FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Majówka w Tatrach
Autor Wiadomość
Ula


Dołączył: 28 Sie 2008
Skąd: Sochaczew
Wysłany: Czw 31 Maj, 2012   Majówka w Tatrach

Miało być przede wszystkim tatrzańsko, a wyszło bardziej skałkowo, a to wszystko przez tę zmienną pogodę w drugiej części majowego długiego weekendu. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Zaplanowaliśmy (skład wiadomo; Marcin, Maciek, ja) jak zwykle wyjazd nocą, co by nie tracić czasu, prosto na Słowację, szybkie przemundurowanie się w Smokowcu na parkingu i w góry.
Na Łomnicę w warunkach zimowych, czemu nie? Damy radę. Do Przełęczy Łomnickiej szło się bardzo ciężko w miękkim, roztapiającym się śniegu, zapadając się co chwilę po kolana.
Narciarze wjeżdżali sobie wyciągiem krzesełkowym na górę, by po chwili rozkoszować się szusowaniem na dół, a my w pocie czoło, mozolnie do góry. Jak ja im wtedy zazdrościłam.
Dwie godziny wchodziliśmy na przełęcz, by potem w ciągu 25 minut znaleźć się na dole.
Niestety, nad Łomnicą zgromadziły się ciężkie, burzowe chmury, trzeba było wracać na dół. Trochę szkoda, ale cóż, tak bywa w górach.







Jedyne co było pocieszające tego dnia to chyba to, że mogłam cieszyć nowymi widokami dla mnie i nie tylko dla mnie jak się okazuje. Pierwszy raz przemierzałam szlak z Hrebienoka do Skalnatego Plesa i z powrotem. Wprawdzie większość drogi powrotnej w deszczu, co mi jakoś specjalnie nie przeszkadzało, bardziej cieszyła mnie moja obecność tutaj, w mojej górskiej krainie.





Tym razem dla odmiany, a raczej z praktycznego, ekonomicznego podejścia mieszkaliśmy w Jurgowie. Takie oto widoki miałam zaraz po przebudzeniu się.
Tatry Bielskie prezentują się fantastycznie... Płaczliwa Skała, Nowy Wierch, Murań...







Po wczorajszym falstarcie, tym bardziej,że pogoda jest cały czas burzowa, planujemy następny dzień spędzić w Tatrzańskiej Kotlinie. Na wschodnim krańcu Kobylego Wierchu znajduję się Kamieniołom, tam zamierzamy się wspinać, czyli takie pierwsze samodzielne kroki w skale, na miesiąc przed wyjazdem do Jury na druga, praktyczną cześć kursu skałkowego.
Zabieramy szpej, linę to co mamy, ''baletki'' na nogi... czas zacząć.






Jakie to jest stresujące jednak, gdy nie ma obok instruktora, który czuwa nad wszystkim.
Tu musimy liczyć tylko na własną wiedzę i umiejetności zdobyte wcześniej na sztucznej ściance.

Pierwsze koty za płoty, poszło całkiem dobrze, pierwsze wspinanie, pierwsze zjazdy... Chłopaki zbudowali stanowisko na górze do wędki, ufałam,że zrobili dobrze, ale z ciekawości pofatygowałam się do góry, by zobaczyć. Zresztą miałam czas, będąc w trójkę jedna osoba na zmianę nie ma nic do roboty. Fajne miejsce, takie trochę piknikowe można powiedzieć w tym Kamieniołomie. Jakieś ławki, stół, można ognisko rozpalić.
Akurat tego dnia mieliśmy komfortową sytuację, oprócz nas nie było tam nikogo. A na sam koniec dnia tak na deser ferratka jedyna w Tatrach.





