Szybkie chodzenie, czyli jak wyprzedzać
Szybkie chodzenie, czyli jak wyprzedzać
W Tatrach byłem 3 razy. W sumie 7 dni. Nie chwaląc się
byłem już np. na: Rysach i Orlej Perci. A mam zaledwie 16 lat. Ale nie o tym jest temat. Przez te 7 dni rzadko się zdarzło żeby był ktoś szybciej idący odemnie, mojego brata i wujka(zawsze bylismy w Tatrach razem). Ja może bym wolał iść wolniej, ale nie ma na to czasu. Najbardziej mnie nurtują korki na łańcuchach. Rozumiem jeżeli ktoś schodzi, ale denerwuje mnie jak inni wchodząc robią kroki po 2cm. Wyjątki się zdarzają np. starszy Pan, który złapał kamień(opisuje to w temacie: Narkotyk gór), albo na Orlej Perci chłopak w wieku ok. 25 lat. Spotkałem go na Świnicy(pytał o drogę). Ja z towarzyszami zajęci robieniem zdjęć zostaliśmy w tyle. Po kilku godzinach spotkałem go koło schroniska w Dolinie Gąsięnicowej. Patrzał na mnie i moich towarzyszów takim dziwnym wzrokiem, a my odruchowo pozdrowiliśmy szlakowym Cześć!!! A wy jesteście tymi co chodzą szybciej, wolniej, czy tak jak inni?
Też mam 16 lat
Przyjeżdżam w Tatry odkąd skończyłam całe 10 miesięcy
;) i moje tempo chodzenia zależy od tego, z kim idę. Jeśli to moja mama - wtedy tempo wszyscy dostosowują do niej, bo akurat w naszej grupie chodzącej na wycieczki (rodzice, siostra + cały szereg znajomych i przyjaciół
) jest ona 'najsłabsza'. Jeśli idę sama z siostrą lub znajomymi w wieku zbliżonym do mojego, to automatycznie tempo wzrasta. Mi osobiście nie zależy na jakimś strasznym wyrywaniu do przodu bo, według mnie, nie o to tutaj chodzi. Jedyny szlak, na którym się spieszę, szczególnie gdy schodzę, to Skupniów Upłaz - nie znoszę tej trasy :/ Nie leży mi jakoś... Chyba przerzucę się na Jaworzynkę, słowo daję...
- a jakie to ma znaczenie młody człowieku - ważne, że łazimy po górach...Tasior pisze:A wy jesteście tymi co chodzą szybciej, wolniej, czy tak jak inni?
ja chodzę różnie - raz szybko innym razem wolno... raz do przodu innym razem do tyłu... czasami biegnę czasami siędzę i zbijam bąki...
pamiętaj, że szybkość chodzenia to pojęcie względne - dla jednego śmigasz jak perszing byś dla drugiego wałęsał się jak anemik...
Co do szybkiego i wolnego chodzenia po górach..zawsze chodzę swoim tempem i w porównaniu z doświadczonymi panami , którzy mi towarzyszyli na szlaku, był to wolny spacer. Okazuje się jednak, że podsumowując całe przejście- czas był całkiem niezły ( chociaż nie o to tu chodzi ). Z mojego doświadczenia wynika, ze idąc równomiernie, nie mam opóźnień i zdążę zawsze zobaczyć to , co zaplanuje.
Pozdrawiam wszystkich
Pozdrawiam wszystkich
Tasior --- proponuję, żebyś podał swoje czasu przejść i wtedy każdy będzie mógł się wypowiedzieć, czy względem Ciebie potrafi iść szybciej czy wolniej... ale sKoTi ma rację...to nie są wyścigi..tu liczy sie przede wszystkim rozwaga a nie prędkość... ścigać to możesz sie w beskidach..jak chcesz to zapraszam
zobacz temat "propozycja zlotu forum" w relacjach - chętnie zobacze, jaki to jesteś szybki na odcinku 40 km...
Seba,seba pisze:jak tak biegasz po tych górach , to coś ogladasz, czy tak tylko sobie biegniesz
Tasior kamienie ogląda pod stopami, żeby się nie potknąć, ale widać nieuważnie, bo je czasem zrzuca.
