Tatry: Zamykać czy nie zamykać?
-
Michał
Tatry: Zamykać czy nie zamykać?
Zimą, po polskiej stronie Tatry zamykane są zwykle tylko przy bardzo dużym zagrożeniu lawinowym. Po słowackiej od początku listopada do końca maja zamknięta jest większość szlaków bez względu na lawiny.
W Polsce od dłuższego czasu trwa dyskusja, czy Tatry zimą powinny być otwarte. Często dochodzi tu do groźnych wypadków, lawin. Turyści kompletnie nieprzygotowani do wysokogórskich wycieczek wyruszają na trudne trasy. Ratownicy TOPR mają wiele pracy, a zimą przecież dyżurują przy narciarskich wyciągach.
W ostatnich latach zdarzyły się dwa bardzo tragiczne wypadki. Wszyscy pamiętają lawinę, w ktorej zginęli uczniowie z Tychów oraz śmierć dwóch młodych ratowników TOPR pod Szpiglasową Przełeczą. Próbowali oni dotrzeć do zasypanych śniegiem turystów, którzy i tak zginęli pod lawiną.
Na Słowacji zimą można dojść tylko do schronisk. Słowacy tłumaczą to ochroną przyrody i względami bezpieczeństwa. Zakaz jest ściśle przestrzegany. Przekonał się o tym każdy, kto w Dolinie Białej Wody po krótkim marszu próbował przekroczyć szlaban. Ta przyjemność kosztuje nawet 400 złotych.
Jak powinno być po nasze stronie gór?
---
Jakie jest Wasze zdanie?
Ja powiem, ze w zimie Tatry powinny być zamknięte. Bo zimą warunki dla przeciętnego turysty są i tak za trudne, a dobry taternik da sobie radę, i zamknięcie Tatr jego nie dotyczy.
W Polsce od dłuższego czasu trwa dyskusja, czy Tatry zimą powinny być otwarte. Często dochodzi tu do groźnych wypadków, lawin. Turyści kompletnie nieprzygotowani do wysokogórskich wycieczek wyruszają na trudne trasy. Ratownicy TOPR mają wiele pracy, a zimą przecież dyżurują przy narciarskich wyciągach.
W ostatnich latach zdarzyły się dwa bardzo tragiczne wypadki. Wszyscy pamiętają lawinę, w ktorej zginęli uczniowie z Tychów oraz śmierć dwóch młodych ratowników TOPR pod Szpiglasową Przełeczą. Próbowali oni dotrzeć do zasypanych śniegiem turystów, którzy i tak zginęli pod lawiną.
Na Słowacji zimą można dojść tylko do schronisk. Słowacy tłumaczą to ochroną przyrody i względami bezpieczeństwa. Zakaz jest ściśle przestrzegany. Przekonał się o tym każdy, kto w Dolinie Białej Wody po krótkim marszu próbował przekroczyć szlaban. Ta przyjemność kosztuje nawet 400 złotych.
Jak powinno być po nasze stronie gór?
---
Jakie jest Wasze zdanie?
Ja powiem, ze w zimie Tatry powinny być zamknięte. Bo zimą warunki dla przeciętnego turysty są i tak za trudne, a dobry taternik da sobie radę, i zamknięcie Tatr jego nie dotyczy.
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=&id=2678
To tak w kwestii formalnej - dobre obyczaje, Michale, wymagają podania źródła.
To tak w kwestii formalnej - dobre obyczaje, Michale, wymagają podania źródła.
Jestem gorszego sortu...
Michał pisze:Jakie jest Wasze zdanie?
Ja powiem, ze w zimie Tatry powinny być zamknięte. Bo zimą warunki dla przeciętnego turysty są i tak za trudne, a dobry taternik da sobie radę, i zamknięcie Tatr jego nie dotyczy.
IMO mylisz się okrutnie - po pierwsze warunki warunkom nie równe, po drugie w jaki sposob odróżniać taternika od turysty - Karta Taternika jako dokument formalny nie istnieje, po trzecie - mimo zakazów i tak będą chodzić jak to ma miejsce na Słowacji - a wtedy dopiero będzie cyrk na kółkach jesli chodzi o akcje ratunkowe i wypadki - zauważ mniejszy ruch bo część jednak nie pójdzie - i w razie jakiegoś wypadku będzie mniejsza szansa, że postronny obserwator wezwie pomoc.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
-
Michał
Ale jeśli ktoś idzie wbrew zakazowi, ulega wypadkowi, i TOPR przeprowadza akcję ratunkową, taki ktoś powinien zapłacić karę za wstęp, i zapłacić za akcję ratunkową. Oczywiście to nie jest możliwe w tym chorym kraju. Był, jest i będzie burdel w prawie polskim, każdego rodzaju.
