FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Pomarańczowo-złoty, polsko-słowacki październik 2011 :)
Autor Wiadomość
Mariusz



Dołączył: 15 Wrz 2003
Wysłany: Nie 30 Paź, 2011   Pomarańczowo-złoty, polsko-słowacki październik 2011 :)

UWAGA: niniejsza opowieść zawiera dużo zdjęć. Osoby wrażliwe powinny się czuć ostrzeżone. ;)

Pewnego razu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma źródłami (Siedem prameňov) i za pięcioma stawami (Päť Spišských plies) postanowiłem, że trzeba pojechać w Tatry, aby ukoić oczy złotą, polską, górską jesienią. Spakowałem się więc i już już miałem iść na pociąg (prawdopodobnie opóźniony, za opóźnienie serdecznie przepraszamy) kiedy jedna z osób z tutejszej GTW rzekła mi: "przełóż o tydzień, bo cię pogoda wydupcy" (cytuję z pamięci, być może inaczej to wyraziła), a inna z osób (także GTW) przysłała z południa Polski esesmana: "łojezusicku, leje, pada, wieje, spadam stąd" (tu znów cytat może nie być dokładny). Przełożyłem więc i na dobre mi to wyszło. Poczekałem tydzień, wyjadając w międzyczasie zupki i kabanosy ze spakowanego plecaka, po czym poleciałem na pociąg (opóźniony, opóźnienie może ulec zmianie).
Nie wiedzieć czemu dojazd z Warszawy do Zakopanego zajął mi jakieś 34 godziny, ale może to dlatego, że po drodze piękne, stare, królewskie miasto jest i piwo tam dają taniej, niż w Warszawie, a i raki za darmo można wypożyczyć. ;) W każdym razie w końcu dotarłem gdzie trzeba (Krupówki!), a że ja płochliwy turysta letni jestem, to zobaczywszy z Równi Krupowej ilość śniegu na szczytach od razu poszedłem ze strachu spać. Następnie cichcem uciekłem w Tatry Zachodnie...

Idę więc sobie idę po tych Zachodnich, patrzę, a tu baba jakaś rubaszna na Grzesiu siedzi i macha nie wiadomo czym.


Spłoszony pobiegłem wyżej a tam już całkiem pełno tego białego dziadostwa. Łzy wezbrały pod powiekami mymi. Złota polska jesień, myślę sobie kurde...


Lekki wirażyk na ręcznym pod Rohaczami...


...i już wdrapuję się na Wołowiec, ale tam sytuacja nie wygląda wcale lepiej. Szczęśliwie jest szansa na lansa - pierwszy raz w życiu przyodziewam raki (pożyczone od jednej fajnej laski z tego waszego forum ;) ) i od razu mi lepiej! Choć oczywiście spokojnie dałoby się bez raków. ;)


Gdzie te jarzębiny się pytam? Gdzie te żółte liście? Jak żyć? ;)


Zdegustowany wracam do Chochołowskiej. Tym razem nie udało wam się psie krwie zamknąć mi baru przed nosem, ha! Spożywszy i wypiwszy idę spać, bo co tak będę siedział.

Następnego dnia wchodzę na Siwą Przełęcz, ciskam plecak w kosówkę i wchodzę na Bystrą, a tam widoczki w sumie niczego sobie. Można się zadumać...


Co tak będę stał? - głośno myślę szeptem niemych ust moich. Poza tym wieje. Idę więc na dół, ale coś ścieżki mi się pindraczą w tym śniegu i niechcący wchodzę na dawno już upatrzonego Błyszcza. :cwaniak: A stąd panoramy wcale nie ustępują tym bystrzańskim... Mając jednak w pamięci skrupulatność ornaczańskiego schroniska w zamykaniu baru równo o 20:00, biegę co koń wyskoczy na dół, spozierając na Pyszaniańską Przełęcz. W sumie to dziwne, bo przecież nie jechałem konno. Hmnnn...


Ładny ten Starorobociański... - z zamyślenia wyrywa mnie nagła myśl moja.


Bystra zresztą też, ale co z tego, jak już czydzieści czy po czeciej i schodzić cza na dół!


Wyszarpawszy plecak z kosówy udałem się Ornakiem do Ornaku. Na piwo zdążyłem, a nawet na więcej niż jedno, skutkiem czego nie wszystkie szczegóły z wieczoru i dnia następnego kojarzę. Pewne jest, że powędrowałem na lekko w Dolinę Tomanową jakoś, a tam patrzę: drwale świercki rąbią. Coś z nimi pogadałem, ale potem już nie pamiętam gdzie łaziłem.


Błądziłem generalnie...


