Podsumowanie roku 2011

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Podsumowanie roku 2011

Post autor: Szarotka »

Zbliżamy się powoli do końca roku, stąd może warto zrobić małe górskie podsumowanie. Czy byliśmy w górach tyle razy ile wstępnie zakładaliśmy? Czy pogoda dopisała itp, itd?

Jeśli chodzi o mnie to oczywiście zawsze mam lekki niedosyt pobytowy ale w końcu to chyba normalne dla kogoś, kto lubi górsko spędzać czas ;) Dobrze, że lubię czytać książki i tym samym mam w domu malutki substytut gór.
Zimowo w tym roku prawie wstrzeliliśmy się w warunki i tym samym udało się pochodzić ciut wyżej, popstrykać zdjęcia. W tym roku wreszcie odwiedziłam Turbacz-ładnie tam. Jedyne czego żałuję to tego, że nie wybraliśmy się na Rysy. Nie wiadomo kiedy znowu trafią się tak dobre warunki, zwłaszcza, że w ostatnich latach różnie z tym bywało.
Nie byłam w Alpach ale za to spędziłam 2 tyg. w Tatrach -bezcenne i byłam w wielu nowych dla mnie miejscach. Szkoda tylko, że napęd(kolano) mi wysiadło. Żal mi też tego, że nie miałam możliwości zobaczenia tej cudnej jesieni, jaką można oglądać na zdjęciach Forumowiczów.
Już nie mogę się doczekać do śniegu i zimowego wyjazdu :-)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Byłem trzy tygodnie, naoglądałem się mgły, namokłem za cały rok, kolano wysiadło również, dzięki czemu przepadła mi cała przepiękna tego roku jesień.

Ale to i tak lepiej niż rok temu :)

W sumie najbardziej skorzystało moje Ferrari - kilka całkiem nowych blach, nowy lakier i nowiusieńka przednia szyba. :D

Zaś w przyszłym roku (o ile pan doktor się spisze) z naprawionym kolanem spędzę w górach jakieś pięć, sześć tygodni.

Howgh ! ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Salek

-#5
Posty: 896
Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki

Post autor: Salek »

Ja w tym roku - jako że ciągle mi jakoś tych gór brakowało - postanowiłem zamieszkać w ich pobliżu :D Co prawda nie są to Tatry czy inne Alpy, a poczciwe Beskidy, jednak dobrze mi tu. W Tatrach byłem w tym roku 2-krotnie: wiosennie krokusowo i bożociałowo długoweekendowo i w obu przypadkach pogoda się całkiem nieźle udała. Udało mi się w tym roku również zadebiutować w zimowych chodzeniu - szału nie było, bo to Beskid Żywiecki, ale i tak było fajnie. Zaliczyłem również jeden z najwyższych węgierskich nadbalatońskich szczytów (jednak to też zbyt dumnie nie brzmi na tle płaskich jak naleśnik Węgier :D)

Poza działalnością górską, dużo rowerowałem w tym roku i na przyszły rok również nastawiam się bardziej na turystykę rowerowo-sakwiarską. W planach jest również tydzień w Dolomitach, ale u mnie plany zmieniają się bardzo często, więc różnie to może być.

Generalnie mijający rok uważam za bardzo owocny (w porównaniu z poprzednimi latami posuchy) i zamierzam utrzymywać tendencję wzrostową.
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

U mnie, mniej więcej zgodnie z planami.

W marcu krótki wypad w Tatry Wysokie i Zachodnie, a przy okazji pierwszy wyskok na Babią Górę.
W maju byłem kilka dni w Bieszczadach.
W sierpniu Dolomity /tyle, że naogół były to powtórki ze względu na to, że zabrałem poraz pierwszy nowicjusza - synową, oraz miałem niesprawną w pełni dłoń./
We wreśniu krótki wypad w Tatry W.

Być może za kilka dni znowu gdzieś pojadę. :-)
Awatar użytkownika
wujek

-#3
Posty: 222
Rejestracja: śr 18 maja, 2011
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Post autor: wujek »

Mi udaje się utrzymywać tendencję wzrostowa od kilku lat. Turystyka piesza, rowerowa i narciarska dała łącznie 120 wycieczek w tym roku na dziś dzień. A do końca roku jeszcze kawał czasu... :think:
zapraszam na moją stronę w całości poświęconą górskim fotorelacjom --> www.fotografie.nowytarg.pl
Konto na facebooku --> Lubię To :-)
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

