Kiedy Je wolisz? Latem, czy Zimą??
Kiedy Je wolisz? Latem, czy Zimą??
Właśnie jak to jest w waszych odczuciach?
Ja w zimowych tatrach pamietam ciszę, spokój, pustki i to mnie urzekło...
strążyska-droga nad reglami-sarnia-dolina bialego ani jednej osoby
moko-czarny staw pod rysami - pusto
przełom lutego i marca - droga do morskiego i z powrotem 2 osoby,
marzec - dolina kościeliska....tylko Ja, Paulina, dolina i halny....
Grudzień - czarny staw gąsienicowy - poezja....
Pośrednio prezentował się jeszcze październik - PRAWIE nikogo...
Nie wyobrazam sobie Tatr bez bezśniegowych wędrówek, ale osobiście zakochałem sie w zimie w Tatrach, nawet jeśli to tylko spacerki po PUSTYCH dolinkach....
Ja w zimowych tatrach pamietam ciszę, spokój, pustki i to mnie urzekło...
strążyska-droga nad reglami-sarnia-dolina bialego ani jednej osoby
moko-czarny staw pod rysami - pusto
przełom lutego i marca - droga do morskiego i z powrotem 2 osoby,
marzec - dolina kościeliska....tylko Ja, Paulina, dolina i halny....
Grudzień - czarny staw gąsienicowy - poezja....
Pośrednio prezentował się jeszcze październik - PRAWIE nikogo...
Nie wyobrazam sobie Tatr bez bezśniegowych wędrówek, ale osobiście zakochałem sie w zimie w Tatrach, nawet jeśli to tylko spacerki po PUSTYCH dolinkach....
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Pewnie nie napiszę nic odkrywczego:
- TATRY SĄ PIĘKNE O KAŻDEJ PORZE ROKU..
To oczywiste, natomiast można rozpatrywać wyjazdy pod względem plusów i minusów każdej z nich
i tak:
- latem - dni długie, można chodzić i po 16 godzin - daleko i wysoko, wszędzie piękna zieleń, kwitnące i pachnące łąki...
Niestety jest krótkie, bywa burzowo no i ludnie...
- jesień - noooo..... poprostu cudo, przepiękne kolorowe zbocza, szeleszczące pod stopami liście i ten specyficzny zapach jesieni.
Nie ma burz i turystów mniej, ale za to dni krótkie...
- zima - bajkowo pięknie, ale dni bardzo krótkie, no i wysoko nie każdy może sobie pozwolić
...w dodatku te stopnie lawinowe....
Ale za to pusto na szlakach...
- wiosna też piękna, ale tak jak zimą, w górach wysoko śniegu sporo i trzeba się wstrzymać z wędrówkami do lata.
Ja nie mogę się opanować i jeżdżę w Tatry "na okrągło".
Gdybym jednak musiała koniecznie wybrać - to ze względu na wspomniane wyżej plusy i minusy - wybrałabym jesień...
Całe moje szczęście polega na tym,że nie muszę
...
Pozdrawiam.
Ala
- TATRY SĄ PIĘKNE O KAŻDEJ PORZE ROKU..
To oczywiste, natomiast można rozpatrywać wyjazdy pod względem plusów i minusów każdej z nich
i tak:
- latem - dni długie, można chodzić i po 16 godzin - daleko i wysoko, wszędzie piękna zieleń, kwitnące i pachnące łąki...
Niestety jest krótkie, bywa burzowo no i ludnie...
- jesień - noooo..... poprostu cudo, przepiękne kolorowe zbocza, szeleszczące pod stopami liście i ten specyficzny zapach jesieni.
Nie ma burz i turystów mniej, ale za to dni krótkie...
- zima - bajkowo pięknie, ale dni bardzo krótkie, no i wysoko nie każdy może sobie pozwolić
Ale za to pusto na szlakach...
- wiosna też piękna, ale tak jak zimą, w górach wysoko śniegu sporo i trzeba się wstrzymać z wędrówkami do lata.
Ja nie mogę się opanować i jeżdżę w Tatry "na okrągło".
Gdybym jednak musiała koniecznie wybrać - to ze względu na wspomniane wyżej plusy i minusy - wybrałabym jesień...