Najprzyjemniejsze rzeczy czekały nas po powrocie na kwaterę. Grillowanie i piwkowanie, burza nieco zakłóciła pełny relaks, nie mniej przenieśliśmy się pod dach i tym oto akcentem zakończyliśmy tatrzański dzień.
Na następny dzień zaplanowaliśmy wejście na Wołowiec Mięguszowiecki. Pobudka jak zwykle o 3-ej w nocy. Ku mojej uciesze słyszę w nocy padający deszcz. Kołdra na głowę i spanie przedłużone co najmniej o godzinę. Padało prawie do 6-tej rano. Eee, tam o tej porze to już za późno w góry.
Jedziemy znowu do Kotliny Tatrzańskiej na wspinaczkę. Poprzedniego dnia zaintrygowała nas pewna turniczka, może dziewicza? Jakby zrobić taką graniówkę? Trzeba było zejść poniżej szosy i przedostać się na drugi brzeg Bielskiego Potoku. Ale jak? Na boso, nie da rady po tych śliskich kamieniach, do tego lodowata woda, brrr... dobra, idźcie sami, ja nie idę, mówie do chłopaków. Nie mam sandałów, jak mam przejść? Zmoczę buty, w czym będę wracać? Po chwili podwinęłam spodnie do kolan i w butach wpław przeszłam przez rwący potok. Nie będę tu stać jak wazon czekając na ich powrót, a poza tym graniówka, by mnie ominęła. Trudno wrócę na boso lub w mokrych butach. Ech fantazja... jak dziecko.

028



No niestety zbyt trudno było się rozprawić z naszą turniczką. Po nocnym opadzie mokra skała o do tego bardzo omszała. Nie szkodzi, ale ciekawość została zaspokojona. Zabieramy zabawki i udajemy się ponownie do kamieniołomu. Dzisiaj sobota i od razu robi się tutaj ciaśniej, nie jesteśmy już sami. Ale miejsca jest dla wszystkich. Podnosimy sobie nieco poziom, chłopaki testują dzisiaj świeżo zakupione friendy. A na koniec dnia próbują zrobić coś na zimowej ścianie. Tutaj odbył się VII i VIII Memoriał Bartka Olszańskiego.





I tak oto minęły trzy dni tatrzańskiej majówki, Wtedy czułam mały niedosyt, nie byliśmy na żadnym szczycie tak naprawdę. Dzisiaj już patrzę na to inaczej. Powspinaliśmy się trochę, zawsze coś zostaje w głowie, poza tym sprawdziliśmy swoje umiejętności, to czego dotąd nuczyliśmy się na sztucznej ściance mieliśmy okazję skonfrontować, każdy z nas samodzielnie bez czujnego oka instruktora. Zdani sami na siebie. Były to dla nas nowe, nieznane emocje jak dotąd. A wszystko to odbywało się tutaj... właśnie w Tatrach, czego chcieć więcej?

Zapodaję linki do zdjęć Marcina na Picasie:


https://plus.google.com/photos/102435086733145025700/albums/5739503313080027617?banner=pwa


https://plus.google.com/photos/102435086733145025700/albums/5739499117321067057?banner=pwa

Dodam tylko, że powyższe zdjęcia są również autorstwa Maćka i Marcina. Które czyje nie pamiętam dokładnie, gdyż najwięcej zdjęć było robione Maćka aparatem.
 
 
 
andy67



Dołączył: 20 Maj 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pią 01 Cze, 2012   

O właśnie, trochę mnie kusi by pomieszkać kilka dni w Jurgowie, podoba mi się widok Tatr z tamtego rejonu.

I ten Kamieniołom też chyba odwiedzę przy najbliższej okazji.
_________________
Każdemu jego Everest...
 
 
krzymul



Dołączył: 08 Lis 2008
Skąd: Pipidówa
Wysłany: Pią 01 Cze, 2012   

Ula napisał/a:
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Dokładnie.
Ula napisał/a:
Wtedy czułam mały niedosyt, nie byliśmy na żadnym szczycie tak naprawdę

Jeszcze duuużo przed Tobą.
Podziwiam i trzymam kciuki za udany kurs skałkowy. Z tego co widzę to zaliczysz go śpiewająco. :-)
_________________
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
 
 
Ula


Dołączył: 28 Sie 2008
Skąd: Sochaczew
Wysłany: Sob 02 Cze, 2012   

andy67 napisał/a:
O właśnie, trochę mnie kusi by pomieszkać kilka dni w Jurgowie, podoba mi się widok Tatr z tamtego rejonu.

