Pomyślałem sobie - dobrze by było spędzić kilka dni w Tatrach, wszak nie byłem tam już 1,5 miesiąca. No i pojechałem wierząc ślepo GPS-owi miałem okazję wydłużyć sobie drogę o jakieś 80 kilosów i przy okazji zwiedzić tereny lęgowe Justyny Kowalczyk oraz uzdrowisko zwane Rabką.Zazwyczaj jeżdżę przez Krościenko i NT, ale cóż robić ... siła wyższa.
Nie będę się rozpisywał, gdyż te pagóry zwane Tatrami wszyscy tu zaglądający znają lepiej niż własną kieszeń.
Dodam tylko, że pogoda była fantastyczna, śnieg, mróz tak około -15 stopni, czyli warunki idealne - takie jakie lubię najbardziej.
Jednego tylko żal, że tak krótko musiałem uczestniczyć w tak pięknym przedstawieniu, jakim jest pobyt w zimowych Tatrach, Cóż, plany nie zawsze można do końca zrealizować... c'est la vie.
Wyjazd zaczął się bardzo kolorowo i z widokami na udany wypad...




...a zakończył....można powiedzieć w czarno-białych kolorach...




...i to by było na tyle, myślę, że następny raz będzie bardziej udany, a nastąpi to już niedługo.... jeszcze w zimie, którą to najbardziej lubię w Tatrach.
Cześć, do zobaczenia w Tatrach.