Całe moje szczęście polega na tym,że nie muszę
Pozdrawiam.
Ala
Zakochani w Tatrach
- arturprzeklasa
-

- Posty: 217
- Rejestracja: sob 19 kwie, 2008
- Lokalizacja: Zakopane
Zimą, czy latem .. ?
Odpowiem innaczej - wcześnie rano i poza sezonem.
Odpowiem innaczej - wcześnie rano i poza sezonem.
Milczę gdy nie mam nic do powiedzenia
http://picasaweb.google.pl/arturprzeklasa
http://arturprzeklasa.deviantart.com
http://picasaweb.google.pl/arturprzeklasa
http://arturprzeklasa.deviantart.com
-
Michał
Andy - Ty łobuzie!andy67 pisze:Szczególnie w listopadzie.Michał pisze:Tatry są piękne o 4-5 rano
Panie i panowie - wrzućcie luz bo jesteście na niebezpiecznej ścieżce w krainę... no czego.
W latach pięćdziesiątych w każdej knajpie orkiestra lub pianista graji tak zwane "Tango czypa", skomponowane przez Zygmunta Karasińskiego, który sobie grywał wraz z swoim bandem w dancingu WATRA w Zakopanem.
Cała Polska to znała i nie było imienin podczas których by tego nie wyto w pijanym widzie.
"po kobiercu ze śniegu utkanym" - to jest właśnie TO!!!
http://pl.youtube.com/watch?v=NvpCN9GN9GI
Ostatnio zmieniony pt 18 lip, 2008 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
andy67 pisze:Ja tylko walczę z nadmierną egzaltacją
Wspieram w zacnym dziele:
http://pl.youtube.com/watch?v=f2kDpr_rv ... re=related
Jestem gorszego sortu...
-
madziula24
-

- Posty: 1073
- Rejestracja: śr 16 lip, 2008
- Lokalizacja: Kraków
Hmm - trudny problem, z tymi Tatrami to w ogóle zawsze są kłopoty:Erynie pisze:Ośmielę się stwierdzić, iż seks przebija złotą jesień tatrzańską pod każdym względem.
Zima:
Po pierwsze, jak wiadomo to w zimie jest zimno co samo w sobie już powinno odstręczać od wszelkich zamiarów wychodzenia w góry. No i jeszcze w dodatku te cholerne lawiny. Poza tym nie widać górskiego kwiecia co mnie jako estetę ostatecznie zniechęca. Nie - zimą nie warto chodzić w góry!
Wiosna:
Najgłupsza pora roku, ni zima ni lato. W dodatku w tych cholernych Tatrach wiosna potrafi być zupełnie taka sama jak zima a nawet gorsza. Dlaczego gorsza? Bo się pojawia plaga wycieczek szkolnych. Nie - wiosną też nie warto.
Lato:
No - śniegu już nie ma, albo raczej pozostało go niewiele. Ale i czasami dostatecznie dużo aby sobie na nim zrobić krzywdę. Ale jest ciepło. Tak, to jest właśnie najgorsze - można się spocić dyrdając pod górę a w dodatku jak jest ciepło to zaraz potem jest burza a to prawie gorsze niż lawiny. A na dodatek wszędzie tłoczno i cała kupa stonki oraz obrzydliwych wrzaskliwych bachorów. Nie - latem też nie warto.
Jesień:
Ostatnia nadzieja. Niby wszystko ok, bo i śniegu raczej jeszcze nie ma (choć potrafi dopieprzyć), stonki też, bachory siedzą w szkole, ale co z tego - trawa jakaś taka pożółkła, jakby ją pieski zasikały, liście spadają, dzień krótki - wstanie się jak człowiek czyli koło 10-ej, śniadanko wtrąci no i trzeba pójść w góry (wszak nie przyjechało się tam dla przyjemnośći) - no i co, chała, już się ściemnia i trzeba wracać do chaty. Nie - jesień też odpada.
Jakie wnioski? Ano takie, że trzeba dać sobie z tym pokój i pojechać nad morze na plażę. W lecie sobie można ładne panienki pooglądać i to nie w goreteksie a w pozostałych porach roku - ożywcza bryza, szumiący wiatr i tupot białych mew - to jest dopiero prawdziwa poezja
Jestem gorszego sortu...




