FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
na obiad Zatoka Kotorska, Góry Prokletije i Biogradska Gora
Autor Wiadomość
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   na obiad Zatoka Kotorska, Góry Prokletije i Biogradska Gora

12.09.10Biegiem po zatoce ;)
Po całej nocy w autokarze i powolnej podróży przez Serbię, docieramy do Czarnogóry. Z Podgoricy, wśród wzgórz porośniętych akacjowymi drzewami, mkniemy w stronę miasta Herceg Novi. Po ok. 30minutach jazdy od stolicy, otwiera nam się widok na Adriatyk. Mimo niewyspania napawany nasze oczy tym cudnym widokiem. GPS pokazuje, że do Herceg Novi mamy jakieś 73km, jednak my skrócimy sobie drogę, wjeżdżając na pokład promu. Wtedy po raz pierwszy rozumiemy, czemu Czarnogóra określana jest mianem „fiordu nad Adriatykiem.”
W Herceg Novi nie zatrzymujemy się na długo i przesiadamy się na autobus do Kotoru, naszego głównego celu podróży na wybrzeże. W Kotorze „zakochałam” się jakiś czas temu, gdy zobaczyłam zdjęcia znajomych z tego rejonu.
Kotor to jedno z najlepiej zachowanych, średniowiecznych miast dawnej Jugosławii, położonych u stóp masywu Lovocen, tuż nad zatoką, która często przez turystów mylnie nazywana jest zalewem lub jeziorem. Do miasta można dotrzeć z Tivat, przejeżdżając przez 4kilometrowy tunel lub od strony Herceg Novi, objeżdżając całą zatokę. Można też zafundować sobie dwu-trzy dniowy rejs statkiem, który zawija do ciekawszych miejsc Kotor Bay. W Kotorze lepiej nie próbować znajdować noclegu, gdyż ceny są tam odpowiednio wysokie. My wybieramy nocleg w położonej obok Dobrocie, za 12,5Euro od osoby. Generalnie zostajemy w pierwszym odwiedzonym sobe, gdyż nie chcemy marnować czasu na szukanie tańszego noclegu. Zostawiamy graty w pokoju i ruszamy na zwiedzanie.
Kręcimy się po wąskich uliczkach Kotoru, wychodzimy na fortyfikacje, z których podziwiamy widok na zatokę. Pogoda się na chwile psuje, ale już po południu jedziemy do Perastu, który nas zauroczył, gdy zmierzaliśmy z Herceg Novi do Kotoru.
Perast w porównaniu z Kotorem jest oazą spokoju. Panuje tam przyjemny relaks, po miejscowości spacerują nieliczni turyści. Za 4Euro od osoby płyniemy na wyspę Gospa od Skrpjela (Matka Boska na Skale). Roztaczający się stamtąd widok znów powala nas na kolana. Aż nie chce się stamtąd wracać...

widok złapany z autokaru


z promu




już w Kotorze








Perast


w drodzę na wyspę




na wyspie





13.09.10Wszędzie dobrze, ale w górach najlepiej... ;)
Postanawiamy zwiedzić jeszcze kilka miejscowości, ale koszty dojazdów (tu 2Euro, tam 3Euro) sprawia, że robimy tylko szybki rekonesans w Budvie, gdzie odwiedzamy zabytkowy fort i jedziemy do Baru. Jednak miasto to w jakiś sposób przytłacza nas swoją wielkością i szybko sprawdzamy, czy mamy jakieś połączenie w góry polecone nam do odwiedzenia, przez poznanego w Pirynie Bułgara. JEST! Mamy pociąg do Kolasina, skąd mamy zamiar łapać dalszy transport. Bilet na pociąg InterCity wraz z miejscówką kosztuje 7,40euro od osoby. Góry Prokletije NADCHODZIMY ;) W Kolasinie okazuje się, że autobus do Plav, skąd mamy zamiar dostać się do miejscowości Gusinje, nie jedzie tak jak myśleliśmy i mogliśmy spokojnie dojechać pociągiem do Bieljo Polje i stamtąd złapać autobus. Z pewnością zaoszczędzilibyśmy trochę kasy i czasu. Udaje nam się jednak dojechać do Plav, gdzie kierowca autobusu proponuje nam załatwienie transportu do Doliny Grbaje, która na najbliższych kilka dni ma stać się naszym domem. Do doliny docieramy o zmroku, jednak udaje nam się rozpoznać miejsce polecane przez znajomego Bułgara – knajpkę, przed którą za 2Euro można rozbić namiot. W cenie tej jest również możliwość korzystania z łazienki, gdzie jest ciepła woda i prysznic. Ceny w knajpie też nie są zbyt wysokie, a sympatyczna, dość specyficzna obsługa, stara się, żeby było nam jak najlepiej. Od granicy z Albanią dzieli nas jedyne półtora kilometra ;)

w Budvie


widok z pociągu
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
Zakochani w Tatrach



Dołączył: 22 Paź 2007
Skąd: Zawiercie
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

Ech Ruda......świetna sprawa :) .....

