Pogaduchy sienkiewiczowskie.

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

mefistofeles pisze:Byle nie złamany
Historyczno - trylogiczne słowa. Imć J. O. Zagłoby do niejakiego Rocha Kowalskiego je wypowiedział gdy jechali pojmani na "wózku"
Także nie ma tu mowy o złamasie kutanym. :)
Ostatnio zmieniony sob 25 cze, 2011 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

nie, no pewnie. W Pismie stoi - gdy ojca nie ma - wuja sluchac bedziesz!
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze: W Pismie stoi - gdy ojca nie ma - wuja sluchac bedziesz!
Nie w Piśmie - w Trylogii. :P
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Obaj panowie macie rację, słowa te wypowiedział Imć J. O. Zagłoba:
Gdzie ojca nie ma, tam, Pismo mówi: wuja słuchał będziesz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

krzymul pisze:Gdzie ojca nie ma, tam, Pismo mówi: wuja słuchał będziesz.
Z pamięci cytowałem :) W końcu wuj - to wuj.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Obaj panowie macie rację, słowa te wypowiedział Imć J. O. Zagłoba:
Gdzie ojca nie ma, tam, Pismo mówi: wuja słuchał będziesz.
Podejrzewam jednak, że pan Zagłoba sobie to ten zapis z Pisma zmyślił, podobnie jak swoje przewagi na dworze chana w w Bachczyseraju i inne przygody

J.O. czyli Jan Onufry - ciekawe, że Sienkiewicz tego Jana podaje tylko na samym początku w Ogniem i Mieczem, potem używa tylko imienia Onufry a na samym końcu już tylko samego nazwiska. Zamysł, a jeśli tak to w czym rzecz, czy nieświadomie.

Tak jeszcze na marginesie Trylogii, większość na zapytanie skąd pochodził Skrzetuski (bo to postać prawdziwa, tylko miał na imię Mikołaj) odpowie, że z Podlasia lub lubelskiego. A to nieprawda - Skrzetuscy pięczętujący się Jatrzębcem (jest o tym mowa w Trylogii) wywodzą się z Wielkopolski, z okolic Chodzieży i była to raczej uboga szlachta, podobnie jak większość tamtejszych rodzin szlacheckich, które bardzo często nie gospodarzyły na własnym lecz na dzierżawach od Kwileckich, Czarnkowskich i innych możnych rodów wielkopolskich. Ziemia chodzierska to również moje korzenie.
Wracając do pana Mikołaja, jedyne co go łączy z powieściowym Janem, to wyjście z Zbaraża z informacją dla króla. Powieściowy Skrzetuski to człowiek bez skazy ("Rzymianin" jak o nim Zagłoba). Natomiast Mikołaj to co prawda zagańczyk sławny na całą Rzeczpospolitą ale i warchoł i klient licznych sądów (m. in. za porwanie i gwałt na szlachciance - zbrodnia wtedy jedna z większych). Jednak pokutował i zapisał swój majątek karmelitom bosym w Poznaniu i w ich podziemiach spoczęły jego zwłoki. Po kasacji zakonu zostały przeniesione do innych podziemi w Poznaniu, nie wiadomo jednak jakich. Tak się czasem zastanawiam, czy postać Mikołaja nie była w jakimś sensie wzorcem dla mojego stryjecznego praprapradziadka Kazimierza, który urodził się bardzo niedaleko Skrzetusza, majątku a później dzierżawy Skrzetuskich, też zresztą na dzierżawie i też pięczętował się Jastrzębcem. Mój praszczur tak narozrabiał w Wielkopolsce (podobnie jak Mikołaj, który napadł i złupił Pobiatyńskiego i zostawił rannego na drodze i musiał nawiać na Ukrainę), że też dał tam drapaka i ostał się aż w Barze, gdzie przypadł do gustu Kazimierzowi Pułaskiemu i po klęsce konfederacji dał z nim dyla do Francji a potem Stanów Zjednoczonych. Co się z nim dalej stało niewiadomo - wg jednej wersji poległ w Ameryce, wg drugiej powrócił z niezłym groszem do kraju, lecz przezornie osiadł i się ożenił w zaborze rosyjskim pod Kaliszem; ponoć jeszcze przed wojną był jego grób na cmentarzu w Kaliszu ale nie udało mi się go odszukać. Jedno jest pewne, rodzina, szaraczki z pod Chodzieży, nie zobaczyła ani centa.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janku, o wielkopolskim życiorysie Skrzetuskiego dość zabawną ballade wykonuje Jacek Kowalski:

http://www.youtube.com/watch?v=hoVdTYSNA5c

Nawiasem, ciężkie boje toczyłem z zoną by synowi dac imię z Trylogii, ale ciągle marudziła, może przy kolejnym dziecku sie uda. No nie mogę pojąć co jej się nie podobało w Jeremim, Jerzym Michale (choć tu był już postep, może przy kolejnym przejdzie) czy też Janie Onufrym. Ale jak trafi się kiedyś córka to bankowo będzie Oleńka.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Janku, o wielkopolskim życiorysie Skrzetuskiego dość zabawną ballade wykonuje Jacek Kowalski:
Fajne, dziękuję. Jednak w tekście jest jedna pomyłka - "rycerz z pod Obornik" - chyba pasowało do rymu. Skrzatusz, niewątpliwie gniazdo Skrzetuskich jest w gminie Szydłowo pow. Piła a w Chodzieży jak by powiedzieć, że to "ziemia obornicka" to można oberwać w ryja, bo są tam zadawnione animozje.
Aak w ogóle to fascynuje mnie tamta epoka i sporo czasu spędziłem nad rozitymi źródłami. Pryskają wtedy pewne mity, np. ten, że Wielkopolska w czasach Wazów już była zupełnie skapcaniała i tamtejsza szlachta tylko pilnowała pola i gumien. Owszem, kultura rolnna stała już tam wtedy znacznie wyżej niż w reszcie Rzeczpospolitej, ale jednocześnie w wykazach chorągwi, zarówno królewskich jak i prywatnych, magnackich aż się roi od Wielkopolan, takich niespokojnych duchów, którym ciasno było w ojcowskich, naogół dość niewielkich mająteczkach i dzierżawach. Spora ilość Wielkopolan była również w Legionach gen. Dąbrowskiego oraz w wojskach Księstwa Warszawskiego i to często na wiodących funkcjach.. Jeśli dodać do tego piękną kartę Powstania Wielkopolskiego oraz dość znaczną rolę jednostek wojskowych z Wielkopolski w odsieczy Lwowa i wojnie bolszewickiej to obraz Wielkopolski zaczyna wyglądać nieco inaczej. Wśród rodzinnych fotografi archiwowanych przez moją siostrę zachowało się duże zdjęcie przedstawiające żołnierzy z Poznania, zrobione tuż przed wyjazdem na odsiecz Lwowa - morze głów, wśród kturych jest i głowa mojego ojca - niestety oboje zapomnieliśmy, która i oszukać nie jesteśmy w stanie. Przy okazji zrobbię skan tego zdjęcia i zamieszczę bo ono dobrze prezentuje na jaki olbrzymi wysiłek militarnny stać było ledwo co odrodzone Państwo.
Na wykazie grobów cmentarza na Monte Cassino jest też sporo żołnierzy pochodzących z Wielkopolski i Twojego Pomorza - a spotyka się pogląd, że korpus gen. Andersa, też Wielkopolanina, to głównie żołnierze z Małopolski, Mazowsza i kresów wschodnich a poznaniacy grzecznie siedzieli na swoich śmiieciach i byli posłuszni Niemcom. To nieprawda - polskie jednostki na zachodzie Europy prezentowały dość proporcjonalnie ludność całego kraju,
mefistofeles pisze:No nie mogę pojąć co jej się nie podobało w Jeremim,
No to szkoda, piękne imię. Jakie w końcu jest?
Tak nawiasem, mój prapradziadek był trojga imion - Marek Jakub Filip. Dwóch moich wnuków to Jakub i Filip, Marka brakuje i raczej już nie do odrobienia. A propos oporów Żony - moja starsza córka miała być Martą ale moja Mama stawiła taki opór, motywując to, że w rodzinie była jakaś Marta, która coś tam nabroiła, ze daliśmy spokój i jest Monika, też na M.

mefistofeles pisze:Janie Onufrym
No nie radziłbym, chłopak nię miałby życia w szkole. Znam z autopsji, bo mam na drugie Apolinary, po dziadku, zresztą powtarzające się w rodzinie. Śmiano się z niego, nie wiem dlaczego.