A tak na serio: jak się jedzie w Tatry pochodzić po szlakach typu OP, czy Rysy, to trzeba się liczyć z tym, że będzie ktoś słabszy, czy ktoś, kto akurat przecenił swoje możliwości i trzeba będzie trochę, czasem dłużej poczekać. A już szczytem wszystkiego jest obrzucanie innych ludzi, choćby to była najokropniejsza stonka wiąchami, bo taki się zaklinował na zejściu. Osobiście zwracam ludziom uwagę wtedy, kiedy szarpią łańcuch, za który akurat trzyma ktoś inny (znacie to pewnie z autopsji), ale raczej po to, żeby się nauczyli jak z łańcucha korzystać, bo następnym razem będą już to wiedzieć. Nie każdy był kiedyś stonką, ale każdy kto jest stonką ma szansę zostać turystą, o ile ktoś mu tę szansę da.
Tasior,
ja rozumiem szybkie chodzenie np. na szlakach dojściowych, czy zejściowych - tam gdzie nie ma trudności i można łatwo się minąć czy wyprzedzić, natomiast obchodzenie łańcuchów to jest według mnie właśnie z przyczyn, o których napisałeś przesada. Sam lubię iść bez łańcucha, ale wtedy, kiedy pode mną nie ma nikogo, bo wiem, że nie zrzucę na nikogo kamulca. A twój przypadek jest klasyczny: sam widziałem to już co najmniej kilkanaście razy - obchodzenie kolejki na łańcuchu i lecący z góry kamień. Zastanów się - może warto postać chwilę i się pogapić na góry?
Dodam jeszcze, że kiedy miałem 16 lat, to też nie było moim hobby omijanie i wyprzedzanie wszystkiego i wszystkich, ale tak jak Anmenka - chodziłem po Tatrach od małego i miałem wpojone pewne zasady zachowania się w górach. Te zasady proponuję potraktować bardziej poważnie, bo one biorą się z doświadczenia nagromadzonego latami, a nie są uchwalane przez kogoś, komu wydaje się, że tak będzie dobrze.
pozdrawiam
Marcys
hehehehe święta prawda Marcys! A żeby ominąć łańcuch, trzeba troszkę doświadczenia mieć i nie zawsze da się to zrobić... OP jest dla ludzi słabszych i mocniejszych i jeśli ktoś potrzebuje więcej czasu to trzeba to uszanować...
Tasior - dwa razy byłeś na łańcuchach...to troszkę mało.... wiec ja radzę Ci z serca wziąć do siebie rady Marcysa i w razie kolejki na łańcuchu pooglądać góry
Tasior - dwa razy byłeś na łańcuchach...to troszkę mało.... wiec ja radzę Ci z serca wziąć do siebie rady Marcysa i w razie kolejki na łańcuchu pooglądać góry
Nie ma przepisu jak szybko chodzić po górach.Zgadzam się z przedmówcami,że każdy ma swoje tempo i już.Ogólnie przyjęte jest,ze jak idzie grupka to idą tak szybko jak najsłabszy w grupie, dlatego te pary i grupki piechurów,które mają podobne tempo marszu mogą mówić o szczęściu
Jeśli chodzi o wyprzedzanie to przede wszystkim kulturalnie i bez nerwów-w górach się odpoczywa a nie stresuje i obsypuje wzajemnie epitetami.Zgadzam się,że śmiało można "upomnieć" tych,którzy nie znają zasad poruszania się po łańcuchach,bo są one przeważnie w tych miejscach,gdzie wszystko może się wydarzyć.W tym miejscu muszę przyzanć 100% rację koledze,który powiedział:
sKoTi pisze:- a jakie to ma znaczenie młody człowieku - ważne, że łazimy po górach...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ja osobiscie chodze tak, zeby po prostu miec z tego przyjemnosc. Wole skrocic odpoczynki, by miec swobode przejscia przez jakas malownicza beskidzka lake przyslowiowym spacerkiem. Generalnie w rozrachunku przebijam czasy mapowe o jakies 15%. Szybkie bieganie ma sens tylko wtedy, kiedy nie nic ciekawego do ogladania. Ale to moje, dosc odosobnione pewnie zdanie.