Gratuluję pięknej i niebanalnej łazęgi po innych niż Tatry górach ( momentami trochę podobnych do naszych Zachodnich).

Pięknie i ciekawie.


Ala :)
_________________
Zakochani w Tatrach
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

14.09.10
Chyba nigdy żaden widok tak mnie nie zaskoczył...wychodzę z namiotu i prawie przewracam się z wrażenia i nie jest to bynajmniej wina/zasługa bardzo mokrej trawy. Nie spodziewałam się po prostu takiego widoku – góry Prokletije w niczym nie przypominają gór, do jakich jesteśmy „przyzwyczajenie.” Dolina Grebaja jest bardzo głęboka, a górujące nad nią skaliste szczyty wypiętrzone są na wysokość 2500m n.p.m.
Ponieważ nie mamy mapy, postanawiamy tego dnia nie iść w góry, lecz zrobić rekonesans po okolicy i zdobyć mapę lub chociaż coś na jej kształt.

Kilka praktycznych rad:
- z Dol. Grebaje do Gusinje jest ok.8km. Z miejscowości można złapać busa do Plav (jeżdżą rzadko), dojechać taxówką (drogo) lub jechać na stopa (może zdarzyć się, że kierowca będzie chciał zapłaty).
- w Plav znajduje się Turystyczna Organizacja. Jak ją znaleźć? Od Autobusovej Stanicy, należy iść w górę miejscowości, po lewej stronie, obok domu kultury, znajduje się mały, drewniany domek, który kryje w sobie Turystyczną Organizację. Tam za 4 Euro można nabyć mapę Gór Prokletije. Ogólnie mapę tych gór bardzo ciężko dostać. Na necie można znaleźć mapy z czasów Jugosławii, ale bez zaznaczonych szlaków.
- Jeśli przebywa się w tym terenie dłużej niż dwa dni, należy zameldować się na policji. Gdy naszą bazą wypadową jest Dol. Grbaje, to należy udać się do policji w Gusinje, która wpisze nas do swoich rejestrów. Szczerze mówiąc ciężko jest wytłumaczyć, jak znaleźć posterunek policji w Gusinje, bo jest z lekka zakamuflowany, ale każdy miejscowy pokaże wam drogę.
- Należy pamiętać również o tym, że z racji bliskości granicy z Albanią możemy mieć przyjemność spotkać panów pograniczników. O kwestii granic napiszę jeszcze za chwilę, gdyż wiąże się z tym dłuższa historia.
- Region ten jest bardzo muzułmański, w każdej miejscowości znajdziemy nawet po kilka meczetów. Dziewczyna siedząca w knajpie, w towarzystwie faceta, pijąca piwo jest tam dość dziwnym zjawiskiem. Ja dopiero po pewnym czasie zorientowałam się, że we wszystkich knajpach siedzą tylko faceci ;)

O górach Prokletije słów kilka...
Przez długi czas określane były przez miejscowość jako „zakazane góry”, wywoływały strach, niepokój. Właściwie nie powinno to nikogo dziwić – góry te są pełne kontrastów. Od trawiastych wzgórz w Dolinie Valusnicy, po zimne, niedostępne skały Kalanfiri i Maje e Jezerce. Głębokie doliny, skaliste strome granie, to cechy charakterystyczne tych gór.

