
Tatry w telefonie
Tatry w telefonie
Wydawnictwo Bezdroża proponuje wszystkim fanom Tatr dwadzieścia szlaków po polskiej i słowackiej stronie w wersji cyfrowej. Sprawdź sam: łatwa instalacja, dokładne mapy, opisy obiektów, zdjęcia, bieżąca lokalizacja GPS i możliwość wysłania współrzędnych GPS SMS-em. Z aplikacjami tatrzańskimi na komórkę górskie wędrówki będą bardziej bezpieczne i wygodne! Więcej informacji na http://bezdroza.pl/tatry.html.


Wygoda to rzecz względna
Raczej gwarantujemy, że nie trzeba będzie się przebijać przez szukanie po indeksach, spisach treści, mapach i przewodnikach konkretnego miejsca, bo w momencie wyświetli się ono na ekranie telefonu i pokaże, w jakim miejscu dokładnie jesteśmy, ile drogi przed nami, ile za nami i na co najlepiej popatrzeć za chwilę i w którą stronę. I chyba będzie to miało co nieco wspólnego z wygodą 
Moim skromnym zdaniem to jest ubezwłasnowolnienie. Kompletnie mi się to nie podoba, ale cóż ludzie kupią i będą z tego korzystać, ja pozostanę przy tradycyjnych metodach.Bezdroża pisze:Wygoda to rzecz względna smile Raczej gwarantujemy, że nie trzeba będzie się przebijać przez szukanie po indeksach, spisach treści, mapach i przewodnikach konkretnego miejsca, bo w momencie wyświetli się ono na ekranie telefonu i pokaże, w jakim miejscu dokładnie jesteśmy, ile drogi przed nami, ile za nami i na co najlepiej popatrzeć za chwilę i w którą stronę. I chyba będzie to miało co nieco wspólnego z wygodą
A dlaczego ubezwłasnowolnienie? Przecież nikt nie każe trzymać się sztywno szlaku i iść drogą, która została wytyczona na ekranie. Często świadomość pozycji GPS w Tatrach może ratować przed różnymi nieprzyjemnymi sytuacjami, a w aplikacjach jest połączenie nawigacji GPS i przewodnika, więc łatwiej wybrnąć z takich sytuacji.
Raczej moja interpretacja słowa "wygodniej", a poza tym to drobna złośliwość do przedpiścy za użycie tego przymiotnika.Huczaj pisze:To chyba nadinterpretacja świster
No bo jeśli będę podchodził sobie na np Lodową Przełęcz to w jaki sposób moja wycieczka będzie bardziej wygodna gdy będę posiałał ów superprogram w telefonie?
Od razu przypmniała mi się reklama danone - że poczuję sie lepiej jeśli przez 14 dni będę wcinał ich jogurty
Oczywiście target na taki bajer się znajdzie, nawet w wielu przypadkach takie cuś zastąpi żywego przewodnika (jeśli posiada umiejętność szczekania tak jak nawigacja samochodowaBezdroża pisze:Wygoda to rzecz względnaRaczej gwarantujemy, że nie trzeba będzie się przebijać przez szukanie po indeksach, spisach treści, mapach i przewodnikach konkretnego miejsca, bo w momencie wyświetli się ono na ekranie telefonu i pokaże, w jakim miejscu dokładnie jesteśmy, ile drogi przed nami, ile za nami i na co najlepiej popatrzeć za chwilę i w którą stronę.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Zajrzałam i przepraszam...
Kontynuując - aplikacja jest dla osób, które chodzą same i nie korzystają z usług "żywego" przewodnika, dodatkowo nie mają zbyt dużego doświadczenia w chodzeniu po wysokich górach. Jest to na pewno ułatwienie, może dla niektórych gadżet czy bajer, ale summa summarum ma się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa w górach. A jak już bateria padnie... zawsze można zjeść te 14 jogurtów
Kontynuując - aplikacja jest dla osób, które chodzą same i nie korzystają z usług "żywego" przewodnika, dodatkowo nie mają zbyt dużego doświadczenia w chodzeniu po wysokich górach. Jest to na pewno ułatwienie, może dla niektórych gadżet czy bajer, ale summa summarum ma się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa w górach. A jak już bateria padnie... zawsze można zjeść te 14 jogurtów
W końcu będzie tak jak z większością współczesnych żeglarzy. Kiedyś pozycję można było określić z gwiazd i Słońca (kilkoma metodami ), można było ją "zliczyć" (ze wskazań logu i kompasu), itp. itd. Po zbliżeniu się do brzegu można było określić swą pozycję z pomocą locji danego akwenu (latarnie, linia brzegowa, sondowanie dna itp.). Reasumując - w każdej praktycznie sytuacji dało się coś zrobić by określić choć z grubsza miejsce gdzie się jest. I każdy praktycznie żeglarz to "coś" umiał.