PS.
Trylogia jest w dziejach Polski swoistym fenomenem - czytałem takie opracowanie, że po jej wydaniu zaroiło się wśród noworodków od Janów, Michałów i Andrzejów (natomiast spadło Bogusławów) oraz Anuś, Oleniek i Helen. Z kolei w AK była widoczna nadreprezentacja pseudonimów rodem z Trylogii, ponoć w niektórych jednostkach trzeba było Kmiciców numerować. A teraz - jak obserwuję w najmłodszym pokoleniu to znajomość Trylogii jest niewielka a jak już to z filmów Hofmana. Signum temporis?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:No to szkoda, piękne imię. Jakie w końcu jest?
Rafał Piotr. Żona wymyśliła, ja zaakceptowałem. Ustaliliśmy sobie kiedyś, że jak chłopak to ona wymyśla, a jak dziewczynka to ja.
Janek pisze:No nie radziłbym, chłopak nię miałby życia w szkole.
No nie, tym to podpuszczałem. Podobnie jak z Jeremim, choć Jarema brzmi fajnie. Natomiast Jerzy Michał (czy też Michał Jerzy) ma duże szanse w przyszłości. Ale nic nie przebije zapędów śp. babci mej żony, która też będąc miłośniczką prozy Sienkieiwcza upierała się by wnuczce zamiast Joanna dano Juranda.


Janek pisze:Twojego Pomorza
Ja jestem Kujawiak, w dodatku zachodni, czyli mocno zwielkopolszczony! Bydgoszczanie rozsiewają jakieś plotki, że niby Bydgoszcz to Pomorze, ale oba te miasta to są Kujawy (Kujawy na północ sięgają po Koronowo mniej wiecej)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Rafał Piotr
Czyli też litarackie, tylko z Żeromskiego.
Juranda byłoby chyba jednak przegięciem. Nadając imię trzeba rozważyć dwie rzeczy:
- Jak brzmi bez zdrobnienia i jeśli dobrze to jest najlepsze.
- Jakie mogą być zdrobnienia i czy przypadkiem nie brzmią idiotycznie, bo ze znajomymi i kolegami oraz koleżankami szkolnymi to nigdy nie wiadomo, "przylepi" się jakiś idiotyzm w szkole i potem leci przez całe życie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze: Zamysł, a jeśli tak to w czym rzecz, czy nieświadomie.
Już nie doszukuj się teorii spiskowych u Sienkiewicza, ...no jeśli jeszcze powiesz że Skrzetuski miał coś wspólnego z naszym premierem... :think: ;) :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:no jeśli jeszcze powiesz że Skrzetuski miał coś wspólnego z naszym premierem
Widzę, że nie możesz zejść z kursu. Natomiast co do "teorii spiskowych" - nie zapomnij, że Sienkiewicz pisał Trylogię po kawałku do gazety, w której szła w odcinkach. Do historii anegdoty przeszła depesza, którą Sienkiewicz przesłał do redakcji z długiego pobytu w Stanach Zjednoczonych o treści "Odpowiedzcie natychmiast gdzie jest i co robi Kmicic bo zapomniałem i nie mogę pisać dalej. No i to pisanie w odcinkach miało swoje skutki - do Sienkiewicza wpływały setki listów z pochwałami lub naganami a i sugestiami co robić dalej. I one miały swój wpływ na kształt dzieła.
Postać Zagłoby jest wzorowana na teściu Sienkiewicza. Ponoć gdy zaczynał pisać to był z nim w konflikcie i stąd się pojawia postać opoja, warchoła, kłamcy, nieroba i tchórza. Po kilkunastu rozdziałach pan Zagłoba miał zniknąć z powieści. Jednakowoż publiczność tak go "kupiła", że Sienkiewicz, który podobno już wtedy "czuł" PR postanowił go żywić dalej a miał poprzednio zamiar go uśmiercić ale w roli grzesznika w ekspiacji czyli przy obronie czci dziewiczej Heleny. Jednakowoż jako komilitona zacnych mężów, trzeba go było "uszlachetnić" choć nie do końca, bo by publiczności się to nie podobało.

Ja mam taką swoją teorię, która od lat mi się potwierdza - na wszystko co się dzieje w kraju współcześnie można znaleźć cytat w Trylogii - w szczególnym użyciu jest jeden - "Panie Boże, Ty to widzisz a nie grzmisz - chamy taki miód piją" - wystarczy posłuchać transmisji z Sejmu.

PS.
Tomek, a może by tak wyjąć to z wątku i stworzyć nowy np. "Trylogia wiecznie żywa" - może chwyci! :)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Jakby nie patrzeć i nie mówić, Sienkiewicz jest jak dotąd i raczej tak pozostanie największym polskim powieściopisarzem - moim zdaniem.

Taki mały quizik...

