NO I JAK TU WIERZYĆ PROGNOZOM....

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

NO I JAK TU WIERZYĆ PROGNOZOM....

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Na każdej informacji o pogodzie co innego i w sumie nic dobrego :? .

A ja na głodzie….

MUSI BYĆ ŁADNIE .
Ponoć wiara czyni cuda a i mój „pogodowy nos” jak dotychczas mnie nie zawiódł – jedziemy, chociaż właściwie wypadałoby wypakować torby i zostać w domu.
Wyjazd jak zwykle wcześnie rano 14.06 - w niedzielę.
Dzień zapowiada się ładny.
Już z daleka pięknie widać Tatry .
Nie obraziły się na nas za tą pienińską zdradę i przywitały jak zwykle wspaniałą, słoneczną pogodą :D .

Obrazek

Mimo, że nasza słowacka gospodyni wyjechała – udostępniła nam dom i po wniesieniu bagaży szybka decyzja - jedziemy na Łomnicę.
Przy takiej pogodzie i widoczności będzie na co popatrzeć.

Obrazek

No niestety, mimo wspaniałych warunków u góry wiało dość mocno i wagonik nie kursował .
Nie mamy szczęścia ostatnio do tego szczytu.
Wjechaliśmy gondolkami na Skalnate Pleso, a potem szlakiem przez Małą Świstówkę, Polanę Folwarczną zeszliśmy do Stanicy Start. Taki spokojny spacer rozruchowy – pełny relaks.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
Widoki ładne, ciepło, pusto na szlaku – w przeciwieństwie do Skalnatego, gdzie przy niedzieli sporo turystów spacerowało.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec sprawiliśmy sobie frajdę w postaci zjazdu na hulajnogach ze Stanicy Start na parking.
No super – poczuliśmy się 30 lat młodsi :D .

Obrazek

Obrazek

W poniedziałek wybraliśmy się zupełnie gdzie indziej, niż się w końcu znaleźliśmy.
Wszystko przez to, że dopiero w elektriczce zaczęłam się zastanawiać, czy szlaki powyżej schronisk otwarte są do 15.06 włącznie, czy od 15 już można….
Interpretacja - wg. własnego, niekoniecznie słusznego zdania.
Po krótkim, acz ostrym starciu tumiwisizmu (mąż) z paragrafstwem (ja) – to drugie wygrało.
Wysiedliśmy w Tatrzańskiej Polance i poszliśmy zielonym szlakiem do Wielickiej, z zamiarem przejścia Magistralą na Hrebieniok i na pociechę zjechać sobie jeszcze raz kolobeżkami.

Obrazek

Obrazek

Tam jednak się okazało, że wszyscy - łącznie przewodnikiem, który kręcił się koło Śląskiego Domu – uważają, że od dziś można iść wyżej.
Skoro można – to idziemy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ogromne wrażenie robią potężne ściany skalne wielickich szczytów.

Obrazek

Obrazek

Dotarliśmy do Długiego Plesa i pewno z rozpędu poniosło by nas na Polski Grzebień, ale tam całe podejście było w śniegu, a ja w sandałkach – specjalnych wprawdzie, na wibramowej podeszwie, przyczepne, fajne – ale nie na takie szlaki.
Popatrzyliśmy z daleka…..przyjdziemy w sierpniu, jak nic się nie przydarzy.

Obrazek

Dolina piękna – wyobrażam sobie, jak wszystko to, co teraz dopiero wychodzi z ziemi zakwitnie w Kvetnicovych Ogrodach….
Na razie mnóstwo kaczeńców, sasanek no i świstaków.. Chodziły prawie pod nogami, bo poza nami nikogo nie było, a my szliśmy cichutko, żeby im spokoju nie zakłócać.
Niektóre - uroczo rozwalone – wygrzewały się na cieplutkich kamuclach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Było tak pięknie, cichutko i pusto, że postanowiliśmy zostać tu dłużej, a na Hrebieniok iść innym razem.
Wspaniale wyglądał z góry Wielicki Staw, w którym odbijało się błękitne niebo.

Obrazek

A tu wisząca w powietrzu łacha śniegu - miałam wrażenie, że zaraz pojedzie, albo się zapadnie.
Mąż bohatersko poszedł pierwszy…. :think: hm, sporo cięższy, jak nie poleci, to może i mnie się uda ;) .