Prokletije położone są w południowo – wschodniej części Czarnogóry. Ciągną się również po albańskiej stronie. Ostatni w Czarnogórze posterunek policji granicznej znajduje się w Vusinje, gdzie należy się zgłosić, jeśli wybieramy się z Czarnogóry, na albańską stronę. Jednak UWAGA: przejście graniczne, które istnieje przy Vusanje jest przejściem małego ruchu granicznego i rządzi się swoimi prawami, co w praktyce wygląda tak, że wiele zależy od tego, w jakim humorze są pogranicznicy. My chcąc iść na Maje e Jezerce, które znajduje się w Albanii, zgłosiliśmy się na posterunek w Vusinje i usłyszeliśmy że nic z tego, bo musimy iść na normalne przejście graniczne, gdzie dostaniemy pieczątkę do paszportu i od albańskiej strony możemy sobie już iść gdzie chcemy w góry. Nasz znajomy Bułgar nie miał tego typu problemów i mógł bez problemu przekroczyć granicę. Inna sprawa, że w tym rejonie Montenegro ciągle brani byliśmy za Rosjan...a ja często brana byłam za Niemkę, więc może to też sprawiło, że nie otrzymaliśmy błogosławieństwa od pogranicznika na przejście do Albanii. Jak dowiem się dokładnie o zasadach tam panujących, to niezwłocznie się tą wiedzą podzielę.


poranek w dolinie




w dolinie znajdziemy wiele drogowskazów kierujących nas na szlaki...ale na tym zazwyczaj kończą się wszelkie oznaczenia i zaczyna się zabawa z cyklu, gdzie jest nasza droga?


sielankowo






w Gusinje


Plavskie Jezioro


nadciąga wieczór


15.09.10Zabawa w poszukiwanie drogi
Zaopatrzeni w mapę i po konsultacjach ze znajomym Czechem, wybieramy na ten dzień niezbyt długą trasę, wydającą się całkiem lajtową. Ekhm...”lajtowość” tego wyjazdu można często kwestionować. Po pewnym czasie zaczęliśmy już mówić, żebyśmy przypadkiem nie wymyślali kolejnych lajcików, bo nie przyjechaliśmy do obozu pracy, a na wakacje.
Idąc w górę doliny odnajdujemy drogowskaz z naszym szlakiem – szlak nr 503 na Veliki vrh. I na tym można zakończyć listę naszych osiągnięć. Szeroką szutrową drogą idziemy kilka metrów pod górę. W pewnym momencie droga się urywa a w lewo odchodzi spory stożek usypiskowy (oh yeah!!), na początku którego stoi metalowy słupek, który wzięliśmy za pozostałość drogowskazu. Wiedzieliśmy, że nasza ścieżka ma się wspinać stromą Doliną Krasnja, ale nie spodziewaliśmy się czegoś takiego. Widać momentami czyjeś ślady i usiłujemy nie zjechać z całym tym usypiskowym stożkiem. Po pewnym czasie, kiedy ja stoję, a właściwie wiszę uczepiona gałęzi, a Tomek wywołuje kolejną kamienną lawinę, doznajemy olśnienia. Wpakowaliśmy się we wcześniejszą dolinę. Usiłując trawersować po tym ciekawym terenie w końcu docieramy do szlaku. I tu uwaga WOW, szlak jest widoczny, nawet jest wyznakowany. Piękne widoki szybko rekompensują nam godzinną walkę ze stożkiem ;)
Docieramy do rozejścia szlaków – 503 idzie na Veliki vrh, 502 go omija i wiedzie w stronę Mali Karanfili. Wybieramy drogę nr 2 i...taa..nikogo nie powinno już to dziwić, szlak postanawia gdzieś sobie zniknąć. Chodzimy jak dwóch detektywów w poszukiwaniu poszlak szlaku. Skaczemy po ostrych jak brzytwa kamieniach, ślizgamy się po zroszonej jeszcze trawie. Pół godziny później udaje nam się wypatrzeć ścieżkę. Docieramy niż do skalnego okna. Wspinamy się na jego „parapet” - jest tam przywieszona stara, stalowa lina, która teoretycznie ma pomóc we wspinaczce, ale lepiej się jej nie łapać ;) Widok z okna jest super, my jeszcze postanawiamy wyjść ponad nie i zobaczyć szerszą panoramę. Po obfotografowaniu każdego kamienia, zaczynamy analizować mapę i usiłujemy zrozumieć, jak poprowadzono nasz szlak. Eh...mapa okazuje się być bardzo niedokładna. Oznakowań szlaku jak na złość znów brakuje. W trawie dopatrujemy się ścieżki i nią podążamy. Ja mam bardzo bliskie spotkanie ze żmiją – radośnie sobie na niej staje. Na szczęście dla mnie i dla niej spotkanie to nie kończy się źle. Później trzy razy się zastanowiłam, gdzie stawiam kroki.
Dalej dobrze widoczną ścieżką docieramy do rozejścia szlaków – jeden idzie do Planninarskiego Domu, znajdującego się zaraz obok knajpy, przy której nocujemy (we wrześniu nie jest czynny), drugi kieruje w stronę Mali Karanfili. Szlak znów jest mało widoczny, dlatego stawiamy kopczyki z kamieni, co okaże się za chwilę bardzo przydatne. Na Mali Karanfili docieramy bez większych problemów. Wylegujemy się na trawie, wygrzewając się w słońcu, podziwiając zróżnicowany krajobraz gór Prokletije. Patrzymy też na majestatyczne Maje e Jezerce, które miało być naszym celem na za dwa dni.
Zbieramy się w dalszą droge i...taaa znów nam gdziesz szlak umyka. Idziemy granią, która zaczyna się robić bardzo zabawna, bo wymaga skakania z kamienia na kamień, nad kilkunastometrowymi lufami. Cofamy się w momencie, w którym musielibyśmy być batmanem, żeby przelecieć na drugą stronę. Kręcimy się w okolicach Małego Karanfili, ale nie wiele to daje i wracamy drogą, którą przyszliśmy. Usypane przez nas kopczyki okazują się być teraz bardzo pomocne w zlokalizowaniu drogi zejściowej.
Schodzimy szlakiem do Planninarskiego Domy – tam wszystko wyznakowane jest pięknie, idealnie i w ogóle. Przynajmniej na zakończenie się nie gubimy ;)

