Wróciłem właśnie z wyjątkowej wycieczki. Postanowiłem sprawdzić na własnej skórze obecne warunki śniegowe i dostałem mocno po d...
Zacząłem w Łopusznej. Celem był Turbacz, gdzie leży prawie metr białego puchu, ale szybko moje plany zweryfikowała złowroga zima. O ile do Pucołowskiego Stawu jakoś wykorzystywałem ślady ciągnika pracującego w lesie, o tyle dalej zaczęła się prawdziwa udręka. Narty tonęły w przepadającym, ciężkim śniegu i z trudem brnąłem w kierunku Polany Jankówki. Tu, w prostym szałasie GPN-u, mogłem przebrać się w suche rzeczy i nieco odpocząć. Nie było mowy o kontynuacji wycieczki w stronę Turbacza, tym bardziej, że byłem sam i torowanie szlaku zabrało mi mnóstwo sił. Zjechałem więc z powrotem do Łopusznej.
Cienias. Ja wczoraj mocno sobie postanowiłem ze zielonym szlakiem śmignę na Turbacz. Dziś wstałem ok 6 rano zobaczyłem jak sypie zrobiłem siku i poszedłem z powrotem pod ciepła kołderkę. Jak ja uwielbiam te mocne postanowienia.
Wczoraj poprawiliśmy ale było zupełnie banalnie, jak na to co dookoła się dzieje. Szlak zielony z Kowańca na Turbacz był praktycznie cały przetarty. Jedynie na polanach - zwłaszcza na Bukowinie Waksmudznkiej - sodomia i gomoria
Obejrzalem Twoje i lovebeera foty z Turbacza i...chcialo by sie znalezc tam gdzie wy,zalozyc narty i w tych megatonach sniegu udac sie na taka wycieczke :):) SUPER!!!