Obrazek

Obrazek

Mimo zmiany trasy i całej „awantury” z tym związanej, wycieczka okazała się bardzo piękna.

Tu zresztą każda jest piękna.

Na wtorek zapowiedzieli załamanie pogody, burze, deszcze i Bóg wie co jeszcze…
Skoro tak – to góry odpadają, choćby przez te burze.
W takim razie mapa na stół i trzeba coś wymyślić.
Podczas naszej ostatniej wycieczki rowerowej w Pieninach - na Przełęczy pod Tokarnią, rozmawialiśmy ze starszym małżeństwem o którym wspominałam w poprzedniej relacji. Starszy Pan wspominał o zamczysku w Starej Lubowni i polecał bardzo jego zwiedzenie.
Czemu nie….po drodze wstąpimy do Kieżmarku.
Nowe dla nas tereny, na pewno warte poznania.
Tak też zrobiliśmy.

Starówka w Kieżmarku z kolorowymi domkami, ratuszem – bardzo ładna. Wrażenie psują jednak duże ilości samochodów, zupełnie nie pasujących do tych stylowych, klimatycznych uliczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zwiedzanie zamku trzeba było sobie odpuścić, bo połączone w tym dniu z oglądaniem spektaklu rycerskiego, zajęłoby zbyt dużo czasu.
Innym razem - zresztą nie przepadam za takimi pokazami.

Obrazek

Droga do Starej Lubowni bardzo widokowa.

Obrazek

Na miejscu, oprócz zamku można jeszcze zwiedzić skansen z piękną cerkiewką, ciekawymi drewnianymi chatami, kużnią, młynem itp.
Dziś człowiek nie potrafiłby sobie wyobrazić życia w takich warunkach, a przecież od tamtych lat nie upłynęło zbyt wiele czasu….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ule z tamtch lat....

Obrazek

No i ogromne zamczysko z XVII wieku, którego zwiedzenie zajmuje dość sporo czasu.
Ekspozycje historyczne – najważniejsze wydarzenia w dziejach zamku, sale wystawowe, barokowa kaplica, wystawa mebli historycznych w barokowym pałacu, pamiątki po kolejnych właścicielach zamczyska – bardzo ciekawe rzeczy można tu poznać i zobaczyć.
Z gotyckiej wieży rozciąga się piękny widok na Tatry i Trzy Korony w Pieninach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na jednym z dziedzińców studnia zamkowa, przy której – w ramach biletu – odbył się pokaz sokolnictwa.
Miałam okazję popatrzyć w dzikie sokole oczy z bliska :) .

Obrazek

Obrazek

Śnieżna sowa też popisywała się swoimi umiejętnościami.

Obrazek

Wycieczka piękna i ciekawa, a prognozowane załamanie pogody – jak widać na zdjęciach :D .
Trzeba jednak przyznać, że nad Tatrami chmury stały cały dzień i pół następnego.

Kolejny dzień – Popradzkie Pleso, Hińczowe Plesa,Koprowa Przełęcz, Koprowy Wierch.
Ranek nieco pochmurny nad górami, ale miałam nadzieję, że się rozejdą i coś zobaczymy.

Już po dojściu do Doliny Mięguszowieckiej zaczęło się przejaśniać nad Granią Baszt.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalej wspaniały widok na Wielki Hińczowy Staw i na Mięgusze. Cymes.

Obrazek

Obrazek

Małe Hińczowe Pleso i Grań Baszt.

Obrazek

Mozolne podejście na Koprową Przełęcz.

Obrazek

Na temat szlaku napiszę krótko – daleko, wysoko i ostro.
Po drodze do przebycia śniegowe łachy.
Nieskromnie powiem – sama się podziwiam, że tam dolazłam, bo gdy zobaczyłam z Przełęczy Koprowej następny odcinek , to natychmiast mi się odechciało iść dalej.
Całe zbocze w śniegu.

Obrazek

Mój małżonek, lubiący takie wyzwania ruszył (bo ludzie idą)...
Ja po chwili namysłu też się zdecydowałam – przecież jak uznam, że będzie niebezpiecznie, to zawrócę i świat się na zawali z tego tytułu. Nic na siłę.
Nie było żle i przeszliśmy przez ten śnieg na szczyt – a tam niespodzianka – to jeszcze nie ten właściwy. Na Koprowy trzeba dalej przejść wąską granią, a potem trochę poskrobać się po skałach.