Tomka konsultacje ze znajomym Czechem


nie taki mały stożek usypiskowy :D


widoki już ze szlaku








skalne okno


nad skalnym oknem


w drodze na Mali Karanfili


górskie odosobnienie


majestatyczne Maje e Jezerce


widoki z Mali Karanfili




czy ktoś widział szlak?



16.0910 Trojana uroki...
Tym razem obieramy sobie cel po drugiej stronie doliny. Szczyt o wdzięcznej nazwie Trojan. Wyruszamy z okolic naszego noclegu. Przechodzimy obok nieczynnego Planninarskiego Domu i leśną ścieżką, wyciętą jak z naszych Beskidów, docieramy do bajkowej Doliny Valusnicy. Nie wiem na ile zdjęcia oddadzą jej bajkowość, ale po prostu rzuciła nas na kolana. W szczegółności o tej porze roku trawy i krzewinki przyjmują przepiękną barwę. Widok tam jest bezcenny, w szczególności gdy wyjdzie się wyżej i na tle trawiastych wzgórz widzi się zimne, groźne i majestatyczne skalne ściany. Przez przełęcz Cafu udajemy się w stronę masywu Trojana. Mylimy ścieżki i...lądujemy w Albanii. Szybka korekta naszej wędrówki, machamy panom policjantom, którzy obserwują nasze manewry siedząc sobie po czarnogórskiej stronie, nieco poniżej nas. Docieramy u podnóża Trojana i wypatrujemy ścieżki. Odnajdujemy jakąś wiodącą po...małych stożkach usypiskowych. Po 15 minutach marszu ścieżka znika, a oznakowań szlaku oczywiście bra. Dlaczego nas to nie dziwi? Po 40minutach kręcenia się bez celu, rezygnujemy ze zdobycia Trojana i udajemy się na położoną niedaleko górę o nazwie Karaula. Tomek wypatruje wcześniej jakąś drogę wiodącą na nią, która...też się po pewnym czasie urywa. Ale tym razem idąc na azymut, docieramy nie tylko do ścieżki, ale także do szlaku. Ze szczytu rozciąga się świetna panorama. Można się tam wpisać do pamiątkowej księgi, którą znajdziemy w metalowej puszce. Jest tam kilka polskich wpisów. Robimy tam liczne zdjęcia, jesteśmy nawet w stanie wypatrzeć w dolinie Grebaje nasz namiot :D
Szlakiem schodzimy do doliny, tym razem nie gubiąc się.

kolejny poranek


Dolina Valusnica






Trojan


poniżej Trojana znaleźć można ślady po wojnie


Z Karauli...


_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
Dragan



Dołączył: 31 Sty 2007
Skąd: Okolice Torunia
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

piękne zdjęcia :)
_________________
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
 
 
tommer91



Dołączył: 09 Mar 2008
Skąd: Myszków/Kraków
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

Pięknie tam. Teraz mnie bardzo ciekawi czy w końcu zdobyliście najwyższy szczyt tych gór (jeśli dobrze kojarzę jest to też najwyższy szczyt Gór Dynarskich).
_________________
Don't shit, where you eat
 
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

Nie, nie zdobyliśmy. Za dużo kombinowania by było z jechaniem do Albanii. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Odkryliśmy magiczne miejsce w Czarnogórze i szczerze mówiąc nie żałuję. Maje e Jezerce poczeka pewnie do przyszłego roku ;)
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
mefistofeles



