Takie tam kwietniowo - majowe włóczenie.

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Takie tam kwietniowo - majowe włóczenie.

Post autor: krzymul »

Pogoda od paru dni , co ja mówię tygodni , dopisuje. Nie wytrzymałem , urlopik i 28 kwietnia postanowiliśmy odwiedzić Tatry. Pobudka 4 rano ,w busik i około 14 jesteśmy w Zakopanem.
Stolica Tatr przywitała nas piękną pogodą.
Chcemy dostać się do Chochołowskiej , busy o tej porze roku chodzą bardzo kiepsko , więc po godzinnym oczekiwaniu wreszcie coś się napatoczyło.
Do schroniska dotarliśmy około 17.00. Po drodze krokusy , choć już trochę przywiędnięte.
W schronie pustki , może jakieś pięć osób , jest przyjemnie.
Nie można zmarnować okazji udajemy się na sesję fotograficzną z krokusami. W poszukiwaniu mniej oklaplych walimy do Doliny Jarząbczej , tu sytuacja podobna choć są sztuki bardzo fotogeniczne.
Następnego dnia udajemy się na Wołowiec. Pobudka wcześnie rano i około 7.30 samotnie stoimy na Grzesiu. Po śniegu na szczycie nie ma śladu , za to w dalszej wędrówce towarzyszy nam białe szaleństwo z małymi przerwami , aż na sam szczyt Wołowca. Pogoda i widoki przepiękne. Pustka , dwie spotkane osoby i w drodze powrotnej trójka w dole podchodząca Wyżnią Chochołowską.
Nazajutrz poranny spacerek po Chochołowskiej i powrót do Zakopca na kwaterkę , meldujemy się około 13.00. Krótki odpoczynek i relaksacyjna wycieczka w akompaniamencie burzy i piorunów do Doliny Białego potoku , potem przez Czerwoną Przełęcz do Strążyskiej , jeszcze skok na Siklawicę i powrót. Na szlaku nadal pustki.
Święto pracy , ludzi przybyło. Trzeba jakoś uczcić ten dzień . Postanawiamy odwiedzić Dolinę Pięciu Stawów i dalej na Zawrat.
Możemy legalnie przejść drogą dojazdową do schroniska w Roztoce , gdyż tak nakazują tablice info.
Pogoda piękna , tylko ludzi jakby trochę więcej. Na placu koło Wodogrzmotów rozpierducha , kible pozabierali , za to sterty ziemi wkomponowane w krajobraz.
W Dolinie Roztoki śnieg towarzyszył już nam do samego końca wędrówki , którą zakończyliśmy nie realizując planów i w nie najlepszych nastrojach. Ale o tym później.
Przemierzyliśmy o dziwo bez większego towarzystwa dolinkę i stanęliśmy na krótki odpoczynek pod wejściem na próg Doliny Pięciostawiańskiej. Wejście mozolne w kopnym śniegu . Na górze wycięty trawers doprowadził nas do schroniska. Powoli zaczęło się zaludniać , aż w pewnym momencie tłum spowodował , że go szybko opuściliśmy szukając bardziej ustronnego miejsca. Udaliśmy się powoli wzdłuż stawów w kierunku Zawratu.
Widoki przepiękne , co było przyczyną postojów i powolnej wędrówki. Minęliśmy czarny szlak na Kozi Wierch i dotarliśmy na koniec Wielkiego Stawu. W związku z tym , że śnieg i nie widać „farby” pozwoliliśmy sobie na małe zboczenie i krótki popas na kupie odkrytych , wolnych od białego zimnego kryształu , kamieni. Zawleczka od konserwy została zerwana i z niemałym apetytem rozpoczęliśmy posiłek , obserwując dwójkę narciarzy zjeżdżających ze Szpiglasowej Przełęczy. Narciarze Ci byli przyczyną zejścia małej lawiny wprost na szlak na przełęcz , także ludzie idący nim mieli sporego pietra.
Kończąc ostatnie kęsy doczekałem się owych narciarzy tuż przy kamieniach na których siedziałem. Zatrzymali się jakieś 10m od miejsca mojego biwaku i …… zaczęli coś szukać w śniegu . Jeden z nich wydał bardzo przerażony krzyk……
Znalezisko wyglądało makabrycznie , jeszcze do dziś nie mogę się z tego otrząsnąć , a przed oczami mam …….[*]
Dalsza wyprawa na Zawrat nie doszła do skutku. Myśli mi się kotłowały i miałem pewne przeczucia co do osoby zasypanej śniegiem. Przez myśl mi przeszło , że to może być jedna z dwójki zaginionych w listopadzie. Nie wiem dlaczego tak pomyślałem. Potwierdzenie podejrzeń miało nastąpić dwa dni później.
Dalej nie będę opisywał , powrót nie wyglądał wesoło i odbywał się w milczeniu.
Warto jeszcze odnotować piękny dwuetapowy dupozjazd z progu doliny. Zaoszczędza on dużo czasu , żona dotarła po jakiejś pół godzinie.
Stojąc tak sobie na dole , zwróciła moją uwagę dziewuszka , która dotarła do tego miejsca w sandałach z gołymi nogami i jeszcze chciała iść wyżej. Pytała mnie czy da się wejść , czy widać stawki i takie tam laickie. Dosłownie zamurowało mnie , odpowiedziałem tylko jej słusznej postury partnerowi , który chciał ją odwieść od tego zamiaru : twarda sztuka.
A on na to : tak , ale potem musze ją nosić . Ja na to : się pan nie martwi zaraz zrezygnuje.
I tak też się stało. Ale szacuj dla głupoty wielki.
Dzień następny 2 maja , deszcz i mgła. Jak deszcz to Kościeliska , a co dalej zobaczymy.
będąc koło schroniska zobaczyliśmy słońce , krótka decyzja , na Tomanową Przełęcz.
Po drodze potężne lawinisko i zwały świerków utrudniały nam dotarcie do czerwonego szlaku. I tak szukając przejścia przez rumowisko drzew , zanim się zorientowaliśmy znowu nastała gęsta mgła – mleko. Co w połączeniu ze śniegiem nie dawało szans na normalne dotarcie do przełęczy , a dodam tylko że z Tomanowej nie jestem mocny.
Gdzieś dotarliśmy , ale nie dam głowy , że do właściwego miejsca , choć dalej już było tylko zejście.
W czasie powrotu „podziwiałem” rozdeptywanie szlaku w Kościeliskiej. Ludziska w pantoflach nie chcąc ich pobrudzić błotem rozłazili się poboczami. Powinni tego zabronić , to nie dla idiotów.