Szczęśliwie spotkałem miłą turystkę w okolicy, a ta wyprowadziła mnie na właściwe tory, znaczy na Ciemniaka. Fajna baba, co? :cwaniak:

Zresztą - dzięki jej talentom wrodzonym oraz technikom manipulacji drwalami - udało się potem zjechać po ćmoku z Ornaku do Kir pojazdem czterokołowym, benzynowym... :)

Następnego dnia postanowiłem zmienić rejon Tatr, bo w Zachodnich jednak za dużo śniegu. Już pierwsze kroki na szlaku w Dolinie Jaworzynki utwierdziły mnie w słuszności tej decyzji:


Napotkanej w Kuźnicach ekipie TVN24 powiedziałem tonem znawcy, że to tylko chwilowe tąpniecie złotej polskiej jesieni. - A czy jest pan przygotowany na atak zimy? - Tak, tak, zawsze mam przy sobie raki! :cwaniak: Niestety moją nieźle rokującą karierę w mediach zniszczył Kadaffi, bo dał się zabić parę godzin później, co zdominowało przekazy telewizyjne. Fak!
Sytuację złagodziła nieco darmowa szarlotka w Murowańcu, serwowana w systemie "ile-kto-da-rady-zjeść-i-jeszcze-kawałeczek-może?".


Wygrzawszy się następnie chwilę na grani, w popołudniowym słońcu pieszczotliwie otulającym promieniami przełęcz Liliowe...


...poszedłem na Kasprowy, by tam skorzystać z toalety, gdy nagle... toaleta ruszyła w dół. :O

Niechcący wsiadłem do kolejki, której takim zagorzałym przeciwnikiem jestem! O! (...) No trudno, zjechałem na dół i poszedłem na Krupówki testować pizzerię Adamo. Wyniki testów zostały niestety utajone ze względów proceduralnych i medycznych.

Dalsze szukanie kolorowej jesieni postanowiłem przeprowadzić w sąsiednim kraju. W Polsce bez szans. Wina Tuska. Początkowo wydawało się, że to świetna decyzja. Znalazło się złoto, znalazł się ciepły brąz:


Niestety wyżej już tylko gorzej:


A pod Jagnięcym biała masakra.

Ten Jagnięcy to w ogóle beznadziejnie mnie zmęczył. Jakieś raki, brnięcie w śniegu po kolana, "łańcóhy" pod lodem... Nie dla mnie to białe dziadostwo, ja kocham jesień, ciepło, szorstką skałę, zieloną kosówkę i czerwone jarzębiny...

Tymczasem trzeba było wrócić do Zielonego Stawu, celem zbilansowania gospodarki izotonicznej organizmu. Zamówiwszy symboliczną lampę varenego vinka, a także popitkę, usiadłem zmęczony w kąciku przytulnej i cichej sali dla turystów z “vlasnym jadlem”...


...aż tu nagle! :O
http://www.youtube.com/watch?v=N_Og2gfkiEM

Słowacy zrobili sobie imprezkę z przytupem. No cóż, trzeba było pogłębić przyjaźń między narodami, a przy okazji (z braku wolnych łóżek) zapłaciłem za nocleg tylko 5 ojro. Ujdzie.

Kolejnego poranka wdrapałem się na Świstówkę a tu królujący nam miłościwie malarz pogody zaczął się trochę popisywać:


No nawet ładnie, takie łóżko z baldachimem. Tu w wersji filmowej: http://www.youtube.com/watch?v=47ql4oAd_f0

W Skalnatej Chacie Laco uwarzył smacznej kapustowej. Po oddaleniu się od Chaty spostrzegłem w kosówce dzikiego, płochliwego zwierza - przedstawiciela tatrzańskiej fauny. Zaczaiłem się w ukryciu i zrobiłem fotę. Ha!
Płochliwy zwierz, gdy mnie zobaczył, podszedł i obwąchał mi nogawki spodni. Hmnnn....


Na nocleg udałem się do małej, kamiennej chatki w Dolinie Pięciu Spiskich Stawów. Mistycznie tam i mgliście cokolwiek:


Kołdra napiera:


Pokręciwszy się po dolinie i zbadawszy dojścia pod przełęcze, poszedłem zjeść, wypić i spać. A w chatce sami jacyś dziwni - obwieszeni linami, kaskami, czekanami... ;) I nie mogli uwierzyć, że z Zielonego Stawu do Terryho Chaty da się dojść inaczej, niż przez Baranią Przełęcz. Cieniasy - oczywiście, że da się! :D


A w dniu kolejnym już spożywałem owocową tartę w Smokovcu, czekając na busa do Pol’sko.