Obrazek

W pewnym momencie nawet sobie pomyślałam – Boże, co ja tu robię z moim lękiem wysokości :? ….
Na szczycie miejsca mało, na szczęście kilka osób, które tam dotarły wcześniej już schodziły i byliśmy sami – ot i pożytek z wędrówki bez pośpiechu :D .
Siadłam w załamku między kamulcami i ani się nie ruszyłam.
A jakie stamtąd widoki wspaniałe i zachwycające…….
Warto było – i choć nogi miały udrękę, ale za to oczy – prawdziwą królewską ucztę.

Potem doszedł jeszcze węgierski turysta, który pstryknął nam fotkę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dolina Złomisk - rano w chmurach, teraz pięknie widoczna.

Obrazek

Po tej wycieczce miałam obawy, czy na drugi dzień gdzieś wyruszymy, bo steraliśmy się solidnie.
No, ale jak tu nie wyruszyć w taką cudną pogodę – nie do pomyślenia.
Wybraliśmy się na Sławkowski.
Ten dopiero dał nam popalić…a tak łagodnie wygląda z daleka :)) ..

Obrazek

Konik czekający na swoją kolejkę do ciężkiej pracy z drwalami.

Obrazek

Według szlakowskazu 5 godz 15 min podejścia…. Hm….. od razu dodałam godzinę, na gapienie, zdjęcia i odpoczynki.
I tak wchodziliśmy – sześć i pół godziny po niekończącym się rumowisku kamulców, przez kolejne szczyty i szczyciki, po śniegowych łachach, a tego właściwego jeszcze nie widać…
A jakie widoki po drodze na Dolinę Staroleśną, Pośrednią Grań, Kościoły, Rywocińskie Turnie i Łomnicę….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kiedy w końcu go ujrzeliśmy, okazało się, że „jeszcze tylko” półtorej godziny – i jak damy radę - będzie „nasz” .
Podejście końcowe niezbyt ciekawe, można łatwo pogubić się w tych kamieniach.

Obrazek

No jeszcze parę kroków po pochylonej śniegowej łacie i trochę po kamulcach i nareszcie - SZCZYT !!! – 2.452 m n.p.m.
Moje uczucie satysfakcji z dojścia do celu można chyba porównać do uczucia zdobywców ośmiotysięczników :)) .
No cóż…..każdemu jego Everest…

Obrazek

To, co ukazało się po wejściu na szczyt, po prostu nas zatkało…przepiękne widoki przy wspaniałej pogodzie…
Zrobiliśmy sobie długi odpoczynek - należało się zmaltretowanym codziennymi wędrówkami nogom.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widać Zbójnicką Chatę w Staroleśnej.

Obrazek

Obrazek

O zejściu nawet bałam się pomyśleć, ale poszło wyjątkowo sprawnie i dość szybko jak na nas – w niecałe trzy i pół godziny.
Przy zbiegu szlaków niebieskiego i czerwonego na Hrebieniok, spotkaliśmy parę Polaków z którymi rozmawiałam gdzieś wyżej przy podejściu na szczyt. Osoby młode - po trzydziestce. Kobieta szła jakoś dziwnie - okazało się, że całkiem wysiadły jej stawy kolanowe i nie mogła iść z bólu. Poratowałam ją ketonalem forte i do samego wieczora myślałam, jak ona zeszła do Smokowca…
Mam nadzieję, że chociaż trochę jej ten mocny lek pomógł, bo aż żal było patrzeć jak cierpi.
Jej mąż powiedział, że sporo chodzą po górach, ale coś takiego przydarzyło im się po raz pierwszy.
Mój małżonek zobaczył, że nie tylko on się męczy z tymi sprawami, bo też ma poważne kłopoty ze stawami kolanowymi. Na razie dzielnie chodzi z bólem, ale nieciekawie to wygląda…eh :? ….