Dzień 3-ego maja , Piekiełkiem na Przełęcz Kondracką , dalej na Kopę i zejście z Przełęczy pod Kopą do Kondratowej. Warte odnotowania jest sześć potężnych lawin które zeszły na polanę Kondratowi , niektóre przysypały szlak.
I znowu szok , dwie dziewczyny schodzące z Giewontu w szpilkach. Ja bym do Kalatówek w takim obuwiu nie dotarł. Szacun dla głupoty po raz drugi , a może trzeci wliczając rozdeptywanie.
Tego dnia wieczorkiem przy schronisku na Kondratowej dowiedziałem się , że latający wcześniej śmigłowiec miał związek z odnalezieniem Oli [*]
Dzień następny , Boczań – Czarny Staw G. – Liliowe – Kasprowy. Dzień piękny , słoneczny.
5 maja mglisty i dżdżysty , od 1500m padające krupy śnieżne , nic nie widać .
Murowaniec – Czerwony Staw i powrót przez Boczań . Lightowo.
Warte odnotowania trzy wycieczki szkolne , które tak zaśmieciły szlak przez Boczań , że szlag mnie trafił i uzbierałem cały 50 l plecak śmieci , a co gorsza butelki po żubrze też były.
Wiem , że żubr żyje w puszczy , ale żeby w Tatrach….?
I to by było na tyle jak mawiał pewien profesor mniemanologii stosowanej.
Kilka zdjęć.
1
Obrazek
2
Obrazek
3
Obrazek
4
Obrazek
5
Obrazek
6
Obrazek
7
Obrazek
8
Obrazek
9
Obrazek
10
Obrazek
11
Obrazek
12
Obrazek
13
Obrazek
14
Obrazek
15
Obrazek
16
Obrazek
17
Obrazek
18
Obrazek
19
Obrazek
20
Obrazek
21
Obrazek
22
Obrazek
23
Obrazek
24
Obrazek
25
Obrazek
26
Obrazek
27
Obrazek
28
Obrazek
29
Obrazek
30
Obrazek
31
Obrazek
32
Obrazek
33
Obrazek
34 W Dolinie Tomanowej
Obrazek
35
Obrazek
36 Rozdeptywanie
Obrazek
37
Obrazek
38
Obrazek
39
Obrazek
40
Obrazek
41
Obrazek
42
Obrazek
43
Obrazek
44
Obrazek
45
Obrazek
46
Obrazek
47
Obrazek
48
Obrazek
49
Obrazek
50
Obrazek
51
Obrazek
52
Obrazek
53
Obrazek
54
Obrazek
55
Obrazek
56
Obrazek
57
Obrazek
58
Obrazek
59
Obrazek
60
Obrazek

