Póżną nocą lub wczesnym rankiem,niemniej zabójczą dla organizmu porą opuścić nam przyszło Podhale by w dalekie zakątki Tatr powędrować.
Pierwsze promienie jutrzenki budzą Spiską krainę ze snu,widoki olbrzymów Tatrrzańskich z Kiezmarskim i Łomnicą
na czele niczym srebrzyste posągi ku niebu strzelają,po drugiej zaś stronie Nizke Tatry dżwigają swe grzbiety nad kotliny
dnem,piękny dzionek wstaje.
Mijamy Krywania charakterystyczne kształty by wkroczyć w świat Liptowskiej krainy,gdzie Tatr Zachodnich zbocza horyzont przesłaniają.
W Vapienicy gdzie początek swój bierze jedna z walnych dolin Jałowiecką zwana pojazdy nasze opuszczamy.
Ścieżką pośród lasów reglowych okraszonych nierzadko pięknymi Limb okazami ,wznosimy się coraz wyżej widoki na Kotlinę Liptowską
podziwiając,ponad którą Fatr szczyty w śniegu się iskrzą.Karłowatość drzew oznacza,że wkrótce na hale latem łakami kwitnące
ścieżka nas wyprowadzi.I tak na Szczawnem widok oczom naszym się ukazuje zmuszając do postoju dłuższego by na białe Tatr
krańce popatrzeć.Banówka ,Pachoł,Salatyny,Brestowa zakryte białymi czapami surowe swe piękno obnarzają.
Dalej przez Babki ku Kopie zmierzamy nad dnem najrzadziej (ponoć)przez polskich turystów uczęszczanej doliny.
Piękne to tereny na nart wędrowanie,dowolnosć trasy,kompletnie puste góry sprawiają ,że radość w serce się wlewa.
Za Ostrą mijamy samotnego taternika ,który z powodu fatalnych warunków na grani plany swe zweryfikował i ku dolinom
się wraca.Kończy się słoneczna pogoda,niebo maluje się ołowiem zmiane niosąc,płatk iśniegu poczynają wirować,chmury góry spowijają.
Docieramy pod pierwszy wybitny szczyt grani głównej i poprzez jego skalisty grzbiet na wierzchołek wychodzimy,dalsz częć
grani niknie wśród chmur niepogody,gdzieś tam jeszcze Palenica Jałowiecka się majaczy,gdzie lat temu wiele malutki namiocik wśród
gór zagubiony śmiałkom co na grań się porwali schronienie zapewnił,lecz i to niknie po chwili.
Wracamy tedy z Siwego Wierchu zjazdy przy chacie na Czerwieńcu przerywamy ,by polewkami się uraczyć gulaszową i chmielową oraz słów pare z braciami Słowakami zamienić.W końcu mknąc przez lasy w deszczu opadach do pojazdów naszych docieramy przygodę naszą kończąc.
Postanawiamy wracać przez Huty by po Podhalu,Spiszu i Liptowie czwartą z krain Tatry okalających, Orawę przemierzyć.
Ps:Przyjaciół swoich pozdrawiam,tradycyjnie za przednie towarzystwo dzękując.
Smolik
Liptowska kraina

Widoki na kraniec Tatr

Kopy i Ostry

Z Babkami w tle

Ludzie i góry

Siwy Wierch i powracający po swej nieudanej próbie Taternik

Koniec pogody

Dalei dziś nie pójdziemy