Wszystkie zdjęcia, o tu:
http://picasaweb.google.c...AJesienWTatrach


Dziękuję za uwagę. :) Zbieżność osób, drwali i zdarzeń przypadkowa. :)
_________________
Na rowerze
Ostatnio zmieniony przez Mariusz Pon 31 Paź, 2011, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Mało zdjęć z Tatr


Dołączył: 13 Cze 2007
Wysłany: Nie 30 Paź, 2011   

Obejrzałem i te, i te na pikasie. Super wycieczki.
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 30 Paź, 2011   

No pięknie, pięknie panie kierowniku :) Co by nie mówić, relacja bardzo klimatyczna.

No i ta fajna baba niczym wisienka na torcie :-)
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
Izabela



Dołączył: 27 Sty 2005
Wysłany: Nie 30 Paź, 2011   

Ech! Nie ma to jak fajny styl pisania.....i dobre fotografie. :-) .
Pozdrawiam
Izabela
_________________
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Nie 30 Paź, 2011   

Relacyja z przytupem :D przewodniczka pierwsza klasa! :cwaniak: a warunków foto oczywiście zazdroszczę
_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
 
 
camzik



Dołączył: 12 Kwi 2008
Skąd: Świdnik
Wysłany: Nie 30 Paź, 2011   

Uśmiech z buzi mi nie schodzi :D . Super relacja.
 
 
 
Agaar



Dołączył: 07 Sie 2005
Skąd: wielkopolska
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

Mariusz, szkoda, że częściej nie jeździsz w Tatry... Z miłą chęcią czytałabym Twoje relacje kilka razy w roku. 8)
Świetny tekst, napisany z lekkością i specyficznym humorem + niektóre zdjęcia perełki tworzą ciekawą kompozycję. :)
Trochę brakuje mi jesiennych barw, ale takie ośnieżone góry też mają swój urok.

P.S. Baba fajna. ;)
_________________
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
 
 
krzymul



Dołączył: 08 Lis 2008
Skąd: Pipidówa
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

Super, bardzo mi się podoba tekst, a najbardziej ten fragment....
Mariusz napisał/a:
Pokręciwszy się po dolinie i zbadawszy dojścia pod przełęcze, poszedłem zjeść, wypić i spać. A w chatce sami jacyś dziwni - obwieszeni linami, kaskami, czekanami... ;) I nie mogli uwierzyć, że z Zielonego Stawu do Terryho Chaty da się dojść inaczej, niż przez Baranią Przełęcz. Cieniasy - oczywiście, że da się!

...napisane z jajem, lubię to. :D
Zdjęć i warunków zazdroszczę, naprawdę pięknie. :-)

Gratuluję. Przewodniczka super. ;-) .... też by pobłądził z taka. :-P
_________________
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

sympatycznie, dowcipnie i ta wartka akcja ;)
Super Mariusz!! :)
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
Smolik



Dołączył: 30 Lip 2007
Skąd: Podhale
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

Wpadaj częściej ,a znać daj to i się kierownikowi naleweczke przyszykuje :)

opis :)

Pozdrawiam
_________________
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
 
 
Alan



Dołączył: 30 Cze 2005
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

Kiepska relacja zawierająca wiele rażących błędów stylistycznych, interpunkcyjnych, niezrozumiałych sformułowań, bez polotu, finezji, interesujących wątków oraz zaledwie jedno ładne zdjęcie i to tylko dzięki Agaar.
Także ogólnie na 3+ (bez Agaar było by zero)
;-)
_________________
fotoblog
 
 
Szarotka



Dołączył: 07 Lut 2004
Skąd: Pięknoduchowo
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

Agaar napisał/a:
P.S. Baba fajna.
Pewnie, że fajna, a jaka wysoka :O ;-) :))
_________________
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
 
 
Agaar



Dołączył: 07 Sie 2005
Skąd: wielkopolska
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

Smolik napisał/a:
Wpadaj częściej ,a znać daj to i się kierownikowi naleweczke przyszykuje
Kierownicy to jednak mają fajnie.... :D

Jeju, faktycznie ta baba jakaś podobna do Agaar. :O :))
_________________
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
 
 
Mariusz



Dołączył: 15 Wrz 2003
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

Czytać nie umiom?
Mariusz napisał/a:
Zbieżność osób, drwali i zdarzeń przypadkowa.

:-P

Szarotka napisał/a:
Pewnie, że fajna, a jaka wysoka

Nie wierz fotom, teraz wszystko wyfotoszopowane ;)
_________________
Na rowerze
 
 
świster


Dołączył: 05 Mar 2008
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011   

Fajnie z jajem napisane :D

Super Ci się pogoda udała i zdjęcia niczego sobie.
Ten śnieg jest zmrożony czy "zwykła kasza"? Raki były niezbędne?

Podziwiam, że chce Ci się tak skakać po całych Tatrach jak ten szachowy konik, zamiast siedzieć np w Chochołowiskiej i na lekko sobie chodzić.