Od paru ładnych lat trwa jednak coraz większa ekspansja GPS-u. W efekcie (co łatwo zresztą było przewidzieć) żeglarze "głupieją". Nie ćwiczy się praktycznie obliczania pozycji bo i po co, przecież z GPS-em płynie się "jak po sznurku". Gdy jednak zdarzy się że GPS ulegnie awarii to w większości przypadków d... blada.
Podobnie robi się z kierowcami - co tam drogowskazy, atlasy - przecież GPS powie co i jak. Do tego jeszcze umiejętności jazdy też nie trzeba doskonalić bo przecież myśli i działa za nas ABS, ESP, ESR, BA i co tam jeszcze ...
I w końcu prędzej czy później wszyscy (prawie) staniemy się ofiarami postępu technicznego ...
Od paru ładnych lat trwa jednak coraz większa ekspansja GPS-u. W efekcie (co łatwo zresztą było przewidzieć) żeglarze "głupieją". Nie ćwiczy się praktycznie obliczania pozycji bo i po co, przecież z GPS-em płynie się "jak po sznurku". Gdy jednak zdarzy się że GPS ulegnie awarii to w większości przypadków d... blada.
Podobnie robi się z kierowcami - co tam drogowskazy, atlasy - przecież GPS powie co i jak. Do tego jeszcze umiejętności jazdy też nie trzeba doskonalić bo przecież myśli i działa za nas ABS, ESP, ESR, BA i co tam jeszcze ...
I w końcu prędzej czy później wszyscy (prawie) staniemy się ofiarami postępu technicznego ...
Każdemu jego Everest...
Komórka nie powoduje odmóżdżenia. Kolejną kwestią jest to, że komórka to w pewnym sensie zwiększenie bezpieczeństwa. Bez niej bardzo trudno byłoby poproszenie ratowników o pomoc. Niektórzy mówią, że GPS także je zwiększa, ale ja uważam, że jest to tylko niepotrzebny gadżet.Bezdroża pisze:Zgadzam się, że góry to sacrum, które należy chronić przed różnymi zmorami współczesności, ale - ilu z Was tak naprawdę chodzi w góry bez komórki?
Don't shit, where you eat
Widzisz ta trudność wezwania pomocy, wymuszała jednak większą ostrożność. Więc chyba tak trochę odmóżdża, tak jak wszystkie inne, ułatwiające nam życie urządzenia, taka jest niestety cena postępu, a zysk ? z pewnością dzięki temu żyjemy szybciej, tylko czy to jest zysk ? sam nie wiem.tommer91 pisze:Komórka nie powoduje odmóżdżenia. Kolejną kwestią jest to, że komórka to w pewnym sensie zwiększenie bezpieczeństwa. Bez niej bardzo trudno byłoby poproszenie ratowników o pomoc
Pozdrawiam
Jan
Chodziłem bez komórki, teraz chodzę z komórką (wyłączoną). Nie przyszło mi jednak nigdy na myśl że mogę więcej ryzykować "bo w razie czego mam łączność". Jak to działa na innych, nie wiem.janek754 pisze: Widzisz ta trudność wezwania pomocy, wymuszała jednak większą ostrożność.
Każdemu jego Everest...
I ja także chodziłem bez, ale od kiedy mam to nie oszukując, świadomość jej posiadania czasem bardzo podnosił mnie na duchu.andy67 pisze:Chodziłem bez komórki, teraz chodzę z komórką (wyłączoną). Nie przyszło mi jednak nigdy na myśl że mogę więcej ryzykować "bo w razie czego mam łączność". Jak to działa na innych, nie wiem.
Pozdrawiam
Jan
Ale już przy mniej poważnych można jej użyć, a przy poważniejszych gdy nie jesteś w stanie, to może jej użyć osoba znajdująca się w pobliżu, lub ta co zauważyła jakiś wypadek z większej odległości. Ogólnie jakoś nie zauważyłem by komórka i świadomość jej posiadania zwolniła mnie od myślenia. Do tej pory służyła mi w górach jako zegarek i chciałbym, żeby pozostało tak dalej.lars pisze:Tylko przy poważniejszych wypadkach komórka i tak często staje się bezużyteczna





