GERLACH

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
pawelpp

-#3
Posty: 120
Rejestracja: wt 26 paź, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pawelpp »

Iwona pisze:baaaaardzo proszę o obszerną relację z trasy(ze szczegółami ) plizzz
A proszę bardzo!
Wynajęcie przewodnika na Gerlach jest możliwe np. w Smokowcu w biurze "Satur". Trzeba się zapisać najlepiej na weekend, bo mogą dołączyć jeszcze inne osoby i będzie nieco taniej. Ponoć można za jeszcze mniejsze pieniądze znaleźć kogoś w Śląskim Domu. Przyjemność ta kosztuje średnio sto kilkadziesiąt złotych od osoby, ale wrażeń nie zapomnicie do końca życia.
Początek września 2001. Pobudka o 3.50 :-( Jedziemy pierwszą elektriczką ze Sławkowa do Tatrzańskiej Polanki. Potem człapiemy się do schroniska rozwaloną skodą należącą do jednego z przewodników. Plucha i siąpawica. Po zjedzeniu śniadania przewodnikom nie chce się iść do roboty. W razie niepogody biorą przecież połowę kasy ;-). Powiedziałem naszemu, żeby się nie zgrywał. Śnieg nie padał i nie było burzy, a nam zależało na wejściu, w dowolnych warunkach pogodowych. Natenczas ruszyli się przewodnicy. Trzech, z trzynastoma klientami. Czternastego słusznie wyśmiali i nie wzięli, bo miał podarte trampki (i nie raczył jeszcze nic zapłacić). Z Elwiry też się śmiali, bo miała pięknie pomalowane paznokcie i była jedyną kobietą w towarzystwie. Jak taka poczyni krok w nieskończoność ???
Po niecalej godzinie podejścia doszliśmy do ścian Gerlachu. Przewodnik związał nas linami. (Przypomniało mi się, jak to Wawrzyniec Żuławski pisał, że kiedyś powiązał jakichś uratowanych turystów i popędził ich w dolinę jak cielęta na postronku.) Zresztą asekuracja (lotna, w pozostałych idących z nami grupach w pewnych miejscach była sztywna!) nie jest moim zdaniem zupełnie potrzebna - dla niezbyt strachliwych oczywiście.
Wchodzimy w ściankę zwaną Wielicką Próbą. Spokojnie, nie dotknąłem nawet łańcucha, nie ma szczególnej ekspozycji. Z godzinę podchodzimy dużym żebrem ponad Wielickim Żlebem. Woda leje się na łeb kubłami. Straszna ulewa, ale idziemy niewątpliwie na adrenalinie.
Przełączka Nad Kotłem, jesteśmy na grani Gerlachu i schodzimy nieco na jej drugą stronę. Trawersujemy zbocze wąską zanikającą percią, przewijamy się przez liczne rynny i żeberka, to w górę, to w dół. Nie trafiłbym sam ;-) Na luft nikt nie zwraca uwagi, bo dookoła zupełne mleko.
Bez wątpienia najtrudniejsze miejsce to spory głaz wystający ze ściany. Nie da się go ominąć. Trzeba się mocno złapać i dać wielkiego kroka w lewo. Nie wspomnę o tym, że jest nieco powietrza pod nogami. (Przewodnik mówił, że wprowadził na Gerlach ośmiolatka, ciekawe tylko, jak dzieciak dał sobie z tym kamyczkiem radę.)
Żleb Batyżowiecki. Idziemy nieco w górę i zaraz czujemy walnięcie wiatru. Stoimy przy krzyżu na szczycie. Ziąb jest nieziemski, przewodnik każe kręcić szybko rękoma na rozgrzewkę. Towarzysz z grupy żłopie piwko. Dobrze, że nie wziąłem szampana i kieliszków starodawnym zwyczajem, bo nie chciałoby mi się go otworzyć :-) Nic nie widać, ale strasznie się cieszymy, że tu jesteśmy.
Schodzimy mozolnie Żlebem Batyżowieckim, z drugiej strony masywu. Pod koniec w dół przez małą pionową ściankę. Nie wiem, czy to jest oficjalny wariant, czy też wersja naszego przewodnika, bo pytał, czy chcemy przez tę ściankę (a potem to już możemy na Batyżowiecki), czy też trąby jesteśmy i idziemy inaczej :-) Wieje powietrze pod nogami. Inne grupy są asekurowane na sztywno, a my nie, no bo po co. Batyżowiecka Próba. Bardzo długi łańcuch i inne atrakcje. Nic takiego, tak jak Orla Perć.
Na dole w Batyżowieckiej wszyscy chcą sobie zrobić zdjęcie z Elwirą, jedynym rodzynkiem. Elwira uśmiecha się od ucha do ucha. Jest drugi raz w Tatrach (!) To osoba nie bojąca się nowych wyzwań.
W schronisku stawiamy porządne piwo naszemu przewodnikowi Ivanowi.
Od Śląskiego Domu w górę szliśmy jakieś 4,5 godz., w dół ok. 3,5 godz.
Każdy przeciętnie sprawny człowiek może wejść na Gerlach (i zejść z niego), pod warunkiem, że nie spanikuje.
Na Gerlachu byłem w 2001. Ostatnio dowiedziałem się, że jakiś maniak ochrony przyrody pozdejmował wszystkie łańcuchy. A były prawie nowe, chromowane. Ponoć policja słowacka śledztwo prowadzi, bo przewodnicy mogą utracić główne źródło utrzymania w sezonie letnim.
Za długi post przepraszam, humanistą jestem z wykształceniem ścisłym :-)
Luki