Dołączył: 25 Cze 2004
Skąd: Inowrocław
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

żmije was nie pogrzyły? Ponoć ich tam pełno...
_________________
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
 
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

mefistofeles napisał/a:
żmije was nie pogrzyły? Ponoć ich tam pełno...

ja widziałam jedną żmiję, na którą zresztą nadepnęłam.
Drugą żmiję widziałam później w okolicach Durmitoru..tyle.
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

18.09.10 Jeden dzień w Biogradskiej Gorze
Całą noc niemiłosiernie wieje i ogólnie widać, że zbiera się jakiś front. Jest chłodno, pochmurno ale nie pada. Nocujemy nie daleko wejścia na szlak do Pesica Jezero. Szutrową drogą idziemy przez dwie godziny w kierunku jeziora. W jego kolicach na chwilę gubimy szlak, ale po chwili go odnajdujemy i wychodzimy na przełęcz pomiędzy Crna Glavą a Zekovą Glavą. Dalej znów szeroka szutrową drogą, prowadzącą miej więcej granią idziemy, stawiając opór porywistym podmuchom wiatru. Góry przypominają trochę nasze Bieszczady, tyle, że są nieco wyższe. Taki sobie spacerek zrobiliśmy. Zejście do Biogradskiego Jezera jest monotonne i długie. Przy tym jeziorze znajduje się camping z bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturą – łazienki, pitna woda, knajpka. Za 3 euro od osoby można tam spać pod namiotem. Ogólnie góry te nie zrobiły na nas większego wrażenia, przyjemnie się po nich chodziło i czuć już tam było jesień. Następnego dnia przenosimy się do Mojkovaca i stamtąd ruszamy w kolejne góry, które odegrają sporą rolę na tym wyjeździe :)

nasza noclegownia


w drodze do jeziora

katun


Jezioro Pesica


w drodze do Biogradskiego Jeziora


jesiennie


spisywanie wspomnień nad Biogradskim Jeziorem


nad jeziorem
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

Im dłużej czytam i oglądam tym bardziej mi szczęka opada.


:)
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

Heh to andy trzymaj mocno swoją szczękę, bo jeszcze mam górską perełkę do zaprezentowania ;) Ale to dopiero jutro ;)
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

No trzymam, trzymam. ;)

Piękny jest ten świat :) tyle że życie przykrótkie cholerka.
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

właśnie mam podobne wrażenia - świat jest niesamowity i jest tyle do zobaczenia. Wiadomo wszystkiego się nie zobaczy, ale warto się starać zobaczyć jak najwięcej :)
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

I to jest główny plus internetu jak dla mnie - sporo można zobaczyć nie ruszając się z domu i nie mając zbyt dużo wolnego czasu. Pewnie że to nie to samo - ale pomaga odsiać ziarno od plew czyli stwierdzić gdzie warto a gdzie niekoniecznie.
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
bibi777


Dołączył: 27 Wrz 2010
Skąd: Ł./W.
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

ruda napisał/a:
właśnie mam podobne wrażenia - świat jest niesamowity i jest tyle do zobaczenia. Wiadomo wszystkiego się nie zobaczy, ale warto się starać zobaczyć jak najwięcej :)

Święte słowa :)
 
 
krzymul



Dołączył: 08 Lis 2008
Skąd: Pipidówa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

andy67 napisał/a:
szczęka opada

Mi szczęka opadła przy przedostatnim zdjęciu. :D

Fantastyczna lektura z pięknymi obrazkami - taką lubię. :)
_________________
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

krzymul napisał/a:
Mi szczęka opadła przy przedostatnim zdjęciu.

:? :think:
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

krzymul napisał/a:

Mi szczęka opadła przy przedostatnim zdjęciu. :D


Bez przesady, nawet nie wiadomo jakie to piwo a tobie już szczęka opada :))
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
krzymul



Dołączył: 08 Lis 2008
Skąd: Pipidówa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

ruda napisał/a:
confused think

właśnie....
andy67 napisał/a:
jakie to piwo
???

;) :P :D

PS. Nie ważne jakie...bo opadła. :))
_________________
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
 
 
ruda



Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Kielce/Wawa
Wysłany: Wto 28 Wrz, 2010   

Niksicko pivo ;)
_________________
http://balkanyrudej.wordpress.com/
http://podrozerudej.wordpress.com/
http://beta2.bywajtu.pl/
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group