1. Jakiej powieści fragmenty odczytał Sienkiewicz w Zakopanem ?

2. Za jaką powieść Sienkiewicz dostał nagrodę Nobla ?

PS. Pierwsze pytanie, to tak coby charakter forum utrzymać.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Pytanie drugie - za całokształt twórczości (choć większość odpowie bez namysłu - za Quo Vadis). W uzasadnieniu podano, że za wybitne osiągnięcia w dziedzinie eposu.

Pytanie pierwsze - nie wiem. Bywał w Zakopanem tak wiele razy, że trudno powiązać datę z jakimś konkretnie wydanyym lub akurat pisanym dziełem.

PS.
W Koszalinie mieszka i był dyrektorem Muzeum wnuk Sienkiewicza. Był/jest tak podobny do dziadka i to ze wszystkich okresów życia, że kto o nim nie wiedział to mógłby spotkawszy go na ulicy doznać wrażenia, że pan Henryk zmartwychstał.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Brawo, drugie pytanie było podchwytliwe.
A co do pierwszego. Bywał często, ale tylko jedno dzieło odczytał... w 1900 roku. Zacnego dziadka miał ten wnuk, raczej nie znał go osobiście ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Sienkiewicz jest jak dotąd i raczej tak pozostanie największym polskim powieściopisarzem - moim zdaniem
No, pod tym względem krytyka literacka była często innego zdania, choćby słynny szkic Stanisława Brzozowskiego.
Inna sprawa, że większość Polaków zna historię XVII wieku na podstawie Trylogii i spotkałem się kiedyś z zdaniem, że, owszem, genialny pisarz ale jeszcze większy kłamca bo przekłamań w Trylogii bez liku. Inna sprawa, że w zacnym celu - "ku pokrzepieniu serc".
Jedno jest jednak dla mnie niezwykłe - czytałem Trylogię wiele razy i nadal mogę zdjąć z półki dowolny tom, otworzyć w dowolnym miejscu i zacząć czytać z zaintersowaniem i się nie nudząć, mimo, że prawie zawsze doskonale wiem, co będzie na kolejnej stronie. Nie ma drugiej książki, o której mógłbym powiedzieć to samo.

Tak nawiasem - Nie zmogłem ani Pottera ani Tolkienów, dla mnie idealny środek nasenny. Co ciekawe, cykl Prousta "W poszukiwaniu straconego czasu", naogół uważany za nudziarstwo, przeczytałem jak kryminał. Natomiast do tak powszechnie podziwianej literatury latynoamerykańskiej jestem, jakby to powiedzieć... powściągliwy w zachwytach.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

mefistofeles pisze:Nawiasem, ciężkie boje toczyłem z zoną by synowi dac imię z Trylogii
Ładne by było imię, takie jakie miał jeden z braci Kiemliczów, zgadnij który ?

A w ogóle to jakie mieli imiona ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Zacnego dziadka miał ten wnuk, raczej nie znał go osobiście ?
Nie, nie znał. Swoją drogą (jeśli już jesteśmy przy życiorysie), to swoistą ironią losu jest to, że Sienkiewicz nie doczekał niepodległości, komu jak komu, ale jemu się to należało, bo w czasach, w których znaczna część społeczeństwa jakby się już pogodziła z jej brakiem, uzmysłowił mu tak piękne karty historii, że to musiało zadziałać. Oczywiście to samo robił Kraszewski ale to jednak litaracko nie ta klasa. Chyba zbyt wielką masówkę uskutecznił a nie każdy jest Balzakiem.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:A w ogóle to jakie mieli imiona ?
Jak to, to proste? Kosma i Damian. Natychmiast ani słowa o imieniu sterego Kiemlicza.

PS.
Ale się ładnie wątek rozwija. Aż mi szkoda, że przez najbliższy tydzień nie będę miał czasu, bo będę miał wizytę przyjaciół górskich i będę ich oprowadzać po... nizinach. Czy wydmy łebskie to już góry?
Ostatnio zmieniony sob 25 cze, 2011 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:że, owszem, genialny pisarz ale jeszcze większy kłamca bo przekłamań w Trylogii bez liku.
Przekłamań... raczej tak, ale jaka historia nie ma przekłamań ? Dowiadujemy się coraz to nowych innych rzeczy, a te o których się uczyliśmy idą w niepamięć historyczną. Prawda historyczna to śliska sprawa.
Historia to dziwna, aczkolwiek ciekawa dziedzina nauki, chociaż z wykształcenia "umysł ścisły" jestem, to bardzo lubię książki i filmy historyczne.
W stronę książki i filmu Pottera to nawet nie spojrzałem, a Władce Pierścieni zmogłem część pierwszą i to tylko film.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
ODPOWIEDZ