Łańcuchy

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Tasior

-#1
Posty: 28
Rejestracja: wt 28 wrz, 2004

Łańcuchy

Post autor: Tasior »

Nie wiem czy są jakieś przepisy o używaniu łańcuchów, drabinek. Jakie Wy macie zasady poruszania się na łańcuchach. Np. kto pierwszy przechodzi, technika wchodzenia i schodzenia.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Technika zależy wyłącznie od sprawności ogólnej i rąk .Należy uczciwie zaznaczyć ,że przynajmniej połowa łańcuchów w Tatrach w normalnych warunkach pogodowych jest niepotzebna i dużo wygodniej wchodzi się obok po skale. Pewna przyzwoitość ,wynikająca z zasad bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku wymaga ,by ,w miarę możliwości na jednym odcinku łańcucha od haka do haka była tylko jedna osoba (w pewnych miejscach dwie osoby mogą sobie nawzajem pourywać ręce).Pierwszeństwo jest sprawą względną - zależy od możliwości przeczekania po jednej ,lub drugiej stronie ,możliwości bezpiecznej mijanki ,no i zachowania płynności ruchu w obie strony.Tyle teoria ,która się sprawdza przy małym ruchu kulturalnych osób.
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

w kilku natomiast miejscach przydałyby się ubezpieczenia, których nie ma aktualnie...jest kilka miejsc, gdzie, jesli jest ślisko, jest i groźnie...chocby nawet słynne wyjście na grzbiet idąc Kulczasem - Przełęcz nad Buczynową Doliną..... na samym grzbiecie jest dosć wąsko no i slisko..

moim skromnym zdaniem często łańcuchy nie sprawdzają się i o wiele bardziej pożyteczne w kilkunastu conajmniej miejscach byłyby klamry...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Szczególnie coś by się przydało na zboczach zdegradowanych - już nie tylko dlatego ,że są niebezpieczne ,ale dla ratowania samego zbocza :zejście z Krzyżnego na południe , ze Szpiglasowej na północ ,ale również na Słowacji : n.p.wejście na Lodową od Dol. Lodowej ,
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Dagomar napisał w zasadzie wszystko, co trzeba wiedzieć o łańcuchach. No może poza tym, że w burzową pogodę zwiększają prawdopodobieństwo uderzenia pioruna w okolicy. W trakcie chodzenia po Kozim we wrześniu zauważyłem, że przy schodzeniu w dół o wiele łatwiej zsuwać się przodem opierając na rękach (tj. plecami do skały, twarzą do widoczków), niż zwisać tyłem trzymając się łańcucha. Nie dotyczy to pionowych kominków i ma zastosowanie przy suchej skale.
:)
Lekito

-#2
Posty: 55
Rejestracja: wt 10 sie, 2004
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Lekito »

Wszystkoł adnie i pięknie, ale można schodzić twarzą do widoczków jak sie ma na plecach jakieś maleństwo 15 litrowe, a jak masz 80 l na plecach i złazisz tyłem do ściany to już nie jest tak wesolo. Plecak cały czas ociera się o skałę i czasami ciezko się z nim przedostać. Jednak z takim wielkim plecarem warto schodzić twarzą do skały trzymając się łańcuszka.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:przy schodzeniu w dół o wiele łatwiej zsuwać się przodem opierając na rękach (tj. plecami do skały, twarzą do widoczków),
popieram, to jest właśnie moja metoda schodzenia po lodzie i lekkim śniegu.Nie wiem jak to by wyglądało z dużym plecakiem :? Pewnie Lekito ma rację.Może kiedyś dane mi to będzie sprawdzić...
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

W przypadku oblodzenia proponowałbym jednak łapać się łańcucha :)

MiG
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

No niestety znowu wyraziłam się mało precyzyjnie- :wall: muszę nad tym popracować ;)
Sposób jaki wyżej opisywałam stosuję w miejscach,gdzie albo brak łańcuchów albo pomiędzy nimi jest jakaś przerwa i wtedy najpewniej się czuję schodząc "na tyłku"
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

To i ja się samodoprecyzuję. :cwaniak:
W wielu miejscach na OP albo na Rohaczach łatwiej mi zsuwać się na rękach, plecami do skały, nawet jak obok wiszą łańcuchy. Warunek: sucha skała. Oczywiście są miejsca, gdzie pozostaje tylko klasyczne zejście łańcuchowe, twarzą do skały. Wreszcie duży plecak - oczywiście sprawia, że schodzenie "gębą do widoczków" jest trudne i bezsensowne.
:)
Tasior

-#1
Posty: 28
Rejestracja: wt 28 wrz, 2004

Post autor: Tasior »

Ja mam taką technikę, że trzymam się łańcucha i schodzę tyłem. Tak jest chyba najsprawniej. Jeszcze nie spotkałem się z takimi warunkami, żeby ta technika się nie sprawdziła. Gdy schodziłem z Rysów ktoś się spytał z jakiejś innej grupy jak ma schodzić. Ja powiedziałem, żeby schodził tyłem, na to pewien pan około 50 powiedział, że tyłem się nie schodzi. Nie wiem - może źle go zrozumiałem albo poprostu niepowinno się schodzić tyłem. Ale jakby na to nie patrzeć, to taternicy schodzą tyłem (na linach).
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

No masz rację tasior - generalnie zaleca się schodzenie przodem do skały, zwisając na łańcuchu.
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

Dla mnie mało istotne jest jak się zaleca. Ja raz schodze tyłem, raz zjeżdżam na "tyłku" ( bez dużego plecaka ). Wszystko zalezy od tego,który sposób daje MI więcej pewności, bo to jest dla mnie najwazniejsze. Oczywiście w przypadku mokrych skał preferuje zejście tyłem, żeby nie zmoczyć tyłeczka, bo moze być później trochę zimno :-)
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

generalnie zgadzam się z andaluzją... u mnie tesh nie ma reguły choć przy trudniejszych miejscach zazwyczaj jest to tył...
andaluzja pisze:Oczywiście w przypadku mokrych skał preferuje zejście tyłem, żeby nie zmoczyć tyłeczka, bo moze być później trochę zimno
- no tak ale narażasz inne części ciała na przeziębienie... mokry tyłek (pardon - tyłeczek) to najmniejsze zło ;)
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

Tak naprawdę na przeziębienie narazam wszystkie części ciała, ale z mokrym tyłeczkiem naprawdę mi się źle później wraca :-) Odczuwam niesamowity dyskomfort :-(
ODPOWIEDZ