dziecko-lina-rodzic

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Tasior

-#1
Posty: 28
Rejestracja: wt 28 wrz, 2004

dziecko-lina-rodzic

Post autor: Tasior »

Zapewne nieraz widzieliście jak dziecko przywiązane liną do rodzica chodziło po trudniejszych i niebezpieczniejszych szlakach. Ja spotkałem się z taką sytuacją przy na wejściu na Rysy. Byłem trochę zaskoczony. Po jakimś czasie pomyślałem, że gdyby rodzic potknąłby się i spadłby to spadłby razem z dzieckiem. Ja osobiście bałbym się, bo dość że mogę spaść sam, to jeszcze razem z moim dzieckiem. Ale to tylko moja opinia. Może ktoś z was wiązał się z kimś młodszym liną? Jakie mieliście wtedy odczucia i jaką czuliście odpowiedzialność?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

No cóż ja właśnie w taki sposób prowadziłam mojego duuużo młodszego brata na końcówce podejścia na Giewont.Czułam się przez to pewniej bo mój braciszek należy do osób,których wszędzie pełno i które przez własne nogi potrafią się przewrócić(czasami), tzw. żywe srebro ,idzie ze mną i niby uważa ale już zagaduje innych z tyłu lub przodu. Może to nie zabrzmi skromnie ale swych ruchów jestem raczej pewna i raczej-powtarzam-raczej nie odpadłabym z łańcucha,więc był to jakiś sposób na zachowanie bezpieczeństwa.Wróciliśmy cało i zdrowo, a za rok to może i na Zawrat się wybierzemy :D
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
marcys

-#4
Posty: 314
Rejestracja: wt 20 sty, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: marcys »

Sam nie wiem co o tym myśleć. Piotrze, o wypadek ojca cz mamy nie obawiałbym się aż tak bardzo. A jeśli masz dzieci, szczególnie mniejsze, to wiesz, że ich wyobraźnia co do możliwych zagrożeń jest niewystarczająca. Zastanawiam się tylko, jaka jest górna granica wieku (wagi?) do której można taką technikę stosować.
Iwona a jak ty asekurujesz brata? Ma jakąś uprząż, czy po prostu robisz mu pętlę z liny?

pozdrawiam
Marcys
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

mam inne zdanie aniżeli Tasior. wg mnie jest to najbardziej cywilizowana forma turystyki z dzieciakami (no zawsze można wpakować babe do plecaka)... ostatnio rozmawialiśmy na zawracie z takim małżeństwem z małą córeczką... bardzo konkretni i odpowiedzialni rodzice... córeczka przywiązana do tatusia - a matula z tyłu luzem...ojciec na moment nie puszczał łańcucha i to mi się najbardziej podobało... zminimalizował ryzyko jak się dało... a gdybanie co by było gdyby tatus fiknął jest nie na miejscu - no bo ryzyko w górach jest zawsze... a co by było gdyby ktoś ponad tobą puścił się łańcucha i wywalił całym impetem w ciebie???
co innego jeśli chodzi o to czy JA bym zabrał SWOJE dziecko na taką eskapadę... nie wiem - nie zastanawiałem się nad tym...
powtarzam widziałem wiele dzieciaków na trudniejszych odcinkach i muszę przyznać, że sposób tatuś lina dziaciak mama pasi mi najbardziej...
ps. po wiejściu na zawrat owa rodzinka skręciła bez namysłu w lewo i dziarsko uderzyła na OP...
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

ja kilkukrotnie spotkałem się z takim tworem na OP no cóż.... uważam, ze temat jest co najmniej kontrowersyjny ale uważam róznież, że osoba prowadząca swoją pociechę na linie wie, co robi....
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Marcys oczywiście mam dla brata uprząż,bo wydaje mi się,że zawiązana lina na brzychu po odpadnięciu dziecka i w momencie szarpnięcia mogłaby zrobić mu krzywdę.Jaka jest górna granica wieku...hmmm...nie wiem,mój brat ma 8 lat (chudzinka-raczej ;)) i po tegorocznej wycieczce doszłam do wniosku,że mogę już mu zaufać i spróbować poprowadzić bez liny.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
marcys

-#4
Posty: 314
Rejestracja: wt 20 sty, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: marcys »

Iwona Pytałem dlatego, że widziałem takich, co bez uprzęży zasuwali i to uważam za nonsens. Ja ze swoimi maluchami tak nie chodzę, ale tylko dlatego, że trzy liny nie mieszczą mi się na brzuchu ;)

pozdrawiam
Marcys
Tasior

-#1
Posty: 28
Rejestracja: wt 28 wrz, 2004

Post autor: Tasior »

sKoTi pisze:a gdybanie co by było gdyby tatus fiknął jest nie na miejscu
W sumie sKoTi ma rację. Ale ja i tak bym się bał zabrać własne dziecko. Może w przyszłości zmienię zdanie. Narazie nie mam kłopotu, bo nie mam dzieci :D :D :D
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

Tasior pisze:Ale ja i tak bym się bał zabrać własne dziecko
- a to to jush jest osobisty wybór każdego odpowiedzialnego rodzica... osobiście mocno bym się nad tym zastanawiał...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zawsze z ciekawością patrzę na rodziców,którzy niosą swoje maleńkie pociechy w specjalnych nosidełkach-osobiście raczej bym się na to nie robiła ale hmmm nie wiem (różnie się w życiu układa) Starsze i chętne w góry to i owszem.U mojego 8 letniego brata zauważyłam podobieństwo do siebie-oboje lubimy trasy z łańcuchami a nie monotonne długie spacery przez doliny :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Anda