A dobry taternik, to osoba jak przewodnik, GOPRowiec, TOPRowiec itp.
Nie mówię tutaj o amatorach którzy weszli dwa razy na Rysy latem, i myślą że już są ogromnie doświadczeni.
A dobry taternik, to osoba jak przewodnik, GOPRowiec, TOPRowiec itp.
Nie mówię tutaj o amatorach którzy weszli dwa razy na Rysy latem, i myślą że już są ogromnie doświadczeni.
Każdy ,kto lepiej zna słowackie Tatry (i to nie tylko te letnio-szlakowe) przyzna ,że mówienie o zakazie wchodzenia zimą powyżej schronisk z powodu ochrony przyrody można włozyć pomiędzy bajki.
- Drwale z ciężkim sprzętem i to nie od kalamity ,a od zawsze wybierający co bardziej zdrowe i dorodne drzewa
- Całe pielgrzymki babin z podtatrzańskich wsi w poszukiwaniu lesnego runa ,grzybów, borówek, jeżyn i czego tam jeszcze
- Rzecze zmotoryzowanych turystów bez problemów docierający samochodami ,w dodatku o bardzo różnej emisji spalin ,do górskich hoteli ,a potem rozłazący się wokoło ze swymi psami i grillami.
- Dacze w otulinie ,a nawet na terenie Parku ,chociażby pod Bystrą
- Polowania w dalszym ciągu odbywające się (n.p. w rejonie Kop Liptowskich na terenie scisłego rezerwatu )
- Pozyskiwanie kruszywa
- Budowa ,utrzymywanie i rozbudowa areałów narciarskich wraz z rujnowaniem gospodarki wodnej tych terenów ,nie mówiąc już o jakiś tam nieważnych zwierzętach.
Tak więc po słowackiej stronie zakaz zimowy ma tylko i wyłącznie cel najprostrzy - nie będzie ludzi ,to nie będzie problemów. Tutaj jako przykład może służyć akcja kilka lat temu ,kiedy dwu taterników (wyekwipowanych i doswiadczonych) próbowało złapać ponad dwudziestu strazników i policjantów wyposażonych w pojazdy terenowe , skutery ,a nawet psy. O co chodziło więc ,czy o przyrodę, czy o przykładne ukaranie ku przestrodze i dla pamięci pokoleń ?
Między nami mówiąc zakaz jest do obejścia ,od kilku lat praktycznie wszędzie mozna wleźć zabierając ze sobą małe ,wystarczy ,metrowe, nartki ,które w dodatku czasami znakomicie ułatwiają poruszanie się.
Po polskiej stronie z kolei brak ustawowych możliwości żądania zwrotu kosztów akcji ratowniczej prowadzi do patologii w drugą stronę i sytuacji ,w której pełne prawa nie współgrają z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie ma obowiązku ,a nawet ochoty do ubezpieczania się ,no bo po co. Jednocześnie media pełne dziennikarzy goniących za sensacją ,ale kompletnych górskich dyletantów ,wymuszają niejako w społeczeństwie i utrwalają obraz biednych ludzi w dzikich warunkach ,pozbawionych należnej im wygody i bezpieczeństwa ,barierek ochronnych ,tablic ostrzegawczych i.t.d.
Osobiscie uważam ,że całe Tatry powinne być zimą otwarte dla turystów i że turyści ci jednocześnie powinni wziąć całą odpowiedzialność za swoją decyzję wyjścia w góry ,za koszty akcji ratowniczych ,w końcu za swoją śmierć.
- Drwale z ciężkim sprzętem i to nie od kalamity ,a od zawsze wybierający co bardziej zdrowe i dorodne drzewa
- Całe pielgrzymki babin z podtatrzańskich wsi w poszukiwaniu lesnego runa ,grzybów, borówek, jeżyn i czego tam jeszcze
- Rzecze zmotoryzowanych turystów bez problemów docierający samochodami ,w dodatku o bardzo różnej emisji spalin ,do górskich hoteli ,a potem rozłazący się wokoło ze swymi psami i grillami.
- Dacze w otulinie ,a nawet na terenie Parku ,chociażby pod Bystrą
- Polowania w dalszym ciągu odbywające się (n.p. w rejonie Kop Liptowskich na terenie scisłego rezerwatu )
- Pozyskiwanie kruszywa
- Budowa ,utrzymywanie i rozbudowa areałów narciarskich wraz z rujnowaniem gospodarki wodnej tych terenów ,nie mówiąc już o jakiś tam nieważnych zwierzętach.