I na koniec dziewcze w sandałach po wycofie z D5SP
Obrazek
Napisałem kilka zdjęć , a jest kilkadziesiąt . Sorry że tak dużo.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Rzeczywiście za dużo tych zdjęć ;) Ale ogólnie ok.


Ps - No i kto jest twardszy - dziewczę w sandałach czy "prawdziwi turyści" w goretexach ? :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Krzymul - serdeczne gratulacje - pobiłeś rekord tych moich "zamulonych jezior". Ich było tylko 39. Teraz do Ciebie się będą przyczepiać. No i wszystko byłoby dobrze gdyby nie ta cholerna tematyka - kamulce, śnieg, jakieś zielsko, słowem okropność.

PS.
Jutro pojadę na plażę - zrobię zdjęcia stu bałwanom i wszystkie tu wstawię :)) :)) :)) :))

PS.
To oczywiście takie żarty. Piszę to na wszelki wypadek, bo niektórzy (nie Ty) się na nich nie znają. Trzeba pisać - to jest żart - zupełnie tak samo jak na paczce ćmików - Palenie jest szkodliwe dla zdrowia albo - przed użyciem skontaktuj się z lekarzem lub farmacutą.

Sporo ciekawych kadrów. Tylko, k****, ten Photoshop lub inne narzędzie zbrodni. ;) ;) ;) ;)

Dopisuję bo przeoczyłem:
Piszesz, że w damskich szpilkach to być z Kuźnic nawet do Kalatówek nie doszedł. Czy Ty sobie, Stary, przypadkiem nie wlewasz? Do Kalatówek? Dobre sobie! Dziesięciu kroków byś nie zrobił bo to dla każdego faceta jest nie do zrobienia. Jak te baby na tym potrafią łazić nie zabijając się przy okazji lub łamiąc szkit. To jest diabelska sztuczka, w zasadzie należałoby się zastanowić czy nie wznowić instytucji stosów.

PS2.
Wybacz, ale jestem trochę dziabnięty
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:ten Photoshop lub inne narzędzie zbrodni.
Photoshop naszy przyjacielem jest ...... myślę , że z umiarem. :P
Szpilki ? ..... proszę bardzo.
Obrazek