-#5
Posty: 830
Rejestracja: pn 15 mar, 2004
Lokalizacja: Otwock

Post autor: Luki »

Brawo,super opis :)
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

Gratuluję pięknego opisu! Zdecydowanie poruszył moją wybraźnię i chce mi się teraz na Gerlach, no pięknie, a ja tak lubię spełniać moje zachcianki :-)
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

wyobraźnia pracuje pełną parą :) dzięki za opis, teraz podobnie jak andaluzja będę czekał na okazję zdobycia Gerlacha

pozdrawiam-Jurek
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Paweł, wydzieliłem twój opis do osobnego wątku, bo jest naprawdę swietny. A przy okazji nikt chyba jeszcze nie opisał wejscia na Gerlach!
Wielkie dzięki!
:)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Porównuję opis z opisem Karłowicza , o dziwo ,góra się nie zmieniła .Sam się zbieram ,ale przy siąpiącym deszczu nie miałem tyle samozaparcia no i dziś skazany jestem na opisy
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Cześć Paweł!
Ja byłem tam w lipcu 1997 r. na szczęście nie padało, było tylko trochę chmur. Widać zaszły duże zmiany, nie było na szczycie krzyża tylko jakiś wystający pręt, łańcuchy na Wielickiej i Batyżowieckiej były stare i podrdzewiałe. Przewodnik nawet na batyżowieckiej próbował remontować łańcuch i coś tam przy nim stukał kamolem. Czasy też mieliśmy inne, ale to z winy przewodnika. Nigdy wcześniej tak nie zaświergalałem pod górę. Z tego co pamiętam to było niespełna 3 godziny, a może nawet 2,5 ze schroniska. O godzinie 9 byliśmy na szczycie, a po zejściu jeszcze pół dnia byczyliśmy się. Pisałem już o tym kiedyś w innym wątku.
Góra jest warta wydanych dutków, polecam!
pawelpp

-#3
Posty: 120
Rejestracja: wt 26 paź, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pawelpp »

Piotr pisze:nie było na szczycie krzyża tylko jakiś wystający pręt
Pod krzyżem Słowacy umieszczają kwiaty z okazji narodowych świąt czy też rocznic. O ile pamiętam, podczas mojej wizyty leżały sztuczne kwiaty To się może komuś żle kojarzyć, zwłaszcza przy okazji obecnych świąt. Zresztą Gerlach jest górą, która pochłonęła ponoć najwięcej ofiar w Tatrach, wliczając żołnierzy z rozbitego pod Zadnim samolotu.

Niemniej do wejścia na Gerlach gorąco zachęcam i życzę lepszej pogody, bo widok (znany mi tylko ze zdjęć) jest genialny. Przywrócenia łańcuchów również życzę, choć i bez nich można by wejść.