U mnie ten rok był rokiem bardzo dużych zmian. I choć nie dotyczyły one gór, a jeśli dotyczyły to jedynie pośrednio, to suma sumarum bardzo się z nich cieszę. Przeprowadzka pod Warszawę do drugiej połówki, 4 razy zmieniana praca itd.
W górach na pewno byłam w tym roku za mało. Ale zawirowania związane z zatrudnieniem dały o sobie znać na całej linii.
Byłam w Czarnej Górze, sporo pobłąkałam się po Beskidzie Śląskim i trochę Niskim. Poznałam czym jest downhill (na szczęście nie na własnej skórze).
W Tatrach byłam tylko raz i to przez parę godzin raptem. Ale przynajmniej sobie na ukochane szczyty popatrzyłam.
Pierwszy raz byłam na Mazurach (przeżywałam ten pierwszy raz aż trzy razy), odnalazłam tam 3 stacje narciarskie, więc miałam namiastkę gór.
Drugi raz w życiu, po paroletniej przerwie odwiedziłam Bałtyk. Warto było :)

Szczerze mówiąc chciałabym już, żeby ten rok się skończył, ale wisi nade mną dość znacząca kwestia, która zatruwa moje życie i jeśli jej nie zamknę, to mnie ona wykończy z pomocą osób będących dookoła ;)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Ja w 2011 rok wchodziłem z perspektywą powiększającej się rodziny. W tej sytuacji 2 wyjazdy w góry to doskonały wynik. Pierwszy z nich był super udany, cel podstawowy zrealizowałem i mimo ewkauacji dzień wczesniej z powodu kontuzji byłem zadowlony. Gorzej z drugim, gdzie pogoda pokrzyżowała mi plany i zamiast łazić po graniach zaliczałem reglowe pagórki ;) Jak się okazało trafiłem na najgorszy weekend tej jesieni, choc i tak było fajnie.

Na przyszły rok planó nie robię, ale będe miał bardzo dużo urlopu do wybrania i zrobie wszystko by 2-3 razy w góry pojechać.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

ten rok był dla mnie powściągliwy jeśli idzie o "moje" wyjazdy, choć bez przerwy byłam prawie w podróży. Jednym z bardziej udanych eskapad, które sobie cenię, choć nie górskich, był pobyt na krakowskim Kazimierzu. Mój "pępek swiata" w tym roku to Rodzina. Mam nadzieję, że rok przyszły będzie bardziej odblokowany. Narażałam na szwank cierpliwość moich Przyjaciół - licząc stale na ich zrozumienie :D
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zaraz tu Zakochani walną podsumowanie to się nie pozbieramy :D

Z zazdrości ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Ja miałem generalnie rok jeszcze bardziej udany niż poprzedni. W Tatrach spędziłem łącznie ponad 35 dni, oprócz tego udało się pojechać na 4 dni na Ukrainę, 5 dni w Hollentahl, 9 dni w Dolomitach, 9 dni w Alpach włoskich, w sumie 7 dni w Sokolikach/Rudawach Janowickich i jakieś 60 dni w podkrakowskich skałkach.

W sumie więc prawie 70 dni w górach i jakieś 60 dni w rejonach skałkowych Jury.
Rower totalnie odpuściłem, więc kurzy się w piwnicy, wiosną tylko udało mi się wybrać na jedną wycieczkę.

Na szczęście rok się jeszcze nie skończył i pewnie kilka dni w Tatrach uda mi się do tego dorzucić.

Generalnie super udany rok i aby następny nie był gorszy od tego :)
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Brawo Huczaj :) no i zazdrość zżera mnie od środka...może nie powinnam tego wątku w ogóle czytać, bo się całkiem załamię :P
kacha

-#1
Posty: 10
Rejestracja: pn 22 cze, 2009
Lokalizacja: ŁÓDŹ

Post autor: kacha »