Ta pani właśnie zeszła z Giewontu ( przynajmniej tak się chwaliła ) :D
No i co łyso było wszystkim tym w buciorach i z rakami itp. lansem. ;) :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Ta pani właśnie zeszła z Giewontu ( przynajmniej tak się chwaliła )
No i co łyso było wszystkim tym w buciorach i z rakami itp. lansem.
Pewnie i zeszła a więc i weszła, helikopterem jej tam TOPR nie zawiózł, to raczej odbywa się w odwrotnym kierunku. Czy było jej wygodnie w tych szpilkach. Nie wiem, pewnie nie. Ale na pewno lżej, takie szpilki nie ważą zbyt wiele.
Problem obuwia w Tatrach fascynuje mnie od lat jako ciekawe zjawisko natury psychologicznej. Ot, ta pani z zdjęcia... dlaczego ona się tam w ogóle znalazła. Wedle opinii najbardziej zajadłych górskich "purystów" jej tam w ogóle nie powinno być, ona obraża ich poczucie przyzwoitości, jej pobyt tam jest w ich odczuciu naruszeniem moralności, zamachem na najwyższe wartości jakie wyznają. PRAWDZIWY TURYSTA, w skrócie PRAWTUR ma na nogach coś ciężkiego, z podeszwą typu opona samochodowa, co to tu dużo ukrywać, często niewygodnego i obcierającego nogi (to co kupujemy po cenie, którą jesteśmy skłonni zaakceptować naogół nie ma nic wspólnego z wysoką jakością i w 99% przypadków zostało zrobione przez żółtawych ludzików o skośnych oczkach, co już samo przez się przesądza, że jest to szajs), ale ten obuw nas uszlachetnia, bo zakładając go uzyskujemy prawo wstępu do ściśle zamkniętej koterii PRAWTURÓW. No i idzie sobie PRAWTUR w góry, czasami pierwszy raz, właśnie wczoraj lub nawet dziś rano nabył te arcydzieła sztuki szewskiej dratwy i igły dalekowschodnich mistrzów, idzie i cierpi bo wszystko go ciśnie i pali, bo oczyma wyobraźni już widzi te straszliwe bomble na piętach i palcach, które dosłownie rosną w oczach, ale nic to, jak mawiał pan Wołodyjowski, dla świętych i ukochanych gór nie takie gotów jest znosić katusze, a gna go do góry ukochanie wolności (w góry, góry, miły bracie, tam swoboda czeka na cię - napisał kiedyś pan Pol Wincenty, który miast cieszyć się z nauczycielskiej renty, wziął się za klecenie wierszyków), umiłowanie wiatru i słońca (tudzież gęstej mgły, upierdliwego kapuśniaczku, gradu jak wiśnie, mokrego śniegu - by wyczerpać tylko letni repertuar; o zimie nawet nie wspominam bo to już przedsionek piekła, o którym Dante napisze - "wy, którzy tu wejdziecie, porzućcie wszelką nadzieję" - nie chichrajcie się - to prawda, już jesteście jedną nogą po drugiej stronie Styksu) a nade wszystko wszechobecna i wszechpotężna chęć sprawdzenia i napicia się z źródła tego czego PRAWTUR pragnie i wręcz pożąda (często nawet bardziej niż osoby płci przeciwnej), napoju górskich bogów, przewspaniałej ADRENALINY.

No i idzie PRAWTUR, idzie, wyśniona adrenalina już tuż, tuż, u stóp konstrukcji ponoć wykonanej ze stali z świętych tatrzańskich hut (bo w Tatrach wszystko jest święte, nawet huty) gdy nagle szok, uderzenie młotem w zakuty niekiedy łeb - laska w białych portkach i szpilkach lub sandałkach już tam jest, cała szczęśliwa i radosna, bo oczywiście nic nie obtarła - zero bombli, szczebiocze teraz do łysolca w dresie, swego towarzysza, zazwyczaj w adidasach bo łysolce w dresach noszą adidasy. To totalna klęska, tak na dobrą sprawę PRAWTUR powinien skończyć z swym nędznym życiem i skoczyć w przepaść (podczas takiego skoku to dopiero jest adrenalina),
Tak jest, PRAWTUR powinien skończyć ze swym nędznym życiem bo inaczej może go spotkać coś najbardziej przerażającego - NAGŁE ZROZUMIENIE PROSTEGO FAKTU - TA DUPCIA W BIAŁYCH PORTKACH I W SZPILKACH JEST OD NIEGO W TEJ GÓRSKIEJ ZABAWIE LEPSZA. :P 8) :P - SKOK W PRZEPAŚĆ

PS.
Notatka z prasy lokalnej:
U stóp Giewontu znaleziono zwłoki nieznanego turysty (albo turystki). Sądząc z wyposażenia był to wytrawny turysta albowiem miał na sobie buty górskie (600 zł), stuptuty (100 zł), portki z goreteksu (600 zł), sweter z Alpinusa (500 zł), kurtkę przedniej marki (800 zł), bieliznę termoaktywną (300 zł), czapkę (150 zł), czołówkę (200 zł), plecak (600 zł), raki (300 zł), czekan (400 zł) i inne badziewie (ok. 800 zł) - w sumie 6350 zł za którą to sumę mógł się w dwie osoby byczyć przez dwa tygodnie np. w Egipcie na słonku i jeszcze miałby na alkohole i inną cocacolę.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Ciekawe spostrzeżenia Janku opisujesz ;) , jeszcze zamiast targać ciężki plecak to wystarczy buteleczka minerałki w łapce..... i git.