Na drugi dzień rano czułam się jak by mnie kto obił kijem bejsbolowym :)) , a tu pogoda dalej ładna i jak tu wysiedzieć w domu…
Wymyśliłam wycieczkę – wydawało mi się – łatwą.
Samochodem do Trzech Studniczek, dalej Doliną Koprową po asfalciku, w miarę równo – przejdziemy się trochę na tych bolących nogach, popatrzymy na okolicę…

Na dzień dobry śliczna kolorowa łączka.
.
Obrazek

Po drodze – 3 minuty w bok, piękny Kmetov Wodospad, spada z dużej wysokości, nie sposób go ująć całego.

Obrazek

Niestety, asfalcik tylko mniej więcej do połowy doliny, a my – jak zwykle - złapaliśmy „cuga górskiego” i poleźliśmy do Ciemnosmreczyńskiej nad Niżni Staw.
Sama dolina Koprowa ładna, widać zniszczenia przez potężne lawiny, w niektórych miejscach przewalające się przez jej dno.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A na sam widok progu Doliny Ciemnosmreczyńskiej, szumiącej głosno siklawy i przecudnego otoczenia zapomnieliśmy o bólach wszelakich i nie wiadomo kiedy wyskrobaliśmy się do góry nad staw.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trochę "przymulony" Krywań, od zachodu zaczęło przybywać chmur.

Obrazek

Przez całą Koprową (około 25 km w obie strony) - szliśmy sami.
Nad stawem dwóch Polaków wybierało się na Wrota Chałubińskiego.
Pusto, cicho, cudnie, ale szlak bardzo długi i mimo swojej urody dość męczący – a miało być lekko i łagodnie :? ….
Wróciliśmy z tej pięknej wycieczki na tzw. „ostatnich nogach” do samochodu. Powoli zaczęła się kończyć pogoda i w okolicy Trzech Studniczek lekko pokropił ciepły deszczyk.
Krywań skrył się w chmurach.


Nie wiem, czy mi ktoś uwierzy, ale prognoza na sobotę i niedzielę bardzo mnie ucieszyła.
Chmury, deszcz, zimno – jednym słowem masakra.
Ten obrzydliwy dzień pozwolił nam jednak na luksus odpoczynku, po tych sześciu dniach intensywnego nadwyrężania sfatygowanych stawów nożnych.
Nie wyszłam z domu ani na krok.
W ładną pogodę nie byłoby to możliwe, a już naprawdę się należało – choćby z rozsądku…
W niedzielę mieliśmy się przenieść do Zakopanego, więc w taką pogodę też mniejszy żal straconego dnia.
Niestety, prognozy na dalsze dni były takie same, czyli fatalne i mimo, że w Zakopanym czekała nas ogromna przyjemność spotkania przy piwku z jedną z przemiłych Forumowiczek, oraz mroziła się butelczyna na przywitanie nas przez górskich przyjaciół spod Poznania – postanowiliśmy wrócić do domu.
Wielka szkoda, ale wierzę, że :

- jeśli chodzi o piweczko - to co się odwlecze….
- do 6 lipca trafi się ze cztery dni ładnej pogody i uda się tą butelczynkę ze Stenią i Tadeuszem opróżnić .

Trzeba myśleć pozytywnie.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Marcin_

-#4
Posty: 286
Rejestracja: wt 27 cze, 2006
Lokalizacja: Jaworzno /okolice Wrocławia
Kontakt:

Post autor: Marcin_ »

Jak zwykle piękne słoneczne wycieczki
Zakochani w Tatrach pisze:A ja na głodzie….
to co ja mam powiedziec :D Powinienem chyba omijać ten dział :D
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Czytałam i oglądałam z otwartymi ustami :O
Zakochani jesteście nieprawdopodobni.
Piękne zdjęcia, super relacja.
Jestem pełna podziwu.

Pozdrawiam serdecznie..