U mnie rok 2011 to wzloty i upadki. W górach byłam 9 razy z czego 7 w Tatrach.
W czerwcu pojechałam do Chamonix zrealizować swoje marzenie.
Okazało się ,że nie jestem jeszcze gotowa ,a Mont Blanc musi poczekać.
bardzo przeżyłam swoją porażkę (pierwszą w górach). Sierpień okazał się łaskawszy i 22 sierpnia stanęliśmy na Triglavie. Wycieczka zajęła nam w sumie 21 godzin , gdyż jechaliśmy z Chorwacji ( spędzaliśmy wakacje z rodziną) i mieliśmy do przejechania w dwie strony 540km.W tym roku po raz pierwszy odważyliśmy się sami chodzić poza szlakowo. Mąż zawsze pragnął stanąć na szczycie Lodowego i po drugiej próbie udało Nam się . 30 września po wielu awanturach, płaczach, prośbach, fochach , pojechaliśmy w tatry zobaczyć piękna jesień. Wyjazd był niezapomniany :-) :-( , a nasze kłótnie wynagrodziła piękna panorama z Kieżmarskiego. 2 października powrót , 20 km za granicą mieliśmy wypadek 4 razy dachowaliśmy. Samochód całkowicie skasowany. My czujemy się już dobrze. Mieliśmy dużoooo szczęścia ,cudem przeżyliśmy.
Potem przyszedł czas na refleksje, pomogła mi rodzina ( a nie mówiłam że coś się w końcu stanie przez te wasze góry , sami się o to prosiliście. Teraz się opamiętacie ) oczywiście, że nie dla mnie góry tlen bez którego nie można żyć. Boję się podróżować ,ale 28 grudnia jadę. Teraz myśląc o tym wszystkim myślę, że wsparcie mojej rodziny i 11 letniej córki, która płakał już miesiąc przed moim wyjazdem przyczyniło się do tego że nie zrealizowałam w tym roku marzenia. Psycha siadła mi całkowicie. Rozpisałam się przepraszam już Was nie zanudzam.
Wybaczcie mi błędy i styl
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Jeden jedyny wyjazd dziesięciodniowy. Jak na powrót do grona "zdrowych", niebyt roku 2010 i spory dystans w góry, to (uważam) całkiem niezły wynik. Plany zrealizowane w 90%. Tak wysoki wskaźnik to zasługa znakomitej pogody.
2012? Główny prywatny tatrzański wyjazd już zaplanowany. Znajomi z grupy przebąkują i innym (niemalże niebotycznym) pomyśle. Pssst - nie zapeszać.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Szarotka pisze:stąd może warto zrobić małe górskie podsumowanie.
Nie za wcześnie na podsumowania? Jeszcze pół listopada i cały grudzień przed nami. :think:
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze: Jeszcze pół listopada i cały grudzień przed nami. :think:
Spodobało się bieganie w rakach i z czekanikiem? :D
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Szarotka pisze:Spodobało się bieganie w rakach i z czekanikiem?
Spodobało mi się, że pod Zawratem można olać te zastygłe masy magmowe i pójść na skróty żlebem ;)
Awatar użytkownika
stachu982

-#3
Posty: 148
Rejestracja: pt 02 mar, 2007
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: stachu982 »

Udało się zrealizować małe marzenie z 2003 roku :-)

Wszystkie wycieczki (poza Giewontem, Czerwonymi Wierchami i Kościelcem - to było zanim dorobiłem się aparatu cyfrowego) w linku w sygnaturce.

Dobrze, że się udało, bo jak wszystko pomyślnie się ułoży, w przyszłym roku nie będzie dłuższego wyjazdu w Tatry (na pierwszy rzut oka brzmi bez sensu, ale chyba można się domyśleć, o co chodzi ;-))
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

A ja w tym roku wyjątkowo dużo w porównaniu z poprzednimi latami miałam wyjazdów na których "pracowałam", to znaczy prowadziłam wycieczki.
To jest bardzo fajna praca, ale jednak nie umiem przeżywać tak bardzo pobytu w górach, kiedy jednocześnie muszę uważać na ludzi.
A miałam trzy takie wyjazdy, kiedy na trasach znalazły się osoby, o które trzeba było szczególnie się zatroszczyć.

Miałam tez jednak kilka wyjazdów całkiem na luzie, z przyjaciółmi - w Bieszczady, w Beskid Sądecki, w Małą Fatrę. Również kilka ciekawych jednodniowych wypadów na Słowację.

Niestety nie doszedł do skutku jeden planowany wyjazd wakacyjny (w Czarnohorę), za to drugi (na Krym) bardzo się udał.
Ale byłam tak już trzy razy, więc w przyszłym roku chcę pojechać gdzie indziej.

Co do planów przyszłorocznych - nie piszę aby nie zapeszyć.

Basia
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Ten rok - jak się okazuje - nie był najgorszy.
Lato było brzydkie i nic nie wskazywało na to, że moje plany związane z górami się spełnią. Piękna jesień wynagrodziła brak letniej pogody i pozwoliła nacieszyć się kolorami na słonecznych górskich szlakach :D.

Styczeń – 7 dni w Dolomitach i 7 dni w Tatrach.
Luty/marzec – 5 dni w Tatrach na Słowacji.
Maj – 8 dni w Pieninach plus l dzień w Tatrach.
Czerwiec – 9 dni w Tatrach.
Lipiec – 4 dni w Tatrach.
Sierpień – 10 dni w Tatrach na Słowacji.
Wrzesień/październik - 22 dni w Tatrach.
Październik – 9 dni w Pieninach.
Listopad – 9 dni w Tatrach.

W sumie 91 dni w górach....hmmm... nieźle :D
:think: ...może tylko za mało na Słowacji...
Oby w przyszłym roku było chociaż tak samo – tego sobie sama bardzo życzę :)).

Zresztą wszystkim zakochanym w górach – również :).

Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zakochani w Tatrach pisze:Ten rok - jak się okazuje - nie był najgorszy.
taaa ... :))
Każdemu jego Everest...
ODPOWIEDZ