Tak więc po słowackiej stronie zakaz zimowy ma tylko i wyłącznie cel najprostrzy - nie będzie ludzi ,to nie będzie problemów. Tutaj jako przykład może służyć akcja kilka lat temu ,kiedy dwu taterników (wyekwipowanych i doswiadczonych) próbowało złapać ponad dwudziestu strazników i policjantów wyposażonych w pojazdy terenowe , skutery ,a nawet psy. O co chodziło więc ,czy o przyrodę, czy o przykładne ukaranie ku przestrodze i dla pamięci pokoleń ?
Między nami mówiąc zakaz jest do obejścia ,od kilku lat praktycznie wszędzie mozna wleźć zabierając ze sobą małe ,wystarczy ,metrowe, nartki ,które w dodatku czasami znakomicie ułatwiają poruszanie się.
Po polskiej stronie z kolei brak ustawowych możliwości żądania zwrotu kosztów akcji ratowniczej prowadzi do patologii w drugą stronę i sytuacji ,w której pełne prawa nie współgrają z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie ma obowiązku ,a nawet ochoty do ubezpieczania się ,no bo po co. Jednocześnie media pełne dziennikarzy goniących za sensacją ,ale kompletnych górskich dyletantów ,wymuszają niejako w społeczeństwie i utrwalają obraz biednych ludzi w dzikich warunkach ,pozbawionych należnej im wygody i bezpieczeństwa ,barierek ochronnych ,tablic ostrzegawczych i.t.d.
Osobiscie uważam ,że całe Tatry powinne być zimą otwarte dla turystów i że turyści ci jednocześnie powinni wziąć całą odpowiedzialność za swoją decyzję wyjścia w góry ,za koszty akcji ratowniczych ,w końcu za swoją śmierć.
Ostatnio zmieniony czw 04 gru, 2008 przez dagomar, łącznie zmieniany 1 raz.
luknij na moje panoramy i galerie
-
Michał
Jesli tak, to OK.dagomar pisze:
Osobiscie uważam ,że całe Tatry powinne być zimą otwarte dla turystów i że turyści ci jednocześnie powinni wziąć całą odpowiedzialność za swoją decyzję wyjścia w góry ,za koszty akcji ratowniczych ,w końcu za swoją śmierć.
Każdy bierze odpowiedzialność za siebie, i płaci za akcję ratownicze w okresie zimy. Ale w związku z tym że to jest niemożliwe, trzeba zadbać o turystów jak o małe dzieci, i wprowadzić zakaz.
Ja po prostu chcę chłopakom z TOPRu pomóc...
bo naprawdę , czasami puszczają nerwy jak ratuje się kogoś kto poszedł w Tatry w trampkach zimą, a i takie przypadki znam.
-
Michał
-
Michał
Jednego ale dawno go nie widziałemMichał pisze:Znasz TOPRowców
Nie nie brałemMichał pisze:brałeś udział kiedyś w akcji ratunkowej
Michał pisze:albo w czynnościach jakie trzeba wykonać "po" ?
No teraz to to już nawet nie wiem co ci powiedzieć. Ale Twój pomysł z zamykaniem Tatr uważam na równi błyskotliwy jak poprowadzenie drogi z Moka przez Miedziane na WrotaMichał pisze:czy tylko z opowiadań kolegów kolegów słyszałeś jak to się odbywa? ...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
-
Michał
mam takie zdanie, ponieważ ludzie , i ich zachowanie mnie do tego zmuszają... jak siedząc rano w schronisku w jadalni, dwóch pseudoturystów omawijąc trasę mówi - "a jak się nie wyrobimy, wezwiemy TOPR, to się helikopterem jeszcze przelecimy" i śmiech.
Ludzie nie szanując pracy TOPRu! A ja akurat podziwiam ratowników, dlatego takie moje zdanie.
Ludzie nie szanując pracy TOPRu! A ja akurat podziwiam ratowników, dlatego takie moje zdanie.
Ostatnio zmieniony czw 04 gru, 2008 przez Michał, łącznie zmieniany 1 raz.
Zakaz jest ściśle przestrzegany. Przekonał się o tym każdy, kto w Dolinie Białej Wody po krótkim marszu próbował przekroczyć szlaban. Ta przyjemność kosztuje nawet 400 złotych.
Zastanawiające
"powiedz mi po co żyjesz ,a powiem ci po co chodzę w góry"