Już mi tak chyba zostanie czytając wasze relacje :O
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
lars

-#4
Posty: 392
Rejestracja: czw 02 lis, 2006
Lokalizacja: Lubuskie

Post autor: lars »

Alu, jak dobrze że jesteś i jak dobrze ze masz aparat..super foty! Mniam mniam! :D
Jak nic nie wypadnie, to od 29 czerwca ja będę zaspokajać swój głód, tak żeby mi na rok starczyło. :)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:i wagonik nie kursował
:)) , i znowu Ala Ci się upiekło. :P
Gratuluję Koprowego i Sławkowskiego, prawdziwe z Was zawierciańskie zuchy, a do Koprowej muszę się wybrać. Zdjęcia...wiadomo...
Mówisz, że dopiero deszcz Wam przyniósł ulgę. ;)
Pozdrawiam
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Już mi tak chyba zostanie czytając wasze relacje
Tylko Ty Madziula nie spocznij na laurach i na relacjach Ali, .... prężnymi stopy deptać chmury i palce ranić ostrzem Tatr.
Pozdr. ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

krzymul pisze:Tylko Ty Madziula nie spocznij na laurach i na relacjach Ali, .... prężnymi stopy deptać chmury i palce ranić ostrzem Tatr.
Pozdr.
Staram się jak mogę :)
Ale nie wiem dlaczego piszes akurat do mnie : )
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Ja nie wiem jak wy to robicie, że zawsze trafiacie na piękną pogodę w Tatrach :)
Relacja bardzo sympatyczna i również dołączam się do gratulacji związanych ze zdobyciem Sławkowskiego :)

Kiedy kolejny wyjazd w góry?
Awatar użytkownika
Ala

-#5
Posty: 675
Rejestracja: pt 01 sie, 2008
Lokalizacja: i tu i tam

Post autor: Ala »

Zakochani w Tatrach pisze:Na koniec sprawiliśmy sobie frajdę w postaci zjazdu na hulajnogach
nie dosyć , że realizujecie swoje pasje i marzenia to jeszcze doskonale przy tym się bawicie :))
Zakochani w Tatrach pisze:W pewnym momencie nawet sobie pomyślałam – Boże, co ja tu robię z moim lękiem wysokości
a ja sobie myślę , że Ty Alu po prostu "oswoiłaś" się z wysokościami
tak,tak ..wiem co mówię ponieważ miałam podobnie :)
ten lęk wysokości powoli pokonałam jeżdżąc na nartach a zaczynałam od niebieskich tras ...no i się pochwalę, że zjeżdżam teraz z czarnych ..no może nie z każdej ..ale daję sobie radę
Zakochani w Tatrach pisze:Ten obrzydliwy dzień pozwolił nam jednak na luksus odpoczynku, po tych sześciu dniach intensywnego nadwyrężania sfatygowanych stawów nożnych.
Nie wyszłam z domu ani na krok.
a ja w te "obrzydliwe" dni byłam w Tatrach , odpoczywałam i ..."cudownie" mokłam :))
Zakochani w Tatrach pisze:czekała nas ogromna przyjemność spotkania przy piwku z jedną z przemiłych Forumowiczek,

ech..:) co ma wisieć nie utonie i nabierze głębszej mocy :D

i jak na moje baardzo intensywne życie zawodowe to mam już! dwa wypady w Tatry zaliczone :) :D
a następny wypad zaplanowany dopiero we wrześniu ...no chyba mnie skręci do tego czasu :think:

serdecznie pozdrawiam Zakochanych pasjonatów
ala
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne :-)
slax

-#3
Posty: 163
Rejestracja: sob 03 maja, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: slax »

Ile kosztuje wyjazd na Łomnicę.Czy można płacić w polskich pieniądzach.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Alu! Przesympatyczna relacja! Pełne spełnienie ! :-) Jak ja Ci zazdroszczę tych "cwietków" no i moich ulubieńców świstaków :D ...no i oczywiście wspaniałej tury! No i pogody rzecz jasna! Wracałam z Pienin a Wy właśnie się w drogę wybraliście. Mieliśmy też nie najgorzej pogodowo ale nie tak dobrze jak Wy. Gratuluję :)

Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Was te Tatry kochają jednak. Nie mogliście pojechać kilka dni wczesniej, też byśmy skorzystali, a tak mieliśmy pogode jedynie ostatniego dnia :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
gosia d

-#4
Posty: 388
Rejestracja: wt 14 cze, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gosia d »

