Wczoraj postanowiłem, że dzisiaj rano wychodzę z domku baaaaardzo wcześnie i idę z kumplem w góry.
Początkowo bez ustalonego konkretnego planu lądujemy w kuźnicach o godz 7:10 rano. Nie bez oporów stwierdziliśmy, żeby skożystać z kolei aby pospacerować granią póki śnieg zmrożony.
po wjeździe szybka rozgrzewka na Beskid (2012) i z powrotem - dalej granią w stronę czerwonych...z rana śnieg zmarznięty i stosunkowo nie duzo go - no ale od 2 tyg słonko tylko grzeje, jeszcze malućki halniaczek w miedzyczasie powiał....
....no ale sniegu miejscami jeszcze na tyle dość, co by idąc między Kasprowym a czerwonymi pierwszy raz nie iść stricte szlakiem ale obok niego. Ale dzięki temu zamiast obchodzić zaliczyliśmy wszystkie szczyty po drodze, bo nie widząc szlaku, lub ze wzgledu na snieg celowo omijając go w zasadzie caly czas trzymalismy sie grani.
Na Kopie Kondrackiej (2006) chwila na złapanie oddechu, drugie śniadanko i dalej...
...przed Małołączniakiem (2096) spotykamy narciarza, jedną z 2 osób spotkanych na szlaku tego dnia i po grzecznosciowej wymianie informacji jak tam szlak przed nami ruszamy dalej....
...Na małołączniaku chwila na telefon do żony i w zasadzie aż za szybko przez Krzesanicę (2122) na Ciemniak (2096)...dalej troszkę szukania szlaku pod sniegiem
No i przed godz 15 siedzimy sobie w busie mając tą pierwszą tegoroczną rozgrzewkę za sobą...przypominam sobie tylko i patrząc przez swoje okno w poroninie stwierdzam, że mimo, że z pomocą kolejki i mimo, że trasa łatwa to wybraliśmy bardzo fajny i nie krótki kawałek drogi na rozpoczęcie sezonu
P.S.
Niestety zdjęć nie ma - kolega wymógł na mnie obietnicę, żebym nie brał aparatu, co byśmy nie schodzili po ciemku, przez moje focenie
Pozdrawiam i do zaś!


