Witaminy - ostrożnie z nimi...!

Buty, odzież, plecaki, śpiwory, akcesoria i sprzęt górski...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Witaminy - ostrożnie z nimi...!

Post autor: Zygmunt Skibicki »

źródło - http://kuchnia.wp.pl/index.php/health/prop/id/323/t_c/1
wp pisze:Zażywanie witamin o działaniu przeciwutleniaczy, takich jak C i E może osłabiać korzystne efekty ćwiczeń fizycznych - informują naukowcy z Niemiec na łamach pisma "Proceedings of the National Academy of Sciences".

Niektórzy specjaliści uważają, że zażywanie przeciwutleniaczy, takich jak witamina C lub E pomaga chronić nasze komórki i tkanki przed szkodliwym wpływem wolnych rodników, które powstają w dużych ilościach w czasie treningu fizycznego pobudzającego metabolizm.

Ponieważ cząsteczki te mają działanie utleniające, "oskarża się" je o niszczenie komórek i tkanek, przyspieszanie rozwoju chorób serca, nowotworów oraz procesów starzenia.

Z najnowszej pracy naukowców z Uniwersytetu w Jenie wynika jednak, że wolne rodniki mogą mieć pozytywny wpływ na zdrowie, gdyż zwiększają wrażliwość tkanek na insulinę - hormon regulujący metabolizm glukozy w organizmie. Spadek wrażliwości na insulinę jest charakterystyczny dla cukrzycy typu II.

Natomiast, zażywanie witamin niweczy ten korzystny wpływ wolnych rodników.

Badania prowadzono na dwóch grupach ćwiczących mężczyzn - jedna otrzymywała dzienne dawki witaminy C i E, a druga nie.

Pomiary wykazały, że poziom wolnych rodników rósł znacznie u panów, którzy nie przyjmowali witamin, a w drugiej grupie nie zmieniał się.

Po 4 tygodniach treningu, wrażliwość na insulinę wzrosła tylko u mężczyzn nie stosujących przeciwutleniaczy, co - zdaniem autorów pracy - oznacza, że wolne rodniki mają pozytywny wpływ na metabolizm.

Okazało się również, że ćwiczenia pobudzały w komórkach działanie wewnętrznych mechanizmów obronnych przeciw wolnym rodnikom. Niestety, u mężczyzn stosujących witaminy efekt ten był tłumiony.

Innymi słowy, zażywanie preparatów witaminowych może robić w organizmie ćwiczących więcej szkody niż pożytku. Naukowcy podkreślają, że osoby, które mają różnorodną i dobrze zbilansowaną dietę nie muszą stosować suplementów, bo grozi to przedawkowaniem pewnych aktywnych składników odżywczych.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

o podobnych badaniach a raczej efektach jakiś czas temu było głośno w mediach, vitaminy ale chemia więc co się dziwić, ostatnio było też głośno o badaniach o piciu czerwonego wina kiedyś zalecano teraz jest szkodliwe

chemia obecna jest we wszystkim i na dobrą sprawę prawie wszystko szkodzi dla przykładu ten oto tekst:


http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bamb ... &startsz=x
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

kael pisze:chemia obecna jest we wszystkim i na dobrą sprawę prawie wszystko szkodzi dla przykładu ten oto tekst
Tyle, że tu nie chodzi o to co powszechnie nazywamy "chemią", czyli syntetycznym produktem niczym nie związanym z naturalnym pochodzeniem.
W omawianym przypadku chodzi o rzeczywiste witaminy, których nadużywanie nie tylko może okazać się szkodliwe, ale jest takie na pewno.
W linkowanym przez Ciebie tekście chodzi o zwykłe szwindle producentów, a to zupełnie inna sprawa. Wcale nie mówię, że mniej ważna, ale po prostu... nie na temat.
Akurat jestem chemikiem spożywczym i dokładnie wiem czym się dla przykładu różni "pomarańczowa" Mirinda od soku pomarańczowego.
To wcale nie są takie proste sprawy. Trudno na przykład uzmysłowić sobie, że sok świeżo wyciskany u nas z pomarańczy jest zdecydowanie gorszym produktem niż ten z kartonu, rozcieńczany wodą z greckiego czy kalifornijskiego koncentratu.
Tyle, że to także odbiega od tematu "wstępniaka".
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
raco

-#3
Posty: 198
Rejestracja: śr 19 kwie, 2006
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: raco »

proszę mi wybaczyć, że odchodzę od tematu.
Co myślicie o spożyciu CARBO po intensywnym treningu np. wyczerpującej trasy w górach?
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

raco pisze:Co myślicie o spożyciu CARBO...
Jeśli medicinalis to nie widzę przeszkód, aczkolwiek i powodów nie dostrzegam...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

Zygmunt Skibicki pisze:Jeśli medicinalis to nie widzę przeszkód, aczkolwiek i powodów nie dostrzegam...
Powiedział co wiedział ...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

manfred pisze:Powiedział co wiedział ...
W przeciwieństwie...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
raco