PS Pozdrawiam cale forum i ze smutkiem oswiadczam, ze w Tatrach nie bylem. Za to zwiedzilem Beskid Zywiecki i Gorce - nie to samo, ale tez pikne. Heeeeej!
PS Pozdrawiam cale forum i ze smutkiem oswiadczam, ze w Tatrach nie bylem. Za to zwiedzilem Beskid Zywiecki i Gorce - nie to samo, ale tez pikne. Heeeeej!
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Gorce mnie nie powalily sie przyznam - a przynajmniej Gorczanski odcinek czerwonego - z Rabki do Starych Wierchow rzeczywiscie przepiekne, ale za Turbaczem zrobilo sie troche nudno. Ale moze to przez pogode i to, ze postanowilismy od Starych Wierchow do Kroscienka dojsc za jednym zamachem.
A zima nie bylem.
A zima nie bylem.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Ja zdeptałem całe Gorce. Górki są fajne i łądne widoki na Tatry. Chodziłem głównie latem, ale byłem też zimą na Turbaczu dwa razy i robiłem trasę z Turbacza na Gorc.
Za najładniejsze szlaki w Gorcach uważałem drogę z Turbacza na Gorc, szlak z Turbacza przez Turbaczyk do Niedźwiedzia, sam Lubań i chyba jeszcze drogę z Turbacza do Nowego Targu (ale nie żółty szlak). To co najpiękniejsze w Gorcach, to olbrzymie polany często pełne kwitnących kwiatów albo zarośnięte wysoką trawą - można się położyć w trawie i gapić na góry... - już się rozmarzyłem.
pozdrawiam
Marcys
Za najładniejsze szlaki w Gorcach uważałem drogę z Turbacza na Gorc, szlak z Turbacza przez Turbaczyk do Niedźwiedzia, sam Lubań i chyba jeszcze drogę z Turbacza do Nowego Targu (ale nie żółty szlak). To co najpiękniejsze w Gorcach, to olbrzymie polany często pełne kwitnących kwiatów albo zarośnięte wysoką trawą - można się położyć w trawie i gapić na góry... - już się rozmarzyłem.
pozdrawiam
Marcys
Zbieganie przechodzi na ogół z wiekiem. Zazwyczaj...
No, mi przynajmniej przeszło, bo kiedyś się z tym wygłupiałem, a teraz biegnę tylko jak muszę (np. przyjdzie mi na myśl kufelek schłodzonego Okocimia w schronisku). Ostatnio jednak zbiegałem z Koziego przez Roztokę do Palenicy, bo coś tam chciałem załatwić w Zakopcu jeszcze. No i niestety nadwyrężyłem kolano nieco, nie wspominając o mikro-pęknięciach w kościach i stawach...
No, mi przynajmniej przeszło, bo kiedyś się z tym wygłupiałem, a teraz biegnę tylko jak muszę (np. przyjdzie mi na myśl kufelek schłodzonego Okocimia w schronisku). Ostatnio jednak zbiegałem z Koziego przez Roztokę do Palenicy, bo coś tam chciałem załatwić w Zakopcu jeszcze. No i niestety nadwyrężyłem kolano nieco, nie wspominając o mikro-pęknięciach w kościach i stawach...
16-latek zorientował się, że Forum pełne jest tatrzańskich chartów i pochwalił się swoją sprawnością w górach. A ku swojemu zaskoczeniu (zapewne) został sprowadzony do parteru:
- że po pierwsze kultura,
- że po drugie góry to nie stadion itd.
Popieram !!
Ja mam 36 lat i daleko mi do rekordów szybkości i bardzo często zatrzymuję się żeby "wdychać" Tatry ( i powietrze )
Do sKoTiego: jest już moje drugie zdjęcie na fototoku, może byś rzucił okiem ?
- że po pierwsze kultura,
- że po drugie góry to nie stadion itd.
Popieram !!
Ja mam 36 lat i daleko mi do rekordów szybkości i bardzo często zatrzymuję się żeby "wdychać" Tatry ( i powietrze )
Do sKoTiego: jest już moje drugie zdjęcie na fototoku, może byś rzucił okiem ?