Na forum chętnie napiszę coś więcej, jeśli czas pozwoli. Mogę niestety zaglądać co parę dni i praktycznie tylko w godz. 24-2.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Krzyż na Gierlachu postawiono w 1997 roku. Wcześniej (1923-24) umieszczono tam metalową chorągiew (może to po niej ten pręt?). Swego czasu na szczycie znajdowały się także tablice z "nowymi" nazwami ku czci cesarza Franciszka Józefa oraz J.Stalina :)

MiG
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

No i znowu mnie zaczyna kusić.....Długo marzeniem moim było wejście na Rysy.Na początku nie wierzyłam w to, potem sobie odpuściłam ze względu na widoczny śnieg(nawet nie spróbowałam i to mnie długo gryzło ;))Jak się wreszcie zdecydowałam to oblodzenie "kazało"mi zawrócić z połowy trasy,aż nadszedł piękny lipcowy dzień 2002 roku.... :)No a teraz.....Gerlach zaczyna mi się kołatać po główce coraz częściej dzięki właśnie takim opisom, jak ten wyżej :)
MonisiaPP

-#3
Posty: 222
Rejestracja: śr 20 kwie, 2005
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: MonisiaPP »

Witam! Moj piewrszy post na forum w bardzo starym temacie! Piekny opis, az nie moge sie odczekac lipcowej wyprawy!
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Monisia - witaj na forum. Tak dużo piszesz, ze nie nadążam czytać... Tak trzymać! :D

P.S. Wybierasz się w lipcu na Gerlach? :O
MonisiaPP

-#3
Posty: 222
Rejestracja: śr 20 kwie, 2005
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: MonisiaPP »

Tak wybieram sie! Juz planuje teraz! happy Zbieram cenne doswiadczenie innych! Planuje rowniez Czerwona Lawke i Lomnice... Na rozgrzewke z Zakopcu Koscielec,bo jeszcze nie bylam! :)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ale ci dobrze no! A może zabierzesz nas ze sobą? Nie mówię że wszystkich, ale chociaż jakieś 20-30 osób, coooo? Taniej wyjdzie przewodnik i w ogóle...
:D
MonisiaPP

-#3
Posty: 222
Rejestracja: śr 20 kwie, 2005
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: MonisiaPP »

:D jestem jak najbardziej za! Lubie jak jest duzo ludzi! Cos sie dzieje, jest aktywnie... 8)
MonisiaPP

-#3
Posty: 222
Rejestracja: śr 20 kwie, 2005
Lokalizacja: Gdynia

Kilka waznych pytan - Gerlach!

Post autor: MonisiaPP »

Kto ustala godzine o ktorej sie wyrusza? My czy przewodnik? O 5 rano to ja nie bede widokow dostrzegala! :/ Niestety, zreszta pisaliscie ze 4,5h w gore i 3,5h w dol to nie trzeba chyba o swicie wyruszac?
Jezeli pogoda nie dopisze to i tak placimy przewodnikowi? Co z tym obwiazywaniem linami? Jak przewodnik obwiazuje nas? Nie bardzo rozumiem...
MonisiaPP

-#3
Posty: 222
Rejestracja: śr 20 kwie, 2005
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: MonisiaPP »

Napiszcie cos prosze, bo mi to sen z powiek spedza! :D :P
zgaga100

-#3
Posty: 242
Rejestracja: czw 29 sty, 2004

Post autor: zgaga100 »

Im wczesniej sie wychodzi tym wieksze prawdpodobienstwo, ze uda sie wejsc przy ladnej pogodzie. Niemal kazdy wie, ze najczesciej ok. 12-14 w Tatrach latem mocno wzrasta zachmurzenie. Godzine ustala przewodnik, mozna marudzic, tylko po co?

Przewodnik wypozycza uprzaz (w cenie) i gesiego powiazani lina (do uprzezy wlasnie) idziemy za nim :)
Wilu

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 14 lip, 2004

Post autor: Wilu »

hej ja też mogę zabrać kogoś ze sobą, ide w sierpniu do Morskiego Oka i nad Czarny Staw. Oczywiście nie musi to być od razu grupa 20-30 osób. 15 na początek wystarczy.
żartowałem
MonisiaPP

-#3
Posty: 222
Rejestracja: śr 20 kwie, 2005
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: MonisiaPP »

zgaga 100 nadal nie bardzo rozumiem tego przywiazywania? po co jedno do drugiego? i wszyscy razem do przewodnika? Poza tym marudzic po to by czuc radosc z tej wycieczki... o 5 rano nie czuje radosc i wtedy dopiero marudze! Zreszta place chyba za to a nie ide tam za kare?? [/quote]
ODPOWIEDZ