-#3
Posty: 198
Rejestracja: śr 19 kwie, 2006
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: raco »

z rana po dobrej imprezie carbo świetnie stawia na nogi- empirycznie przetestowane parę godzin temu
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Narobiło się tych wynalazków co niemiara. Inna sprawa, że nie wszystkie są tak od razu do bani...
Stosowany przez sportowców i pakerów carbo w wielu jego postaciach z pewnością ułatwia regenerację naruszonych zasobów węglowodanowych po ciężkim i długim wysiłku i trudno mu zarzucić coś złego...
Zastanawiam się jednak nad całością problemu odżywiania się w czasie "górskich" dni.
Coś na szlaku pić trzeba i jeśli już akceptujemy sportową chemię, to z pewnością najważniejsze okażą się napoje izotoniczne - utrzymują prawidłowy poziom nawodnienia organizmu.
Fizjolodzy radzą preparaty "carbo" zarówno przed jak i po znacznym wysiłku - gospodarka "paliwem" węglowodanowym jest oczywiście ważna! Nie znalazłem wypowiedzi na temat zażywania w trakcie wysiłku i jak się to ma do napojów izotonicznych. Czy przypadkiem nie zakłóca ich działania?
Problem bowiem jawi się w długości wyprawy - to trwa znacznie dłużej niż najdłuższe zmagania stadionowe! Po biegu maratońskim czy meczu piłkarskim, w czasie których nie ma czasu na rozsądne posiłki, taki napój węglowodanowy jest dobrym rozwiązaniem, bo "wypalone" zasoby energii trzeba zregenerować i to w sposób wcale nie gwałtowny. Tyle, że w czasie nawet najdłuższej wycieczki a nawet wspinaczki zawsze znajdzie się czas na posiłek.
A gdyby tak w czasie wypraw turystycznych nie wpadać w ogóle w "dług" węglowodanowy, choćby na kwadrans nawet przy tak długim, wielogodzinnym wysiłku?
Jest to w ogóle możliwe?
Otóż jest możliwe, a metoda znana jest od dawna.
A czymże innym niż wyprawowym "bakiem" z paliwem węglowodanowym jest pogryzka?
Drobne porcje tej "suchej karmy" da się jeść także w czasie marszu. Sprawdziłem, że nawet kijki trekkingowe za bardzo w tym nie przeszkadzają, choć sięgając do kieszeni lepiej się na moment zatrzymać.
Że żujący pogryzkę wygląda trochę jak koń albo i krowa?
Żujący gumę też tak wyglądają i jakoś w kompleksy nie wpadają!
Ale te płatki owsiane! - wzdrygają się miłośnicy modnych batonów i kwitują temat szyderstwami.
Śmiech, inna sprawa czy rozumny, może rzeczywiście ogarniać i... kierować w stronę nowoczesnych preparatów.
OK! Niech kieruje.

Ja zostaję na "końskiej" diecie!
Dlaczego?
Bo:
- sam sobie to przygotowuję według własnych upodobań,
- prawie wszędzie da się kupić wszystkie składniki i nie muszę na całą wyprawę pakować dużego zapasu,
- jest to bez porównania tańsze,
- nie wpadam w dług węglowodanowy w trakcie wędrówki, więc nie mam powodu uzupełniać po,
- nie zakłócam działania izotoników innym napojem,
- lubię.

Jest jeszcze jeden ważny powód, dla którego dieta naturalna jest zawsze korzystniejsza od chemicznie spreparowanej:
Bardzo ważnym, choć zupełnie nieprzyswajalnym składnikiem pożywienia jest błonnik. Przechodzenie z posiłków naturalnych na odżywki szybko doprowadza do braku błonnika w przewodzie pokarmowym i poważnych z tego powodu problemów!
Zatem, trzeba sporo wiedzieć o zasadach odżywiania się oraz o fizjologii, by wdawać się w eksperymenty dietetyczne. Bywa, że dobry wynik w krótkim czasie niesympatycznie odbija się w dłuższym.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
raco

-#3
Posty: 198
Rejestracja: śr 19 kwie, 2006
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: raco »

zainteresuje sie tą pogryzką
Awatar użytkownika
Owoc

-#2
Posty: 52
Rejestracja: śr 18 cze, 2008
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Owoc »

Pogryzka ciekawa :)
Jednak jak dla mnie bardzo dobrym rozwiazaniem sa wszelkiego rodzaju batony weglowodanowe. np. Booster firmy trec. Podczas wzmozonego wysilku,wedrowki itp. w 100g batoniku zawiera sie caly, jeden posilek. Smakow jest wiele, wiec jest w czym przebierac. Sytosc ow batona tez duza i naprawde jednym mozna sie najesc. Dostarcza on tluszcze roslinne, bialko i weglowodany. Naprawde polecam :)

MOzna tez zastosowac plynna wersje. Tzw. Masowki, ktore sa uzywane jako zastepstwo posilku dla kulturystow. jest to mieszanka bialka z weglowodanami, mieszamy z woda, nawet z ta strumykowa niezle smakuje. Gesty napoj sprawia ze sie mozna tym "najesc", mozna tez dostac w postaci budyniu tez bardzo dobre. JEdnak przy duzym spozyciu bardziej oplaca sie kupic w proszku ;) ale to zalezy jak to woli.

