1.

2.

Dochodzę do rozwidlenia szlaków gdzie muszę skręcić na Kozi Wierch. Pomykam raz po śniegu raz po kamerdolcach. Ogólnie podchodzenie sprawia przyjemność. W połowie drogi ubieram raki gdyż do końca już będę szedł po śniegu.
3.

4.

Spoglądam do góry i widzę na szczycie jakieś osoby jak się później okaże trzech jegomości. Doganiam ich na wierzchołku gdzie jesteśmy krótką chwilę z racji iż zespół już sie nabył na szczycie i zaczyna drogę powrotną w dół nie chwaląc się po moich śladach. Jak weszli nie pytajcie bo sam nie wiem ale na pewno nie czerwonym szlakiem.
5.

6.

Zostaję jeszcze jakieś 15 minut poczynam przygotowania do zejścia. Po około 100 metrach mijam zespół schodzący. Od dołu podchodzą jeszcze inne taterniki którym pstrykam pamiątkowe zdjęcie.
7.

Dochodzę do miejsca gdzie szpikulce na nogach już nie potrzebne. Mija mnie jeszcze jeden zespół pytający czy da rade bez raków na pik. Do góry jest już trochę śladów i może sie udać a w dół będzie trochę gorzej najwyżej zjedziecie
8.

9.

Następnie tylko pogoń w dół aby zdążyć na busa do chałupy co udaje się zrealizować w 100 promilach. Pozdrawiam kolesia ze schroniska za świetną kawę i kolesia co to pociupał wiatrołomy jak żem lazł w dół. A teraz ide po ziemniaki do sklepu bo nie bede miał co jeść Do następnego z górskim Hejjjjj


