Czasem jeszcze chadzam we flaneli jak mnie najdzie.
Ale trudno teraz panie o dobrą flanelę - same cienkie chińskie badziewie co nawet koło flaneli nie leżało.
plecak - Karrimor Cougar 60-85
buty - Karrimor KSB 300
kijki - w zeszły roku były Fizany, ale w tym będą już LEKI (prawdopodobnie Makalu Classic SLS)
odzież - kurtka Alvika Thor, koszulki z Polartecu Power Dry i Technostrechu Pontetorto, Coolmaxu, etc., bluza Shift Polo Crafta, kamizelka Windstoppera
gacie, T-shirty, spodnie - zwykłe bawełniane
skarpety - jedne z wełny Merynosów, reszta z Coolmaxu
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
andy67 pisze:Czasem jeszcze chadzam we flaneli jak mnie najdzie.
Ale trudno teraz panie o dobrą flanelę - same cienkie chińskie badziewie co nawet koło flaneli nie leżało.
Ja kiedyś chodziłem we flaneli ojca. Teraz czasami zakładam leciutką chińską koszulę. Musze przynać że lepiej oddycha niż te wszystkie goretexy.
A robią jeszcze flanele jakieś? ja myślałem ze w sklepach tego panie nie uświadczysz.
Ja tak samo jak Huczaj mam zwyczajne ubranie takie jak na co dzień jedynie co to tylko dobre buty do chodzenia po górach
Nie napisałem że mam zwyczajne ubranie, jak na codzień Zazwyczaj chodze w rzeczach zrobionych/uszytych z myślą o górach. Czasami tylko zakładam coś czego nie ma w katalogach.
Chodzę w tym, co jest wygodne, bo biedna ze mnie licealistka/studentka. :] Jak się dorobię, to kupię nawet i stringi oddychające.
Ważne by buty się trzymały skały, kurtka nie przemakała, kijki nie składały. Koszulki już tylko oddychające - nie wyobrażam sobie zakładać zwykłych. Jedynie do spania.
Koszulę flanelową nosiłam zawsze, ale ostatnio, drogą redukcji, wyrzuciłam ją z plecaka. Wielkiego ubytku nie widzę, a miejsca jakby trochę więcej.
plecak - kostka z demobilu pozyczona od brata, producent -sadzac po naszywkach to Metallica, model Slayer
buty - takie biale, wygladaja troche jak tenisowe, maja 4 paski i napis Adonis, fajnie sie na nich zjezdza po platach sniegu
kijki - fantastyczny wynalazek, kupuje sobie taki metrowy z lukru i pogryzam w czasie marszu
odzież - koszula z Reserved, byly fajne przeceny, kupilem 3 sztuki, takie kraciaste z krotkim rekawem, maja bardzo fajna kieszonke na lewej piersi. kurtke mam tez z czterema paskami, dostalem w gratisie do butow, skarpety biale frotte oddychajace (sadzac po zapachu, bardzo dobrze oddychajace), sweter co mi babcia wydziergala, majtki z tunelu pod dworcem, a t-shirtow to mam strasznie duzo, chyba tez z jakiegos coolmaxu tylko innego, na metce jest napisane "100% cotton", swietnie oddychaja). spodnie normalne, dzinsowe, dlugo chronia przed deszczem, w zasadzie zupelnie wiatroszczelne. jak jest bardzo cieplo to chodze w takich koszykarskich, oryginalnych Nike, na gwiazdke od zony dostalem.
"Jarosław Kaczyński ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną."
czapke mialem Red Soxow oryginalna, kumpel co wykladal w Szikago przywiozl, ale jakies drechy mi swisnely w piatce kiedy po szarlotke stalem. z ta siatka to swietny pomysl, dzieki. do tej pory kanapke nosilem w kieszeni koszuli, a flaszke do kurtki wkladalem, zeby pod reka miec. co to jest "herbata" ?
"Jarosław Kaczyński ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną."
Plecak: Bergsson makalu 55
Buty i kurtka - jeszcze chwilowo campus, ale bede zmieniac
Kijki - probowalem i jakos nie bardzo, wiec ie mam.
spodnie, zwykle, materialowe, bojowki, na gore zwykle bawelniane t-shirt'y, albo long sleve'y, polar campusa....
czołówka - petzl tikka xp
aparot - canon eos 400d +kitwy obiektyw......
.....i sporo zakupów do zrobienia...tylko kasy mało :/
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
tomek.l pisze: Hannibal a sznurowadła masz z GTX czy coolmaxu?
sznurowadła mam z Technostretchu wzmacnianego włóknami tytanowymi
a tak na serio to zazwyczaj chodzę w trampkach, z reklamówką, odziany jakoś mniej więcej jak ten gościu z dancingu z klipu "W aucie", co gada - "Weź daj mi rękę, słodka jak z miodu; wezmę cię w aucie na sto różnych sposobów"
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Większość szlaków w Tatrach przeszedłem jako biedny uczeń szkoły średniej, a potem jeszcze biedniejszy student. Miałem szyte skórzane buty na gumowej podeszwie, z "protektorami", wełniane skarpety (nigdy nie miałem na stopach odcisków) sztruksowe spodnie, bawełnianą koszulkę i flanelową koszulę. Jak było zimno zakładałem sweter, jak wiał wiatr to "wiatrówkę" (chyba jakieś takie ortalionowe coś), jak padał deszcz, to miałem sztormiaka.
Po górach chodziłem, nieźle sobie radziłem, mimo tego, że dziś gdybym wyszedł na szlak tak ubrany, zostałbym obwołany "dziadem".
Teraz, kiedy pracuję, kupiłem sobie jakieś tam buty, specjalne skarpety, plecak i inne drobiazgi. I wiecie co? Nie widzę różnicy. W tym roku zabieram ze sobą flanelę! Jedyne, do czego jestem przekonany, to polar - ale to dlatego, że zmarźlak ze mnie.
Zastanawiam się, na ile kupowanie tych wszystkich "bajerów" to nasz lans, uleganie sugestiom firm produkujących te gadżety, zwykłej modzie bądź chęci dowartościowania siebie samego (nie od dziś wiadomo, że nowa, a do tego droga rzecz - cieszy; choć mnie - bardzo krótko).