Alu! Piękna wycieczka i fantastyczne zdjęcia. Gratuluję zdobycia "Everestu" myślę, że kolejne "osmiotysięczniki" uda Ci się zdobyc, lato dopiero się przecież zaczęło.
Po przeczytaniu Twojej relacji czuję się jak bym tam była chociaż przez chwilę.
Alu jesteś niesamowitą czarodziejką jeśli chodzi o pogodę. Kiedyś usłyszałam takie stwierdzenie "każdy ma taką pogodę na jaką zasłużył" może w tym tkwi tajemnica. :think:
Pozdrawiam serdecznie i będę czekac z utęsknieniem na kolejną Waszą relację. :)

PS
Wasze relacje są jednymi z tych, które lubię najbardziej i zawsze na nie czekam
Olka

-#2
Posty: 93
Rejestracja: ndz 10 gru, 2006

Post autor: Olka »

I z pogodą było jak mówiłam. Ech, wy to macie szczęście, nie dość że tak często jeździcie to te widoki za każdym razem!
A Łomnica może w końcu się uda na następnym wyjeździe ;)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Dziękuję wszystkim, którym chciało się napisać kilka ciepłych słów ..
To cieszy, że chęć podzielenia się wrażeniami z pięknych tatrzańskich szlaków sprawia komuś odrobinę radości.
lars pisze:Jak nic nie wypadnie, to od 29 czerwca ja będę zaspokajać swój głód, tak żeby mi na rok starczyło.
Życzę Ci wspaniałej pogody, bo ona pozwala nacieszyć się pięknymi, górskimi widokami, a to przecież główny cel wędówek.
krzymul pisze: , i znowu Ala Ci się upiekło.
Olka pisze:A Łomnica może w końcu się uda na następnym wyjeździe
:)) Z tą Łomnicą, to u mnie jest tak – jak pojadę, to dobrze, a jak nie pojadę – to jeszcze lepiej , bo mimo robienia dobrej miny boję się tej podniebnej podróży :( .
Ala pisze:a ja sobie myślę , że Ty Alu po prostu "oswoiłaś" się z wysokościami
Masz rację Alu, najlepiej wie o tym mój mąż, którego nieraz wprawiam w zdumienie swobodą przejścia odcinków, które kiedyś byłyby dla mnie nie do przebycia :D .
Czasem sobie tylko w duchu pomyślę - Boże, co ja tu robię... gdzie mnie tu przyniosło.... jak ja stąd zejdę :)) .....
Ala pisze:ech.. co ma wisieć nie utonie i nabierze głębszej mocy
Następnym razem będą po dwa :) .
mefistofeles pisze:Was te Tatry kochają jednak.
Z wzajemnością :) .


[quote ruda Ja nie wiem jak wy to robicie, że zawsze trafiacie na piękną pogodę w Tatrach [/quote]

Hm....może to mój "pogodowy nos"...... a może czuwa mój dobry Anioł Stróż Górski, lub też
gosia d pisze:"każdy ma taką pogodę na jaką zasłużył"
:D jakieś dobre uczynki policzone w Niebie sprawiają, że - jak dotychczas - zawsze trafiam w pogodową dziesiątkę i przeważnie mam sporo słońca w moich ukochanych górach.
ruda pisze:Kiedy kolejny wyjazd w góry?
Jeśli do 5 lipca trafi się 3-4 dni ładne, to pojedziemy do Zakopanego. Chcielibyśmy bardzo spotkać się z naszymi przyjaciółmi, którzy tam będą do tego czasu.
Potem dopiero planujemy wyjazd na początku sierpnia - jak będzie pogoda :) ...
gosia d pisze:Pozdrawiam serdecznie i będę czekac z utęsknieniem na kolejną Waszą relację.
PS
Wasze relacje są jednymi z tych, które lubię najbardziej i zawsze na nie czekam
Z wielką przyjemnością Gosiu napiszę znów coś po powrocie dla Ciebie i innych forumowiczów, którzy lubią czytać moje opowieści :) .

Izabela pisze:Alu! Przesympatyczna relacja! Pełne spełnienie !
Dzięki Iza, a to dla Ciebie, bo pewnie - tak jak ja - nie przejdziesz obojętnie koło żadnej roślinki :) .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przez to fotografowanie kwiatuszków, ptaszków, zwierzątek, motylków i innych takich – nasze wędrówki zawsze są sporo dłuższe od wskazanych czasów przejść :)) .