Probowalem kiedys spozywac rozne takie preparaty podczas wedrowek ale w roznorakich zelach. ale to juz to nie to samo. ani smaku dobrego nie ma, ani nie daje tego uczucia najedzenia.

Co do Carbo, opinia kulturysty, ze powinno spozywac sie jako napoj podczas wysilku dlugotrwalego, a gdy wysilek jest krotki ale duzy, powinno zabezpieczac sie miesnie przed i po wzmozonym wysilku .
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Ja jednak zostaję przy kanapkach i zwykłym batoniku lub wafelku na celu wycieczki. Przy zjedzeniu ok. 2 kanapek na dzień + śniadanie + obiad na końcu nie czuję potem żadnego głodu. Oczywiście nie piję przy tym napojów izotonicznych.
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Nie dajmy się zwariować w końcu maratonów nie biegamy tylko wędrujemy po górach. Paprykarza szczecińskiego ani pasztecików Profi i tak żaden wynalazek nie zastąpi. :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Owoc

-#2
Posty: 52
Rejestracja: śr 18 cze, 2008
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Owoc »

Konserwa turystyczna zapijana Carbo o smaku owocow lesnych :) miodddek :D
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

tommer91 pisze:Oczywiście nie piję przy tym napojów izotonicznych.
No przecież nie ma takiego obowiązku.
Można by jednak powymieniać się doświadczeniami, co?
Załóżmy takie "kółko": Kuźnice, Karczmisko, Murowaniec, Sucha Dolina, Kasprowy, Przełęcz pod Kopą Kondracką, Kondratowa, Kuźnice.
Pora letnia, bez upału, ale i bez deszczu...
Start nie później niż o 7:00 po obfitym śniadaniu.
Ile i czego zjadacie i pijecie w czasie przejścia czegoś takiego?

Zacznę od siebie:
- 2 kanapki z 4-ech kromek 800 gramowego chleba cienko smarowanych masłem: jedna z wędliną, jedna z żółtym serem. W każdej liść sałaty lodowej lub kapusty pekińskiej.
- 1 jabłko,
- 150 gramów pogryzki (przepis wyżej),
- 3/4 litra kawy w termosie,
- ca. 5 dkg landrynek owocowych.
Zapewne na Kondratowej bym zaordynował 0,5 litra zimnego piwa!
Po powrocie oczywiście solidny "obiad na kolację".
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

Rano mój wynalazek jakieś tam płatki i inne duperele z gorącym mlekiem. W plecaku mam 2 litry jakiś popłuczyn izotonicznych. Na cały dzień zabieram dwie czekolady i tyle. Jeszcze się nie zdarzyło abym nie wypił popłuczyn, natomiast z czekoladami jest różnie czasem zjem a czasem jedna zostaje. Lepiej nie pytajcie co zabierałem jak było drzewiej
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zygmunt Skibicki pisze:Start nie później niż o 7:00 po obfitym śniadaniu.
Ile i czego zjadacie i pijecie w czasie przejścia czegoś takiego?
Zabrałabym pewnie ze 2 kanapki z serem/ pasztetem lub 1 drożdżówkę. Do tego 1,5l wody mineralnej, baton musli, jakieś jabłko lub banan. W plecaku byłaby też czekolada na w razie czego (gorzką potrafię nosić tydzień)
Gdybym szła w odwrotnym kierunku, niż ten podany przez Zygmunta, to może w Murowańcu weszłabym na zupkę pomidorową lub kwaśnicę.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

manfred pisze:Lepiej nie pytajcie co zabierałem jak było drzewiej
Co zabierałeś?
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Przećwiczony wariant z izotonikiem: 0,5 litra - wystarczyło by 0,5 litra kawy i pewno obyło by się bez tego piwa przy schodzeniu. Za to na pewno to piwo by "padło" po kolacji.
Wychodzi na to, że izotonik zwiększa mi ciężar plecaka!
Zawsze można jednak nosić go "na sucho" i robić w "ćwiartkach" przy źródłach...
Nie na każdej drodze to się udaje!
Przy wspinaczce praktycznie odpada.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Ja bym zabrał:
2 kanapki z szynką lub innym mięsem, serem
1 batonik typu Grześ lub Prince Polo
1,5l wody źródlanej
0,5 l Tymbarku jabłkowo-miętowego (do przepijania jedzenia)
Don't shit, where you eat
ODPOWIEDZ