odnośnie światków. To jak byłam pierwszy raz w Austrii, czyli jakieś 12lat temu, doświadczyłam na własnej skórze, co to znaczy atakujący świstak

Będąc na Grossglockner (oczywiście w miejscu, gdzie da się dojechać samochodem), siedziałam z rodzicami na kamieniu i podziwialiśmy widoki. Jadłam jabłko. Jednak nie na długo nacieszyłam się tym owocem. W pewnym momencie przybiegły do mnie dwa świstaki. Jeden, ten sprytniejszy, wyrwał mi jabłko z ręki. Ja byłam w na tyle dużym szoku, że nie zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować. Później świastaki krążyły wokół nas jak sępy, myśląc, że jeszcze będziemy coś jeść. Po 10minutach porzuciły nas dla włoskich turystów jedzących czekoladę