PS
Jednak w szpilkach nawet w mieście babki cierpią , widać to po ich ztorturowanych minach. ;) To czysty masochizm :P
Ostatnio zmieniony ndz 10 maja, 2009 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Jednak w szpilkach nawet w mieście babki cierpią , widać to po ich ztorturowanych minach. To czysty masochizm
Pewnie masz rację. Ale są jeszcze sandałki lub lekkie tenisóweczki a wtedy sama rozkosz. A tenże obuw PRAWTUR-y też z całą surowością piętnują.

PS.
W Florencji w drugiej połowie XV wieku żył sobie pewien mnich o nazwisku Girolamo Savonarola, który we wszystkim upatrywał grzechu a szczególnie w tym co było ładne i uprzyjemniało ludziom życie. Zwalczał to dość radykalnie - gadgety szły do ognia, a ich właściciele, o ile nie wykazali należnej skruchy, w ślad za nimi. W ten sposób szlag trafił m.in. coonajmniej połowę płócien Botticellego. Savonarola porywał tłumy swoimi namiętnymi kazaniami, ale w końcu przyszła kryska na matyska i jemu też stosik podstawiono pod chudy tyłek. Tak mi się często wydaje, że wielu szczególnie zajadłych Prawturów ma w sobie coś z Savonaroli. Np. ten "święty ogień" w oczach i słowach.

PS II.
Uprasza się tego wszystkiego nie traktować zbyt poważnie, taki mam akurat nastrój. No i trochę przyjemności z tego, że tego i owego to trochę wkurzy.

PSIII
Ile trwało przepuszczenie tego wszystkiego przez Imageshacka? Też trochę masochizm. :P :P :P
Jestem gorszego sortu...
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

krzymul pisze:jeszcze zamiast targać ciężki plecak to wystarczy buteleczka ninerałki w łapce..... i git.
Tacy to mają dobrze.. Ja jak wracam z nart czy z gór to trudno przestawić mi się na takie "zwykłe" buty do pracy.. A tu pani używa takiego samego obuwia na każdą okazję, spacer na Giewont, do pracy czy na impreze ;)

Fajna relacja :) Ładne zdjęcia :)
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Ile trwało przepuszczenie tego wszystkiego przez Imageshacka? Też trochę masochizm.
To było przy okazji z doskoków , ..... toż to czysta "przyjemność". ;)
PS
Niektórzy w masochizmie też jej upatrują.
PS II
Uprzedzam odpowiedzią pytanie : nie ja.
madziula24 pisze:A tu pani używa takiego samego obuwia na każdą okazję
Przez oszczędność ? , a może musi w każdej sytuacji sexy wyglądać , przecież po górach też chodzą samce , chociaż nie spotkałem żadnego ..... tylko dwie piękne dorodne nie płochliwe.........samiczki.
PS
Już powoli gubiły zimowe futro :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Fajna relacja i dużo zdjęc (to nic, że otwierają sie 2min), za to ładne kwiatki i jaszczurka.

Tą przygode nad Wielkim Stawem pewnie zapamiętach do końca życia.
Mógłbyś tak bardziej szczegółowo napisać, gdzie to się stało?
krzymul pisze:jeszcze zamiast targać ciężki plecak to wystarczy buteleczka minerałki w łapce..... i git.
Czasami tak sobie chodziłem po Tatrach, ogólnie rewelacje :)
krzymul pisze: a może musi w każdej sytuacji sexy wyglądać , przecież po górach też chodzą samce
Otóż to. Przecież nikt nie przyzna, że ta pani w sandałkach czy szpilkach będzie lepiej wyglądać w ciężkich buciorach ;)

@Janek, Ty w temacie butów jesteś już dawno niedzisiejszy. Od pewnego czasu królują lekkie, łojanckie buciki idealne do wykuwania stopni w w twardym śniegu: :P
Obrazek
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:@Janek, Ty w temacie butów jesteś już dawno niedzisiejszy. Od pewnego czasu królują lekkie, łojanckie buciki idealne do wykuwania stopni w w twardym śniegu:
Tiaa, idealny obuw na ciężkie błocko np. w Zachodnich. :P A w dodatku buty to tylko pretekst do rozważań natury ogólnej.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Mógłbyś tak bardziej szczegółowo napisać, gdzie to się stało?
Na płaskim terenie niedaleko tej chatki na 29 zdjęciu . Topograficznie to będzie południowy brzeg Wielkiego Stawu od strony szlaku na Zawrat i Szpiglasową. Nie przy sanym stawie.

