Picie wody ze strumieni
Picie wody ze strumieni
hahaha no właśnie,,,zdarza Wam sie napic? Ja uwielbiam herbatkę z wody z Lodowego Źródła...nie gardzę także tym, co ścieka powyżej Czarnego Stawu Gąsienicowego na pierwszym łuku w prawo....
z reguły im wyzej, tym bardziej pewna jest woda.....
podczas wędrówki upłazem na ciemniak zużyliśmy 4 l wody od bazy do pieca - no czyli w ciagu 4h - powyzej pieca okazało się na szczeście, ze jest źródełko (mój kochany niezawodny przewodnik zawsze podpowiada mi o takich rzeczach)
Hmmm tylko ze słyszałem, ze woda górska pozbawiona jest soli mineralnych i nie tyle gasi pragnienie co zwilża dziób i przełyk...coś takiego...wiecie cos więcej o tym?
acha - po deszczu nie piję ze strumyka...
z reguły im wyzej, tym bardziej pewna jest woda.....
podczas wędrówki upłazem na ciemniak zużyliśmy 4 l wody od bazy do pieca - no czyli w ciagu 4h - powyzej pieca okazało się na szczeście, ze jest źródełko (mój kochany niezawodny przewodnik zawsze podpowiada mi o takich rzeczach)
Hmmm tylko ze słyszałem, ze woda górska pozbawiona jest soli mineralnych i nie tyle gasi pragnienie co zwilża dziób i przełyk...coś takiego...wiecie cos więcej o tym?
acha - po deszczu nie piję ze strumyka...
dobra woda nigdy nie jest zła
Żłopałem wodę z Czarnego Stawu Gąsienicowego nie patrząc czy jest zdatna do picia. Dla mnie wtedy po zejściu żółtym szlakiem z Orlej było obojętne czy zatruta czy nie....tak strasznie chciało mnie się pić
Pomogło mi to picie, mogłem leźć dalej, nawet nie dociekałem nigdy jaki jest skład górskiej wody, najczęściej to deszczówko-śniegówka? Nie wiem.....
pozdr
pozdr
hehe-no nieźleJurek pisze:Żłopałem wodę z Czarnego Stawu Gąsienicowego nie patrząc czy jest zdatna do picia
Ja także bardzo lubię pić wodę ze strumyków,tylko ta wyobraźnia ...
-hmm, a to ciekawe-muszę to sprawdzićHogarth pisze:woda górska pozbawiona jest soli mineralnych
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Woda ze strumyka - no cóż - z tatrzańskimi strumnieniami nie mam związanych jakichś traumatycznych przeżyć, ale te w Pieninach... Dość dawno temu to było - jakieś 9 lat, ale za to tamten wyjazd wakacyjny zapamiętałam bardzo dobrze
Z plecakami Pieniny przemierzaliśmy, a woda zawsze była z nami. Aż którego pięknego dnia jej zabrakło. Tragedia, do przejścia jeszcze szmat drogi więc szybka decyzja o napełnieniu butelek wodą z przepływającego obok niewielkiego strumyka. I to był błąd. Kto pierwszy wypił (a było nas czworo) ten pierwszy chorował hehe - czyli ja
Jeden dzień całkowicie wyjęty z życiorysu, w następnych powolutku wracałam do świata żywych
Co do Tatr to ostatnio wodę ze "strumyczka" czyli rwącej rzeki niemalże piłam w zeszłym roku w czerwcu bodajże. Żmudne zejście czerwonym szlakiem spod Giewontu późno wieczorową porą (ok.22), porykiwania po bokach i strach w oczach a do tego brak wody - trzeba było się napić i już, bo inaczej śmierć z odwodnienia (i strachu hehe) jak nic
I przeżyłam, bez większych ekscesów 
Co do Tatr to ostatnio wodę ze "strumyczka" czyli rwącej rzeki niemalże piłam w zeszłym roku w czerwcu bodajże. Żmudne zejście czerwonym szlakiem spod Giewontu późno wieczorową porą (ok.22), porykiwania po bokach i strach w oczach a do tego brak wody - trzeba było się napić i już, bo inaczej śmierć z odwodnienia (i strachu hehe) jak nic
Czytałam kiedyś, że niedobrze jest pić w górach wodę ze względu na brak soli, nawet w tych naszych butelkowanych jest jej za mało, a niestety woda wypłukuje sole mineralne z organizmu. Nigdy nie piłam ze strumyków, zawsze mam przy sobie powerade- hi, hi- duuuużo soli.