-#2
Posty: 79
Rejestracja: śr 15 wrz, 2004
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Anda »

Moi znajomi byli w tym roku w Tatrach z 6-tygodniową (sic!) córeczką i też taszczyli ją ze sobą w nosiełku (byli m.in. na Giewoncie) - dziecko wyglądało na naprawdę zachwycone wycieczką :) (o ile w tym wieku można mówić o zachwycie ;) )
Jak znam życie, moje ewentualne dzieci in spe też będą w ten sposób zsuwać po szlakach :).
marcys

-#4
Posty: 314
Rejestracja: wt 20 sty, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: marcys »

Hej, z sześciotyygodniowym maluchem nie wolno tak chodzić, bo on nie może siedzieć w nosidełku godzinami. Dziecko w tym wieku w ogóle nie powinno siedzieć, bo kręgosłup nie jest do tego przygotowany!!! A swoją drogą gratuluję kondycji mamusi - 6 tygodni po porodzie...

Co do kręgosłupa nie brałbym malucha na dłużej do nosidełka dopóki sam nie zacznie siedzieć.

pozdrawiam
Marcys
seba

-#4
Posty: 255
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Chodzież

Post autor: seba »

W pełni podzielam Twoje zdanie ,Marcyś,6-miesieczne moooże ale 6-tygodniowe w nosidełku kilka godzin? nigdy w życiu.no..ale rodzice z doswiadczeniem patrzą na te sprawy chyba inaczej...
pozdrawiam
Luca
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

ale rodzice z doswiadczeniem patrzą na te sprawy chyba inaczej...
Pytanie czy patrzą z punktu widzenia dziecka? A jak się ma sprawa obniżonego ciśnienia dla zdrowia dziecka?

MiG
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

W 97 roku byłem z moim 15 letnim synem Tomkiem na OP. Pokonywaliśmy odcinek Zawrat - Kozia Przełęcz i w dół do Piątki. Nie myślałem wogóle o jakiejkolwiek lince z uprzężą dla niego. Uważałem że jest już w odpowiednim wieku na taką wyprawę. Po drodze jednak starałem się być w najbliższej odległości od niego ponieważ odczuwałem dużą troskę o niego i asekurowałem jego marsz. Po dojściu do stalowej drabinki przy Koziej Przełęczy wszedłem pierwszy na nią a potem zaraz Tomek powyżej mnie. Widziałem jak drżą mu stopy na stopniach drabinki. Dopiero w Dolinie Pięciu Stawów po zejściu tam powiedział mi że trochę się bał i miał lęk przestrzeni. Dwa dni później wystartowaliśmy na Rysy, również miał pewne obawy ale wyprawa była ok jak później stwierdził. Kilka lat później pojechał z kolegą w Tatry, weszli na Rysy, wyprawa była udana. Brakuje mi wyobraźni jakby to było tam wysoko w górach z małym dzieckiem na uprzęży.....mam mieszane odczucia.....chyba nie zdecydowałbym się na taką eskapadę, chyba że z małżonką :) ale na to nie mógłbym też wtedy liczyć ponieważ Małgorzata nie drepcze po górach wogóle.

pozdrawiam
Jurek
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Dodam tylko, że ja osobiście nigdy nie widziałem w Tatrach dziecka na uprzęży i linie, a przecież sporo tam jeżdżę. Ale to chyba dobra koncepcja dla naładowanego energią małolata, tak samo jak nosidełko jest fajnym pomysłem na paroletnie dziecko. Czy lina, czy nosidło - zawsze zabierając dziecko w wysokie góry zwiększamy ryzyko, że "coś się wydarzy". No ale jaka jest alternatywa? Trzymać go w klatce?

Najgorzej jak jedno z rodziców nie przepada za górami - zwłaszcza matka. Wtedy ojciec ma niewielkie szanse na pośmiganie z bachorem przez 10 rokiem życia.
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

Mariusz pisze:z bachorem przez 10 rokiem życia.
- ale hardcore... nonono... zmień się... jestem zniesmaczony... :(
ktoś mi opowiadał kiedyś na szlaku, że dziecko się pewnego dnia im rozkleiło na szlaku i nie chciało ani w tą ani w tą stronę iść... a więc wypakowali wszystko z plecaka do reklamówek a dzieciaka wpakowali do owego plecaka... z 5 latkiem tak można - ale co z 10 latkiem zrobić???
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

sKoTi pisze:ale hardcore... nonono... zmień się... jestem zniesmaczony
Jak mi się urodzi, to się na pewno zmienię. Na bank! ;)

P.S. Bez urazy rodzice! :)
Kaśka

-#3
Posty: 105
Rejestracja: pt 26 mar, 2004

Post autor: Kaśka »

Mariusz pisze:Wtedy ojciec ma niewielkie szanse na pośmiganie z bachorem przez 10 rokiem życia.
ja myslę, że i po ukończeniu przez dziecko 10 lat moga być spoore problemy...
marcys

-#4
Posty: 314
Rejestracja: wt 20 sty, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: marcys »

sKoTi pisze:ale co z 10 latkiem zrobić???
zależy w jakim terenie, jak we w miarę łatwym, to zostaje metoda "na barana" - ma tę zaletę, że pozwala dziecku na regenerację zarówno fizyczną jak i psychiczną - wierz mi to nie jest gdybanie tylko doświadczenie, choć nie z 10 latakiem jeszcze...

pozdrawiam
Marcys
ODPOWIEDZ