PS
Dodam jeszcze , że ludzie potrafili się zachować , nikt nie focił....... no może gdzieś dalej śmigłowiec (ci nie znający tematu ).
świster pisze:to nic, że otwierają sie 2min)
Zawsze można w tym czasie coś łyknąć , lub przekąsić. ;) :)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Janek pisze:
Tiaa, idealny obuw na ciężkie błocko np. w Zachodnich.
Zachodnie to raczej "łojanci" omijają.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

świster pisze:Od pewnego czasu królują lekkie, łojanckie buciki
Jednak w szpilkach , jako wyższych błocko trudniej dostanie się za cholewki. ;) :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Aura

-#1
Posty: 30
Rejestracja: czw 12 mar, 2009

Post autor: Aura »

Niepotrzebnie przeczytałam, bo zachciało mi się znów Zachodnich :x
Krzymul, uchwyciłeś na fotach widoki takie, że raduje się serce :)

Janek, popłakałam się ze śmiechu czytając Twoją wypowiedź na temat butów.
Ja tam mam obuwie górskie trzymające mocno kostki. Tej zimy podczas spaceru do Morskiego to zzieleniałam z zazdrości widząc jak pewna pani w szpilach pewnie kroczyła wbijając obcasy w lód. Holender, po co inwestować w raki ?
Awatar użytkownika
Marcin_

-#4
Posty: 286
Rejestracja: wt 27 cze, 2006
Lokalizacja: Jaworzno /okolice Wrocławia
Kontakt:

Post autor: Marcin_ »

krzymul pisze:Pobudka wcześnie rano i około 7.30 samotnie stoimy na Grzesiu. Po śniegu na szczycie nie ma śladu , za to w dalszej wędrówce towarzyszy nam białe szaleństwo z małymi przerwami
Miesiąc temu, gdy byłem na Grzesiu to było jeszcze tyle śniegu, że siedziałem na wysokości tej najniższej czerwonej tabliczki po lewej(zdjęcie nr 10).

Zdjęcie 24 bardzo podoba się, klimatycznie :)

Janek pisze:NAGŁE ZROZUMIENIE PROSTEGO FAKTU - TA DUPCIA W BIAŁYCH PORTKACH I W SZPILKACH JEST OD NIEGO W TEJ GÓRSKIEJ ZABAWIE LEPSZA. - SKOK W PRZEPAŚĆ
Wywody na temat obuwia rozbawiły mnie porządnie :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Aura pisze:Janek, popłakałam się ze śmiechu czytając Twoją wypowiedź na temat butów.
Marcin_ pisze:Wywody na temat obuwia rozbawiły mnie porządnie
Przywracacie mi wiarę, że jeszcze są ludzie z poczuciem humoru a nie tylko wiecznie superpoważne i belfrowate Świstry. :)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

świster pisze:to nic, że otwierają sie 2min
:D
Marcin_ pisze:Wywody na temat obuwia rozbawiły mnie porządnie
Dzis spokojnie szedłem sobie do Moka w białych bucikach "typu adidos" kumple mieli polew że ide do komuni ale tak szczerze w dupie mam w czym kto chodzi. Ale to tylko i wyłącznie moje zdanie.
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

manfred pisze:Dzis spokojnie szedłem sobie do Moka w białych bucikach "typu adidos" kumple mieli polew że ide do komuni ale tak szczerze w dupie mam w czym kto chodzi. Ale to tylko i wyłącznie moje zdanie.
Podejrzewam, że gdyby ta Pani była w adidasach, nawet różowych, to dla nikogo nie byłaby atrakcją i Krzymul nie miałby jej zdjęć (no chyba, że mu się podoba ;) )

Manfred miałeś też białe spodnie, skóre i buteleczkę w dłoni ? :P
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

madziula24 pisze:Manfred miałeś też białe spodnie, skóre i buteleczkę w dłoni ?
Też szłaś do Moka?
ODPOWIEDZ