I wiecie, co jeszcze wyczytałam? Że nie pije się wody w górach jak się chce pić, to pragnienie jest już objawem częściowego odwodnienia, tylko nalezy pić cały czas, tak aby nie doszło do uczucia pragnienia. Nie wiem jak to pogodzić, bo mi się latem chce cały czas- chyba powinnam sobie kroplówkę podłączyć
I wiecie, co jeszcze wyczytałam? Że nie pije się wody w górach jak się chce pić, to pragnienie jest już objawem częściowego odwodnienia, tylko nalezy pić cały czas, tak aby nie doszło do uczucia pragnienia. Nie wiem jak to pogodzić, bo mi się latem chce cały czas- chyba powinnam sobie kroplówkę podłączyć
Ja wracając z Krzyżnego to napełniłem sobie w tam płynącym strumyczku całą butelkę z 2-litrowej coli. Musiałem oczywiście targać ją cały czas ze sobą, ale pragnienie zostało zaspokojone
Z wodą z potoku Bystra następnego dnia jechałem do domu. Ostatnie jej łyki specjalnie zostawiłem sobie na moment, kiedy wysiądę z autobusu już w Rzeszowie.
Z wodą z potoku Bystra następnego dnia jechałem do domu. Ostatnie jej łyki specjalnie zostawiłem sobie na moment, kiedy wysiądę z autobusu już w Rzeszowie.
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Jeżeli ktoś ma wyrzuty sumienia bo chłepnął sobie trochę wody ze strumyczka to mogę go pocieszyć, że ja pije skąd popadnie. Krzyżne, Czerwone Wierchy, Ornak, i wiele wiele innych ... W sumie wodę kupną mam tylko w pociągu a później już tylko stumyk albo z łazienki w schronisku. Kryteria jakie biorę pod uwagę przy nabieraniu wody:
-żeby był strumyk
-żeby się dało podstawić dłoń lub butelkę
Raz tylko picie gdzie popadnie przyprawiło mnie o chorobę - kupiłem na Krupówkach szklankę zimnej wody mineralnej i się rozchorowałem.
-żeby był strumyk
-żeby się dało podstawić dłoń lub butelkę
Raz tylko picie gdzie popadnie przyprawiło mnie o chorobę - kupiłem na Krupówkach szklankę zimnej wody mineralnej i się rozchorowałem.
Podobnie jak Wilu - nie mam żadnych oporów przed piciem wody ze strumieni, na pewno jest lepsza niż w Wawie z kranu. Nawet jak mam picie ze sobą (tzn. wodę ze schroniskowego kranu
), to zdarza mi się pić ze strumienia. Piłem już wodę z kałuży i myłem się w kałuży
więc nie sądzę żeby mnie coś ruszyło. 
MiG
MiG
W Tatrach piję: ze strumieni, ze stawów, topię wodę ze śniegu (świeżego). Nigdy nie mialem jakichś z tym problemów. Lubię gotować herbatkę (i czasem coś jeszcze) na EPI-gazie, a wody ze sobą nie tarmoszę jak nie muszę. Kupuję mineralną tylko do pociągu (żeby mieć butelkę). Ale kiedyś koło któregoś Furkotnego Stawu zaczepił mnie starszy turysta i ostrzegał, żeby nie pić ze stawów, bo woda zawiera związki antymonu (a to przeciez metal ciężki). Potem pytałem znajomego geologa (zresztą znawcę Tatr) i informacji nie potwierdził. Więc pijcie wodę górską na zdrowie. (Święty Marcin pije wino, wodę pozostawia młynom, jak mówią Francuzi, ale słowackie wino nie najlepsze.)
Pozdrawiam
PP
Pozdrawiam
PP
Czy gazowana czy nie to chyba tylko zależy od tego co kto lubi. Ja preferuję lekko gazowaną, lub bez gazu.Na temat bąbelków słyszałam, że mogą podrażniać gardło. Nie wiem ile w tym prawdy.
A wodę ze strumieni piję bez oporów. I jem śnieg
Chociaż przez to wychładza się organizm. Ale taki chrupiacy lodowato zimny śnieg jest super 
A wodę ze strumieni piję bez oporów. I jem śnieg