Ale co to byłaby za przyjemność przelecieć szlak i niczego nie zauważyć, oprócz wskazówek zegarka…

Mam nadzieję – i pewnie nie tylko ja - że napiszesz jakąś „perełkę” z pienińskich szlaków.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

mogę tylko po zazdrościć i po gratulować udanej wyprawy,
rewelacja
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Fajne fajne i jeszcze raz fajne :)
Milo popatrzec na znajome rejony,w ktorych juz jakis czas sie nie bylo...Pamietam Koprowy i Mieguszowiecka w sierpniowym sloncu,i wyjscie z Popradskiego o 6 rano :) Jeszcze wtedy nie mialem cyfry bo pogoda byla wrecz idealna!!!
Gratuluje przezwyciezenia lekow wysokosciowych :) :) :) brawo brawo brawo:-)Mysle ze teraz kolejne dwutysieczniki pojda za koleja :)
Najbardziej co podobalo mi sie w tej relacji to swistaki!!!,widzialem je co prawda kilka razy,ale nigdy nie mialem takiej okazji zeby ja tak ufocic jak Ty:-))SUPER!!!Na tych kamieniach wygladaja jak takie duze chomiki:Dhehe...
Po ile euro maja teraz noclegi w Novej Lesnej??
Pozdrawiam i rownie udanej nastepnej tury :)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Na jednym zdjęciu, Świstak na kamulcu wygląda jak suszące się w słońcu futro. ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Cóż za mistyfikacja,siedzieli wgórach trzy tygodnie zdjęcia dali z trzech dni i nam tu kity wstawiają :P ;)

Podziwiam wytrwałość,a jeszce tak nie dawno Słowackie Tatry mieniły się czymś nieznanym, a tu proszą za rok zostaniecie turytstami pozaszlakowymi bo przeca w tym tempie to wam szlaków zabraknie :)

Fotki ładne nie te co kiedyś z datą :P ;)
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

slax pisze:Ile kosztuje wyjazd na Łomnicę.Czy można płacić w polskich pieniądzach.
Bilet normalny kosztuje 33 euro od osoby.
Są jakieś ulgi dla studentów i dzieci
Seniorów kosztuje ta przyjemność - 27 euro
Nie przyjmują w złotówkach, trzeba mieć ich walutę.
Smolik pisze:Cóż za mistyfikacja,siedzieli wgórach trzy tygodnie zdjęcia dali z trzech dni i nam tu kity wstawiają
:)) no Smoliku, policz dobrze - siedzieli sześć i dali z sześciu, bo w siódmym pojechali do dom...
Tylko czekam, aż się pogoda poprawi, i pojadę kontynuować przerwany wyjazd, bo żal mi tego Zakopanego i planów, które spłynęły z deszczem :( ....
Smolik pisze:Fotki ładne nie te co kiedyś z datą
:D - po takim treningu na Forum jakąś wprawę człowiek osiągnął, tak jak z tym lękiem wysokości w górach. Początki są zawsze trudne.
Smolik pisze:zostaniecie turytstami pozaszlakowymi bo przeca w tym tempie to wam szlaków zabraknie
Ja się tam martwię tylko o to, żeby nasze sfatygowane kości to wszystko wytrzymały jak najdłużej, a jak nam szlaków braknie - to zaczniemy od nowa :)) .
Barek pisze:Mysle ze teraz kolejne dwutysieczniki pojda za koleja
Kilka innych też już mamy...a kolejne...hm...jak małżonka stawy kolanowe wytrzymają - ostatnio powiedział, że go wykończę :? :)) .
A świstaków było faktycznie sporo i chodziły naprawdę blisko. Jedne duże i grube jak misie, a inne małe i chudziutkie, że się zastanawiałam, czy to świstak, czy inne stworzenie boże.
Dość często widzimy je w górach, ale z tak bliska - też pierwszy raz.
Barek pisze:Po ile euro maja teraz noclegi w Novej Lesnej??
Nie wiem, jak gdzie indziej, ja płacę po 8 od osoby.
Na jakimś pensjonacie - chyba w Górnym Smokowcu - widziałam dużymi cyframi wypisaną cenę 9 euro.
kael pisze:mogę tylko po zazdrościć i po gratulować udanej wyprawy,
rewelacja
Barek pisze:Pozdrawiam i rownie udanej nastepnej tury
Dziękuję i pozdrawiam również.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