że ten odcinek był czasowo w remoncie (kilka km dalej pociągi kursowały po jednym torze)

Ale faktycznie wypada (zapewne długo) poczekać na ustalenia komisji.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze: Podają że ten odcinek był czasowo w remoncie (kilka km dalej pociągi kursowały po jednym torze)
Nie szkodzi, SBL powinna działać tak czy owak. Chyba, że była jednostronna, ale wówczas i tak jeden z pociągów powinien dostać czerwone światło. A trudno mi uwierzyć, że nie było jej wcale

(SBL - Samoczynna blokada liniowa - automatyczne zabezpieczenie skłądające się z czujników w torach i semarofów rozlokwanych w stałych odległosiach zamykające szlak przed i za jadacym pociągiem)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Teraz wszyscy są ekspertami od kolejnictwa tak jak 2 lata temu byli od lotnictwa.
Ja jednak poczekam na ustalenia komisji.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

mefistofeles pisze:Nie szkodzi, SBL powinna działać tak czy owak. Chyba, że była jednostronna, ale wówczas i tak jeden z pociągów powinien dostać czerwone światło. A trudno mi uwierzyć, że nie było jej wcale
Na tym odcinku nie ma SBL, tylko PBL czyli półsamoczynna blokada liniowa. Zasadnicza różnica jest taka, że w przypadku PBL odcinek jest automatycznie zajęty do chwili aż posterunek ruchu na końcu odcinka nie zgłosi że skład opuścił odcinek, natomiast w SBL odbywa się to automatycznie, za pomocą tzw powtarzaczy.

Ale to w tym konkretnym przypadku nie ma większego znaczenia ponieważ oba składy zostały wysłane na tzw "sygnał zastępczy" (takie chodzą słuchy), a w takim przypadku to i czteronastawna samoczynna blokada liniowa nie pomoże.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:Ja jednak poczekam na ustalenia komisji.
Tu przynajmniej jest nadzieja, że komisja będzie działać uczciwie.
janek754 pisze: Ale to w tym konkretnym przypadku nie ma większego znaczenia ponieważ oba składy zostały wysłane na tzw "sygnał zastępczy"
A to wtedy nie ma przypadkiem z automatu ograniczenia predkości?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

mefistofeles pisze:A to wtedy nie ma przypadkiem z automatu ograniczenia predkości?
Jest, ale jako że sygnał zastępczy jest podawany dla semafora wyjazdowego, ograniczenie obowiązuje tylko do końca odcinka ochranianego semaforem.

Przykładowo. Ruszając ze stacji masz semafor wyjazdowy na którym jest wyświetlone (albo mówiąc fachowo podane) światło zielone i żółte. Oznacza to że do końca odcinka osłanianego tym semaforem nie możesz przekroczyć 40 km\h, a następny semafor wskazuje jazdę z maksymalną dopuszczalną prędkością.

Dowcip w tym, że semafor wyjazdowy (w przeciwieństwie do wjazdowego) nie osłania całego odcinka pomiędzy semaforami, a tylko okręg zwrotnicowy, wiec po przejechaniu ostatniej zwrotnicy, możesz przyśpieszyć do maksymalnej prędkości.

Pozdrawiam
Jan
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Na stacji Chandra Unyńska
Gdzieś w mordobijskim powiecie,
Telegrafista Piotr Płaksin
Nie umiał grać na klarnecie.
[...]
Smutne jest życie... Zdradliwe...
Czasem z najbłahszej przyczyny
Splata się w cichą tragedię,
W ciężkie cierpienie - bez winy.

Pamiętacie? Oczywiście, to nieśmiertelny wiersz Juliana Tuwima, kiedyś musiałem się go nauczyć na pamięć. Nagle nabrał nowego wymiaru i treści.

Nasza sieć kolejowa w dużym stopniu jest taka jak za Piotra Płaksina. A warto pamiętać, że pan Piotr żył w zaborze rosyjskim gdzie drogi jezdne były takie, że jako tako udawało się dojechać w lecie jak było sucho. Nieco lepiej było w zaborze austriackim, znacznie lepiej pruskim ale i tam bez zachwytów.
Tor kolejowy i stacja kolejowa była w tamtej rzeczywistości czymś nowym, co niosło do miasteczka lub wsi nowoczesność, bo i węgiel miał czym dojechać a zboże odjechać a i ludzie mogli pojechać do większego miasta w swoich sprawach a często i dzieci do szkoły - w mojej klasie w liceum około 1/3 kolegów dojeżdżało z pod Poznania, właśnie koleją.