W ogóle co to za czasy nadeszły, że zamiast iść na przykłach na Giewont, trzeba ładnych turystek szukać aż na Stołach :O ;-)
 
 
Mariusz



Dołączył: 15 Wrz 2003
Wysłany: Wto 01 Lis, 2011   

Fajnie, że się podobało. Dzięki za pochlebstwa [edit: znaczy komplementy] i szpile. ;)

Smolik napisał/a:
Wpadaj częściej ,a znać daj to i się kierownikowi naleweczke przyszykuje

Ty uważaj, bo takie deklaracje lubią się mścić i koniec końców z naleweczki będziesz musiał wyskoczyć! ;)

Alan napisał/a:
Kiepska relacja zawierająca wiele rażących błędów stylistycznych, interpunkcyjnych, niezrozumiałych sformułowań, bez polotu, finezji, interesujących wątków oraz zaledwie jedno ładne zdjęcie i to tylko dzięki Agaar.

Wstawienie foty z agaar to był celowy zabieg marketingowy mający na celu zwiększenie liczby odsłon tej nędznej relacji. ;) :D

świster napisał/a:
Ten śnieg jest zmrożony czy "zwykła kasza"? Raki były niezbędne?

Śnieg zmrożony, twardy, a na szlakach udeptany w stopnie i oblodzony (mówimy o okolicach 17-23.X). Wołowiec, Bystra - raki niekonieczne, ale miejscami w rakach wygodniej na zejściu. Na Jagnięcy - raki niezbędne przy podejściu zejściu z Jagnięcej Doliny na Kołowy Przechod. Paradoksalnie największa frajda z raków była w Dolinie Małej Zimnej Wody (zwłaszcza na zejściu) - po progiem wszystko oblodzone i totalnie wyślizgane.

świster napisał/a:
Podziwiam, że chce Ci się tak skakać po całych Tatrach jak ten szachowy konik, zamiast siedzieć np w Chochołowiskiej i na lekko sobie chodzić.

Bo widzisz pan, chodzę głównie po szlakach, a to dosyć szybko wyczerpuje możliwości danego regionu. Gdybym posiadał umiejętności chodzenia w twoim stylu, to pewnie w Chochołowskiej i tydzień by nie wystarczył. ;)

świster napisał/a:
W ogóle co to za czasy nadeszły, że zamiast iść na przykłach na Giewont, trzeba ładnych turystek szukać aż na Stołach

Eeee bo na Giewoncie to same w szpilkach. ;) A ja wolę górskie baby. :D
_________________
Na rowerze
Ostatnio zmieniony przez Mariusz Czw 03 Lis, 2011, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
świster


Dołączył: 05 Mar 2008
Wysłany: Wto 01 Lis, 2011   

Mariusz napisał/a:
Bo widzisz pan, chodzę głównie po szlakach, a to dosyć szybko wyczerpuje możliwości danego regionu. Gdybym posiadał umiejętności chodzenia w twoim stylu, to pewnie w Chochołowskiej i tydzień by nie wystarczył.
Przecież szlaków w Chochołowskiej i okolicy jest na miesiąc chodzenie. Sam znam nie więcej jak 20%.

Mariusz napisał/a:
Eeee bo na Giewoncie to same w szpilkach. A ja wolę górskie baby.
:))
 
 
Mariusz



Dołączył: 15 Wrz 2003
Wysłany: Wto 01 Lis, 2011   

Dorzuciłem do galerii trasy z gps, np. pierwszy dzień:



Pozostałe...
_________________
Na rowerze
 
 
Izabela



Dołączył: 27 Sty 2005
Wysłany: Wto 01 Lis, 2011   

Cytat:

Fajnie, że się podobało. Dzięki za pochlebstwa
- podobało się! Ale mój wpis potraktuj proszę jako komplement, nie pochlebstwo. :-) Patrzę na Twoją trasę i zastanawiam się, czy w Dzień Zwycięstwa nie podjąć podobnego wyzwania....tylko po co to "białe dziadostwo" tak sie już panoszy?
_________________
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
 
 
Mariusz



Dołączył: 15 Wrz 2003
Wysłany: Wto 01 Lis, 2011   

Izabela napisał/a:
tylko po co to "białe dziadostwo" tak sie już panoszy?

Obawiam się, że to już nie zlezie do czerwca... :)

Izabela napisał/a:
Ale mój wpis potraktuj proszę jako komplement, nie pochlebstwo.

Wybacz Iza - dotychczas w moim rozumieniu te dwa słowa funkcjonowały jako synonimy. Poczytałem definicje i już rozumiem w czym rzecz.

Tak, czy siak dzięki! :)
_________________
Na rowerze
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group