Pięknie wyglądają Tatry z Jurgowa. Ja najczęściej mieszkałam dotychczas w Murzasichlu, ale widoki z Jurgowa są fantastyczne, Bielskie cudowne, takie kolosy nagle wyrastają ci przed oczami... :O Poza tym dużo przestrzeni, cisza, spokój.
Mogę podać Ci namiar na bardzo fajną kwaterę, Tam mieszkalismy:
http://www.domekprzyhawraniu.pl/
andy67 napisał/a:
ten Kamieniołom też chyba odwiedzę przy najbliższej okazji.

W tym czasie, a był to długi weekend w Jurze byly napewno tłumy, a tutaj byliśmy sami.
Fajne zaciszne miejsce zewsząd otoczone skałami, mnie to bardzo rajcowało, że nikt i nic nas nie deprymowało, byliśmy sami i mogliśmy trochę amatorszczyzny pouprawiać. :-P
krzymul napisał/a:
Jeszcze duuużo przed Tobą.

Oby, zegar biologiczny bije wciąż i zdaję sobie sprawę, że możliwości maleją z każdym rokiem. Na kursie jestem najstarszą osobą, tam sama młodzież, ale jak to mówią... z kim przystajesz takim się stajesz... :D
krzymul napisał/a:
Podziwiam i trzymam kciuki za udany kurs skałkowy. Z tego co widzę to zaliczysz go śpiewająco

Dziękuję, trzymaj, trzymaj kciuki, :-) mam taką nadzieję, że zdam, muszę, bo w przeciwnym razie Kurs Tatrzański przejdzie mi koło nosa.
Ech... to już za kilka dni ten kurs skałkowy i jakoś się już denerwuję... niestety. ;-)
 
 
 
Agaar



Dołączył: 07 Sie 2005
Skąd: wielkopolska
Wysłany: Sob 02 Cze, 2012   

Ula napisał/a:
pierwsze samodzielne kroki w skale, na miesiąc przed wyjazdem do Jury na druga, praktyczną cześć kursu skałkowego.
Robiliście kurs najpierw na drogach ubezpieczonych?
Takie kursy to bardzo fajna sprawa, ale później trzeba dużo praktykować, bo szybko się zapomina. :)

U kogo robicie?
_________________
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
 
 
Ula


Dołączył: 28 Sie 2008
Skąd: Sochaczew
Wysłany: Nie 03 Cze, 2012   

Agaar napisał/a:
Robiliście kurs najpierw na drogach ubezpieczonych?

Nie. My jesteśmy w trakcie kursu wspinaczkowego z Klubu Wysokogórskiego w Warszawie, który rozpoczął się w styczniu. Po pierwszej teoretycznej części połączonej z zajęciami na ściance, która zakończyła się pod koniec marca.
Natomiast kto miał ochotę poćwiczyć sobie pod okiem instruktora na panelu wspinanie na wędkę, czy z dolną asekuracją i wiele innych technicznych rzeczy, po prostu mógł przychodzić i to robić. My przychodziliśmy na takie zajęcia tym bardziej ,że nasz instruktor ''ryba'' ( Arkadiusz Kubicki) robił to zupełnie bezinteresownie. Super gość.
http://pza.org.pl/szkolen...y.acs?id=319189
Właśnie u niego robimy skałkowy i również tatrzański o ile zdam skałkowy oczywiście.
Agaar napisał/a:
Takie kursy to bardzo fajna sprawa, ale później trzeba dużo praktykować, bo szybko się zapomina.

Coś o tym wiem, zdarza się że po dłuższej przerwie zastanawiam się przez chwile nad jakimś węzłem. :think:
 
 
 
Ula


Dołączył: 28 Sie 2008
Skąd: Sochaczew
Wysłany: Pon 11 Cze, 2012   

krzymul napisał/a:
Podziwiam i trzymam kciuki za udany kurs skałkowy.

Udany oczywiście,zdany i teraz przede mną tatrzański :-)
Marcina foty do obejrzenia:

https://plus.google.com/photos/102435086733145025700/albums/5752810878301085697?banner=pwa
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group