Moja siostra mieszka ok. 18 km od Poznania, w mieście Puszczykowo, które dziś jest conajmniej 5 razy większe niż ja je pamiętam z lat 50 - ych. To zaplecze Wielkopolskiego Parku Narodowego, piękna okolica, miasto ma charakter willowy, kamienic tam nie uświadczysz, nic dziwnego, że wiele osób zamiast budować się w Poznaniu wybudowało się tam - normalna tendencja, tak jest w setkach dużych miast w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej. W Puszczykowie są dwie stacje (to linia Poznań - Wrocław) odległe od siebie o 2.5 km. W latach 50-ych pociągi osobowe w ciągu dnia (tak od 5 rano do 23) jeździły tam co pół godziny a w niedzielę chyba dwa razy więcej (dojazd do WPN) plus jeszcze spora ilość pociągów pospiesznych i niezliczona ilość towarowych. Przez miejscowość biegnie też droga Poznań - Stęszew. W latach 50-ych często jeździłem tam na rowerze z Poznania - mogłem spokojnie jechać środkiem drogi, samochód był tam rzadkością.
Dziś pociąg osobowy tam kursuje co jakieś 1.5 godziny, pospiesznych też mniej, towarowych niewiele. Co się jeszcze zmieniło - pojawiła się trakcja elektryczna i to wszystko, stacyjki takie same, za to na drodze Poznań - Stęszew na odcinku Poznań - Mosina ruch jak cholera, ludzie muszą czymś jeździć do pracy i z pracy. Czyli kompletnie inaczej niż na zachodzie Europy - tam ludzie by jeździli pociągiem, choćby po to aby nie mieć kłopotu z ruchem miejskim i zaparkowaniem auta. Oczywiście znacznie innym pociągiem, niż te co jeżdżą po Polsce. Mnie w latach 50-ych dojazd z Puszczykówka do Poznania lącznie z drogą na stację i dojściem z dworca w Poznaniu do centrum miasta zajmował około 35 do 40 minut, dziś samochodem około 1 godziny i to pod warunkiem, że będę miał fart i od razu znajdę parking (za który słono zapłacę)

Czyli z ruchem podmiejskim wszystko na opak, zupełnie nie tak jak w cywilizowanym świecie.

Ale Polska to nie tylko kilkanaście metropolii jak Poznań. Jest jeszcze ta Polska Piotra Płaksina, gdzie nadal funkcjonują te stacyjki, Polska miast powiatowych, gdzie nadal są stacje, choć ruch towarowy w znacznym stopniu przejął transport samochodowy a co choć trochę zamożniejsi mieszkańcy przesiedli się do samochodów osobowych. Dla biedaków zaś kolej to nadal jedyny środek transportu. A ponieważ biedak to też wyborca więc samorządy będą się upierać aby nadal było tak jak jest.

No i jest - 19 tysięcy linii kolejowych, tylko niewiele mniej niż za Franciszka Józefa, Wilhelma no i cara batiuszki Mikołaja. Czas stanął.

To se tak neda - powiedziałby Czech. I coś z tym trzeba zrobić. Bo inaczej takie katastrofy będą się mnożyć. Na to wszystko trzeba spojrzeć kompleksowo i przebudować. Oczywiście nie na 19 tysiącach kilometrów. Bronił się przed tym Gomułka i Gierek ze względów, że tak powiem ideologicznych, natomiast kolejne rządy po 1989 po prostuo tym zapomniały. Poza jednym - rzobiciem PKP na 60 spółek, państwowych spółek. Paranoja!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

janek754, to sie w pale nie mieści po prostu.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

janek754 pisze:Ale to w tym konkretnym przypadku nie ma większego znaczenia ponieważ oba składy zostały wysłane na tzw "sygnał zastępczy" (takie chodzą słuchy), a w takim przypadku to i czteronastawna samoczynna blokada liniowa nie pomoże.
Nie wyobrażam sobie wysłania pociągu na es-zeta bez upewnienia się, że:
1. Prawidłowo ułożono drogę przebiegu (położenie rozjazdów) na stacji i SPRAWDZONO TO W TERENIE, co odnotowuje się w dokumentacji stacyjnej.
2. Szlak (odcinek toru od stacji A do stacji B) JEST WOLNY, co uzgadnia się telefonicznie z dyżurnym "sąsiadem" i odnotowuje w dokumentacji stacyjnej.

Nie wyobrażam sobie wysłania pociągu na tor niewłaściwy (pod prąd) bez upewnienia się, że ów tor jest wolny.
Zwłaszcza, że w czasie zamknięcia jednego z torów (a to stanowi podstawę wprowadzenie ruchu jednotorowego dwukierunkowego na linii dwutorowej) praca dyżurnych ruchu jest wyjątkowo rygorystycznie obostrzona.
Dodatkowo przed wysłaniem pociągu na tor niewłaściwy dyżurny lub uprawniona osoba doręcza maszyniście pisemny tzw. rozkaz szczególny N informujący o jeździe niewłaściwym, a także zawiera informację n/t rodzaju sygnalizacji wjazdowej na następnej stacji.
Wówczas obowiązuje w/w oznakowanie lokomotywy i ograniczenie prędkości na całym odcinku.

Reasumując. Ta katastrofa nie miała prawa się wydarzyć. A jednak ...
Ostatnio zmieniony pn 05 mar, 2012 przez krzysgd, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