Wpływ klimatu górskiego na organizm.

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Wpływ klimatu górskiego na organizm.

Post autor: Szarotka »

"Wpływ pobytu w górach odbija się szczególnie na czynnościach oddychania i układzie krwionośnym, przy czym wysokość wzniesienia, na której zmiany te występują jest zindywidualizowana.(...)Przy wysiłku na wysokości np. 2000m wielkość oddechów bywa dwukrotnie większa, niż przy tym samym wysiłku na równinie.(...)Częstotliwość tętna, wynosząca w zwykłych warunkach około 70 uderzeń na minutę, ulega w mniejszym lub większym stopniu przyspieszeniu od 80 do 120, a niekiedy i więcej uderzeń(...) Wpływ klimatu górskiego na układ krwionośny nie ogranicza się wyłącznie do zmian w pracy serca, ale powoduje również zmiany w składzie chemicznym krwi.Stwiedzono,że po pewnym czasie pobytu w górach ilość czerwonych ciałek we krwi oraz zawartość hemoglobiny powiększa się, co co jest następstwem wzmożonej aktywności narządów krwiotwórczych.(...)
Ważną właściwością powietrza górskiego jest także zupełny brak zanieczyszczeń mechanicznych.(...)Na szczytach powietrze jest prawie wolne od bakterii. Pomiary wykonane w Tatrach wykazują np. że na wysokości powyżej 2000 m w 1 metrze sześciennym powietrza mieści się co najwyżej kilka zarodników i to wyłącznie nieszkodliwych pleśni.(...) Dzięki czystości górskiego powietrza, mimo nagłych zmian temperatury i wilgoci, turyści rzadko ulegają przeziębieniom."

cytat z "Cepeskiego przewodnika"
anemicy i alergicy w góry!!! :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Nie wiem czy "Ceperski przewodnik" pisze konkretnie o anemikach i alergikach, ale... nie życzyłbym człowiekowi uczulonemu na pyłki traw pobytu na tatrzańskich halach ani nie zalecałbym astmatykowi dużego wysiłku na wysokości 2000 m z powodu rozrzedzonego powietrza ;)

MiG
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

powoli...powoli ale do celu :)
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Pewnie, życie to nie Wielka Pardubicka, ( jeżeli ktoś nie pamięta to był to jeden z najbardziej morderczych crossów wśród wyścigów konnych.
Luki

-#5
Posty: 830
Rejestracja: pn 15 mar, 2004
Lokalizacja: Otwock

Post autor: Luki »

Andrzej Krystoszyk pisze:Pewnie, życie to nie Wielka Pardubicka, ( jeżeli ktoś nie pamięta to był to jeden z najbardziej morderczych crossów wśród wyścigów konnych.
pamięta,pamięta... było mi strasznie żal tych koników...no i jeżdzców też:(
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

MiG pisze:nie życzyłbym człowiekowi uczulonemu na pyłki traw pobytu na tatrzańskich halach ani nie zalecałbym astmatykowi dużego wysiłku na wysokości 2000 m
Eeee, jak ktoś jest mocno uczulony na pyłki to wszędzie mu źle.Myślałam o takich raczej lekkich przypadkach.Nie wiem jak czuje się w górach astmatyk-pewnie źle, ale ktoś wątły-anemiczny raczej nabierze tam rumieńców i niekoniecznie musi od razu na Rysy się wdrapywać ;) Zapewne ile ludzi, tyle przykładów.

Ciekawe, że czasem będąc w górach doznajemy całego wachlarza nastrojów. Macie coś podobnego? Najpierw jest poranna rześkość -nawet jeśli całą noc integrowaliśmy się ludkami z pokoju-potem satysfakcja i przemyślenia na szlaku, z czasem dochodzi zmęczenie, a skrajnych wypadkach-zniechęcenie a wręcz złość „po kija ja po raz kolejny idę tym szlakiem?”, a kończy się to zazwyczaj wieczornym szczęściem z całodnowych dokonań i planowanie trasy na kolejny dzień. Podobno osobom bardziej przeczulonym owe doznania mogą udzielić się z taką siłą, że naruszają na dłuższy czas ich równowagę psychiczną, wywołując szczególne stany nerwowe od podniecenia i egzaltacji do depresji i rozstroju - nieźle, prawda? Ja na szczęście należę do tej grupy szczęśliwców, którzy w górach czują się jak ryba w wodzie. W góry jeżdżę wtedy, gdy mam ku temu możliwość, gdy baaaardzo już za nimi zatęsknię i wtedy, gdy rozsypią mi się puzzle w duszy. Nigdy jeszcze nie wróciłam z gór w złym nastroju -hehe, nie licząc małego smuteczku, że znowu trzeba będzie czekać jakiś czas na kolejny wyjazd. Chyba gdzieś już o tym pisałam na forum ale zawsze w dniu wyjazdu rzucam ostatnie spojrzenie na Giewont i zastanawiam się kiedy znowu tu wrócę.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Jancar

-#1
Posty: 33
Rejestracja: wt 02 lis, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wpływ klimatu górskiego na organizm.

Post autor: Jancar »

Iwona pisze:"(...) Dzięki czystości górskiego powietrza, mimo nagłych zmian temperatury i wilgoci, turyści rzadko ulegają przeziębieniom."
Wszystko się zgadza... warunki, które na nizinach mogłyby spowodować jakieś zdrowotne sensacje, w górach wcale nie muszą oznaczać tego samego. Chodzenie w przemoczonym ubraniu, picie wody ze strumieni, kąpiele w zimnej wodzie w schronisku to tylko niektóre z "atrakcji", na jakie jest się narażonym. I nic człowieka nie bierze...
Wyjątek stanowi niestety sytuacja, gdy współtowarzysze wędrówki "poczęstują" jakąś zarazą. Mi się tak przytrafiło we wrześniu, że kolega przywiózł coś ze sobą i potem przekazał reszcie (wiadomo: picie z tej samej butelki, termosu, jedzenie z tej samej menażki). Jak na komendę wszystkich zaczęło boleć gardło i niestety trzeba było się zbierać do domu Obrazek

Morał z tego taki, że jak chce się z kimś jechać w góry to najpierw trzeba mu zgotować tydzień kwarantanny Obrazek
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Najpierw jest poranna rześkość
ew. najpierw poranna ociężałość po wybudzeniu ze smacznego snu :)
potem satysfakcja i przemyślenia na szlaku
ew. zniechęcenie i znużenie :)
z czasem dochodzi zmęczenie, a skrajnych wypadkach-zniechęcenie a wręcz złość „po kija ja po raz kolejny idę tym szlakiem?”
ew. ulga i nadzieja: "już wracam na kwaterę" :)
a kończy się to zazwyczaj wieczornym szczęściem z całodnowych dokonań i planowanie trasy na kolejny dzień.
ew. ponurą myślą, że jutro czeka mnie to samo :)
Podobno osobom bardziej przeczulonym owe doznania mogą udzielić się z taką siłą, że naruszają na dłuższy czas ich równowagę psychiczną
... i dlatego górscy wędrowcy są nierzadko troszki niezrównoważeni, hihihi :D

MiG
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

MiG hehe-dobre!!!!! Jak tak czytam,to mam wrażenie,że moja wersja pasuje do tatromaniaków a przedstawiona przez Ciebie do stonkersów... :)) -ale sposób innego spojrzenia na te sprawy przedni- PODOBA MI SIĘ :)
MiG pisze:... i dlatego górscy wędrowcy są nierzadko troszki niezrównoważeni, hihihi
z grzeczności nie zaprzeczę hihihih :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