
A wczoraj……
Od wschodu do zachodu słońca czyli pewnego jesiennego dnia…

Jeszcze kilka minut i pierwsze promienie wyjrzą zza Zugspitze, najwyższej góry niemieckich Alp.

Pierwszy przystanek.

Przedstawienie zaczyna się.

Kurtyna coraz wyżej.

Morze gór.

Szybka korekta fryzury przed osiągnięciem szczytu.

A to nasz obiekt pożądania – Daniel

A to jego zachodni wierzchołek.

Na szczycie.
Radości na twarzy mojej przyjaciółki nie da się nie zauważyć.
•

Bohaterki są zmęczone.

A ta grań tak kusi.

Przestrzeń.

Niebawem zakończy jeden z najpiękniejszych dni jakie udało nam się wspólnie przeżyć.

Wetterstein w całej krasie.

Koniec. Ale również początek. Początek nowych marzeń, planów i nadzieji.
Pozdrawiam uszba





